Dodaj do ulubionych

Lekarz: Na ratowaniu się nie znam

27.04.05, 07:48
Ręce opadają... Wynika z tego, że ten facet uśmiercał ludzi "niechcący", bo i
tak nie był im w stanie pomóc. Oprócz samego przerażającego faktu celowego
zabijania chorych, dobijające jest jeszcze to, że w karetce pogotowia jeździł
"lekarz", który nie potrafił ratować chorych! Nie ma to jak fachowa pomoc
specjalistów z pogotowia. Coś mi mówi, że tak jest w całej Polsce... Czy nikt
nie sprawdza fachowości lekarzy z pogotowia? Chyba już lepiej w nagłych
wypadkach dzwonić po strażaków. Oni przynajmniej potrafią udzielić pierwszej
pomocy.
Obserwuj wątek
    • szachno Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 07:48
      Jeśli to wszystko jest prawdą, to ja strtaciłem resztę wiary w ten kraj, jego
      instytucje i generalnie w człowieka. Czytam o tych zwierzętach w białych
      fartuchach i budzą się we mnie najgorsze instynkty. Chyba nigdy nie poznamy
      odpowiedzi na pytania prokuratora.
      • radca Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 16:17
        bestie
    • hipciaczek Hmm... 27.04.05, 07:51
      Ginekolog-położnik? To "łowienie skór" musiało być naprawdę intratnym
      interesem skoro skusił się przedstawiciel najlepiej zarabiającej grupy
      lekarzy. Swoją drogą przez żądzę kasy w tej grupie trafiają się najwięksi
      zwyrodnialcy. Nie spotkałem jeszcze przyzwoitego ginekologa - oczywiście
      pacjentkom to tu i ówdzie, bez mydła..
      • jorn Re: Hmm... 27.04.05, 11:53
        hipciaczek napisał:

        > Ginekolog-położnik? To "łowienie skór" musiało być naprawdę intratnym
        > interesem skoro skusił się przedstawiciel najlepiej zarabiającej grupy
        > lekarzy.

        Może religia nie pozwalała mu robić 'skrobanek'...
    • 35w1 Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 08:04
      to bardzo ciekawe jacy ludzie pracują w służbie zdrowia. ne dość że mają
      prywatne gabinety biorą do łapy w miejscach pracy to jeszcze nas uśmiercają.
      jeśli oni mogą to czynić to co będzie niedługo? cczłowiek wogule będzie się
      bał iśc po poradę do lekarzy jeśli mogą nas zabijac i nie ponosic za to
      konsekencji. kara powinna byc wysoka a przy tym zabór majątku i zakas
      wykonywania zawodu.
      • pia.ed Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam??????? 27.04.05, 08:40
        Mam znajoma ksztalci sie na ratownika.
        Powiedziala, ze studiuje tylko po to, zeby wyjechac jako ratownik do Norwegii.

        W Polsce jako ratownik nie ma szans na prace, bo lekarze BRONIA SWOICH POSADEK
        w pogotowiu.
        Widze ze ma calkowita racje.
        Lepszy GINEKOLOG wyslany do ataku serca, niz wszechstronnie wyszkolony RATOWNIK
        po trzyletnich studiach ukierunkowanych na ratowanie zycia!

        System w Polsce jest CHORY.
        W Skandynawii w karetce pogotowia jezdza tylko dwie osoby: dwaj ratownicy.
        Jeden z nich prowadzi samochod, a drugi w miedzyczasie utrzymuje pacjenta
        przy zyciu.
        Wiecej przeciez nie potrzeba!!!
        W szpitalu jest wyspecjalizowana kadra lekarzy, ktora sie tym pacjentem zajmie.

        Jesli zdarzy sie wiekszy wypadek drogowy, to wyjezdzaja karetki z ratownikami
        i osobno lekarz wlasciwej specjalnosci w malutkim samochodzie (z szoferem).
        Po zrobieniu swego lekarz natychmiast wraca do szpitala,
        a na miejscu pozostaja karetki z ratownikami i samochod ratowniczy ze strazy
        pozarnej.

        Wydaje mi sie, ze KONIECZNOSC lekarza w karetce wymusili tez pacjenci,
        bo przeciez musi byc "pan dochtor", ktory moze wypisac recepte na grype
        czy na krostki na pupie... i pacjent nie bedzie musial sie fatygowac do przychodni.

        W Szwecji karetka przyjezdza wylacznie w wypadkach naglych, grozacyh utrata
        zycia lub gdy pacjent silnie krwawi i nie moze dojechac innym srodkiem lokomocji.

        Kobiety na porodowke ZAWSZE dojezdzaja na wlasna reke, nikomu nie przyszloby
        zadzwonic na karetke, chyba ze w rzadkim przypadku naglego porodu gdy porod
        jest juz w toku.
        • hipciaczek Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam??????? 27.04.05, 13:48
          To niezupełnie tak..w krajach zachodnich, gdzie jest stosunkowo mało medyków i
          są oni przyzwoicie opłacani lekarze nie jeżdżą w karetkach z przyczyn
          finansowych. Jest to po prostu nieopłacalne dla służby zdrowia. Specjalista
          pracuje w szpitalu od..do i nie musi dorabiać po nocach, zresztą jest bardziej
          potrzebny właśnie w szpitalu. Ratownik medyczny jest dużo tańszym rozwiązaniem i
          jego rola polega praktycznie tylko na przywiezieniu pacjenta do oddziału
          ratunkowego, plus zabezpieczenie podstawowych funkcji życiowych.
          Kształcenie ratowników medycznych w Polsce wprowadzono nieco za wcześnie..ustawa
          o ratownictwie medycznym utknęła gdzieś pomiędzy politykami, no i bajzel jest
          nadal. Osobiście wolałbym, żeby przyjechał do mnie w razie wypadku specjalista z
          medycyny ratunkowej, anestezjolog lub chirurg niż ratownik medyczny czy okulista.
    • archie33 Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 08:13
      Jezeli bedziecie ciezko chorzy, to spotkacie po drodze duzo solidnej wiedzy i
      poswiecenia. Zwyrodnialcy sa wszedzie, sa to jednostki, ktore nie odpadly z
      systemu wczesniej na studiach. Jest duzo przecietnych lekarzy, sa tacy co robia
      bledy. Ale generalnie jest to grupa ktora przeszla w zyciu wiele selekcji.
      Niestety, ci ktorzy kiedys pracowali na caly etat w pogotowiu (inni tylko
      dorabiaja), to tacy dla ktorych nie bylo miejsca wsrod normalnej zluzby
      zdrowia.
    • gulaga71 Jaki lekarz? Gonekolog! 27.04.05, 08:20
      Nie przypadkiem uwaza sie ze ginekologia w R/PRL gromadzi najciemniejsze typy w
      medycynie."Nie specjalnosc-lecz mentalnosc"-glosi powiedzenie o
      ginekologii.Kaska!
      • douglasmclloyd Re: Jaki lekarz? Gonekolog! 27.04.05, 16:22
        gulaga71 napisał:

        > Nie przypadkiem uwaza sie ze ginekologia w R/PRL gromadzi najciemniejsze typy
        w
        >
        > medycynie."Nie specjalnosc-lecz mentalnosc"-glosi powiedzenie o
        > ginekologii.Kaska!

        Wielu ginekologow tez zabija ludzi, ktorzy nie moga krzyczec.
    • yonyonson Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 08:27
      Czy to nie jest "czubek góry lodowej"?
      Historia prawdziwa: dwóletnia dziewczynka, ostra infekcja bakteryjna, jestem w
      Warszawie, Daga odwodniona traci przytomność, zero pomocy, Lekarz
      pierwszy:"Proszę państwa ja nie lecze dzieci z zielonogórskiego (tam wtedy
      mieszkałem) , Lekarz drugi (szpital dziecięcy na Woli) -nie mamy lekarza od
      dzieci! ale zapisują Augmentin. Nie pomaga, organizm nie przyjmuje.
      Lekarz trzeci: "Dziecko jest uczulone na ten lek", zapisuje inny (też
      amoxicillinum)
      Do lekarza nr 4: tu sa pieniądze co robić? - kroplóweczka (0,75 l) i inny
      antybiotyk. Dziecko przeżyło.
    • 1europejczyk To jest tylko strategia obrony 27.04.05, 08:30
      Duzo mniejsza kara jest za "bledy w sztuce" spowodowane
      brakiem fachowosci niz za swiadome uczestnictwo.
      • biber Re: To jest tylko strategia obrony 27.04.05, 08:47
        >>Duzo mniejsza kara jest za "bledy w sztuce" spowodowane
        brakiem fachowosci niz za swiadome uczestnictwo<<

        Nieścisłość! "Błędy w sztuce lekarskej" uchodzą praktycznie bezkarnie.
        • tbernard Re: To jest tylko strategia obrony 27.04.05, 09:08
          Czyli jednak kara za błąd jest mniejsza. Zero jest zawsze mniejsze, od dowolnej
          liczby nieujemnej i niezerowej.
    • czarna_rozpacz a skad sie lekarz ma znac............ 27.04.05, 08:49
      studia byly juz dawno,
      a placowki zdrowia publicznego,
      wola wydawc pieniadze na apanaze dla swoich,
      pozal sie Boze,
      menagerow,
      niz na biezace szkolenia pracownikow i zakup odpowiedniego sprzetu,
      • paula245 Re: a skad sie lekarz ma znac............ 27.04.05, 09:37
        W tej chwili na skomentowanie tego artykułu do głowy przychodzą mi tylko
        brzydkie ywrazy więc go nie skomentuję :/
        • radca Re: a skad sie lekarz ma znac............ 27.04.05, 21:42
          jak mogli zabijac ?
          kara smierci dla takich

          radca
      • anka1 Re: a skad sie lekarz ma znac............ 27.04.05, 09:38
        w tym chorym panstwie wszystko jest chore, a tzw. sluzba zdrowia to jedno z
        najwiekszych szamb jakie istnieja.
    • anders76 Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 09:57
      Hej Ygregus !
      Masz rację , w całej Polsce są takie same warunki istnienia tzw. "służby
      zdrowia" i te warunki prowadzą do sytuacji skrajnych, które przy dodatkowo
      zaniedbaniach nadzoru nad bieżącą pracą umożliwiają i powstanie i kontynuacje
      procedur przestępczych. Umożliwiają powstawanie i trwanie nawet dzialań
      zbrodniczych. Naturalnie to nie pomniejsza winy obecnie sądzonych tylko wyjaśnia
      mechanizm sprzyjający powstaniu takich zbrodniczych zjawisk.
      Odpowiedzialnośc za obecny stan opieki zdrowotnej jest rozłożona w czasie,
      "tradycją socjalizmu" była skrajna niechęć do medyków. Odpowiedzialność za brak
      nadzoru i niewyłapanie nieprawidłowości w pracy łódzkiego pogotowia jest możliwa
      do ustalenia. Przez całych lat 10-tki w pogotowiu tym działo się źle a
      odpowiedzialni za ten stan nawet dzisiaj nie są rozliczani.
      Chodzi mi o brak medycznej i farmaceutycznej kontroli wydawanych leków i brak
      jakiejkolwiek analizy medycznej działalności zespołów wyjazdowych.
      Cała działalność ukierunkowana na łagodzenie niezadowolenia społeczeńatwa,
      "karetka przyjechała" tzn. opieka jest. A co zrobiła ta "karetka" już nikogo nie
      obchodziło.
    • darkey23 KARA ŚMIERCI !!! 27.04.05, 10:13
    • ezpa7z9 III RP buhaha!!!!! 27.04.05, 11:01
      Biedni lekarze .Mało zarabiają.W fatalnych warunkach pracują.ZWALNIA ICH TO Z
      OBOWIĄZKU PRZYZWOITOŚCI( O INNYCH NIE WSPOMNĘ)? W SŁUŻBIE ZDROWIA KORUPACJA
      PORÓWNYWALNA JEST Z PRZETARGAMI ,,PUBLICZNYMI''I SĄDOWNICTWEM.OCZYWIŚCIE DOCHODY
      LEKARZY ADWOKATÓW PROKURATORÓW SĄ NIEMIERZALNE.KASY FISKALNE MUSI MIEĆ
      :FRYZJER,TAKSÓWKARZ,KRAWIEC.ADWOKACI LEKARZE KOMORNICY NOTARIUSZE TO ZAWODY
      TZW.,,YTELEGENCJI''(ZWIĄZANEJ Z PO UW SLD).W IMIENIU GMINY ŻYDOWSKIEJ DZIEKUJĘ.
      • x2468 Re: III RP buhaha!!!!! 27.04.05, 11:10
        "Pan doktor"sciagal na wszystkich egzaminach,podobnie jak jego koledzy.Trudno
        teraz wymagac aby cos naprawde potrafil(mysle o wiedzy medycznej)Nawet Pavulon
        podawal pielegniarz.Wiekszosc Plakow uznaje prawo studentow do sciagania za
        rzecz naturalna.Dlaczego sie teraz wiekszosc oburza?
        • tbernard ściąganie 27.04.05, 11:40
          To prawda. Ściąganie powinno być traktowane jak przestępstwo. Uczeń który
          zostałby przyłapany ileś razy (począwszy od podstawówki) na ściąganiu powinien
          automatycznie zostać wypędzony ze szkoły bez prawa wstępu do jakiejkolwiek
          placówki utrzymywanej z podatków. Od tej pory jeśli ma ambicje zdobyć
          wykształcenie, powinien za to płacić. Jeśli jakaś prywatna szkoła/uczelnia
          przyjmie ściągacza, to automatycznie na tyle się zeszmaci, że ich dyplom będzie
          miał prestiż porównywalny z papierem do wycierania tyłka. Tym samym żadna
          prestiżowa prywatna placówka takiego kogoś nie przyjmie za żadne pieniądze.
    • michal_p11 Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 11:05
      Tu winne jest znacznie wiecej osob. Kto zatrudnil na to stanowisko czlowieka,
      kory sie do niego calkowicie nie nadawal? Czy ktos z prokuratury zainteresowal
      sie zakladami pogrzebowymi, ktore swoim postepowaniem zachecaly do tak
      niegodziwych czynow?

      --
      Zobacz
      www.fajnekonkursy.pl
      • pi-vo Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 11:16
        Z zakładami była chyba niepisana umowa ,że zachęcały to mało powiedziane.
      • maxwald Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 11:53
        dokładnie... zgadzam się z opinią, że zakłady pogrzebowe powinny też zostać
        postawione w stan oskarżenia bo to one były w tym procederze paserami i sprawa
        by nie miała prawa bytu bez rynku zbytu ciał..MAKABRAAA!!!
    • wegrzynek Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 11:46
      To fakt, wielu lekarzy o specjalizacji np. ginekolog nie ma pojęcia o
      ratowaniu.Wiekszość problemów ratowania ludzkiego życia rozwiązuje w naszych
      państwie zawiązuje "ustawa o ratownictwie medycznym".
      Cóż, naszym posłom nie śpieszy się z jej "wejściem w życie"...Są wykształceni
      przez Akademie Medyczne ratownicy medyczni, posiadający wiedzę w zakresie
      ratownictwa o standardach europejskich i dodatkowe kwalifikacje poprzez
      uczestnictwo w specjalistycznych kursach(opłacanych z własnych środków - to
      grupa pasjonatów,chcących ratować życie)z zakresu medycyny ratunkowej.Tym jeśli
      uda się zatrudnić na umowę zlecenie,najczęściej wykonują pracę na tzw.przewozach
      (noszowi).Bez komentarza......
    • kot19991 Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 11:48
      Kochani !!!!!!!!!

      Zasadniczy problem tkwi w tym, że ZUS wypłaca zasiłek pogrzebowy w wysokości -
      obecnie 4 800 złotych. Dzieje się tak także wówczas gdy rensista taką kwotę
      dostawałby przez 10 miesięcy.
      Na ten zasiłek składają się wszyscy opłacający składki ZUS, a żyją z tego takie
      hieny jak w Łodzi.

      Mam propozycję - generalnie musimy zadbać za życia o godny pochówek (patrz
      Babcia z filmu Piwowarskiego).
      Władzo (czy czerwona czy czarna)nie wymuszaj na nas - składki na zasiłek
      pogrzebowy. Żywisz hieny.
    • betsy12 Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 11:49
      Lekarze to nie ludzie.
    • lichttrager Nie marnować talentu!!! 27.04.05, 12:08
      W Holandii takich potrzeba a i u nas jak by się ustawkę o eutanazji strzeliło
      to talenty "pana doktora" byłyby jak znalazł.
    • piopiu Włos się na jajach jerzy... 27.04.05, 12:49
      tym bandziorom rodziny powinny ufundować specjalny pobyt w więzieniu, z tego co
      wiem niektórzy zainwestowali aby katom ich rodzin umilić życie w pierdlu
    • agata.balu Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 14:02
      Nie należy gremialnie potępiać lekarzy. Niektórzy sa wspaniali .... ale.
      Niestety do pogotowia trafiaja wyłacznie odrzuty. Doswiadczyłam tego dwukrotnie
      na własnej skórze. W Krakowie.

      1. Cierpiałam na czestoskurcz napadowy i mój lekarz poradził mi by w razie
      wystapienia ataku przybyć na pogotowie z własnym lekiem. Zazanaczam, ze lek był
      dość typowy dla tego typu przypadłości, a podawany był dożylnie. Zatem zrobiłam
      jak lekarz radził. Zostałam przyjęta przez lekarza z pogotowia, który wykonał
      mi EKG (potwierdzając moją diagnozę), a po odłaczeniu od aparatury bez problemu
      podał mi ten zastrzyk .... tylko, że podał go tak jak nie podaje się żadnego
      zastrzyku. Poprostu szybko nacisnął tłoczek do oporu. Wyszłam z gabinetu i
      zrobiło mi sie ciemno przed oczyma. Usiadłam. Na korytarzu nie było nikogo.
      Przytomnośc wróciła mi po kilkunastu minutach. Przy wizycie u mojego lekarza
      opowiedziałam co się zdarzyło wyrazając watpliwość co do własciwości stosowania
      u mnie tego leku. Wówczas okazało się, ze lek ten podaje sie bardzo powoli i
      pod kontrolą EKG!
      Lekarz na pogotowiu tego nie wiedział, ale na szczęscie mój organizm zniósł ten
      szok i przeżyłam - co widać

      2. Zwichnęłam na nartach kciuk prawej ręki. Po powrocie pojechałam na
      pogotowie. Wyczekałam sie w kolejce, zrobiono mi prześwietlenie. Kiedy weszłam
      do gabinetu pan "doktor" (zapamietałam jego nazwisko do końca zycia!) obejrzał
      zdjęcie, mruknął "złamania tu nie ma" i nie spogladając nawet na rekę
      zalecił .... okłady z zimnej wody.
      W nocy z bólu miałam ochotę chodzic po scianach. Na nastepny dzień miałam reke
      granatową aż do łokcia i palec mocno spuchniety. Poszłam do przychodni do
      chirurga, który wyraził ubolewanie, że nie załozono mi od razu gipsu i
      powiedział, że w tym stanie może mi tylko unieruchomic palec bandazem
      elastycznym. I zalecił jakies kąpiele. Po 3 tygodniach palec z wygladu był
      normalny, ale bardzo niechwytliwy: trudno mi było napiąć mięśnie. Było coraz
      gorzej i wreszcie - po pół roku, kiedy nie mogłam juz ująć w palce długopisu -
      trafiłam na ortopedę, który mi powiedział, ze w palcu jest zerwane więzadło
      (jedyne!) i trzeba go chirurgicznie zeszyć.
      W czasie operacji okazało sie, ze więzadło całkowicie zanikło! Na szczęście
      trafiłam na wspaniałego lekarza. Natychmiast, w czasie gdy leżałam na stole
      operacyjnym, podjął decyzje o rekonstrukcji więzadła bo wiedział jak to zrobić!
      Dzięki paprokowi zatrudnionemu w pogotowiu o mało nie zostałam kaleką
      Dzieki wspaniałemu fachowemu lekarzowi nie zostałam kaleką.

      No i to by było na tyle moich doswiadczeń z pogotowiem. Daj Boże abym już nigdy
      nie musiała korzystać.
    • mazowiak1 Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 17:06
      Ten artykuł i wszystkie uwagi do jego treści dedykuję pani doktor z Izby Przyjęć
      Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach. Z "pomoc" w czasie ataku bólu woreczka
      żółciowego który był w stanie zapalnym z gangreną.
    • baikadent Re: Lekarz: Na ratowaniu się nie znam 27.04.05, 19:25
      Szczęka mi opadła. Facet jeździł na erce i pojecia nie miał o postępowaniu przy
      zawale? To co on niby robił? Aspiryne podawał (pewnie też nie, bo to swiadczyło,
      ze troche kuma)?
      Chocaż w sumie to wiemy co robił...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka