Dodaj do ulubionych

Robert Rejniak - Gość Forum

04.05.05, 14:31
Witamy,

W ramach kampanii "Bliżej siebie - dalej od narkotyków" na Forum Gazeta.pl
będzie gościł Robert Rejniak, ekspert z Polskiego Towarzystwa Zapobiegania
Narkomanii.

Zapraszamy do zadawania pytań w tym wątku. Prosimy o wpisanie tematu pytania w
temacie wypowiedzi. Odpowiedzi będą pojawiać się również w wątku, sukcesywnie
- do 19 maja 2005 roku.

--
Redakcja Portalu
Obserwuj wątek
    • tz2173 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 04.05.05, 15:48
      Szanowny Panie,
      Mam syna 20 lat, znalazłem u niego fifkę, po rozmowie powiedział,że pali przez
      nią paierowy-bo taka teraz moda, przeczytałem w gazecie,że może to byc związane
      z narkotykami...czy to prawda...czy mój syn może być narkomanem???
      • mammutka Re: Robert Rejniak - Gość Forum 04.05.05, 16:24
        pewnie.. sorry ze się wtrącę.. na 99% pali marihuanę - to taka moda.. więc
        poważnie porozmawiać zawsze warto..
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 04.05.05, 22:11
        witam,
        Palenie za pomocą fifki jest najpopularniejszym sposobem palenia
        marihuany,istnieje duże prawdopodobieństwo, że syn uzywa fifki właśnie w tym
        celu.Jeśli tak jest, warto przyglądać się swojemu synowi, jego codziennemu
        funkcjonowaniu, wypełnianiu obowiązków, obserwować, czy nie zachodzą w nim
        jakieś zmiany itp.Jest osoba dorosłą, nie wiadomo od kiedy ma kontakt z
        marihuaną, z jaką czestotliwością palił, być może jest uzalezniony , być moze
        tylko eksperymentuje. Warto o tym z nim porozmawiać, wyrazić jak rozumiem swoje
        zaniepokojenie, troske itp. Nie mozna myślę ,tego lekceważyć....
        warto też skorzystać z pomocy specjalistów z poradni leczenia uzależnień,
        którzy okreslą stopień
      • taki.litwa Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 12:25
        z2173 napisał:
        > Szanowny Panie,
        > Mam syna 20 lat, znalazłem u niego fifkę,
        LOL! 20 lat??? W takim wieku dzieciak sie sam zatroszczy o siebie, a pierwsze kontakty z narkotykami zazwyczaj mlodziez ma w wieku... 14-16 lat :) troche sie spozniles na odgrywanie roli zatroskanego rodzica...

        > po rozmowie powiedział,że pali przez nią paierowy-bo taka teraz moda,
        co to sa paierowy?
        > przeczytałem w gazecie,że może to byc związane z narkotykami...czy to prawda.> ..czy mój syn może być narkomanem???
        zawsze jest mozliwosc, ze twoj syn moze byc narkomanem. Moglby byc, nawet gdybys nie znalazl zadnej fifki, a z synem nie byloby zadnych wiekszych problemow... to twoje "odkrycie" nie jest zadna sensacja, bo prawie kazdemu chlopakowi w jego wieku zdarzylo sie palic kiedys marihuane, i miec przy sobie fifke... gorzej gdyby przezucil sie na mocniejsze narkotyki...
    • rycho7 metoda Servais 04.05.05, 20:58
      Jedyna faktycznie skuteczna metoda zapobiegawcza jest metoda Servais. Skrotowo
      trening powsciagliwosci u dzieci od 4 roku zycia. Dlaczego w Polsce w zasadzie
      nikt o tym nie wie. Czyli co robia media aby przynajmniej dziennikarze byli
      swiadomi.
      • robert.rejniak Re: metoda Servais 06.05.05, 08:12
        wyrażam pogląd, że proflaktyke w tym zakresie powinno sie prowadzic od
        przedszkola. Jest jednak tak, że wiekszość programów profilaktycznych jest
        realizowana w gimnazjum, czyli o 2 kroki za późno. Uważam że to rodzice
        powinni "lobbować" w szkołach podstawowych o wprowadzanie tego typu zajęć. W
        niektórych tak sie dzieje, na szczescie, może pójdzie to w innym kierunku.
        Dziekuje za informację i chetnie skorzystam z dokładniejszych informacji na
        temat servais.
        pozdrawiam
        • rycho7 pan Servais, Eupen, Belgia 06.05.05, 12:06
          robert.rejniak napisał:

          > Dziekuje za informację i chetnie skorzystam z dokładniejszych informacji na
          > temat servais.

          Podaje blizsze dane. Pan Servais jest chyba bardziej praktykiem pedagogiem niz
          naukowcem. Ale metoda ma juz chyba ze 40 lat. Widocznie stamtad za blisko do
          Holandii. A w tym kierunku nikt z Polski nie odwaza sie spojrzec.
          • robert.rejniak Re: pan Servais, Eupen, Belgia 09.05.05, 21:50
            No juz mam...:) Ten program jest realizowany w naszym kraju pod nazwą:
            "ZANIM NIE JEST ZA PÓŹNO" lub "KASKADA"
            Program belgijski autorstwa Ernsta Servais

            Program ten, pod nazwą "Kaskada", realizowano w Polsce w wielu gminach dawnego
            województwa wrocławskiego w ramach eksperymentu europejskiego.

            Propaguje globalne podejście do zjawiska uzależnień. To znaczy zajmuje się
            wszelkiego typu uzależnieniami i kieruje swe działania do wszystkich grup
            społecznych w danej społeczności lokalnej.

            Działania profilaktyczne dotyczą uzależnienia zarówno od środków
            psychoaktywnych, jak i od hazardu, telewizji, wideo, jedzenia itp. Adresatami
            są: młodzież, dzieci, rodzice, nauczyciele, policjanci, lekarze, aptekarze,
            pracodawcy, duchowni, działacze społeczni, dziennikarze i inni.

            Program wydano w formie książki składającej się z dwóch części.

            CZĘŚĆ I:
            Zapobieganie uzależnieniom w społecznościach lokalnych - podaje m.in.
            informacje na temat:
            podstawowych zasad i strategii profilaktyki
            psychologicznych i społecznych przyczyn powstawania uzależnień
            tworzenia struktur inicjatyw ogólnospołecznych
            zasad koordynacji działań
            procesu kształcenia uczestników akcji profilaktycznych
            CZĘŚĆ II:
            Praktyczny podręcznik dla nauczycieli, wychowawców i rodziców - zawiera dział
            teoretyczny dotyczący organizowania pracy profilaktycznej z młodzieżą oraz
            szczegółowy program do realizacji w szkołach średnich. Ma on na celu:
            dostarczenie wiedzy na temat środków uzależniających, przyczyn i mechanizmów
            powstawania uzależnień
            wyuczenie umiejętności odmawiania
            kształtowanie wzorców zdrowego życia
            Realizatorami programu są przeszkoleni nauczyciele. Przebiega w czterech
            fazach. Do każdej fazy opracowany jest zestaw ćwiczeń, zabaw i gier do wyboru
            przez prowadzącego. Materiały pomocnicze stanowią ankiety, komiksy i gry
            dydaktyczne. W aneksie zamieszczono wykaz instytucji i organizacji zajmujących
            się profilaktyka uzależnień na terenie Polski.

            informacje ze strony www.cmppp.edu.pl

            pozdrawiam
            • kowianeczka Re: mur nie do pokonania 10.05.05, 17:17
              Panie Robercie,
              w moim bliskim kregu mam pewien trudny przypadek. Malzenstwo plus
              kilkunastoletni syn. Z powodu utraty pracy, niemoznosci (niezdolnosci)
              przekwalifikowania sie ojciec jest na zasilku, mimo, ze jest swietnym a
              wczesniej i cenionym inzynierem. By nie rozwlekac: poczatkowo byl tylko
              kieliszek, potem butelka do kolacji, dzis nie rozstaje sie z alkoholem , pije
              codziennie, rzadko wychodzi z domu. Jego zona probowala ratowac sytuacje,
              dopingowala go w szukaniu pracy, przynosila rozne ulotki ze szkoleniami np.
              pisanie programow komputerowych itp. Wszystko negowal pograzajac sie coraz
              bardziej. Zaczely sie klotnie, wyzwiska, doszlo do rekoczynow. Aby zalagodzic
              sytuacje zona zaczela pic razem z nim, poczatkowo kieliszek, pozniej cala
              butelke do kolacji. Pozniej juz nie bylo kolacji, byl tylko alkohol, brudne
              naczynia i na przemian stany euforii i agresji. Zona zrezygnowala z pracy,
              oboje dzis na zasilku. Ona ksiegowa z wieloletnim doswiadczeniem w duzej i
              bogatej firmie. Maja jednego syna, ktory jest obecnie w technikum. Dwa lata
              temu podczas kolejnej pijackiej libacji, w domu, ktory coraz czesciej zaczal
              przypominac meline rodzice powiedzieli swojemu dziecku, zeby wynosil sie z
              domu, albo najlepiej, zeby zdechl i raz na zawsze zszedl im z oczu. Chlopiec
              uciekl z domu i zaczal cpac, ktos go znalazl na dworcu i odwiozl do osrodka.
              Wyszedl z nalogu, uczy sie i pracuje, nie mieszka z rodzicami. Nie tak dawno
              powiedzial mi, ze bardzo chcialby, zeby jego rodzice wyszli z alkoholizmu i
              stworzyli (jesli jest to mozliwe)choc namiastke normalnego domu. Nie dla niego,
              on juz tam nie wroci, tylko dla siebie i dla zachowania dobrych wspomnien z
              dziecinstwa . Rzecz w tym, ze oni uwazaja, ze to on jest cpunem i nalogowcem.
              Nie widza u siebie uzaleznienia i nie chca zobaczyc, jego oskarzaja o swoje
              niepowodzenia, brak pracy i brud w domu.

              Jestem osoba, ktora znalazla tego dzieciaka i zaprowadzila do osrodka. Jestem
              ta osoba, ktora ma kontakt z chlopcem.

              Prosze mi poradzic co mam odpowiedziec, gdy zapyta ( a zapytal), czy jego
              rodzice maja jeszcze szanse na normalne zycie? Czy polecic mu calkowite
              odciecie sie od korzeni wiedzac, ze nalogowcem pozostaje sie na cale zycie i
              kontaktowanie sie z rodzina moze byc szkodliwe? W tej rodzinie nastapila
              calkowita utrata autorytetow: dziecka do rodzicow, rodzicow do siebie, rodzicow
              do dziecka. Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa na zmiane? Szkoda mi tego
              dzieciaka, szkoda mi tych ludzi, gdyz znam ich. To byli wspaniali, pelni zycia
              i pomyslow ludzie. Musze mu cos odpowiedziec i naprawde nie wiem co, a nie
              chcialabym udzielic rady, ktorej bede zalowac przez nastepne lata.

              Prosze mi pomoc...

              Z powazaniem,
              kowianeczka
              • robert.rejniak Re: mur nie do pokonania 12.05.05, 00:00
                Odp.kowianeczka
                W kwestiii rodziców: oczywiście, ze mają szanse na normalne życie, jeśli
                podejmą terapie uzaleznienia od alkoholu. Istotne aby otoczenie przekazywało im
                jasne, uczciwe komunikaty co do ich problemów z piciem. Ostatecznie rodzina,
                bliscy, przyjaciele lub nawet sasiedzi mogą zgłosić, z troski o ich zdrowie, te
                osoby na leczenie odwykowe do miejskiej komisji ds rozwiązywania problemów
                alkoholowych, która funkcjonuje przy kazdej gminie.
                Natomiast co do tego młodego człowieka, to uważam, ze chyba najlepiej na tym
                etapie aby zajął sie sobą, swoimi problemami, az do jak najwiekszej
                stabilizacji psychicznej. Obok problemów psychologicznych związanych z braniem
                narkotyków,będzie musiał (warto) zając się skutkami zycia w rodzinie z
                problemem alkoholowym. Reasumując = teraz niech zajmie się soba a w sprawach
                rodziców niech skorzysta z pomocy terapeutyczne i porady w poradni odwykowej.
                Bardzo dużo zyskał spotykając na swej drodze osobe taka jak Pani, jednakże w
                pewne rzeczy warto zostawić terapeutom i niepotrzebnie sie nimi nie obarczać.
                pozdrawiam
                • kowianeczka Re: mur do pokonania/ Pan R.R. 12.05.05, 10:33
                  Bardzo Panu dziekuje za odpowiedz.

                  Osobiscie wierze, ze nie ma sytuacji bez wyjscia, choc znalezienie rozwiazania
                  bywa niezwykle trudne. Czesto potrzeba kogos z zewnatrz, kto z dystansem
                  spojrzy na problem, wskaze droge, pomoze lub zwyczajnie pocieszy.

                  Rodzice chlopca niejednokrotnie byli informowani o koniecznosci poddania sie
                  terapii. Niestety, wykrzyczeli wszystkim, zeby nie ingerowano w ich zycie,
                  bo "jesli pija to pija za swoje", a "syn jest juz na tyle dorosly, ze nie moze
                  byc wiecznie uwiazany do garnuszka rodzicow i mieszkac w ich domu". Jesli ktos
                  jeszcze z ich otoczenia, w trosce o nich (jak Pan slusznie zauwazyl) bedzie
                  chcial im pomoc, to dobrze. Jednak to oni sami musza podjac decyzje, nikt nie
                  zmusi ich do leczenia, jesli wg nich nie ma problemu.

                  Chlopiec jest pod opieka specjalisty z osrodka, w ktorym przechodzil terapie.
                  Nie zostawiono go samemu sobie, to dobrzy lekarze. Jestem dzis jedyna znana mu
                  dorosla (i chyba bliska) osoba (poza terapeuta), w kontaktach z ktora otwiera
                  sie i mowi o swoich problemach, watpliwosciach, przezytym dniu. Nie jestem
                  jednak w kontakcie z prowadzacym. Przypuszczam, ze wzajemna wymiana informacji
                  miedzy nami bylaby pomocna. Nie wiem tylko, czy mam prawo, nie jestem
                  spokrewniona z chlopcem. Dodatkowo, co mnie cieszy, od kilku miesiecy spotyka
                  sie z bardzo mila i fajna dziewczyna, ktora nie ma nic wspolnego z dawnym
                  srodowiskiem.

                  Jeszcze raz dziekuje za odp. , dodal mi Pan otuchy, ze uda sie wszystkim! Z
                  tego na co mam wplyw i co moge zrobic ja- nie zrezygnuje. Nie zawsze jest
                  lekko, bywaly ciezkie chwile, ale nagroda niech bedzie calkowita "stabilizacja
                  zycia"* chlopca i ja, jesli tylko bede w stanie, bede go wspierac.

                  Klaniam sie,
                  kowianeczka

                  * Panskie slowa
    • lulek40 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 04.05.05, 23:12
      chcialbym zapytac sie pana co sadzi pan o legalizacji marihuany i zeby mozna
      bylo posiadac mala ilosc dla siebie jestem rodzicem i kategorycznie jestem
      przeciw
      • ceratophrys Re: Robert Rejniak - Gość Forum 05.05.05, 00:37
        Jesteś przeciwny? To wyobraź sobie taką sytuację. Twoje dziecko przypala czasem
        marihuane - jak to nazwał Pan Rejniak - eksperymentuje. Zostaje złapane przez
        patrol policji. Jeśli posiadanie małej ilości byłoby dopuszzcone przez prawo,
        skończyłoby się na konfiskacie narkotyku i poinformowaniu Ciebie i np. szkoły,
        abyście mogli odpowiednio zareagować.
        Tymczasem obecnie, w takiej sytuacji, Twoje dziecko zostanie aresztowane przez
        policję, zostanie oskarżone o posiadanie narkotyków, stanie się przestępcą.
        Zapewne nawet nie trafi do więzienia, tylko dostanie grzywne, dozór kuratora,
        być może wyrok w zawieszeniu. Dodatkowo przez ileśtam lat będzie miało wpis w
        papierach o byciu przestępcą. Fajna perspektywa :)
        Pominę oczywiście fakt, że swój czas poświęci mu kilkunastu policjantów,
        prokuratorów, sędziów i innych urzędników, którzy w tym samym czasie mogliby
        łapać prawdziwych przestępców, ale co tam...
        • redakcja Prośba od redakcji: pytania, nie spory 05.05.05, 11:14
          Witajcie,
          Aby zachować przejrzystość wątku prosimy o unikanie (w miarę możliwości)
          dyskusji między użytkownikami forum.

          Poglądy można wymieniać zawsze, do czego bardzo zachęcamy, zaś gość jest TYLKO
          przez określony czas - dlatego lepiej wykorzystać wątek do zadawania pytań
          (najlepiej już w temacie postu), niż do dyskutowania :)

          Pozdrawiamy,
          Administracja Forum
        • lulek40 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 00:28
          czy to ma oznaczac ze jak ukradnie za male pieniadze to tez ma nie odpowiadac
          za przestepstwo tylko maja mnie poinformowac ze zlodziej i koniec
        • lulek40 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 00:48
          niewiem czy pan rejniak mnie poprze ale slyszalem ze byly robione badania w
          stanach i okzalo sie ze ok. 80 % mlodych ludzi ktorzy zaxczeli sie uzalezniac
          przed 18 rokiem zycia niedozywało 30 lat to popierwsze a po drugie to wydaje mi
          sie ze ci co mowia z e marycha jest oki to tak mowia bo jest im po niej fajnie
          i dlatego ale wlasnie pytanie jak dlugo beda ja palic czy dozyja 30 stki no
          moze 40 stki
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 06:23
        odp do lulek40:
        Szanowny Panie, jestem praktykiem, przez lata swojej pracy zetknałem sie z
        wieloma zwolennikami legalnej dostepności marihuany, znam historie młodych
        ludzi, którzy "przekonywali mnie" bedąc na poczatku swej drogi do uzaleznienia,
        o tym że marihuana powinna być legalna. Mineło kilka lat: czesc z nich jest w
        ośrodkach terapeutycznych,czesc w więzieniech(nie za posiadanie tylko inne
        przestepstwa),czesc w schronisku dla bezdomnych. Wiekszość nie ma pracy,zawodu,
        skończonej szkoły, żadnyc celów, zrezygnowanie,depresja... ze swojego punktu
        widzenia jestem przeciwny, poniewaz legalizacja to wzrost dostepności dla
        młodzieży i dzieci. W naszym kraju trudno wyegzekwować zakaz sprzedaży
        papierosów czy alkoholu osobom poniżej 18 roku zycia więc po co jeszcze
        dokładać marihuane ...?
        pozdrawiam
        • ceratophrys Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 12:10
          Z tego co Pan napisał, większość osób, które zaczęły palić marihuanę trafiło do
          więzień, ośrodków terapeutycznych lub jest osobami bez zawodu, szkoły, celów,
          lub zgoła bezdomnymi. Większość. Czarna wizja.
          Mam pytanie jak ma się to do statystyk, które mówią o tym, że około połowa
          młodych ludzi w wieku studenckim/licealnym ma kontakty z marihuaną? Czy to
          oznacza, że połowa młodych ludzi skończy jak powyżej?
          A jak ma się to do epoki hippisów w USA, gdzie podobno 75% młodzieży miejskiej
          paliło marihuanę - łącznie z prezydentam Clintonem, merem Nowego Yorku, wielu
          muzykami, pisarzami, Billem Gatesem ;)
          Jakoś nie widzę wśród obecnych dorosłych amerykanów 75% czy nawet 50% odrzutków
          społeczeństwa.

          ps. mogę się mylić co do podanych przeze mnie odsetków, cytuję z pamięci,
          proszę ewentualnie mnie poprawić. dziękuję :)
          • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 23:17
            Uprzejmie prosze o dokładne przeczytanie tego co napisałem, a nie interpretacje
            wg swego uznania ;) oto co napisałem:
            "...znam historie młodych ludzi, którzy "przekonywali mnie" bedąc na poczatku
            swej drogi do uzaleznienia, o tym że marihuana powinna być legalna. Mineło
            kilka lat: czesc z nich jest w ośrodkach terapeutycznych,czesc w więzieniech
            (nie za posiadanie tylko inne przestepstwa),czesc w schronisku dla bezdomnych.
            Wiekszość nie ma pracy,zawodu, skończonej szkoły, żadnyc celów,
            zrezygnowanie,depresja..."
            Informacja dotyczy osób, które z powodu róznych problemów trafiły do mnie - a
            pracuje w ośrodku terapii uzależnień - napisąłem, że "część" z nich jest w
            więzieniach itp.... Napisałem "większość" i to odnosi się do tej właśnie grupy
            osób.
            Nie trafiaja do mnie osoby,które nie mają problemów z używkami, więc na ten
            temat sie nie moge wypowiedzieć.
            Ok 80% dorosłych Polaków uzywa alkoholu, statystycznie uzaleznienie od alkoholu
            dotyczy 4-6% pijacych duzo to czy mało? Popatrzmy na ulice, pod sklepy,parki i
            skwery? Szacunkowo, ok 1 mln Polaków uzywa narkotyków - rózne dane podają że
            uzaleznionych od 40 do 100 tys osób więc od 4-10 % Wszystkie te dane są jednak
            nieprecyzyjne.Nie jestem socjologiem, nie "siedze w statystykach", więc trudno
            mi sie konkretnie do tego odnieść.
            A co do tych USA, to tam narkotyki są nielegalne, a niby taki demokratyczny i
            liberalny kraj. Poniżej najnowsze doniesienia:
            W Stanach Zjednoczonych więcej palaczy marihuany szuka pomocy

            Między 1992 a 2002 r. trzykrotnie zwiększył się odsetek osób przyjętych na
            leczenie z powodu zażywania marihuany - wynika z badania przeprowadzonego przez
            Substance Abuse and Mental Health Services Administration w Stanach
            Zjednoczonych.

            W ciągu tych 10 lat aż 41 stanów Ameryki Północnej zanotowało wzrost liczby
            osób szukających pomocy z powody zażywania marihuany. Odsetek osób przyjętych
            na leczenie zwiększył się z 45 na 100 000 osób w 1992 r. do 118 na 100 000 osób
            w 2002 r.

            - Liczby te wskazują na coraz większą popularność tego narkotyku, a tendencje w
            terapii uwidaczniają fakt, że marihuana jest szkodliwą substancją - uważają
            pracownicy Substance Abuse and Mental Health Services Administration.


            www.msnbc.msn.com

            Palenie marihuany może powodować choroby psychiczne

            Palenie marihuany dwukrotnie zwiększa ryzyko chorób psychicznych, takich jak
            schizofrenia - informuje serwis BBC News, przytaczając najnowsze wyniki badań
            nowozelandzkich naukowców.

            Wyniki badań wskazują, że choroby psychiczne są spowodowane zmianami
            chemicznymi w mózgu, wywołanymi paleniem narkotyku.

            U osób, które zaczęły regularnie palić marihuanę zaobserwowano wzrost objawów
            chorób psychicznych -informuje prof. David Fergusson

            W badaniu wzięła udział grupa 1000 osób urodzonych w 1977 roku - informuje BBC
            News.



            www.onet.pl

            to tyle - pozdrawiam

            • ceratophrys Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 21:35
              > Uprzejmie prosze o dokładne przeczytanie tego co napisałem, a nie
              interpretacje wg swego uznania ;)

              Ok, przeczytałem jeszcze raz i przyznaję, że dopuściłem się pewnej
              nadinterpretacji ;)

              Niemniej przyznał Pan, że problemy w życiu ma większość osób, które do Pana
              trafiają z powodu kłopotów z narkotykami. Mogę więc rozumieć, że istnieje pewna
              ilość osób, która nie ma kłopotów z narkotykami, ani później w życiu, pracy itp
              A przynajmniej te kłopoty są na tyle nieuciążliwe, że nie trafiają np. do Pana.
              Coś jak kac na drugi dzień po wypiciu paru piw - nie leci się z tym od razu do
              poradni AA.

              Napisał Pan też, że szacunkowo 900 000 (lub nawet 960 000) Polaków używa
              narkotyków, i jak na razie przynajmniej, nie jest uzależnionych. To chyba dobra
              wiadomość :)

              Co więcej, jestem skłonny wysunąć pewną tezę.
              Wiadomo, że narkotyki są nielegalne i dostęp do nich jest stosunkowo
              ograniczony. Tak naprawdę sięgają po nie głównie osoby, które bardzo chcą
              spróbować - bardziej niż inni, którzy być może również by spróbowali, ale nie
              umieją do nich dotrzeć, boją się, itp.
              Myślę, że obecni użytkownicy są bardziej skłonni zarówno do eksperymentów z
              nowymi środkami jak i do przesady w zażywaniu.
              Analogicznie, gdyby zakazać sprzedaży alkoholu, zainteresowani nim byliby
              głównie "lumpowie", którzy piliby na umór, obojętnie czy piwo czy "wodę
              brzozową". "Lumpowie" czyli ci, którzy i teraz są uzależnieni od alkoholu.
              Gdyby narkotyki były legalne, mówię głównie o marihuanie, ilość osób
              używających ją napewno by wzrosła. Poza tymi którzy i tak jej teraz użwyają,
              paliliby także ci, którzy teraz tego nie robią z w/w przyczyn. Myślę, że
              odsetek uzależniających się byłby sporo mniejszy od obecnego, ponieważ paliliby
              ludzie normalni - tacy co teraz popijają piwo w pubie, lub wino do obiadu, a
              nie rzeczeni "lumpowie".
              Tak więc uważam, że gdyby zwiększyć grupę osób używających marihuany z miliona
              osób do np. 50% dorosłych polaków, to odestek nie byłby 4-10%, ani nawet 4-6%
              (alkohol), tylko jeszcze mniejszy. Szczególnie, że obecne 4-10% uzależniających
              się dotyczy wszystkich narkotyków, w tym heroiny, kokainy, amfetaminy - dużo
              bardziej i szybciej uzależniających niż marihuana.

              Co do artykułów prasowych o kolejnych badaniach udowadniających taki czy inny
              zły wpływ marihuany na ludzi, to specjalnie się nimi nie przejmuję, i w
              odpowiedzi mogę znaleźć tyle samo artykułów dotyczących badań naukowych
              wykazujących coś dokładnie odwrotnego. Z raportem WHO na czele :)

              Jeśli chodzi o USA, to niestety, ale nie jest to wcale taka oaza wolności jak
              mówią powiedzonka. Mąją wolność słowa, działalności gospodarczej i tyle :) W
              większości stanów nawet seks oralny jest zakazany :)

              pozdrawiam
              • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 22:32
                Co do tezy:
                Co więcej, jestem skłonny wysunąć pewną tezę.
                > Wiadomo, że narkotyki są nielegalne i dostęp do nich jest stosunkowo
                > ograniczony. Tak naprawdę sięgają po nie głównie osoby, które bardzo chcą
                > spróbować - bardziej niż inni, którzy być może również by spróbowali, ale nie
                > umieją do nich dotrzeć, boją się, itp.
                > Myślę, że obecni użytkownicy są bardziej skłonni zarówno do eksperymentów z
                > nowymi środkami jak i do przesady w zażywaniu.
                > Analogicznie, gdyby zakazać sprzedaży alkoholu, zainteresowani nim byliby
                > głównie "lumpowie", którzy piliby na umór, obojętnie czy piwo czy "wodę
                > brzozową". "Lumpowie" czyli ci, którzy i teraz są uzależnieni od alkoholu.
                > Gdyby narkotyki były legalne, mówię głównie o marihuanie, ilość osób
                > używających ją napewno by wzrosła. Poza tymi którzy i tak jej teraz użwyają,
                > paliliby także ci, którzy teraz tego nie robią z w/w przyczyn. Myślę, że
                > odsetek uzależniających się byłby sporo mniejszy od obecnego, ponieważ
                paliliby
                >
                > ludzie normalni - tacy co teraz popijają piwo w pubie, lub wino do obiadu, a
                > nie rzeczeni "lumpowie".
                > Tak więc uważam, że gdyby zwiększyć grupę osób używających marihuany z
                miliona
                > osób do np. 50% dorosłych polaków, to odestek nie byłby 4-10%, ani nawet 4-6%
                > (alkohol), tylko jeszcze mniejszy. Szczególnie, że obecne 4-10%
                uzależniających
                >
                > się dotyczy wszystkich narkotyków, w tym heroiny, kokainy, amfetaminy - dużo
                > bardziej i szybciej uzależniających niż marihuana.

                Ja sie nie odważe na taką tezę....
                to własnie jest teoretyzowanie, nigdy nie wiadomo jak będzie...bo co kraj to
                obyczaj
                ale dziekuje za wypowiedź
                pozdr
        • taki.litwa Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 12:37
          robert.rejniak napisał:
          >W naszym kraju trudno wyegzekwować zakaz sprzedaży
          > papierosów czy alkoholu osobom poniżej 18 roku zycia więc po co jeszcze
          > dokładać marihuane ...?
          Bo teraz, gdy marihuana jest ogolnie dostepna na czarnym rynku, zaden diler nie sprawdza "klientom" dowodu osobistego, w rezultacie kazdy dzieciak moze kupic marihuane :P
          Mitem jest ze gdy marihuana jest zakazana, to nie mozna jej kupic na czarnym rynku! Gdyby tak bylo to przeciez zadna policja anty-narkotykowa nie byla by potrzebna!
    • dokowski Czy legalizacja narkotyków nie jest najlepszym... 05.05.05, 11:06
      ... sposobem walki z narkomanią?
      • robert.rejniak Re: Czy legalizacja narkotyków nie jest najlepszy 06.05.05, 06:37
        Chciałbym uniknąć dyskusji prawie że ekonomiczno-politycznej ;) ale skoro są
        takie pytania to moge podzielic sie swoim punktem widzenia. W grupie państw
        nowo przyjetych do unii, raport ONZ wykazał Polske jako kraj o największej
        dynamice wzrostu zagrożenia narkomania i alkoholizmem wsród młodziezy szkolnej.
        Osobiście jestem przekonany, że legalizacja sytuacji nie poprawi a pogorszy. W
        tej chwili brakuje miejsc w ośrodkach, ośrodków wogóle brakuje, nie ma zaplecza
        socjalnego dla osób opuszczających osrodki- mieszkań, pracy, programów
        readaptacji społecznej itp. Jesli bedziemy przygotowani na to że liczba
        uzaleznionych sie zwiększy i mamy dla nich "konkretną ofertę" pomocy a nie żeby
        28 letni narkoman był na utrzymaniu rodziców to możemy
        spróbować...zaryzykować.W Holandii nie jest tak różowo, jak sie niektórym
        wydaje, sytuacje ratue właśnie dobrze rozwinięty "socjal".
        pozdrawiam
    • galvaniza Re: Robert Rejniak - Gość Forum 05.05.05, 12:27
      moj mezczyzna pali marihuane, jest leniwy, kloci sie ze mną ze wszystko z nim
      ok, nie mama na niego sily, tyle razy rozmawialam, sama popalalam przed ciaza
      ale umialam powiedziec NIE. on tego nie potrafi. niestety. bedziemy mieli juz
      niedlugo dziecko a ja sie coraz bardziej boje... jak zatrzymac ten proces? moze
      Pan coś wie?
      • cathy4 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 01:01
        galvaniza napisała:

        > moj mezczyzna pali marihuane, jest leniwy, kloci sie ze mną ze wszystko z nim
        > ok, nie mama na niego sily, tyle razy rozmawialam, sama popalalam przed
        ciaza
        > ale umialam powiedziec NIE. on tego nie potrafi. niestety. bedziemy mieli juz
        > niedlugo dziecko a ja sie coraz bardziej boje... jak zatrzymac ten proces?
        moze
        >
        > Pan coś wie?

        TO straszne co tu przeczytalam..........Zawsze trzeba najpierw sie starac
        pomoc osobie ktora wpadnie w nalog, lecz nie dziecko nie moze za to placic !!!!
        Nie jestem bez serca ale takie jest zycie !!!! Rozumiem doskonale sytuacje i
        nie mowie tego tak sobie....To bardzo powazna sprawa....Z doswiadczenia wiem,
        ze jesli sprobuje sie wszystkiego i to nie dziala to trzeba sie rozstac dla
        dobra dziecka i wlasnego i zaczac nowe zycie ........
        To tak samo jak kobiety ktore daja sie bic przez mezow i latami wmawiaja sobie,
        ze kiedys bedzie lepiej........Lepiej nie bedzie, bo jesli ktos chce to sie
        zmienia i juz.........a jezeli nie ...to NIE
        ZYCZE powodzenia i wszystkiego najlepszego dla tej malej dziecinki ktora mam
        nadzieje bedzie miala normalny DOM.
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 06:55
        odp.galvaniza
        jednym z niedocenianych skutków palenia marihuany jest, to co Pani nazwała po
        prostu lenistwem: inaczej mozna to nazwać amotywacja. Prawdopodobnie u Pani
        partnera pojawiły się inne cechy/objawy, kiedy nie jest pod wpływem takie, jak:
        drazliwość, złosliwość, apatia, podważanie sensowności czegokolwiek, unikanie
        odpowiedzialności itp. Tylko narkotyk chwilowo dodaje energii i pojawia się
        postawa: "wszystko bedzie dobrze, przesadzasz...". Dlatego warto zająć
        stanowisko jak najbardziej konkretne,jesli partner Panią kocha, zależy mu na
        dziecku i rodzinie będzie miał do wyboru: albo nałóg albo wy. Jeśli sam sobie
        nie poradzi, może skorzystać z pomocy terapeutycznej, jeśli nie będzie chciał
        sie leczyć - ma Pani odpowiedź. Dziecko to duża odpowiedzialność: wspólna
        opieka, utrzymanie, cierpliwość, tolerancja, a to osoby uzaleznione niestety
        zatracają.Warto aby Pani zgłosiła sie do poradni leczenia uzaleznień i spotkała
        się z osobą pomagającą członkom rodzin osób uzaleznionych. Jest wiele sposobów
        aby wpływać na uzaleznionego, które mozna wykorzystać.Niestety nie ma złotego
        środka, jednego, skutecznego.
        pozdrawiam
      • galvaniza Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 14:43
        dziekuje bardzo
    • tamisa Re: Robert Rejniak - Gość Forum 05.05.05, 12:44
      Jaki z Pana Rejniaka specjalista, skoro juz w pierwszej odpowiedzi udziela
      fałszywych informacji i sugeruje, że dziecko jest uzależnione od marihuany.
      Nie można się uzależnić od marihuany. Marihuane pali się dla przyjemności
      palenia.

      Pytanie///

      Czy wg. Pana Rejniaka rodzice powinni wprowadzać swoje dzieci w świat
      nieszkodliwych dla zdrowia używek takich jak marihuana, jeśli dysponują
      wieloletnim doświadczeniem związanym z samodzielnym, bezpiecznym używaniem
      marihuany w celach relaksacyjno-towarzyskich i widzą, że dziecko znalazło sie
      pod wpływem rażenia rówieśników zażywających dragi w sposób chaotyczny,
      nieprzemyślany, prowadzący do społecznego wykluczenia i sankcji karnych?
      • cathy4 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 01:11
        tamisa napisała:

        > Jaki z Pana Rejniaka specjalista, skoro juz w pierwszej odpowiedzi udziela
        > fałszywych informacji i sugeruje, że dziecko jest uzależnione od marihuany.
        > Nie można się uzależnić od marihuany. Marihuane pali się dla przyjemności
        > palenia.
        >
        > Pytanie///
        >
        > Czy wg. Pana Rejniaka rodzice powinni wprowadzać swoje dzieci w świat
        > nieszkodliwych dla zdrowia używek takich jak marihuana, jeśli dysponują
        > wieloletnim doświadczeniem związanym z samodzielnym, bezpiecznym używaniem
        > marihuany w celach relaksacyjno-towarzyskich i widzą, że dziecko znalazło sie
        > pod wpływem rażenia rówieśników zażywających dragi w sposób chaotyczny,
        > nieprzemyślany, prowadzący do społecznego wykluczenia i sankcji karnych?

        Strasznie widze, ze spoleczenstwo jest niedoinformowane :( Jak mozna pisac, ze
        nie mozna byc uzaleznionym od marihuany ???? To smieszne po prostu !!!
        KAZDA UZYWKA UZALEZNIA !!!!! Czy to jest papieros, czy alkohol, czy
        marihuana !!!! Nie wiem czy sie smiac czy plakac gdy sie widzi taka
        bezwiedze ....Bardzo przepraszam, ale jesli ktos sie nie zna na prawdziwych
        skutkach to niech nie wprowadza innych w blad piszac o jakis przyjemnosciach....
        Alkoholik tez pije dla przyjemnosci.............to tak dla otworzenia oczu...
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 07:39
        Odp: tamisa
        Dziecko, o które chodzi w pytaniu ma 20 lat i być może pali od 5 lat, od 2 a
        może dwa razy z zyciu...dlatego napisałem że może uzalezniony a może
        eksperymentuje.
        Co pytania: w obecnej sytacji prawnej jesli rodzic "wprowadza dziecko" w świat
        uzywek czyli papierosów, alkoholu, czy nielegalnych narkotyków przed 18 rokiem
        życia przyczynia się do jego demoralizacji ... więc podlega karze.
        Marihuana,jak na razie jest środkiem nielegalnym więc zastanawiałbym się, czy
        wogóle mówic o "bezpiecznym, relaksacyjnym" używaniu. Bo to brzmi jak: "możesz
        synu łamać prawo", (więc jak wypijesz piwo wsiądź do auta, bo może nie
        przekroczyłeś 0,2 promila itd.)
        Jestem za uswiadamianiem/edukacją dzieci w kwestii uzywania róznych środków,
        życia seksualnego, odpowiedzialności karnej itp. Dziecko obserwuje przez wiele
        lat stosunek rodziców do używek. Jadnak im wcześniej zaczyna, tym wieksze
        prawdopodobieństwo uzaleznienia i problemów z tym związanych. Ok 60% sytuacji,
        z którym sie spotykam to dzieci z "normalnych i niepatologicznych" domów,
        gdzie wydaje się -wszystko ok. I cóż : ciekawość, chec zaimponowania kolegom
        sprawiła że szybko się rozwinęło uzaleznienie.
        Poza tym nie uważam, że marihuana jest nieszkodliwa o czym napisałem w innych
        postach.I podkreslam -jest póki co-nielegalna Wiec jesli uswiadamiam dziecko w
        kwesti "uzywania marihuany bezpiecznie i w celach relaksacyjno-towarzyskich"
        narażam dziecko na "wykluczenie społeczne i sankcje karne"...
        pozdrawiam
        • tamisa Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 13:01
          robert.rejniak napisał:

          > Odp: tamisa
          > Dziecko, o które chodzi w pytaniu ma 20 lat i być może pali od 5 lat, od 2 a
          > może dwa razy z zyciu...dlatego napisałem że może uzalezniony a może
          > eksperymentuje.
          > Co pytania: w obecnej sytacji prawnej jesli rodzic "wprowadza dziecko" w
          świat
          > uzywek czyli papierosów, alkoholu, czy nielegalnych narkotyków przed 18
          rokiem
          > życia przyczynia się do jego demoralizacji ... więc podlega karze.

          To, że może podlegać karze, jest bezdyskusyjne, ale do wyboru mam - jako matka -
          podjąć ryzyko i stać się dla własnego dziecka wiarygodnym punktem odniesienia w
          zakresie korzystania z różnych używek, dzieląc sie własnymi doświadczeniami lub
          przyglądać się jak rówieśnicy, równie niedojrzali i głupi jak mój syn, zaczną
          wspólnie "eksperymentować" z heroiną [brown sugar], względnie tanią i łatwo
          dostępną, a pózniej nią handlować.


          > Marihuana,jak na razie jest środkiem nielegalnym więc zastanawiałbym się, czy
          > wogóle mówic o "bezpiecznym, relaksacyjnym" używaniu. Bo to brzmi
          jak: "możesz
          > synu łamać prawo", (więc jak wypijesz piwo wsiądź do auta, bo może nie
          > przekroczyłeś 0,2 promila itd.)

          Dobrze pan wie, że to prawo jest oderwane od rzeczywistości i w żaden sposób
          nie zapobiega kontaktom dzieci i dorosłych z nielegalnymi używkami, za to
          przyczynia się do kryminalizacji ich zachowań oraz wymusza prowadzenie gry
          pozorów wobec otoczenia społecznego i instytucji państwowych. Dlatego na tym
          poziomie argumentacji ma Pan rację. W świetle prawa i poglądów tzw. moralnej
          wiekszości palenie marihuany nie jest bezpieczne i na pewno nie ma nic
          wspólnego z relaksem, tylko co z tego?
          W czym zmienia to istotę problemu, z którym zmagamy się jako rodzice? Czy uważa
          Pan, że wspólna lektura kodeksu karnego przy kolacji czemus zapobiegnie?

          > Jestem za uswiadamianiem/edukacją dzieci w kwestii uzywania róznych środków,
          > życia seksualnego, odpowiedzialności karnej itp. Dziecko obserwuje przez
          wiele
          > lat stosunek rodziców do używek. Jadnak im wcześniej zaczyna, tym wieksze
          > prawdopodobieństwo uzaleznienia i problemów z tym związanych. Ok 60%
          sytuacji,
          > z którym sie spotykam to dzieci z "normalnych i niepatologicznych" domów,
          > gdzie wydaje się -wszystko ok. I cóż : ciekawość, chec zaimponowania kolegom
          > sprawiła że szybko się rozwinęło uzaleznienie.

          > Poza tym nie uważam, że marihuana jest nieszkodliwa o czym napisałem w
          innych
          > postach.

          To juz taka zawodowa retoryka na temat szkodliwości, w ktorą tylko Pan i to
          środowisko, z którego sie Pan wywodzi, wierzy.


          I podkreslam -jest póki co-nielegalna Wiec jesli uswiadamiam dziecko w
          >
          > kwesti "uzywania marihuany bezpiecznie i w celach relaksacyjno-towarzyskich"
          > narażam dziecko na "wykluczenie społeczne i sankcje karne"...
          > pozdrawiam

          Nie zrozumieliśmy się. Postuluje uczenie własnych dzieci kultury korzystania z
          używek, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawe z tego, że niezależnie od
          atmosfery panującej w domu, statusu materialnego i społecznego rodziny, moje
          dzieci stykają się na codzień z presją niewyedukowanych, dzikich mas
          nastolatków spragnionych eksperymentów z narkotykami i wszelkie pogadanki na
          temat szkodliwości uzywek, czy rady, by więcej czasu spędzać ze swoimi dziećmi
          można między bajki włożyć.

          Wybór jest jeden - albo zaczniemy niełatwa i trudną prywatna edukacje jako
          rodzice, ryzykując konflikt z prawem i nieprzyjaznym państwem, albo przegramy z
          czarnym rynkiem konkurencyjnych idei, nad którym nie mamy żadnej kontroli, a
          nasze dzieci są wobec niego bezradne.



          Dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam.
          • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 01:19
            ...a ja myślę, że sie zrozumieliśmy, tylko inaczej o tym piszemy.

            np:
            Ja"...Dziecko obserwuje przez wiele lat stosunek rodziców do używek..."
            Pani"...Postuluje uczenie własnych dzieci kultury korzystania z używek..."
            a tego niełatwo nauczyć poprzez pogadanke.
            Wszystko sie sprowadza do rodziców, wychowania przez wiele lat i przenoszenia
            pewnych wartości. I mysle, że to nie jest zawodowa retoryka w która tylko ja i
            mnie podobni wierzą bo Pani też "...albo zaczniemy niełatwa i trudną prywatna
            edukacje jako rodzice..." i państwo nie ma tu nic do rzeczy...
            no chyba że sie nie zrozumieliśmy...
            dziekuje za cenna wypowiedź i pozdrawiam
          • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 01:24
            i jeszcze jedno - oczywiście że lektura kodeksu karnego przy kolacji niczemu
            nie zapobiegnie? Wystarczy jak mama powie, że mozna miec przez narkotyki
            kłopoty z prawem.
    • antycyponek Re: Robert Rejniak - Gość Forum 05.05.05, 13:11
      Moje pytanie: w jaki sposób marihuana (przypominam: substancja nielegalna i
      wyklęta) szkodzi bardziej niz alkohol (substancja legalna, do nabycia po
      ukończeniu lat 18-tu - w teorii, a w praktyce przymyka sie oko na 'małe piwko'
      wypite np. przez 15-latkę)?

      - czy bardziej uzależnia fizycznie lub psychicznie?
      - czy działa bardziej oszałamiająco, bardziej się po niej traci kontrolę nad
      swoimi zachowaniami?
      - czy długotrwałe skutki palenia marihuany są bardziej groźne niż skutki picia
      alkoholu?
      • agatka_s Re: Robert Rejniak - Gość Forum 05.05.05, 14:43
        Moje dziecko, syn, ma dopiero 10 lat, ale ja caly czas drze na mysl ze moze
        kiedys zaczac...

        Prosze podac kilka podstawowych rad co robic aby taka szanse, juz teraz na
        etapie prewencji, zminimalizowac. A druga rzecz, na co zwracac uwage, co
        powinno niepokoic. Jak male dzieci zaczynaja kontakty z narkotykami.

        Moze pytanie jest naiwne, ale ja mam 38 lat i nigdy w zaden nawet
        najbanalniejszy sposb z narkotykami nie mialam doczynienia.
        • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 08:19
          Warto przestrzegać kilku zasad, zktórych podstawową jest "bycie" z dzieckiem na
          poziomie emocjonalnym, czyli "czuć je" po prostu, rozmawiać, starać się być
          ważnym dla niego, dac poczucie ważności, wartości, własnego zdania, kompetencji
          adekwatnych do wieku, interesować się nim, jego pogladami,jego przyjacółmi,
          poznawać rodziców jego przyjaciół itp. poniżej prosze przeczytać już to co
          większość terapeutów zaleca rodzicom:
          poozdrawiam
          Co powinieneś wiedzieć?
          Często dzieci wiedzą na temat narkotyków więcej od nas, rodziców. Przeważnie
          jednak ich informacje wynikają z mitów krążących wśród młodzieży i nie są
          prawdziwe. Jeśli chcesz być dla dziecka autorytetem i partnerem podczas rozmów
          na temat powinieneś:
          - wykazać się rzetelną wiedzą na temat środków odurzających, aby umieć objaśnić
          fałszywe przekonania, jakie twoje dziecko posiada na temat narkotyków
          - nauczyć się rozpoznawać sygnały ostrzegawcze, wskazujące na zażywanie środków
          odurzających.
          Podstawowe informacje dotyczące tego, jak zapobiegać uzależnieniom, jak
          rozpoznać że dziecko sięgnęło po narkotyki i co zrobić w takiej sytuacji,
          znajdziesz w naszej ściągawce. Swoja wiedzą posłuży Ci także specjalista w
          poradni uzależnień lub szkolny psycholog, a sporo książek z tego zakresu
          proponują księgarnie i biblioteki.
          Warto przeczytać:
          - Ruth Maxwell "Dzieci, Alkohol, Narkotyki"
          - T. Dimoff, S. Carper "Jak rozpoznać, czy dziecko sięga po narkotyki"
          - Marzena Pasek "Narkotyki? Na pewno nie moje dziecko"
          --------------------------------------------------------------------------------
          Co możesz zrobić, aby zapobiegać?
          Dbaj o dobry kontakt z dzieckiem. Powinieneś jak najczęściej:
          - Okazywać dziecku ciepło i czułość
          - Rozmawiać, nie unikać trudnych tematów
          - Słuchać uważnie i nie lekceważyć jego problemów, służyć radą
          - Nie oceniać i nie porównywać z innymi
          - Nie wyśmiewać, nie krytykować, nie stawiać zbyt wysokich wymagań
          - Doceniać starania i chwalić postępy
          - Pomagać uwierzyć w siebie, uczyć podstawowych wartości
          - Poznawać przyjaciół swojego dziecka
          - Wyrażać zdecydowanie negatywna postawę wobec narkotyków
          --------------------------------------------------------------------------------
          Sygnały ostrzegawcze, czyli na co należy zwrócić uwagę
          Pierwsze próby z narkotykami dziecko zwykle starannie ukrywa przed dorosłymi.
          Wszelkie niepokojące zmiany będzie Ci na pewno łatwiej zauważyć, jeśli masz z
          dzieckiem dobry kontakt, wiele ze sobą rozmawiacie i dużo czasu spędzacie
          razem. Pamiętaj jednak że niektóre zachowania i postawy mogą mieć inne
          przyczyny, takie jak kłopoty szkolne lub rodzinne, zranione uczucia,
          niepowodzenia w kontaktach z rówieśnikami i wiele innych, które należy
          traktować równie poważnie i starać się pomóc dziecku je rozwiązać.
          Zmiany w zachowaniu
          - nagłe zmiany w nastroju i aktywności, okresy wzmożonego ożywienia przeplatane
          ze zmęczeniem i osłabieniem;
          - nadmierny apetyt lub brak apetytu;
          - spadek zainteresowań ulubionymi zajęciami
          - pogorszenie się ocen, wagary, konflikty z nauczycielami;
          - izolowanie się od innych domowników, zamykanie się w pokoju, niechęć do
          rozmów;
          - częste wietrzenie pokoju, używanie kadzidełek i odświeżaczy powietrza
          - wypowiedzi zawierające pozytywny stosunek do narkotyków;
          - bunt, łamanie ustalonych zasad, napady złości, agresja;
          - nagła zmiana grona przyjaciół na innych, zwłaszcza na starszych od siebie;
          - niewytłumaczone spóźnienia, późne powroty lub też noce poza domem;
          - kłamstwa, wynoszenie wartościowych rzeczy z domu;
          - tajemnicze krótkie rozmowy przez telefon, nagłe wyjścia
          Zmiany w wyglądzie zewnętrznym
          - nowy styl ubierania się;
          - spadek ciężaru ciała, częste przeziębienia, przewlekły katar, krwawienie z
          nosa, bóle różnych części ciała, zaburzenia pamięci oraz toku myślenia;
          - przekrwione oczy, zwężone lub rozszerzone źrenice;
          - bełkotliwa, niewyraźna mowa;
          - słodkawa woń oddechu, włosów, ubrania, zapach alkoholu, nikotyny,
          chemikaliów;
          - ślady po ukłuciach, ślady krwi na bieliźnie, ?gęsia skórka";
          - brak zainteresowania swoim wyglądem;
          Narkotyki lub przybory do ich używania
          - fifki, fajki, bibułki papierosowe;
          - małe foliowe torebeczki z proszkiem, tabletkami, kryształkami lub suszem;
          - kawałki opalonej folii aluminiowej;
          - białe lub kolorowe pastylki z wytłaczanymi wzorkami;
          - leki bez recepty;
          - tuby, słoiki, foliowe torby z klejem;
          - igły, strzykawki.
          Im głębsza faza uzależnienia, tym objawy choroby są bardziej widoczne, wynikają
          z utraty kontroli nad braniem środków odurzających. Wzrasta ryzyko
          przedawkowania i śmierci.
          --------------------------------------------------------------------------------
          Co zrobić, gdy dziecko ma już za sobą pierwszy kontakt z narkotykami?
          Może się zdarzyć, że mimo twoich najlepszych starań, uwagi i znajomości
          problemu, Twoje dziecko sięgnie po narkotyki.
          Nie możesz wtedy:
          - wpadać w panikę i przeprowadzać zasadniczych rozmów z dzieckiem, kiedy jest
          ono pod wpływem środka odurzającego;
          - udawać, że to nie prawda, nie wierzyć w przedstawione fakty, bezgranicznie
          ufać dziecku;
          - usprawiedliwiać dziecka, szukając winy w sobie lub np. złym towarzystwie;
          - wierzyć zapewnieniom dziecka, że ma kontrole z narkotykami i że samo sobie
          poradzi z tym problemem;
          - nadmiernie chronić dziecka przed konsekwencjami używania narkotyków, np.
          pisać usprawiedliwień nieobecności w szkole spowodowanej złym samopoczuciem po
          zażyciu środków odurzających, spłacać długów dziecka;
          - poddawać się!!!
          Musisz koniecznie :
          - wysłuchać dziecko i spokojnie z nim porozmawiać
          - zastanowić się , dlaczego dziecko sięga po narkotyki, czy powody nie są
          związane z sytuacją w waszej rodzinie - jeśli tak ,to pomyśl co można zmienić
          - działać, nie liczyć, że problem sam się rozwiąże, szukać pomocy specjalistów
          - wspólnie ze specjalistą i z dzieckiem ustalić reguły postępowania i
          konsekwentnie ich przestrzegać
          - stosować zasadę ograniczonego zaufania starać się zawsze wiedzieć , gdzie
          jest i co robi Twoje dziecko.
          To trudny problem dla całej rodziny, dlatego szukaj pomocy także dla siebie i
          bliskich. Skorzystajcie z pomocy terapeuty i doświadczeń innych rodzin, które
          miały podobne problemy.
          --------------------------------------------------------------------------------
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 06.05.05, 08:04
        odp:antycyponek
        postaram sie jak najkrócej:
        Marihuana - nie uzależnia fizycznie, tzn dotychczas nie stwierdzono
        dolegliwości fizycznych np. drgawek w sytuacji odstawienia czyli w pierwszych
        dniach po zaprzestaniu palenia.Nie stwierdzono( nie są mi znane) przypadków
        smiertelnego przedawkowania, zatrucia itd.
        Alkohol - uzależnia fizycznie - występuje wiele dolegliwości fizycznych w
        sytuacji odstawienia, drgawki, wymioty,biegunki, itp.
        JEDNAKŻE:
        Marihuana - uzaleznia psychicznie - w sytuacji odstawienia jw. pojawiają się
        takie dolegliwości jak: zaburzenia snu, koncentracji, pamieci, uwagi,
        drazliwość,stany depresyjne, apatia, stany lękowe, stały niepokój i uczucie
        niepewności....w związku z powyzszym pojawia się chęć dokonania ulgi poprzez
        ponowne zapalenia
        Alkohol: objawy psychiczne identyczne.

        Osoba uzalezniona pozbawiona dostępu do marihuany - jest rozdrażniona, spieta,
        niecierpliwa,bardziej podatna na stres , popadanie w skrajne emocje, otoczenie
        zauważa zwiekszoną agresję itd. Alkoholik podobnie - sa to objawy tzw:głodu
        Osoba uzalezniona od marihuany koncetruje się na niej- priorytetem jest jej
        zdobycie, zdobycie srodków na nią, zeby nie zabrakło, zeby była, żeby "zerwać
        się" z lekcji z pracy - żeby poczuc ulge i satysfakcję, oderwać sie od
        codzienności.
        Alkoholik - podobnie.
        Uzalezniony od marihuany przestaje sie interesować czymkolwiek - hobby,
        sport,zajęciami i obowiązkami wymagającymi działania i zaangażowania. Alkoholik
        podobnie.
        Marihuana zaburza koncentrację, uwage i pamięć - uczucie wyostrzenia zmysłów
        jest czysto subiektywne...Wielu po alkoholu mając np 1,5 promila też
        mówi: "spoko-moge prowadzić, jestem trzeźwy..."
        Co do długotrwałych skutków trudno tu określić "co jest lepsze co gorsze". Z
        mojej praktyki wyglada to mniej więcej tak: na 10 alkoholików świadomie
        podejmujacych leczenie - udaje się z tego wyjść ok-3-4 osobom. Na 10
        uzaleznionych od marihuany - 1 osoba.
        pozdrawiam
    • jahsoldier Jestem rasta i palę trwakę. Czy to może szkodzić? 06.05.05, 11:22
      Palę trawkę od dawna, od 10 lat. Nie za bardzo regularnie. tak raz na 2-3
      tygodnie się upalam na imprezach. W zasadzie sam nie kupuję, zawsze ktoś mnie
      częstuje.

      Jakoś nie zauważyłem złych skutków, ba, nawet się dostałem na bardzo dobre
      studia.

      Jakie mogą być złe skutki? Poza tym, ze jest dużo substancji smolistych w
      dymie, więcej niż w papierosach?

      Mi się wydaje że jest dużo pozytywnych skutków palenia gandzi- mam mniej
      stresu, mniej rzeczy się boję, mniej się zrażam. Poza tym prawie nie
      znam "normalnych" młodych ludzi którzyby nie palili. Jak ktoś nie pali teraz to
      chyba jest jakąś ofiarą losu która sobie nie umie baki zorganizować.

      Przepraszam za jednostronne i chyba trudne pytanie.
      • robert.rejniak Re: Jestem rasta i palę trwakę. Czy to może szkod 06.05.05, 23:24
        Odp: jahsoldier
        zeby odpowiedzieć potrzebuje więcej informacji -mam pytanie: czy dostanie sie
        na b. dobre studia to czas obecny czy kwestia sprzed roku czy dwóch? I ile ma
        Pan lat? I co Pan teraz robi (w sensie zawodowym, czy uczy sie ?)
        pozdrawiam
        • wila3 Re: Jestem rasta i palę trwakę. Czy to może szkod 07.05.05, 00:40
          Posadziłam znajomą przed komputerem z jej problemem. I nie mogę jej zalogować
          jako gościa. No dobrze, piszę więc ja. Chłopak jest na I roku socjologii
          dobrego uniwersytetu 200 km od domu. Chciał się wyrwać z małej
          mieściny /"wszędzie, byle nie w xxxxxx"/. Do liceum chodził w najbliższym
          mieście woj. Leniwy, jak myślała matka, lub wiedzący, co robi-jak mówili inni.
          Przez cały okres nauki z historii i j.pol. 4-5, z pozostałych 2-3. Faktycznie:
          na starej maturze w ubiegłym roku pisemny polski i historia-5. Zwolniony z
          ustnych. Mało: j. ang. też 5, choć na świadectwie na koniec 4 klasy DWA! I
          semestr na socjologii: dwie poprawki. Ale udało się. Do domu przyjeżdża raz na
          3-5 tygodni. Nie chce częściej, bo: na wtorek konspekt, na środę recenzję, a w
          domu wiadomo. Rodzina, koledzy, nie czas na naukę. Ostatnie dwa pobyty w domu
          dały do myślenia. Obcy człowiek. To już nie są cytaty z wykładów, którymi
          zanudzał bliskich. To są jego myśli. W szerszym gronie mówimy mu: ta socjologia
          to dopiero pranie mózgu!/to skrót-na jego wcześniejsze:żyjecie
          ubezwłasnowonieni w swych zwyczajach i normach
          towarzyskich/.
          I teraz pana stwierdzenie m.in.że podważanie sensowności czegokolwiek może być
          objawem brania-palenia zapaliło czerwone światło . Czy można kupić środek,
          dzięki któremu matka wykryje, czy syn pali marihuanę? Ona mu bardzo ufa.
          • taki.litwa Re: Jestem rasta i palę trwakę. Czy to może szkod 07.05.05, 12:46
            > Chłopak jest na I roku socjologii
            (...)
            > Czy można kupić środek,
            > dzięki któremu matka wykryje, czy syn pali marihuanę? Ona mu bardzo ufa.
            zlituuuuj sie! przeciez mowimy o studencie, czlowieku doroslym, ktory sam
            odpowiada za siebie, i sam bedzie odpowiadal przed prawem, w razie zlapania go
            przez policje! Tez sam bedzie odpowiadal przed soba, w razie uzaleznienia. Jak
            mu ufa, to niech spyta sie wprost, a niech nie robi jakichs podziemnych
            ciuciubabek z testem antynarkotykowym!
    • ceratophrys Mozliwosc uzaleznienia przy okazyjnym stosowaniu 06.05.05, 11:58
      Witam
      Mam pytanie o możliwość uzależnienia, czy raczej nieuzależnienia przy okazyjnym
      stosowaniu marihuany.
      Podobnie jak z alkoholem myślę, że łatwo jest kontrolować ilość i częstotliwość
      palenia. Osoba, która od czasu do czasu pije piwo, czy nawet wódkę, nie musi od
      razu zostać alkoholikiem. Więc zakładam, że osoba palące marihuane od czasu do
      czasu nie musi od razu być uzależniona.
      Domyślam się, że trudno zdobyć tego typu statystki (m.in. dzięki delegalizacji
      marihauany), bo jeśli ktoś trafia do jakiś rejestrów to raczej jako uzależniony.
      Co Pan o tym myśli? Czy może uważa Pan, że każdy palący (pijący?) wcześniej czy
      później się uzależni?
      pozdrawiam
      • robert.rejniak Re: Mozliwosc uzaleznienia przy okazyjnym stosowa 06.05.05, 23:33
        Prosze przeczytac odpowiedź na poprzednie Pańskie pytanie powyżej.
        Co do to tego czy każdy pijący(palący) wczesniej czy później sie uzależni, to
        moje zdanie jest takie że każdy pijący (palący) m o ż e sie uzależnić.Czy
        jednak tak sie stanie czy nie - ma na to wpływ oczywiście wiele czynników.
        Zaręczam jednak, że żaden z moich pacjentów (czy to alkoholików czy narkomanów)
        NIE CHCIAŁ SIĘ UZALEŻNIĆ.
        100% pewności tego, że nie dojdzie do uzaleznienia to nieuzywanie środków
        odurzających.
        pozdrawiam
    • gosbi Czy 9 latek powinien być uświadamiany o nark. ? 06.05.05, 21:38
      • robert.rejniak Re: Czy 9 latek powinien być uświadamiany o nark. 06.05.05, 23:45
        Odp.gosbi
        Uważam, że lepiej, jesli to zrobi rodzic niż starszy kolega z
        piaskownicy...Napewno od 5 roku życia dzieci wiele słysza, pamietaja i kojarzą.
        Wystarczy ze dziecko przebywa w pokoju, w tv teleexpres, w którym pada
        informacja: "straz graniczna i policja przechwyciły transport amfetaminy i
        kokainy o czarnorynkowej wartości 2 milinów złotych...itd", nie łudźmy sie, że
        dzieci nie słyszą , nie widzą , nie zainteresują sie o co chodzi, kojarza nazwy
        i sytacje i pieniadze. Spotkałem sie juz praktyce np. z zabawa w jednej z
        podstawówek w "dilerów", krążące paczuszki z cukrem pudrem, bawili się
        uczniowie V klasy...
        Warto więc wyjasniać dzieciom nawet 8-9 letnim co to jest, wyrażać troskę,
        obawy o zdrowie, przyszłość dziecka, wspierać pozytywne i asertywne zachowania
        wobec rówieśników itp. wymieniac informacje z innymi rodzicami, nie bać się
        tematu, nie unikac, bo to najprawdopodobniej rozbudzi ciekawość dziecka i bezie
        dązyło do uzyskania informacji np"na podwórku"
        pozdrawiam
    • rezurekcja napoj w sklepie 07.05.05, 14:23
      W osiedlowym sklepiku zauwazylam puszke z napojem. Na puszce listek marihuany.
      Pod nim napis cannabis. W skladzie - oprocz tych skladnikow, ktorych nie
      pamietam, takze Hanfbluetensirup czyli syrop z kwiatow konopi.
      Za mną bylo kilka osob, wolalam wiec nie podejmowac rozmowy, zeby ich nie
      zainteresowac towarem.
      Co zrobic z tym fantem? Bo zostawic tego nie mozna i nie chce, ale jako
      klientka nie mam dostatecznej sily sprawczej. Policje zawiadomic? Monar?
      A moze przesadzam?
      ALe narkomanow mamy dosc, po co nam wiecej.
      • taki.litwa Re: napoj w sklepie 07.05.05, 14:27
        ten napoje sa legalne, bylo nawet o nich w tv. Nie zawieraja psychoaktywnych skladnikow.
        • rezurekcja Re: napoj w sklepie 07.05.05, 14:42
          taki.litwa napisał:

          > ten napoje sa legalne, bylo nawet o nich w tv. Nie zawieraja psychoaktywnych sk
          > ladnikow.


          ja nie mam tv.
      • robert.rejniak Re: napoj w sklepie 07.05.05, 15:50
        odp: rezurekcja
        Jest to tzw.napój konopny lub piwo konopne - produkt dopuszczony do obrotu
        przez unię europejską. Za wiele "kanabinoli" nie zawiera i mieści sie w
        okreslonych normach, stąd jego obecność w sklepach...
        poniżej jeden z artykułów prasowych na ten temat:
        W Polsce pojawiło się piwo z marihuaną - legalne tak jak w Unii


        Polityka NUMER 24/2004 (2456)
        PIWO Z LISTKIEM
        Pierwsze zezwolenie na wejście do Polski spośród unijnych produktów dostało
        piwo z marihuaną. W uzasadnieniu zgody było mniej więcej tak, że dopuszcza się
        je, bo brakuje podstaw, by dalej zabraniać.
        MARTYNA BUNDA
        Cannabia, czyli piwo konopne (z tych konopi indyjskich), na etykiecie ma
        charakterystyczny zielony listek. Ale raczej w celach marketingowych. To coś
        jak puszczanie oka; żeby się młodym zbuntowanym wydawało, że dostają towar
        zakazany. Odurzyć się tym piwem nie można. Upić - owszem, jak każdym. Smak ma
        piwny, tylko zapach świeżo ściętej marihuany.

        Stężenie THC (tetrohydracannabinale, czyli substancji odurzającej uzyskiwanej z
        konopi indyjskich) poniżej 5 mikrogramów na kilogram jest zgodne z europejską
        normą dla produktów spożywczych. Na tej podstawie piwo dostało certyfikat
        Komisji Europejskiej dla produktów spożywczych i numer dopuszczenia na rynek
        europejski: DEB/1093/02/1.

        Dopóki Polska nie weszła do Unii, piwo pół roku czekało przed granicą. W Polsce
        nikt nie chciał być pierwszy, tłumaczy Lucjan Szponar, dyrektor departamentu w
        Instytucie Żywności i Żywienia, który w końcu złoży podpis pod wątpliwą sprawą.
        Problem w tym, dodaje dyrektor, że sama idea piwa jest niezgodna z wypracowanym
        przez lata w instytucie spojrzeniem pro humane. Bo w imię czego, irytuje się
        dyrektor, dopuszczać do sprzedaży piwo z zawartością szkodliwych dla człowieka
        substancji?

        Z datą 2 maja piwo dopuszczono do sprzedaży. Polska dołączyła do Niemiec,
        Danii, Austrii, Wielkiej Brytanii, Cypru i Grecji, w których od lat się je
        sprzedaje.

        Alfredo Dupetit, producent, kiedyś hippis, dziś hiphopowiec, kiedy mówi o swoim
        piwie, to także zaczyna od idei: konopie są częścią stylu życia - dowodzi - w
        którym liczy się muzyka, twórczość, natura, ekologia i człowiek. I wolność.
        Piwo konopne, tak jak marihuana, ma szerzyć radość. Powiedzmy.

        Dupetit, mieszkaniec mieściny pod Kolonią, biznesem zajął się z przypadku.
        Zaczął produkować obrazki ze szkła z przesypującym się piaskiem, bo mu się
        podobały. Potem doszły olejki aromatyczne, świece, ekologiczne kosmetyki, w
        końcu wyroby z wsadem z konopi indyjskich: makaron, lizaki i cukierki, mydło
        oraz piwo. Asortyment Dupetita trafia na targi marihuanowe, które organizuje
        się co roku w miastach Europy. Na targach w Berlinie trafiła na nie Dorota,
        połowa hip-hopowej grupy Paresłów. - Kupiłam trochę koszulek, gadżetów - mówi. -
        Oraz, jako ciekawostkę, kilka butelek piwa konopnego.

        Już w Warszawie wpadła na pomysł, żeby zacząć sprowadzać piwo do Polski. Adres
        producenta znalazła w Internecie. Wysłała ofertę z biznesplanem; wspomniała, że
        robi hiphopową muzykę, zna środowisko, właścicieli klubów i że ma na piwo swoją
        własną koncepcję. Sprzedawać tylko w klubach, w sklepach ze zdrową żywnością i
        może jeszcze w supermarketach.

        Dupetit odpisał szybko: Very, very ok. Właśnie z powodu tych klubów oraz hip-
        hopu. Mniej go interesuje, podkreślał, robienie biznesu, a bardziej krzewienie
        stylu życia i idei konopnych, czyli wolnościowych.

        Co do konkretów, Dupetit miał obawy. W Grecji stowarzyszenie przeciwdziałania
        narkomanii zaskarżyło etykietę: promując symbol zielonego listka, dowodzili,
        promuje się narkotyki. Proces ciągnął się dwa lata. Alfredo wygrał, ale dużym
        kosztem.

        - Postanowiłam być mądrzejsza - opowiada Dorota. - Mama mojego przyjaciela,
        która jest mecenasem, poleciła mi uroczą panią prawnik w średnim wieku. Pani
        prawnik nie zdziwiła się, że piwo ma wsad z tych konopi co marihuana. Skoro coś
        jest legalne w Europie, mówiła, to i w Polsce. Obiecała, że formalności nie
        potrwają dłużej niż miesiąc.

        Tymczasem Dorota, z jedną jedyną butelką, jaka jej jeszcze została, zaczęła
        obchodzić kluby i hurtownie. W kolejnych hurtowniach zastanawiali się,
        spisywali numery atestów. I w końcu prawie zawsze odmawiali. A parę dni później
        przychodził e-mail od Dupetita - kopia odpowiedzi na e-mail z hurtowni: "W
        odpowiedzi na propozycję odpowiadam, że mam już reprezentanta w Polsce i jest
        nim pani Dorota, taki a taki numer telefonu". Na dole czasem był
        dopisek: "Dorota, co to za ludzie, co to za kraj ta Polska". Dorota te same
        hurtownie odwiedzała więc po raz drugi.

        W lutym 2004 r. wszystko było gotowe. Lista zainteresowanych hurtowni oraz
        klubów czekających niecierpliwie na pierwszą partię piwa wydłużała się. Alfredo
        miał pomysł, żeby w Polsce otworzyć fabrykę piwa i może, w przyszłości, koło
        niej założyć uprawę konopi indyjskich, gdyby się okazało, że da się to w Polsce
        jakoś zorganizować (czytaj zalegalizować).

        Ale nie mogli ruszyć. W Instytucie Żywienia i Żywności się wlokło. Pod koniec
        marca Alfredo zadał Dorocie fundamentalne pytanie: "Tak właściwie, to po co się
        upierać przy tym zaświadczeniu? Może poczekać na Unię?". I dostał na to
        odpowiedź, której nie mógł zrozumieć: że trzeba na wszelki wypadek. - Czyli dla
        dobra tych, którzy będą tym piwem handlować - tłumaczy Dorota. Bo jak do klubu
        przyjdzie inspekcja handlowa albo policjanci i będą chcieli piwo rekwirować, to
        certyfikat po niemiecku plus właściwa ustawa może im wcale nie trafić do
        przekonania.

        Urzędnicy Instytutu Żywienia i Żywności także podchodzili do certyfikatów Unii
        z nieufnością. - Są takie przypadki, w których mamy wątpliwości - tłumaczy
        dyrektor Lucjan Szponar. - A ten do nich należał. Zamówiliśmy więc wiele
        ekspertyz od różnych instytucji, włączając Monar. I stąd ten półroczny okres
        czekania na decyzję.

        Jak dotąd żaden konopny biznes jeszcze się w Polsce się nie udał. Zapewne nie
        wyjdzie też nic z fabryczki Dupetita. Buduje się, owszem, ale na Słowacji.

    • dyngus11 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 18:40
      Moj problem polega na tym ,ze syn przyznal sie do palenia trawy..mowi ze robi to
      od paru lat ( w tej chwili ma 19 ).Przyznal sie ,poniewaz zlapalam go na paleniu
      i wtedy powiedzial ze palil i bedzie palic....Jestesmy rodzina pelna,kochajaca
      sie i wydaje nam sie z dobrym kontaktem z synem..rozmawiamy o wszystkim,duzo
      przebywamy z soba,,znamy towarzystwo w ktorym sie obraca.Dziewczyna ktora jest z
      nim cale liceum ( wlasanie matura )jest przez nas lubiana,przebywa u nas calymi
      dniami..jest rowniez przeciwna paleniu..ale nie ma na niego wplywu.Teraz.gdy syn
      zrobil prawo jazdy i dostaje od czasu do czasu auto,zawarlismy uklad..jezeli
      hcce prowadzic musi przestac palic...uklad zawiera procz tego mozliwosc kontroli
      czyli robienia testow...i skrupulatnie je robie..wychodza pozytywnie tzn nie
      pali..ale ja czuje,moim zmyslem matki :)) ze cos jest nie tak,nie wiem czy to
      mozliwe,ale czuje sie oszukiwana.Sikanie odbywa sie przy mnie wiec ten moment
      odpada..czyli co?? moja wyobraznia?? znalazlam w pokoju woreczki male takie jak
      od trawy on twierdzi ze to stare ja wiem ze nie...ale testy wychodza
      prawidlowo... wiec co co diabla..ale moze ja wszystko robie zle..prosze poradzcie..
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 07.05.05, 22:50
        Odp:dyngus11
        Umowa jaką zawarliście wydaje się być ok. Jeżeli zależy synowi na was, a nie
        jest uzalezniony, to nie powinien mieć problemu z dostosowaniem się do tych
        warunków. Z Pani punktu widzenia jest to z jednej strony rodzicielska troska z
        drugiej względy bezpieczeństwa syna i innych uczestników ruchu. Poza tym
        policja dysponuje testami na obecnośc narkotyków w ślinie i syn może miec
        problem z prawem. Jeśli "oszukuje" to i tak prędzej czy później to wyjdzie,
        może warto tymczasem zaufać jako dorosłemu.I wspierać "nie palenie".
        pozdrawiam
        • dyngus11 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 08.05.05, 07:59
          Dzieki za slowa otuchy...w zasadzie tak postepujemy,choc bardzo trudno jest zyc
          bez braku zaufania...a tego z naszej strony nie ma .. i syn ma tego
          swiadomosc,choc jako "dorosly dzieciak " uwaza sie teraz za pewniaka..przeciez
          testy nie nie wykazuja...no i nie wykazuja...:))
          Mam nadzieje moc sie jeszcze kiedys zwrocic o rade,choc marzeniem naszym jest
          zeby to nie bylo potrzebne..dzieki m.
          • dyngus11 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 08.05.05, 14:31
            jeszcze pytanie,ktore wyniknelo w toku dyskusji ze znajomymi na tematy
            narkomani...jak dlugo w moczu mozna wykryc obecnosc amfetaminy?
            • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 08.05.05, 16:51
              odp:dyngus11
              z tym jest róznie: po jednorazowym zazyciu do 1 tygodnia napewno, jak było
              zażywanie co 2 - 4 dni, to do 2-3 tygodni, jak było zażywanie w tzw"ciągu" np.
              2 tygodnie dzien w dzień - to w moczu naewt do miesiąca.
              pozdr
              • dyngus11 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 08.05.05, 18:44
                dzieki...pozdrowienia m.
                • galvaniza Re: Robert Rejniak - Gość Forum 08.05.05, 20:17

                  --rOBERT, POWIEDZ MI JESZCZECZYM SIE ZAJMUJESZ ZAWODOWO?
                  Wielka jest siła przyzwyczajenia
                  • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 08.05.05, 20:36
                    odp:galvaniza
                    terapią osób uzaleznionych od narkotyków, alkoholu i członków ich rodzin w
                    poradni ambulatoryjnej
                    pozdr
                    • galvaniza Re: Robert Rejniak - Gość Forum 09.05.05, 12:16
                      dzieki ci bardzo.
    • spiwor Re: Robert Rejniak - Gość Forum 11.05.05, 18:26
      Czy psychoza poamfetaminowa (dokładnie falujący strach przed ludźmi) nie leczona z czasem zanika?

      Aco do tej wypowiedzi:
      Jesteś przeciwny? To wyobraź sobie taką sytuację. Twoje dziecko przypala czasem
      marihuane - jak to nazwał Pan Rejniak - eksperymentuje. Zostaje złapane przez
      patrol policji. Jeśli posiadanie małej ilości byłoby dopuszzcone przez prawo,
      skończyłoby się na konfiskacie narkotyku i poinformowaniu Ciebie i np. szkoły,
      abyście mogli odpowiednio zareagować.
      Tymczasem obecnie, w takiej sytuacji, Twoje dziecko zostanie aresztowane przez
      policję, zostanie oskarżone o posiadanie narkotyków, stanie się przestępcą.
      Zapewne nawet nie trafi do więzienia, tylko dostanie grzywne, dozór kuratora,
      być może wyrok w zawieszeniu. Dodatkowo przez ileśtam lat będzie miało wpis w
      papierach o byciu przestępcą. Fajna perspektywa :)

      Tak z autopsji - w areszcie na komisariacie może siedzieć w celi z wieloletnim kryminalistą akurat zatrzymanego za zgwałcenie swojej 11 letniej kuzynki a także zrujnowanie kariery kogoś z bliskiej rodziny jeśli miał ambicję zostania dyrektorem banku.
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 11.05.05, 23:37
        Odp. spiwor:
        Szczerze mówiąc nigdy nie czekałem, aż pacjentowi samo przejdzie. Trudno jest
        przewidzieć co może stać się w kolejnej fazie psychozy poamfetaminowej- czy
        osłabnie i zaniknie, czy nasili sie przeistoczy w silniejsze napady lęku lub
        paniki. To z kolei może spotęgować agresję i zagrożenie dla otoczenia. W
        praktyce spotkałem się z naprawde bardzo ekstremalnymi przypadkami psychoz i za
        każdym razem kończyło się hospitalizacją i potrzebą farmakoterapii- wyciszenia
        i złagodzenia objawów psychozy za pomocą leków. Dopiero po ustabilizowaniu
        stanu w ten sposób można rozpocząć jakiekolwiek inne działania terapeutyczne
        majace na celu powrót do równowagi psychicznej. Ale oczywiście odnosze sie do
        przykładów z mojej praktyki. Zalecam konsultację psychiatryczną, warto jednak
        zadbać o to, żeby lekarz psychiatra był zorientowany w problematyce uzaleznień.
        Pozdrawiam
    • wila3 Re: Robert Rejniak - Gość Forum 12.05.05, 12:30
      Panie Robercie, ja pewnie niewłaściwie umieściłam swoją wypowiedź. Proszę
      przeczytać: wila3 z 7.05.2005 godz. 00:40. Odpowiedź taki.litwa nie bardzo nas
      przekonuje. Dziękuję.
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 13.05.05, 22:53
        Witam,
        Rzeczywiscie gdzies ten post wniknął w inne wątki...
        Jesli chodzi o mozliwość sprawdzenia, to można to zrobic za pomoca testu na
        obecność narkotyków w moczu. Dostepne w aptekach. Tylko co potem. Może zanim
        zostanie podjęta decyzja o zrobieniu testu,warto porozmawiać, może zapytać
        wprost, wyrazic swoje zaniepokojenie postawą, zmianą mysli, odsuwaniem sie od
        rodziny,itp. Test w tym przypadku, to ostateczna konfrontacja.
        pozdrawiam
    • fredron netoholizm 13.05.05, 10:05
      Szanowny Panie,

      niewiele wiadomo na temat netoholizmu. Dobrych kilka lat temu w Ameryce, po
      raz pierwszy uznano go za chorobe (uzaleznienie), z ktora nalezy i trzeba
      walczyc. Podejmuje sie jednak za malo krokow i prob w celu jej pokonania, gdyz
      uzaleznienie od netu nie czyni az tak wielkich spustoszen fizycznych w
      organizmie w porownaniu z narkomania, lekomania czy alkoholizmem.

      Czy rzeczywiscie netoholizm nie wyplywa na stan zdrowia osoby uzaleznionej, czy
      istnieja juz jakies badania?

      Czy znane sa Panu metody , przypadki wychodzenia z uzaleznienia od internetu?

      Czy metoda "12 krokow" moze byc w tym wypadku skutecznym srodkiem w
      przezwyciezaniu choroby?

      Jak odroznic uzaleznienie od sieci od zdrowego korzystania z dostepnych obecnie
      technologii?

      Gdzie szukac pomocy lub informacji na temat?

      Bede wdzieczny za kazda uwage,
      fredron
      • robert.rejniak Re: netoholizm 13.05.05, 23:36
        Niestety nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w kwestii uzależnień tego
        rodzaju, czasem trafiaja do mnie młodzi ludzie mający problem nie tyle z
        internetem co z grami komputerowymi. Czesto ma jednak związek z narkotykami.
        Sądzę że problem z "netoholizmem" zaczyna się wyedy, kiedy serfowanie po sieci
        zaczyna pochłaniać coraz więcej czasu, a jednocześnie jest to robione w celu
        nagradzania siebie, odprężenia się, "odreagowania" czy ucieczki od
        codzienności. Do tego dołączają się rosnące koszta połączeń internetowych oraz
        związane z nimi kłopoty finansowe a także współistniejące problemy rodzinne (
        izolowanie się), zawodowe i inne.
        Jeżeli zaś spojrzeć na ten problem podobnie jak na inne uzależnienia wówczas
        do objawów przemawiających za uzależnieniem od komputera trzeba by zaliczyć:
        • spędzanie przy komputerze coraz większej ilości czasu kosztem innych
        dotychczasowych zainteresowań;
        • zaniedbywanie obowiązków rodzinnych czy zwodowych (szkolnych) w związku
        z komputerem;
        • pojawianie się konfliktów rodzinnych w związku z komputerem;
        • kłamanie odnośnie ilości czasu spędzonego przy komputerze;
        • podejmowanie prób kontrolowania czasu spędzanego przy komputerze;
        • przeznaczanie coraz większej ilości pieniędzy na zakup sprzętu
        komputerowego,
        • reagowanie rozdrażnieniem, złością czy nawet agresją w sytuacjach,
        kiedy korzystanie z internetu jest utrudnione bądź niemożliwe.
        społecznych (cyber-relationship addiction),

        Kryteria diagnostyczne siecioholizmu
        Opierając się na kryteriach diagnostycznych uzależnień (podobnie jak np.
        alkohlizm i narkomania) wg ICD-10 można zaproponować, aby uzależnienie od
        internetu rozpoznawać wówczas, kiedy w okresie ostatniego roku stwierdzono
        obecność co najmniej trzech objawów z poniższej listy:
        1. silną potrzebę lub poczucie przymusu korzystania z internetu;
        2. brak kontroli czasu,próby kontrolowania czasu spedzanego przed
        komputerem
        3. w sytuacji przerwania lub ograniczenia korzystania z internetu, wzrost
        niepokoju, rozdrażnienia czy gorszego samopoczucia oraz ustępowanie tych stanów
        z chwilą powrotu do komputera;
        4. spędzanie coraz większej ilości czasu w internecie w celu uzyskania
        poczucia radości, które poprzednio osiągane było w znacznie krótszym czasie;
        5. postępujące zaniedbywanie alternatywnych źródeł przyjemności lub
        dotychczasowych zainteresowań na rzecz internetu;
        6. korzystanie z internetu pomimo szkodliwych następstw (fizycznych,
        psychicznych i społecznych), o których wiadomo, że mają związek ze spędzaniem
        czasu w internecie.

        Niestety w naszym kraju jest jeszcze zbyt mało placówek zajmujących się tym
        uzależnieniami. Uważam że problem uzależnienia od internetu ma
        charakter "rozwojowy".
        to tylko tyle co moge powiedzieć
        pozdrawiam
    • 1234xc Re: Robert Rejniak - Gość Forum 15.05.05, 00:52
      Jestem za uswiadamianiem/edukacją dzieci w kwestii uzywania róznych środków,
      życia seksualnego, odpowiedzialności karnej itp. Dziecko obserwuje przez wiele
      lat stosunek rodziców do używek. Jadnak im wcześniej zaczyna, tym wieksze
      prawdopodobieństwo uzaleznienia i problemów z tym związanych. Ok 60% sytuacji,
      z którym sie spotykam to dzieci z "normalnych i niepatologicznych" domów,
      gdzie wydaje się -wszystko ok. I cóż : ciekawość, chec zaimponowania kolegom
      sprawiła że szybko się rozwinęło uzaleznienie.

      jestem mamą 7 letniego chłopca. A propos powyższej pana wypowiedzi w innym
      wątku chciałam dopytać:
      Co im wczęsniej dziecko zaczyna?
      Obserwować stosunek rodziców do używek?
      Czy samemu używać?
      Może pytanie jest smieszne ale zastanawiam się czasem co widzi moje dziecko i
      zy to co widzi nie jest "uzależnieniogenne".
      Mianowicie:
      Czy dziecko może widzieć rodziców pijących alkohol, palących papierosy?
      Ja pijam alkohol i palę papaierosy, nie ma co udawać, że nie.
      nie piję dużo i nie upijam się nigdy, ale lubię od czasu do czasu - ot co.
      Czasem zabieramy dziecko na kolację do restauracji i przy nim, w towarzystwie
      przyjaciół tez pijemy wino lub piwo i palimy papierosy.
      Kiedyś miałam wyrzuty sumienia, ze daję mu zły przykład - bo to jednak nie
      zdrowe i on o tym wie. ale w końcu stwierdziłam, że nie ma co się ukrywać,
      jestem jaka jestem - i chyba moge taka być, bo nigdy źle się to nie kończy,
      zawsze jest miło i wesoło po prostu, tak samo lub podobnie jak kiedy nie pijemy
      i nie palimy.
      Tłumaczę mu, że w małych ilościach uzywki rzeczy są dowzwolone i nie jest to
      nic złego, trzeba mieć granice.
      Czy ja dobrze robię? Może to wyda się idiotyczne ale na prawde nie wiem jak z
      tym postepowac. chcę mieć pewność.
      W moejej rodzinie jak pewno w wielu innych zdarzaly się uzaleznienia i bardzo
      nei chciałabym by dotkneło to kogoś z moich najbliższych, a zwłaszcza syna.
      Kiedyś na zajęciach plastycznych dzieci dostały taką rolkę po papierze
      toaletowym i miały z tego coś zrobić. dzieci robiły ule, potworki, a mój syn -
      szklankę z piwem. Czy to źle?
      Niepokoję się chcociaż to drobiazgi.
      Jak przedstawić lub nie przedstawiac używek dzieciom?
      • robert.rejniak Re: Robert Rejniak - Gość Forum 15.05.05, 19:51
        W tym wieku (7 lat) rodzice sa dla dziecka bardzo duzym autorytetem. Jesli
        obserwuje rodziców w sytuacjach związanych z alkoholem kilka razy w roku, w
        sytuacjach towarzyskich, kulturalnych, podczas uroczystości rodzinnych itp.-
        koduje sobie jakie alkohol spełnia funkcje w relacjach międzyludzkich i czy
        jest niezbędny w zyciu,itd.Chyba najbardziej pożądane byłoby myslenie dziecka,
        ze alkohol nie jest niezbedny dla zycia i jest tylko jego dodatkiem. Musi
        jednak tez mieć swiadomośc że alkohol i papierosy sa dozwolone dorosłym. Trudno
        jest pewnie zawsze uważać,żeby dziecko nie widzało pijacych rodziców, lecz nie
        musi to stanowić o jego późniejszym uzależnieniu. Gdyby tak było (a powiedzmy
        80% społeczeństwa alkoholu używa), to byłaby tragedia, bo następne pokolenie to
        już 80% alkoholików. Warto też być naturalnym, jesli dziecko zauważy
        skrepowanie, dziwne zachowanie mamy czy taty, zacznie zastanawiać sie czemu sie
        tak zachowują, może robia coś złego ? i wtedy rozbudza to ciekawośc i
        zainteresowanie itd.
        Co do tej szklanki z piwem zrobionej z rolki: może jest to jakis codzienny
        atrybut w domu a może po prostu wpływ jednej z reklam piwa, których ostatnio
        jest przepełnienie w tv.
        Im wczesniej zaczyna - chodziło mi o spozywanie alkoholu czy palenie papierosów.

        pozdrawiam

        • redakcja Dziękujemy za udział w dyskusji 19.05.05, 13:53
          Czas, który nasz Gość mógł poświęcić na dyskusję, dobiegł końca.
          Bardzo dziękujemy panu Robertowi Rejniakowi za poświęcone nam
          chwile oraz internautom, którzy wzięli udział w dyskusji.

          Serdecznie pozdrawiamy,
          Redakcja Portalu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka