leszek.sopot
25.02.05, 10:03
Zaraz sie na Janka Litynskiego rzuca "malpy z brzytwami", ale co tam...
Bardzo dobry tekst, ktory na pewno warto przeczytac w calosci. Pozbawiony
demagogi i propagandowego wodolejstwa chorych na Magdalenke.
"[...]
Pokazać małość na tle wielkości
Oczywistą jest rzeczą, że rzetelne opracowania nie zastąpią lustracji.
Przeszłość ludzi, którzy aspirują do najwyższych stanowisk w państwie, winna
być znana. Dlatego pracowałem w imieniu Unii Wolności nad ustawą lustracyjną
i ustawą o IPN. I dlatego odrzuciliśmy prezydenckie weto w sprawie tej
ostatniej. Prawdę o przeszłości powinniśmy poznawać w całej jej złożoności.
Prace badawcze potrzebne są jak powietrze po to właśnie, by ukazać właściwe
proporcje, pokazać małość na tle autentycznej wielkości. Ukazać
prześladowców, donosicieli, także ludzi załamanych. Ale przede wszystkim
ukazać tych, których wytrwała praca i ciche, niedomagające się nagrody
bohaterstwo umożliwiło nam odzyskanie niepodległości. Oczekuję opisu
mechanizmu działania bezpieki. Oczekuję też, że dowiemy się prawdy o
Miastowskim, który wydał ludzi z MRKS (Międzyzakładowy Robotniczy Komitet
Strajkowy), ale przede wszystkim oczekuję prawdy o samym MRKS i jego świetnej
działalności.
Niestety, do szaleństw inkwizytorów dołączają się ludzie, których o poczucie
niższości i zagubienia nie podejrzewałem. Niedawno, powołując się na mnie,
Jan Rokita złożył doniesienie, że premier Tadeusz Mazowiecki umożliwiał
niszczenie ubeckich teczek. Pisał o swoich rozterkach lojalności wobec
premiera i przewodniczącego klubu. Niestety, nic takiego nie pamiętam.
Pamiętam natomiast, że po interwencji Rokity u premiera, a także publikacji
Jerzego Jachowicza w "Gazecie Wyborczej", ustało masowe niszczenie teczek.
Niedługo potem do MSW został wysłany Krzysztof Kozłowski.
Pamiętam też, a swoją pamięć wzbogaciłem o przejrzenie stenogramów posiedzeń
komisji do badania MSW w roku 1990 i 1991, że w lipcu 1991 r. Antoni
Macierewicz oskarżył Jana Rokitę o "zacieranie śladów przestępstw
popełnionych przez funkcjonariuszy byłej SB". Jan Rokita w liście do
marszałka Sejmu i prokuratury, z pełną aprobatą komisji, napisał, że
oskarżenie to nosi znamiona przestępstwa. Niestety, prokuratura z
niezrozumiałych dla mnie względów umorzyła dochodzenie. Dziś Jan Rokita
powtarza drogę Macierewicza. Żąd też opublikowania teczek osobowych
tworzonych w wyniku podsłuchów, donosów, ubeckich przypuszczeń. Nasze
prywatne życie, okradane przez państwo komunistyczne, ma dziś zostać
wystawione na pokaz decyzją demokratycznego państwa. To pomysły rodem z
totalitarnego wzorca.
Przykro mi więc, bowiem zawsze mi jest przykro i źle, gdy ludzie, których
ceniłem i byli mi bliscy, otrzymują heglowskie ukąszenie i ulegają szaleństwu.
JAN LITYŃSKI
rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050225/publicystyka/publicystyka_a_1.html