krzyd
27.02.05, 12:18
Wierny lud nie musi się obawiać, że PiS przegoni PO. Jan Maria Władysław
Rokita - który potrafił gładko przeobrazić się z liberała i europejczyka w
katolickiego narodowca - nie powiedział przecież jeszcze ostatniego słowa.
Skoro nie wystarczyło być za lustracją, dekomunizacją, umierać za Niceę i
planować IV RP z trybunałami sprawiedliwości, aby zdystansować równie
wybitnych polskich mężów stanu, Kaczyńskich, to Rokita pójdzie jeszcze dalej.
Ogłosi, że wrócić trzeba do prawdziwie europejskich korzeni: do szybkiego i
sprawiedliwego sądzenia wszelkich czerwonych, różowych, związkowców i pedałów
ma być przywrócony słynne dzieło prane "Młot na czarownice", z tym, że "próba
wody" w przypadku różnych Sierakowskich i Koft ma być zastąpiona przez próbę
Wrzodaka.
Ogłosi też, ku entuzjastycznemu zachwytowi Narodu, że definitywnie Polska
zrywa z porządkiem jałtańskim i że wzywa Polska cała szlachetną opinię
międzynarodową do oddania dzielnym Polakom ich ziem i godności
przedwojennych. To pozwoli Rokicie zaoszczędzić w budżecie IV (czy już V od
razu) RP sporo pieniędzy na rekompensatach dla zabużan.
I ogłosi, ze jest namiestnikiem bezpośrednim, Królowej Polski, Zawsze
Dziewicy, która sama mu to powiedziała - a Giertychowi nie.