Gość: polishAM
IP: *.nas33.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net
23.06.02, 01:07
Nie opieram sie na emocjach, jedynie faktach historycznych. W historii istnialo
wiele krajow silnych militarnie, ktorzy wyzywajaco zachowywali sie wobec swoich
sasiadow. Panstwo Mongolow bylo imperium, dla ktorego ekspansja bylo glowna
polityka. Aby zneutralizowac opor ze strony podbitych krajow Mongolowie
wprowadzili pojecie "eje" czyli "porozumienie". W PRZYPADKU MONGOLOW
"POROZUMIENIE" BYLO WYMUSZONYM UZNANIEM ICH ZWIERZCHNICTWA. Gdy Czyngis Chan
wybieral sie na podboj nie twierdzil, ze ich wyprawa bedzie miala cel zaborczy,
ze potrzeboje przestrzeni zyciowej, czy chec zysku. Twierdzil, ze szuka
POROZUMIENIA W TROSCE O ...POKOJ !!!
Drugim przykladem sa wojny krzyzowe, ktore w wyniku swojej arogancji dopelnily
zniszczenia Bizancjum przez rabunek Konstantynopola, oslabily Cesarstwo
Hohenstauffow, w koncu o malo nie skonczyly sie tragedia dla Europy kiedu
Otomanie staneli u bram Wiednia.
Moje podsumowanie. Kraje, ktore stosuja arogancka polityke agresji wywoluja
kontrakcje ktorej efekt dziala niszczaco na AGRESORA. Nie dotyczy to oczywiscie
Watykanu, ktoremu calkowicie wystarczy druzyna halabardnikow zeby w pelnym
zdrowiu przetrwac w wiecznosc.