Dodaj do ulubionych

Prawda solidarności, prawda bezpieki

25.02.05, 10:03
Zaraz sie na Janka Litynskiego rzuca "malpy z brzytwami", ale co tam...
Bardzo dobry tekst, ktory na pewno warto przeczytac w calosci. Pozbawiony
demagogi i propagandowego wodolejstwa chorych na Magdalenke.

"[...]
Pokazać małość na tle wielkości
Oczywistą jest rzeczą, że rzetelne opracowania nie zastąpią lustracji.
Przeszłość ludzi, którzy aspirują do najwyższych stanowisk w państwie, winna
być znana. Dlatego pracowałem w imieniu Unii Wolności nad ustawą lustracyjną
i ustawą o IPN. I dlatego odrzuciliśmy prezydenckie weto w sprawie tej
ostatniej. Prawdę o przeszłości powinniśmy poznawać w całej jej złożoności.
Prace badawcze potrzebne są jak powietrze po to właśnie, by ukazać właściwe
proporcje, pokazać małość na tle autentycznej wielkości. Ukazać
prześladowców, donosicieli, także ludzi załamanych. Ale przede wszystkim
ukazać tych, których wytrwała praca i ciche, niedomagające się nagrody
bohaterstwo umożliwiło nam odzyskanie niepodległości. Oczekuję opisu
mechanizmu działania bezpieki. Oczekuję też, że dowiemy się prawdy o
Miastowskim, który wydał ludzi z MRKS (Międzyzakładowy Robotniczy Komitet
Strajkowy), ale przede wszystkim oczekuję prawdy o samym MRKS i jego świetnej
działalności.
Niestety, do szaleństw inkwizytorów dołączają się ludzie, których o poczucie
niższości i zagubienia nie podejrzewałem. Niedawno, powołując się na mnie,
Jan Rokita złożył doniesienie, że premier Tadeusz Mazowiecki umożliwiał
niszczenie ubeckich teczek. Pisał o swoich rozterkach lojalności wobec
premiera i przewodniczącego klubu. Niestety, nic takiego nie pamiętam.
Pamiętam natomiast, że po interwencji Rokity u premiera, a także publikacji
Jerzego Jachowicza w "Gazecie Wyborczej", ustało masowe niszczenie teczek.
Niedługo potem do MSW został wysłany Krzysztof Kozłowski.
Pamiętam też, a swoją pamięć wzbogaciłem o przejrzenie stenogramów posiedzeń
komisji do badania MSW w roku 1990 i 1991, że w lipcu 1991 r. Antoni
Macierewicz oskarżył Jana Rokitę o "zacieranie śladów przestępstw
popełnionych przez funkcjonariuszy byłej SB". Jan Rokita w liście do
marszałka Sejmu i prokuratury, z pełną aprobatą komisji, napisał, że
oskarżenie to nosi znamiona przestępstwa. Niestety, prokuratura z
niezrozumiałych dla mnie względów umorzyła dochodzenie. Dziś Jan Rokita
powtarza drogę Macierewicza. Żąd też opublikowania teczek osobowych
tworzonych w wyniku podsłuchów, donosów, ubeckich przypuszczeń. Nasze
prywatne życie, okradane przez państwo komunistyczne, ma dziś zostać
wystawione na pokaz decyzją demokratycznego państwa. To pomysły rodem z
totalitarnego wzorca.
Przykro mi więc, bowiem zawsze mi jest przykro i źle, gdy ludzie, których
ceniłem i byli mi bliscy, otrzymują heglowskie ukąszenie i ulegają szaleństwu.
JAN LITYŃSKI

rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050225/publicystyka/publicystyka_a_1.html
Obserwuj wątek
    • pierre_doua Nie bac sie malp z brzytwami! 25.02.05, 10:28
      Janka Litynskiego nie moge sluchac, facet po prostu nie potrafi mowic.

      Natomiast CZYTAC - o, to juz wielka klasa, poza tym potraktowanie przez niego
      drazliwego tematu jest na bardzo wysokim poziomie.

      Zas malpy? Na szczescie w Polsce nie brak drzew.
      • leszek.sopot Re: Nie bac sie malp z brzytwami! 25.02.05, 10:36
        Zgadzam sie z twoja opinia na temat wrazen estetycznych dotyczacych sposobu
        jego mowienia. Ja mam wrazenie jakby Janek wlasnie przebiegl setke i dyszac i
        krztuszac sie zaczyna tlumaczyc, ze trzeba byc np. wywazonym i rozwaznym w
        swoich opiniach.
        Jego tekst uwazam za znakomity, gdyz zostal napisany przez wrazliwego czlowieka
        i swiadka wydarzen a nie jakiegos teoretyka, czy propagandzisty od "rewolucji
        moralnej".
        • pierre_doua Re: Nie bac sie malp z brzytwami! 25.02.05, 10:39
          Touche, Leszku!
        • lauriane Re: Nie bac sie malp z brzytwami! 25.02.05, 11:06
          leszek.sopot napisał:

          > Zgadzam sie z twoja opinia na temat wrazen estetycznych dotyczacych sposobu
          > jego mowienia. Ja mam wrazenie jakby Janek wlasnie przebiegl setke i dyszac i
          > krztuszac sie zaczyna tlumaczyc, ze trzeba byc np. wywazonym i rozwaznym w
          > swoich opiniach.
          > Jego tekst uwazam za znakomity, gdyz zostal napisany przez wrazliwego
          czlowieka
          >
          > i swiadka wydarzen a nie jakiegos teoretyka, czy propagandzisty od "rewolucji
          > moralnej".
          L. Ow Litynski po krotkim wstepie "wrazliwie" skupil sie na Rokicie, porachunki?
          Na czym polega jego klasa?
          J.C.
          • leszek.sopot Re: Nie bac sie malp z brzytwami! 25.02.05, 11:11
            lauriane napisał:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > > Zgadzam sie z twoja opinia na temat wrazen estetycznych dotyczacych sposobu
            > > jego mowienia. Ja mam wrazenie jakby Janek wlasnie przebiegl setke i dyszac
            i krztuszac sie zaczyna tlumaczyc, ze trzeba byc np. wywazonym i rozwaznym w
            > > swoich opiniach.
            > > Jego tekst uwazam za znakomity, gdyz zostal napisany przez wrazliwego
            > czlowieka i swiadka wydarzen a nie jakiegos teoretyka, czy propagandzisty
            od "rewolucji moralnej".

            > L. Ow Litynski po krotkim wstepie "wrazliwie" skupil sie na Rokicie,
            porachunki?
            > Na czym polega jego klasa?
            > J.C.

            Chyba nie przeczytales tekstu. O Rokicie jest na samiutkim koncu dlugiego
            tekstu. Czyz to co mowil i pisal Rokita nie uwazasz, ze bylo zamierzonym
            dzialaniem majacym ponizyc uczciwego czlowieka i ze nalezy zachowanie tego byc
            moze przyszlego premiera nie krytykowac i nie przypominac mu prawdy, o ktora
            podobno walczy?
          • jak.babcie.kocham Re: Nie bac sie malp z brzytwami! 25.02.05, 11:34
            A na czym polega klasa Rokity, który publicznie głosi kłamstwa na temat
            Mazowieckiego, a potem skrytykowany przez Lityńskiego publikuje durny tekst w
            "Gazecie" kończący się słowami "dlaczego Janku?"
            • plopli Re: Nie bac sie malp z brzytwami! 25.02.05, 12:31
              jak.babcie.kocham napisała:

              > A na czym polega klasa Rokity, który publicznie głosi kłamstwa na temat
              > Mazowieckiego, a potem skrytykowany przez Lityńskiego publikuje durny tekst w
              > "Gazecie" kończący się słowami "dlaczego Janku?"

              Na czym polega klasa Rokity pokazał on pieknie w przemówieniu sejmowym
              dotyczącym wycieku z IPN:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=20969601&a=20981052
              Nic dodać, nic ująć.
      • 9111951u Re: Nie bac sie malp z brzytwami! 25.02.05, 16:13
        Leszek łgarz i Pierr funkcjonalny analfabeta :
        ".....Ukazać
        prześladowców, donosicieli, także ludzi załamanych.....".
        Tak ich ukazywał tych funkcjonariuszy państwowego aparatu bezpieczeństwa, ze
        okazało się, iż ich przestępstwa się przedawniły !!
        Głupich nie sieją sami się rodzą
    • plopli Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 11:30
      Z powyższymi opiniami twoimi i Pierre'a nt. Lityńskiego zgadzam się w całej
      rozciągłosci. Jeśli zaś chodzi o jego tekst, to muszę przyznać, że jest mocny.
      Lityński bardzo mocno się w nim odsłania, okazuje swój osobisty stosunek do
      omawianej sprawy.
      Szanuję go za to, ale uważam, że jego optyka patrzenia nie jest do końca
      właściwa. Nie kwestionuję zasług poszczególnych złamanych osób. Ale nie jest to
      moim zdaniem uzasadnienie dla zaniechania lustracji. Ma rację pisząc, że
      spojrzenie wielu historyków SB jest spaczone. Ale faktu, że ktoś podjął
      współpracę jednak nie można pomijać. Życzyć by sobie należało, aby ocena
      poszczególnych osób uwzględniała całokształt ich działalności, a nie jedynie
      fakt podpisania lojalki, czy złożenia pojedynczych zeznań. Nieuprawnione jednak
      byłoby nieujawnianie również tego aspektu.

      Oddzielną kwestią jest mozliwość ujawnienia innych agentów, których skala
      działalności była zbliżona do tego, co robił Maleszka. O tym również nie mozna
      zapomnieć.

      Zupełnie inną sprawą jest kwestia procedur, o których już niejednokrotnie się
      wypowiadaliśmy.
      • leszek.sopot Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 11:41
        plopli napisał:

        > Z powyższymi opiniami twoimi i Pierre'a nt. Lityńskiego zgadzam się w całej
        > rozciągłosci. Jeśli zaś chodzi o jego tekst, to muszę przyznać, że jest mocny.
        > Lityński bardzo mocno się w nim odsłania, okazuje swój osobisty stosunek do
        > omawianej sprawy.
        > Szanuję go za to, ale uważam, że jego optyka patrzenia nie jest do końca
        > właściwa. Nie kwestionuję zasług poszczególnych złamanych osób. Ale nie jest
        to moim zdaniem uzasadnienie dla zaniechania lustracji.


        A w ktorym miejscu odniosles wrazenie, ze Litynski domaga sie zaniechania
        lustracji? Przeciez on w tym tekscie nawet przypomina ze przy jego i UW udziale
        powstawala ustawa i odrzucono veto prezydenta.


        > Ma rację pisząc, że
        > spojrzenie wielu historyków SB jest spaczone. Ale faktu, że ktoś podjął
        > współpracę jednak nie można pomijać. Życzyć by sobie należało, aby ocena
        > poszczególnych osób uwzględniała całokształt ich działalności, a nie jedynie
        > fakt podpisania lojalki, czy złożenia pojedynczych zeznań. Nieuprawnione
        jednak byłoby nieujawnianie również tego aspektu.


        Tak jednak sie nie dzieje. Widac to w ksiazce Cenacewicza, ktora skrytykowal
        Olek Hall, czy tez nawet w tekscie prof. Friszke, ktory poucza innych by
        strzegli sie przed wpadnieciem pulapki esbeckiej perspektywy, a sam w nia wpadl
        w tekscie o Liscie 15, co wytyka mu Janusz Anderman:
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2571369.html


        > Oddzielną kwestią jest mozliwość ujawnienia innych agentów, których skala
        > działalności była zbliżona do tego, co robił Maleszka. O tym również nie mozna
        > zapomnieć.


        A czy Litynski namawia do zapomnienia. Bije sie w piersi, ze moze nieuwaznie
        przeczytalem tekst i dlatego prosze o wskazanie mi stosownych fragmentow.
        • plopli Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 12:19
          leszek.sopot napisał:


          > A w ktorym miejscu odniosles wrazenie, ze Litynski domaga sie zaniechania
          > lustracji? Przeciez on w tym tekscie nawet przypomina ze przy jego i UW udziale
          >
          > powstawala ustawa i odrzucono veto prezydenta.

          "Zamiast rzetelnych historycznych analiz dokumentujących i analizujących opór
          Polaków, poszukuje się oczyszczenia z PRL przez wylanie beczki z ekskrementami.
          (...) Inkwizytorzy taką właśnie prezentują wizję Polski i polskiego oporu."

          "Oczywistą jest rzeczą, że rzetelne opracowania nie zastąpią lustracji.
          Przeszłość ludzi, którzy aspirują do najwyższych stanowisk w państwie, winna być
          znana. (...)
          Prace badawcze potrzebne są jak powietrze po to właśnie, by ukazać właściwe
          proporcje, pokazać małość na tle autentycznej wielkości. Ukazać prześladowców,
          donosicieli, także ludzi załamanych. Ale przede wszystkim ukazać tych, których
          wytrwała praca i ciche, niedomagające się nagrody bohaterstwo umożliwiło nam
          odzyskanie niepodległości. Oczekuję opisu mechanizmu działania bezpieki.
          Oczekuję też, że dowiemy się prawdy o Miastowskim, który wydał ludzi z MRKS
          (Międzyzakładowy Robotniczy Komitet Strajkowy), ale przede wszystkim oczekuję
          prawdy o samym MRKS i jego świetnej działalności."

          Dla mnie powyższe fragmenty tekstu Lityńskiego, to nawoływanie do ograniczenia
          lustracji do osób pełniących funkcje publiczne. W pozostasłym zakresie
          ograniczenie się do "historycznych analiz". W takich analizach łatwo jest
          pominąć prawdę o poszczególnych ludziach, łatwo ja wypaczyć. Mamy zresztą już
          tego dowody. Teraz polega to na przypisywaniu ludziam najgorszych epitetów tylko
          dlatego, że kiedyś coś napisali, ale z drugiej strony, ilu jest ludzi, którzy
          chodzą w glorii nieugiętych męczenników mimo, że też coś podpisali?

          Dlatego lustracja powinna być operacją powszechną, nie ograniczającą się
          wyłącznie do do ludzi władzy. Niechby nawet był to proces długotrwały. Tylko
          wówczas pisząc - rzetelnie - o zasługach ludzi tworzących ówczesną opozycję z
          imienia i nazwiska nie trzeba będzie pomijać tego, że istnieją na tych
          życiorysach jakieś plamy. I nie szkodzi, że istnieją. Zgadzam się z Lityńkim, że
          ci ludzie mogli wielokrotnie zatrzeć ewentualnie wyrządzone zło. I o tym trzeba
          informować. Ale nie można tych plam pomijać, bo to również doprowadzi do
          zafałszowania obrazu.



          > Tak jednak sie nie dzieje. Widac to w ksiazce Cenacewicza, ktora skrytykowal
          > Olek Hall, czy tez nawet w tekscie prof. Friszke, ktory poucza innych by
          > strzegli sie przed wpadnieciem pulapki esbeckiej perspektywy, a sam w nia
          > wpadl w tekscie o Liscie 15, co wytyka mu Janusz Anderman:

          Zgadzam się, tak się dzieje. I to jest czymś złym. Ale jak już napisałem
          wcześniej. Złe jest również to, że podnosząc zasługi poszczególnych ludzi nie
          możemy mówić - bo nie wiemy - o ich chwilach słabości. Słabości, do której mieli
          oni prawo!

          > A czy Litynski namawia do zapomnienia. Bije sie w piersi, ze moze nieuwaznie
          > przeczytalem tekst i dlatego prosze o wskazanie mi stosownych fragmentow.

          Lityński mówi: patrzmy na sprawy przez pryzmat rzetelnej analizy historycznej.
          Zgadzam się, taka rzetelna analiza jest niezbędna. Teraz jej nie ma.
          Jednak trzeba pamiętać, że w takiej analizie nie znajdzie się miejsce dla
          Maleszki z imienia i nazwiska.
          Można będzie pisać o różnych maleszkach i ich wpływie na poszczególne
          środowiska, co zresztą dzieje się obecnie i to w wypaczonej teczkami SB formie.
          Ale napiętnować poszczególne osoby, które swoim zachowaniem na takie
          napiętnowanie zasłużyły się nie da. I to też nie jest w porządku.
          • leszek.sopot Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 12:53
            plopli napisał:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            >
            > > A w ktorym miejscu odniosles wrazenie, ze Litynski domaga sie zaniechania
            > > lustracji? Przeciez on w tym tekscie nawet przypomina ze przy jego i UW u
            > dziale powstawala ustawa i odrzucono veto prezydenta.
            >
            > "Zamiast rzetelnych historycznych analiz dokumentujących i analizujących opór
            > Polaków, poszukuje się oczyszczenia z PRL przez wylanie beczki z
            ekskrementami. (...) Inkwizytorzy taką właśnie prezentują wizję Polski i
            polskiego oporu."


            Przeciez to jest stwierdzenie faktu. Nie opisuje sie przeciez walki "S" z
            komuna, ale pisze sie i mowi ciagle o tym, ze przesiaknieta byla ona agentami.
            Powstaje na naszych oczach historia tajnych agentow i posadzen o agenturalnosc,
            a nie o tym o co i w jaki sposob walczono w opozycji.
            Dla mnie charakterystyczne jest to, ze pod wplywem inkwizytorow wiekszosc ludzi
            w Polsce popiera np. opublikowanie listy agentow w inetrnecie, a nikt nie
            domaga sie by w internecie pojawila sie np. historia dzilan "S" w podziemiu.
            Nigdzie nie ma listy opozycjonistow i ludzi walczacych z komuna. Co najwyzej sa
            listy ofiar. Dla mnie jest to przyklad zupelnego odwrocenia proporcji.


            > "Oczywistą jest rzeczą, że rzetelne opracowania nie zastąpią lustracji.
            > Przeszłość ludzi, którzy aspirują do najwyższych stanowisk w państwie, winna
            być znana. (...)


            Jest to poparcie dla lustracji.


            > Prace badawcze potrzebne są jak powietrze po to właśnie, by ukazać właściwe
            > proporcje, pokazać małość na tle autentycznej wielkości. Ukazać prześladowców,
            > donosicieli, także ludzi załamanych. Ale przede wszystkim ukazać tych, których
            > wytrwała praca i ciche, niedomagające się nagrody bohaterstwo umożliwiło nam
            > odzyskanie niepodległości. Oczekuję opisu mechanizmu działania bezpieki.


            W pelni sie podpisuje pod tymi zdaniami. M.in. dlatego od przeszlo 6 miesiecy
            probuje znalezc poparcie dla mego pomyslu powolania Internetowego Muzeum
            Solidarnosci. Otrzymalem poparcie Jurka Langera z KK "S", ale jednak "S" nie ma
            pieniedzy by pomysl wdrozyc w zycie. Liczylem wiec na poparcie Stowarzyszenia
            Pamieci Narodowej - uzyskalem je od Olgi Krzyzanowskiej, ale sprawa ugrzezla.
            Chyba w Polsce jest tak, ze dobry pomysl, ale zgloszony i opracowany przez
            czlowieka bez koneksji i pieniedzy nie ma szans na realizacje. Chcialem by
            otwarcie portalu nastapilo w 25 rocznice rozpoczecia strajku. Jest to coraz
            mniej realne. Teraz byc moze ten pomysl zostanie zrealizowany pod patronatem
            Pomorskiego Instytutu Demokratycznego dzialajacego przy "S", ale oni tez nie
            maja pieniedzy i kaza mi bym sam staral sie pod ich logo o granty:( Mnie
            osobiscie po prostu chyba rozwnie jak Litynskiego, mowiac wprost, wkurza, ze
            zapomniano o ludziach poswiecajacych swoje zycie i kariery "dla sprawy" a
            koncentruje sie uwage na agentach i bezpiece. Dla mnie to objaw jakiejs
            umyslowej choroby.


            > Oczekuję też, że dowiemy się prawdy o Miastowskim, który wydał ludzi z MRKS
            > (Międzyzakładowy Robotniczy Komitet Strajkowy), ale przede wszystkim oczekuję
            > prawdy o samym MRKS i jego świetnej działalności."
            >
            > Dla mnie powyższe fragmenty tekstu Lityńskiego, to nawoływanie do ograniczenia
            > lustracji do osób pełniących funkcje publiczne.


            Nie znajduje na to potwierdzenia w cytowanych fragmentach. Litynski nie domaga
            sie bowiem by zaprzestano lustracji, a pisze przeciez o sensie pracy IPN i o
            ujawnianiu teczek poszkodowanym a nie o lustracji w Sadzie Lustracyjnym.


            > W pozostasłym zakresie
            > ograniczenie się do "historycznych analiz". W takich analizach łatwo jest
            > pominąć prawdę o poszczególnych ludziach, łatwo ja wypaczyć. Mamy zresztą już
            > tego dowody. Teraz polega to na przypisywaniu ludziam najgorszych epitetów
            tylko dlatego, że kiedyś coś napisali, ale z drugiej strony, ilu jest ludzi,
            którzy chodzą w glorii nieugiętych męczenników mimo, że też coś podpisali?


            Nie wydaje mi sie, zeby o to Litynskiemu chodzilo. Ja to odczytuje jako apel do
            historykow i pracownikow IPN by w swojej pracy nie poprzestawali tylko na
            analizie materialow tajnych sluzb. Na razie przeciez powstaje wiecej opracowan,
            ktore pokazuja historie tak jak ona wygladala w oczach bezpieki, a wiec
            nieprawdziwa. Po raz wtory napisze, ze wkurza mnie to, ze moja historie maja
            opisywac moi wrogowie - chocby tylko posrednio bo rekami mlodych historykow z
            IPN. Ci historycy nie opisuja bowiem bohaterstwa ludzi, ale glownie koncentruja
            sie na nikczemnosci zdrajcow.


            > Dlatego lustracja powinna być operacją powszechną, nie ograniczającą się
            > wyłącznie do do ludzi władzy. Niechby nawet był to proces długotrwały. Tylko
            > wówczas pisząc - rzetelnie - o zasługach ludzi tworzących ówczesną opozycję z
            > imienia i nazwiska nie trzeba będzie pomijać tego, że istnieją na tych
            > życiorysach jakieś plamy. I nie szkodzi, że istnieją. Zgadzam się z Lityńkim,
            że ci ludzie mogli wielokrotnie zatrzeć ewentualnie wyrządzone zło. I o tym
            trzeba informować. Ale nie można tych plam pomijać, bo to również doprowadzi do
            > zafałszowania obrazu.

            Czym innym jest propozycja powszechnej lustracji, a czym innym biezaca
            dzialalnosc IPN. W zadnym postkomunistycznym kraju nie opublikowano wszystkich
            teczek w internecie. Publikuje sie nazwiska i niektore dokumenty. Ja juz kiedys
            pisalem, ze opublikowanie teczek w internecie bez zadnych komentarzy i
            przypisow byloby zgilotynowaniem polskiej historii. Gdyz historie te poznawano
            z perspektywy UB, SB i PZPR, a nie demokratycznej opozycji.


            > > Tak jednak sie nie dzieje. Widac to w ksiazce Cenacewicza, ktora
            skrytykowal
            > > Olek Hall, czy tez nawet w tekscie prof. Friszke, ktory poucza innych by
            > > strzegli sie przed wpadnieciem pulapki esbeckiej perspektywy, a sam w nia
            > > wpadl w tekscie o Liscie 15, co wytyka mu Janusz Anderman:
            >
            > Zgadzam się, tak się dzieje. I to jest czymś złym. Ale jak już napisałem
            > wcześniej. Złe jest również to, że podnosząc zasługi poszczególnych ludzi nie
            > możemy mówić - bo nie wiemy - o ich chwilach słabości. Słabości, do której
            miel i oni prawo!


            Nie rozumiem o jakiej slabosci mowisz. Przeciez kazdy ma chwile zniechecenia i
            niewiary. Kazdy mogl kiedys stchorzyc. Nikt nigdy z nikogo nie robil bohatera
            bez skazy. W swoich ksiazka Jacek Kuron wielokrotnie bije sie w piersi, ze
            bladzil, ze cos mogl zrobic lepiej. Ludzie, ktorych ja cenie, swoich slabosci
            ani wad nie skrywali. Z kolei jesli masz na mysli to, ze kazdy z nich ma jakas
            agenturalna przeszlosc, to wybacz, ale wydaje mi sie, ze ulegasz jakims
            zludzeniom.


            > > A czy Litynski namawia do zapomnienia. Bije sie w piersi, ze moze
            nieuwaznie przeczytalem tekst i dlatego prosze o wskazanie mi stosownych
            fragmentow.
            >
            > Lityński mówi: patrzmy na sprawy przez pryzmat rzetelnej analizy historycznej.
            > Zgadzam się, taka rzetelna analiza jest niezbędna. Teraz jej nie ma.
            > Jednak trzeba pamiętać, że w takiej analizie nie znajdzie się miejsce dla
            > Maleszki z imienia i nazwiska.
            > Można będzie pisać o różnych maleszkach i ich wpływie na poszczególne
            > środowiska, co zresztą dzieje się obecnie i to w wypaczonej teczkami SB
            formie. Ale napiętnować poszczególne osoby, które swoim zachowaniem na takie
            > napiętnowanie zasłużyły się nie da. I to też nie jest w porządku.


            Nic tu nie ma o zapominaniu.
            • plopli Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 13:36
              leszek.sopot napisał:

              > > "Oczywistą jest rzeczą, że rzetelne opracowania nie zastąpią lustracji.
              > > Przeszłość ludzi, którzy aspirują do najwyższych stanowisk w państwie, wi
              > nna
              > być znana. (...)
              >
              > Jest to poparcie dla lustracji.

              To jest poparcie dla lustracji ograniczonej do wierchuszki, a samo to do
              ujawnienia całej prawdy nie wystarczy.
              >
              > W pelni sie podpisuje pod tymi zdaniami. M.in. dlatego od przeszlo 6 miesiecy
              > probuje znalezc poparcie dla mego pomyslu powolania Internetowego Muzeum
              > Solidarnosci.

              W pełni popieram taki projekt, sam przecież o ty piszę wskazując, że oprócz
              historycznych analiz konieczne jest również wyciągnięcie na światło dzienne
              poszczególnych ówczesnych postaci. Ale nie możemy tworzyć o nich laurek i tylko
              o to mi chodzi.

              > Nie znajduje na to potwierdzenia w cytowanych fragmentach. Litynski nie domaga
              > sie bowiem by zaprzestano lustracji, a pisze przeciez o sensie pracy IPN i o
              > ujawnianiu teczek poszkodowanym a nie o lustracji w Sadzie Lustracyjnym.

              Ja nie piszę o zaprzestaniu lustracji. Ja piszę, że chce on ją ograniczyć, a
              raczej pozostawić w obecnych granicach. Tymczasem ja chciałbym, żeby lustracja
              miała charakter powszechny, niezalezny od obecnie piastowanych funkcji. Przecież
              obecna działalność IPN prowadzi do tego samego, równocześnie odbierając
              posądzonym szansę obrony. NIe powinno się o tym zapominać.


              > Nie wydaje mi sie, zeby o to Litynskiemu chodzilo. Ja to odczytuje jako apel
              > do historykow i pracownikow IPN by w swojej pracy nie poprzestawali tylko na
              > analizie materialow tajnych sluzb.

              Może Lityńskiemu o to chodziło, ale jego postulat prowadzi do tego o czym piszę,
              nieujawniania postaw poszczególnych osób działających w opozycji. W takiej
              atmosferze tym łatwiej o pomówienia i insynuacje. O tym też warto pamiętać.


              > Na razie przeciez powstaje wiecej opracowan,
              > ktore pokazuja historie tak jak ona wygladala w oczach bezpieki, a wiec
              > nieprawdziwa.

              Ależ ja się z tym w pełni zgadzam! Tylko że z drugiej strony, obecnie nie jest
              możliwe napisanie rzetelnej biografii choćby bohaterskiej osoby, która jednak
              miała w swoim życiu epizod współpracy. To też nie jest właściwe rozwiązanie.

              > Czym innym jest propozycja powszechnej lustracji, a czym innym biezaca
              > dzialalnosc IPN. W zadnym postkomunistycznym kraju nie opublikowano wszystkich
              > teczek w internecie. Publikuje sie nazwiska i niektore dokumenty. Ja juz
              > kiedys pisalem, ze opublikowanie teczek w internecie bez zadnych komentarzy i
              > przypisow byloby zgilotynowaniem polskiej historii. Gdyz historie te poznawano
              > z perspektywy UB, SB i PZPR, a nie demokratycznej opozycji.

              Przecież nie twierdzę, nigdy nie twierdziłem, że lustracja powinna ograniczyć
              się do publikacji teczek w sieci. Zawsze podkreślałem, ze każda osoba przed
              ujawnieniem jej nazwiska w kontekście wspólpracy, powinna mieć możliwość obrony
              swojego stanowiska przez sądem. dopiero takie dokumenty, poddane krytycznej
              analizie w toku procesu, dawałyby możliwość poznania prawdy o jej współpracy.
              Oczywiście nie wyczerpywałobyto całości biografii takiej osoby, ale powinno być
              jej elementem.

              > Nie rozumiem o jakiej slabosci mowisz. Przeciez kazdy ma chwile zniechecenia i
              > niewiary.

              Mówię o takich chwilach słabości, jakimi było podpisywanie lojalek, czy
              składanie pojedynczych zeznań.

              Kazdy mogl kiedys stchorzyc. Nikt nigdy z nikogo nie robil bohatera
              > bez skazy. W swoich ksiazka Jacek Kuron wielokrotnie bije sie w piersi, ze
              > bladzil, ze cos mogl zrobic lepiej. Ludzie, ktorych ja cenie, swoich slabosci
              > ani wad nie skrywali.

              Nie wszyscy tą prawdę ujawniają i to też musisz mieć na uwadze. Ja nie odbieram
              im prawa do tego tchórzostwa, ja chciałbym tylko, aby wiedza na ten temat była
              powszechnie znana.

              Z kolei jesli masz na mysli to, ze kazdy z nich ma jakas
              > agenturalna przeszlosc, to wybacz, ale wydaje mi sie, ze ulegasz jakims
              > zludzeniom.

              Takie dywagacje uznaję za nieuprawnione.

              > Nic tu nie ma o zapominaniu.

              Ale brak powszechnej lustacji powoduje, że ich nazwiska pozostaną w teczkach -
              nieujawnione. Nie trzeba wówczas zapominać, po prostu osoby takie pozostaną
              nieznane.
              • leszek.sopot Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 14:35
                plopli napisał:

                > leszek.sopot napisał:
                >
                > > > "Oczywistą jest rzeczą, że rzetelne opracowania nie zastąpią lustra
                > cji. Przeszłość ludzi, którzy aspirują do najwyższych stanowisk w państwie,
                winna być znana. (...)
                > >
                > > Jest to poparcie dla lustracji.
                >
                > To jest poparcie dla lustracji ograniczonej do wierchuszki, a samo to do
                > ujawnienia całej prawdy nie wystarczy.


                TYo jest poparcie dla lustracji w obecnej formie, ktora zostala przeglosowania
                podczas poprzedniej kadencji Sejmu. Ja bym z wielka ostroznoscia podchodzil do
                jej rozszerzania na np. bibliotekarki, przedszkolanki i pracownikow domow
                kultury. Jezeli juz, to tak jak ty twierdzsz, lepsza bylaby lustracja
                powszechna jak w Niemczech, ale sam Gauck twierdzil w wywiadzie, ze w 15 lat po
                przelomie jest to bez sensu. Chyba, ze nie wzieto by za wzor niemieckiej
                lustracji polaczonej ze stosowaniem represji wobec TW (10-letnie okresy zakazu
                pracy na okreslonych stanowiskach). W Niemczech, co niektorzy nie pamietaja,
                nie bylo dekomunizacji - przeciwko temu protestowal ostro sam pastor Gauck. A
                mi sie wydaje, ze niemiecka lustracja z represjami wobec TW i bez represji
                wobec czlonkow aparatu partyjnego to byla jedna wielka pomylka. Ukarane zostaly
                pionki wyslugujace sie poprzedniemu systemowi, a nie ci, ktorzy z tego
                korzystali.
                Homosovieticus, ku mojemu zaskoczeniu, przypomnial wczoraj bardzo dobry tekst z
                2000 roku z Wprost.
                Polecam:
                www.wprost.pl/ar/?O=4628

                > Ja nie piszę o zaprzestaniu lustracji. Ja piszę, że chce on ją ograniczyć, a
                > raczej pozostawić w obecnych granicach.


                To jest spora semantyczna roznica. Gdybys tak napisal pierwotnie to nie mialbym
                zastrzezen.



                > Tymczasem ja chciałbym, żeby lustracja
                > miała charakter powszechny, niezalezny od obecnie piastowanych funkcji.
                Przecież obecna działalność IPN prowadzi do tego samego, równocześnie odbierając
                > posądzonym szansę obrony. NIe powinno się o tym zapominać.


                Tylko jak taka powszechna lustracja mialaby wygladac, co by np. mialo sie dziac
                po wyrokowaniu przez sad, ze ktos byl agentem? Chyba tylko wpisanie takiego
                kogos na liste agentow?
                Ja wolalbym, aby do mojej teczki zajrzal jakis uprawniony pracownik IPN lub
                sedzia i on by mial zadanie, a nie ja, by cos z jakimis TW zrobic. Mnie sie nie
                podoba, ze zadanie ujawniania TW spoczywa na tzw. poszkodowanych. Uwazam, ze
                lepiej by bylo, gdy po kolei wszystkie teczki byly sprawdzane przez urzednikow
                i oni by decydowali o tym co robic dalej. Ja nie mam ochoty po 15 latach
                chodzic po bylych TW i wymuszac na nich jakies przeprosiny lub czekac na ich
                kajanie sie. Czulbym sie chyba jak esbek i oni mnie mogliby tak postrzegac.


                > > Nie wydaje mi sie, zeby o to Litynskiemu chodzilo. Ja to odczytuje jako
                apel do historykow i pracownikow IPN by w swojej pracy nie poprzestawali tylko
                > na analizie materialow tajnych sluzb.
                >
                > Może Lityńskiemu o to chodziło, ale jego postulat prowadzi do tego o czym
                piszę, nieujawniania postaw poszczególnych osób działających w opozycji.


                Jak technicznie bys to zrealizowal? Przeciez to jest po prostu niewykonalne.
                kazdy opozycjonista musialby sam wypelnic jakas ankiete i nastapnie zbior tych
                ankiet gdzies by opublikowano. Byly juz takie proby, ale zakonczyly sie
                niepowodzeniem. Bardzo wielu bylych dzialaczy, za przeproszeniem, olewa dzisiaj
                wszelkie ankiety oraz uroczystosci itp.


                > > Na razie przeciez powstaje wiecej opracowan,
                > > ktore pokazuja historie tak jak ona wygladala w oczach bezpieki, a wiec
                > > nieprawdziwa.
                >
                > Ależ ja się z tym w pełni zgadzam! Tylko że z drugiej strony, obecnie nie jest
                > możliwe napisanie rzetelnej biografii choćby bohaterskiej osoby, która jednak
                > miała w swoim życiu epizod współpracy. To też nie jest właściwe rozwiązanie.


                W przypadku "bohaterskiej osoby" trudno bedzie rozsadzic, czy zgromadzone na
                jej temat (jesli sie zachowaly) materialy tajnych sluzb oddaja prawde. Pamietam
                bowiem co mowil na temat swojej teczki Lech Kaczynski, ze ktos kto ja przeczyta
                to bedzie mial o nim i jego srodowisku zupelnie falszywe lub niepelne
                informacje.


                > > Czym innym jest propozycja powszechnej lustracji, a czym innym biezaca
                > > dzialalnosc IPN. W zadnym postkomunistycznym kraju nie opublikowano
                wszystkich teczek w internecie. Publikuje sie nazwiska i niektore dokumenty. Ja
                juz kiedys pisalem, ze opublikowanie teczek w internecie bez zadnych komentarzy
                i przypisow byloby zgilotynowaniem polskiej historii. Gdyz historie te
                poznawanoby z perspektywy UB, SB i PZPR, a nie demokratycznej opozycji.
                >
                > Przecież nie twierdzę, nigdy nie twierdziłem, że lustracja powinna ograniczyć
                > się do publikacji teczek w sieci. Zawsze podkreślałem, ze każda osoba przed
                > ujawnieniem jej nazwiska w kontekście wspólpracy, powinna mieć możliwość
                obrony swojego stanowiska przez sądem. dopiero takie dokumenty, poddane
                krytycznej analizie w toku procesu, dawałyby możliwość poznania prawdy o jej
                współpracy.


                Mi nie chodzi tylko o publikowanie danych tajnych wspolpracownikow, ale teczki
                SOR i teczki poszkodowanych. Z kolei co ma wspolnego postepowanie sadowe z
                pozniejsza publikacja materialow? Chyba, ze dopuszczasz takie rozwiazanie, ze
                wraz z publikowaniem materialow publikowanoby materialy z procesu - przede
                wszystkim wyjasnienia posadzonego o bycie TW.


                > Mówię o takich chwilach słabości, jakimi było podpisywanie lojalek, czy
                > składanie pojedynczych zeznań.


                Nie zgadzam sie z tym by potepiano kogos za to, ze podpisal lojalke. Tak
                robilem w stanie wojennym i dzisiaj troche jest mi z tego powodu wstyd. Nie
                moge miec takze zalu do osoby, ktora zalamala sie w sledztwie i wsypala
                kolegow. To nie byli zolnierze, ktorych obowiazywaly jakies reguly
                postepowania. To bylo pospolite ruszenie.


                > Nie wszyscy tą prawdę ujawniają i to też musisz mieć na uwadze. Ja nie
                odbieram im prawa do tego tchórzostwa, ja chciałbym tylko, aby wiedza na ten
                temat była powszechnie znana.


                Zgoda, ale ja wole by o swoim tchorzostwie oni opowiadali sami, a nie by o tym
                sie domyslac na podstawie donosow i raportow, ktore w tej sferze - w sferze
                domyslow na temat motywow dzialan, moga byc klamliwe. Jezeli bym znalazl w
                jakims donosie, ze Kowalski stchorzyl i czegos nie zrobil bo dobrze np.
                zadzialala esbecka prowokacja, to w takie cos nie bede wierzyl jesli tego dana
                osoba nie potwierdzi. Czy tak samo beda postepowac inni czytelnicy teczek -
                moze byc z tym roznie. Latwo bedzie jednak kogos pomowic, ze nie byl zadnym
                bohaterem ale tchorzem.


                > Ale brak powszechnej lustacji powoduje, że ich nazwiska pozostaną w teczkach -
                > nieujawnione. Nie trzeba wówczas zapominać, po prostu osoby takie pozostaną
                > nieznane.

                I tak nazwisk wszystkich TW nigdy nie poznamy. IPN wielokrotnie twirdzil, ze
                esbeckiego spisu pracownikow i wspolpracownikow nie mozna opublikowac, bo w
                wiekszosci poza tym spisem nie ma teczek, w ktorych znalezionoby materialy
                obciazajace.
                • plopli Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 16:33
                  leszek.sopot napisał:

                  > TYo jest poparcie dla lustracji w obecnej formie, ktora zostala przeglosowania
                  > podczas poprzedniej kadencji Sejmu. Ja bym z wielka ostroznoscia podchodzil do
                  > jej rozszerzania na np. bibliotekarki, przedszkolanki i pracownikow domow
                  > kultury. Jezeli juz, to tak jak ty twierdzsz, lepsza bylaby lustracja
                  > powszechna jak w Niemczech, ale sam Gauck twierdzil w wywiadzie, ze w 15 lat
                  > po przelomie jest to bez sensu. Chyba, ze nie wzieto by za wzor niemieckiej
                  > lustracji polaczonej ze stosowaniem represji wobec TW

                  Oczywiście, że bez represji, chodzi tylko o wiedzę, a nie o karanie.
                  > To jest spora semantyczna roznica. Gdybys tak napisal pierwotnie to nie
                  >mialbym zastrzezen.

                  Cieszę sie, że udało się to wyjaśnić :-).
                  > Tylko jak taka powszechna lustracja mialaby wygladac, co by np. mialo sie
                  > dziacpo wyrokowaniu przez sad, ze ktos byl agentem? Chyba tylko wpisanie
                  > takiego kogos na liste agentow?
                  > Ja wolalbym, aby do mojej teczki zajrzal jakis uprawniony pracownik IPN lub
                  > sedzia i on by mial zadanie, a nie ja, by cos z jakimis TW zrobic. Mnie sie
                  > niepodoba, ze zadanie ujawniania TW spoczywa na tzw. poszkodowanych. Uwazam,
                  > ze lepiej by bylo, gdy po kolei wszystkie teczki byly sprawdzane przez
                  > urzednikow i oni by decydowali o tym co robic dalej. Ja nie mam ochoty po 15
                  > latach chodzic po bylych TW i wymuszac na nich jakies przeprosiny lub czekac
                  > na ich kajanie sie. Czulbym sie chyba jak esbek i oni mnie mogliby tak postrzegac.

                  Zgadzam się w pełni, nie chciałem rozwijać tego wątku, bo prowadziliśmy na ten
                  temat długą debatę wkrótce po wypłynięciu sprawy Niezabitowskiej. Powtórzę tylko
                  w skrócie: to IPN analizuje dokumenty, identyfikuje potencjalnych TW, informuje
                  ich o tym, w braku reakcji upublicznia ich teczki, jeśli ktoś kwestionuje te
                  ustalenia, IPN wytacza mu proces, po prawomocnym wyroku publikuje wyrok i
                  zawartość teczki zweryfikowaną w postępowaniu sądowym.

                  > W przypadku "bohaterskiej osoby" trudno bedzie rozsadzic, czy zgromadzone na
                  > jej temat (jesli sie zachowaly) materialy tajnych sluzb oddaja prawde.
                  > Pamietam bowiem co mowil na temat swojej teczki Lech Kaczynski, ze ktos kto ja
                  > przeczyta to bedzie mial o nim i jego srodowisku zupelnie falszywe lub
                  > niepelne informacje.

                  Przecież taka analiza nie może ograniczać się do teczek. Nie może jednak
                  równoczesnie ich pomijać. Jak to rozsądzić napisałem powyżej.

                  > Mi nie chodzi tylko o publikowanie danych tajnych wspolpracownikow, ale teczki
                  > SOR i teczki poszkodowanych. Z kolei co ma wspolnego postepowanie sadowe z
                  > pozniejsza publikacja materialow? Chyba, ze dopuszczasz takie rozwiazanie, ze
                  > wraz z publikowaniem materialow publikowanoby materialy z procesu - przede
                  > wszystkim wyjasnienia posadzonego o bycie TW.

                  Tak, jest o tym mowa powyżej.

                  > Nie zgadzam sie z tym by potepiano kogos za to, ze podpisal lojalke. Tak
                  > robilem w stanie wojennym i dzisiaj troche jest mi z tego powodu wstyd.

                  Ja też się z tym niezgadzam! Piszę wyraźnie: każdy miał prawo do chwili słabości
                  i nie można go za to potępiać. Ale jednak powinniśmy o tym wiedzieć, żeby mieć
                  pełny obraz takiej osoby.

                  Nie
                  > moge miec takze zalu do osoby, ktora zalamala sie w sledztwie i wsypala
                  > kolegow. To nie byli zolnierze, ktorych obowiazywaly jakies reguly
                  > postepowania. To bylo pospolite ruszenie.

                  J.w.

                  > Zgoda, ale ja wole by o swoim tchorzostwie oni opowiadali sami, a nie by o tym
                  > sie domyslac na podstawie donosow i raportow, ktore w tej sferze - w sferze
                  > domyslow na temat motywow dzialan, moga byc klamliwe.

                  OK, ale niektórych z tych ludzi trzeba zmusić do zajęcia stanowiska. Przyznania
                  się: popełniłem błąd, przepraszam, starałem się swiom postępowaniem ten czyn
                  odkupić i mam nadzieje, że ludzie, z którymi działałem uznają, że odkupiłem.
                  A jesli nie stchórzył, ale co innego wynika z teczek, ma pełne prawo się bronić.

                  > I tak nazwisk wszystkich TW nigdy nie poznamy. IPN wielokrotnie twirdzil, ze
                  > esbeckiego spisu pracownikow i wspolpracownikow nie mozna opublikowac, bo w
                  > w wiekszosci poza tym spisem nie ma teczek, w ktorych znalezionoby materialy
                  obciazajace.

                  NIe jest to argument, który przekonywałby mnie, żeby lustracji zaniechać wogóle.
                  Takich maleszków było wielu i tych, których się da powinno się wskazać palcem.
      • jak.babcie.kocham Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 11:44
        plopli napisał:

        > Z powyższymi opiniami twoimi i Pierre'a nt. Lityńskiego zgadzam się w całej
        > rozciągłosci. Jeśli zaś chodzi o jego tekst, to muszę przyznać, że jest mocny.
        > Lityński bardzo mocno się w nim odsłania, okazuje swój osobisty stosunek do
        > omawianej sprawy.

        Trudno żeby nie miał osobistego stosunku do tej sprawy, skoro należy do
        opozycjonistów z najdłuższym stażem.

        > Szanuję go za to, ale uważam, że jego optyka patrzenia nie jest do końca
        > właściwa. Nie kwestionuję zasług poszczególnych złamanych osób. Ale nie jest to
        > moim zdaniem uzasadnienie dla zaniechania lustracji.

        Nie znajduję w tekście Lityńskiego żadnej sugestii, że konieczne jest zupełne
        zaniechanie lustracji. Zbyt łatwo ulegasz takim manipulacjom, że możliwa jest
        lustracja wildsteinowska albo żadna. W tym przypadku "trzecia droga" akurat
        istnieje"

        Ma rację pisząc, że
        > spojrzenie wielu historyków SB jest spaczone. Ale faktu, że ktoś podjął
        > współpracę jednak nie można pomijać.

        Do tego też chyba Lityński nie nawołuje. Ale jako osoba znająca doskonale realia
        opozycji (i to tej przed "Solidarnością" i KOR-em!) wie, że nie można takich
        przypadków osądzać zapominając o złożoności całej sytuacji.

        Życzyć by sobie należało, aby ocena
        > poszczególnych osób uwzględniała całokształt ich działalności, a nie jedynie
        > fakt podpisania lojalki, czy złożenia pojedynczych zeznań.

        No właśnie.

        Nieuprawnione jednak
        > byłoby nieujawnianie również tego aspektu.

        Masz rację, pytanie w jakim stylu i celu miałoby się odbywać to ujawnianie.

        >
        > Oddzielną kwestią jest mozliwość ujawnienia innych agentów, których skala
        > działalności była zbliżona do tego, co robił Maleszka. O tym również nie mozna
        > zapomnieć.
        >
        > Zupełnie inną sprawą jest kwestia procedur, o których już niejednokrotnie się
        > wypowiadaliśmy.
        • plopli Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 12:01
          jak.babcie.kocham napisała:


          > Trudno żeby nie miał osobistego stosunku do tej sprawy, skoro należy do
          > opozycjonistów z najdłuższym stażem.

          Jest politykiem, nie tylko byłym opozycjonistą.


          > Nie znajduję w tekście Lityńskiego żadnej sugestii, że konieczne jest zupełne
          > zaniechanie lustracji. Zbyt łatwo ulegasz takim manipulacjom, że możliwa jest
          > lustracja wildsteinowska albo żadna. W tym przypadku "trzecia droga" akurat
          > istnieje"

          Wielokrtonie postulowałem podążanie nią. Ustawianie mnie w gronie zwolennikóe
          akcji Wildsteina nie znajduje żadnych podstaw.

          Na pozostałe pytania odpowiedź pod postem Leszka.
          • jak.babcie.kocham Re: Prawda solidarności, prawda bezpieki 25.02.05, 12:03
            plopli napisał:

            > jak.babcie.kocham napisała:
            >
            >
            > > Trudno żeby nie miał osobistego stosunku do tej sprawy, skoro należy do
            > > opozycjonistów z najdłuższym stażem.
            >
            > Jest politykiem, nie tylko byłym opozycjonistą.
            >
            >
            > > Nie znajduję w tekście Lityńskiego żadnej sugestii, że konieczne jest zup
            > ełne
            > > zaniechanie lustracji. Zbyt łatwo ulegasz takim manipulacjom, że możliwa
            > jest
            > > lustracja wildsteinowska albo żadna. W tym przypadku "trzecia droga" akur
            > at
            > > istnieje"
            >
            > Wielokrtonie postulowałem podążanie nią. Ustawianie mnie w gronie zwolennikóe
            > akcji Wildsteina nie znajduje żadnych podstaw.

            Bynajmniej nie próbuję ustawiać Cię w gronie zwolenników akcji Wildsteina.
            Jeżeli tak to odczytałeś, to przepraszam.

            >
            > Na pozostałe pytania odpowiedź pod postem Leszka.
    • homosovieticus Czy to ten Lityński oszukiwał Sejmie, głosując 25.02.05, 12:04
      dwa razy.
      • leszek.sopot Re: Czy to ten Lityński oszukiwał Sejmie, głosuj 25.02.05, 12:09
        Naprawde?
        • homosovieticus Re: Czy to ten Lityński oszukiwał Sejmie, głosuj 25.02.05, 12:19
          leszek.sopot napisał:

          > Naprawde?
          Tak mówił przyjaciel Michnika Kwachu.Nie słyszałes o tym?
          • leszek.sopot Re: Czy to ten Lityński oszukiwał Sejmie, głosuj 25.02.05, 12:54
            nic o tym nie wiem
            • homosovieticus Re: Czy to ten Lityński oszukiwał Sejmie, głosuj 25.02.05, 13:02
              leszek.sopot napisał:

              > nic o tym nie wiem

              Nawet, onegdaj, jeśli dobrze pamiętam, pokazywano w I programie TVP jak
              Lityński podwójnie głosuje, ukrywając to przed innymi.Biedaczek nie
              wiedział ,że kamera może to zobaczyć i zarejestrować.
              • leszek.sopot Re: Czy to ten Lityński oszukiwał Sejmie, głosuj 25.02.05, 13:03
                Przy jakim glosowaniu, kiedy?
                • homosovieticus Re: Czy to ten Lityński oszukiwał Sejmie, głosuj 25.02.05, 13:41
                  leszek.sopot napisał:

                  > Przy jakim glosowaniu, kiedy?

                  jesli nic nie słyszałeś o tym FAKCIE, to szczegóły dotyczace czasoprzestrzeni
                  informacyjnej nie pozwolą Ci , Drogi Leszku, na udzielenie mi wiarygodnej
                  odpowiedzi.
                  • leszek.sopot "czasprzestrzen informacyjna" cos wyklucza? 25.02.05, 13:45
                    homosovieticus napisał:

                    > leszek.sopot napisał:
                    >
                    > > Przy jakim glosowaniu, kiedy?
                    >
                    > jesli nic nie słyszałeś o tym FAKCIE, to szczegóły dotyczace czasoprzestrzeni
                    > informacyjnej nie pozwolą Ci , Drogi Leszku, na udzielenie mi wiarygodnej
                    > odpowiedzi.

                    Rozumiem to tak, ze swojej niewiedzy sam sobie jestem winienie a wiec
                    powinienem wierzyc na slowo homosiowi, ktory twierdzi, ze Kwach mowil, ze
                    Litynski glosowal na dwie rece, a w slowa Kwacha ktos taki jak ja musi ufac bez
                    zastrzezen... Czy dobrze opisalem twoj "obwod zamkniety"?
                    • homosovieticus Re: "czasprzestrzen informacyjna" cos wyklucza? 25.02.05, 14:05
                      na 3=.
                      Sam sobie winien jesteś bo rzniesz głupa.
            • pierre_doua ...drobna uwaga na temat artykulu Litynskiego... 25.02.05, 13:09

              Z zainteresowaniem czytalem w artykule Litynskiego
              o "rehabilitowaniu/nawracaniu" dzialaczy slabego ducha, takich, ktorzy sie
              zalamali.

              Bardzo to ladnie, ale to musi odnosic sie do czasow po 1976 roku, kiedy juz
              powstal KOR i kiedy rzeczywiscie mogl istniec, madry zreszta, taki - nazwijmy
              to - program. I istnialy juz zgrane grupy ludzi, podtrzymujacych sie nie tylko
              na duchu, tak ze ci, ktorzy bywali aresztowani na 48 godzin, wiedzieli, ze to
              jest 48 godzin i jak sie zachowywac, co grozi, a co nie grozi.

              Natomiast ja pamietam czasy wczesniejsze, o jakies 10 lat, a mianowicie 1968
              rok.

              Znam osobiscie przypadek, ktory wczesniej juz opisalem w innym watku (chyba
              Leszek zabierales tam glos?), mlodego studenta UW, ktory zalamal sie. Po
              powrocie przyznal sie, wszystko ujawnil. Ale wtedy, w 1968 roku, nie bylo
              jeszcze takich mechanizmow rehabilitacyjnych, o jakich wspomina Litynski w
              swietnym zreszta swoim artykule.

              Ow mlody czlowiek zostal napietnowany etc., socjalnie zniszczony.

              Student, o ktorym tu pisze, dzisiaj pan pod szescdziesiatke, znalazl oczywiscie
              swoje nazwisko na liscie Wildsteina.

              Co to oznacza, nie musze ludziom myslacym wyjasniac.

              Dlatego m.in. twierdze i bede twierdzil - brutalniej niz to robi np. Litynski -
              ze Wildstein postapil gleboko nieuczciwie i bardzo glupio. Ze wiecej wyrzadzil
              szkody niz pozytku.
              • leszek.sopot Re: ...drobna uwaga na temat artykulu Litynskiego 25.02.05, 13:26
                Pamietalem twoj post i dlatego z jeszcze wiekszym zaciekawieniem czytalem tekst
                Litynskiego by odnalezc atmosfere tamtych dni dla mnie nieznana gdyz mialem
                wowczas 9 lat. Litynski chyba dobrze oddal atmosfere przesluchan i policyjnych
                represji. Nie napisal jednak, ze wszystkim ludziom, ktorzy sie zalamali wowczas
                wybaczono. Mysle, ze blizej poznajac atmosfere tamtych dni rozumiem, ze fakt,
                iz koledzy siedzieli w wiezieniu na skutek zalamania sie podczas przesluchan
                niemozliwial gest wybaczenia. Dzis Litynski chyba ominal ten problem.
                Podobne przeciez dzis moga miec problemy osoby, ktore dowiaduja sie o tym, kto
                na nich donosil i czyj donos spowodowal, ze dotknely ich represje lub chocby
                pomowienia w srodowisku, co powodowalo, ze na ich wiodok z nieznanego powodu
                ludzie zaczynali sie odracac.
                To nie jest niestety latwy problem, kazdy z tym musi sobie radzic sam. Moze byc
                tak, ze prawdziwa kanalia zostanie potraktowana laskawie przez poszkodowanego
                bo ten ma lagodny charakter, a czlowiek, ktory w zasadzie o niczym nie doniosl
                bedzie potepiony z nadmierna gorliwoscia. Kazdy sam ten problem rozwaze we
                wlasnym sumieniu.
                • 9111951u Re: ...drobna uwaga na temat artykulu Litynskiego 25.02.05, 16:51
                  Ja przepraszam, zadam głupie pytanie czy to nie czasem ten sam Lityński co to
                  oddał swój głos na bohatera "naszego narodowego" w Zgromadzeniu Narodowym
                  podczas głosowania nad kandydaturą niejakiego spawacza w ciemnych okularach?.
                  I ta gnida ma smiałość jeszcze pieprzyć Polakom co jest moralne, a co nie ? !
                  • lech2000 Re:głupie pytanie 25.02.05, 16:58
                    Rzeczywiście głupie pytanie , ale i autor też chyba nie najmądrzejszy.
                    • 9111951u Re:głupie pytanie 26.02.05, 08:15
                      Okazuje się zatem , że WNIOSEK PRAWDZIWY
        • homosovieticus A za ustawą dekomunizacyjną w 1999r. to On też 25.02.05, 12:33
          głosował?
          Wielkiego serca człek to jest.
          • gromoslaw.grzmolinski Re: A za ustawą dekomunizacyjną w 1999r. to On te 25.02.05, 14:38
            homosovieticus napisał:

            > głosował?
            > Wielkiego serca człek to jest.

            Zwłaszcza jak u swego sasiada gmerał "brudnymi" paluchami po klawiaturze od
            głosowania w Sejmie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka