Dodaj do ulubionych

Borusewicz: Unia mnie opuściła

09.05.05, 09:11
bardzo Panu dziękuje za ten głos i postawę.
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 10:19
      Szkoda by było gdyby Borusewicz całkiem porzucił politykę.
      • elfhelm Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 17:11
        Borusewicz jest kiepskim samorządowcem i powinien wrócić do dużej polityki.
        Wydaje się, że będzie startował do Senatu jako bezpartyjny, ale PD, PO i PiS go
        poprą
        • pralinka.pralinka Re: Borusewicz - jedyny sprawiedliwy? 09.05.05, 19:29
          Okazuje się, że jednak w Mumii Wolności byli i przyzwoici ludzie.
          • ayran Re: Borusewicz - jedyny sprawiedliwy? 09.05.05, 22:32
            pralinka.pralinka napisała:

            > Okazuje się, że jednak w Mumii Wolności byli i przyzwoici ludzie.

            Miła Pralinko - nie daj się wciągać w język "NIE"
      • leszek.sopot Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 21:13
        kataryna.kataryna napisała:

        > Szkoda by było gdyby Borusewicz całkiem porzucił politykę.

        PD bedzie go z pewnoscia popierala w wyborach do senatu. Ludzi takich jak
        Borusewicz byla w UW wiekszosc. Z luboscia ty i inni nazywaliscie ich uwolami
        oraz stosowano jeszcze gorsze epitety. Tu na forum, a takze w wielu artykulach
        prasowych nie chciano zauwazyc czym i przez kogo byla tworzona UW. Kampania
        potwarzy i klamstw szerzona przez zwolennikow PO, PiS, LPR i innych praktycznie
        wyklucza mozliwosc by jakiekolwiek z tych ugrupowan darzyc sympatia. Jesli wiec
        dalej PD nie bedzie popierac Borsuka moze on pozostac jedynie "wolnym
        strzelcem" - mniej wiecej takim jak dzis jest Maciej Plazynski, albo tez i
        takim jak Olek Hall, ktory wycofal sie z PO i zapowiedzial, ze do tej brudnej
        polityki nie powroci.
        Tez sobie stawiam pytanie: na kogo teraz glosowac, kogo obdarzyc swoja
        sympatia. Zadna partia sympatii nie wzbudza, kazda darzyla ludzi z UW
        nienawiscia. Pozostaja wiec nadal tylko dwa wybory: albo PD albo zajac sie np.
        hodowla pszczol...
        • kataryna.kataryna Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 21:26
          leszek.sopot napisał:

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > > Szkoda by było gdyby Borusewicz całkiem porzucił politykę.
          >
          > PD bedzie go z pewnoscia popierala w wyborach do senatu. Ludzi takich jak
          > Borusewicz byla w UW wiekszosc.


          Chyba jednak nie większość skoro się z nią stało to co się stało a wyszedł
          tylko Borusewicz. Innych, tych których szanuję tak jak jego, też nie widać w
          pierwszych szeregach. Więc nie gadaj głupot, że większość jest taka jak
          Borusewicz.


          Z luboscia ty i inni nazywaliscie ich uwolami
          > oraz stosowano jeszcze gorsze epitety.



          Nie chrzań głupot. Nigdy nie obrażałam Borusewicza, ani kilku innych unitów,
          których bardzo szanuję a krytyka partii jako całości nie jest krytyką
          jednostki. Bo jak wyraźnie widać, Borsuk sam się nie utożsamia z tym co zostało
          z UW, więc dlaczego ja go miałam utożsamiać?


          Tu na forum, a takze w wielu artykulach
          > prasowych nie chciano zauwazyc czym i przez kogo byla tworzona UW.


          Bo tu na forum, a także w wielu artykułach prasowych nie rozmawiano czym i
          przez kogo tworzona była UW, tylko co z niej zostało. A zostało to, z czym się
          nie czuje dobrze Borusewicz. I wielu innych, także wieloletnich wyborców UW,
          takich jak ja.


          Kampania
          > potwarzy i klamstw szerzona przez zwolennikow PO, PiS, LPR i innych
          praktycznie
          >
          > wyklucza mozliwosc by jakiekolwiek z tych ugrupowan darzyc sympatia.


          No widzisz, widocznie forumowicze także oceniają UW przez jakość jej forumowych
          zwolenników.


          > Tez sobie stawiam pytanie: na kogo teraz glosowac, kogo obdarzyc swoja
          > sympatia. Zadna partia sympatii nie wzbudza, kazda darzyla ludzi z UW
          > nienawiscia.


          Biedna UW, nikt jej nie lubi. Na szczęście UW świetnie sobie z tymi kompleksami
          radzi, pocieszając się, że reszta świata to źli ludzie. Oczywiście sama UW jest
          całkowicie wolna od nienawiści czy choćby niechęci wobec innych.
          • leszek.sopot Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 21:43
            Moge tobie tylko pogratulowac dobrego samopoczucia.

            Co do obrazania czlonkow UW to nie chce mi sie cytowac przeroznych perelek. Nie
            rozrozniano w obelgach i pomowieniach konkretne osoby, pisano ogolnie o uwekach
            i dokladano jeszcze obrazliwe epitety. Pisanie zas o ogole sympatykow i
            czlonkow to obrazanie kazdego z nich indywidualnie.

            Pozdrawiam, byly uwol a dzis jeszcze nie wiadomo kto, moze jednak pedek.
            • kataryna.kataryna Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 21:52
              leszek.sopot napisał:

              > Moge tobie tylko pogratulowac dobrego samopoczucia.
              >
              > Co do obrazania czlonkow UW to nie chce mi sie cytowac przeroznych perelek.
              Nie
              >
              > rozrozniano w obelgach i pomowieniach konkretne osoby, pisano ogolnie o
              uwekach
              >
              > i dokladano jeszcze obrazliwe epitety.


              Oj jacyście skrzywdzeni. Bo inni nie podzielają Waszego mniemania o sobie.


              Pisanie zas o ogole sympatykow i
              > czlonkow to obrazanie kazdego z nich indywidualnie.



              Być może dla Ciebie, dla mnie nie. Ja oddzielam ocenę partii jako masy, od
              oceny indywidualnych członków czy sympatyków.
              • leszek.sopot Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 21:59
                Ja czuje, ze nie potrzebnie sie tu spieramy. Moim zdaniem nie ma o co. Jestem
                przekonany, ze nie zmyslilem sobie ani nie przysnila mi sie wrogosc innych
                partii wobec UW i jej sympatykow. Jednak jesli ty uwazasz, ze bylo inaczej, to
                niech bedzie na twoim.
                • kataryna.kataryna Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 22:03
                  leszek.sopot napisał:

                  > Ja czuje, ze nie potrzebnie sie tu spieramy. Moim zdaniem nie ma o co. Jestem
                  > przekonany, ze nie zmyslilem sobie ani nie przysnila mi sie wrogosc innych
                  > partii wobec UW i jej sympatykow.


                  Oczywiście UW i jej sympatycy wprost zioną sympatią i życzliwością do innych
                  partii, co najlepiej wyraził Edelman mówiąc, że w innych partiach są źli bo
                  dobrzy są w PeDe.
                  • leszek.sopot Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 22:09
                    kataryna.kataryna napisała:

                    > leszek.sopot napisał:
                    >
                    > > Ja czuje, ze nie potrzebnie sie tu spieramy. Moim zdaniem nie ma o co.
                    Jestem przekonany, ze nie zmyslilem sobie ani nie przysnila mi sie wrogosc
                    innych partii wobec UW i jej sympatykow.
                    >
                    >
                    > Oczywiście UW i jej sympatycy wprost zioną sympatią i życzliwością do innych
                    > partii, co najlepiej wyraził Edelman mówiąc, że w innych partiach są źli bo
                    > dobrzy są w PeDe.


                    :)
                    Jak nam dobrze sluzy to poglebianie przepasci... Czujemy sie wowczas silniejsi
                    i bardziej prawi? Swoja droga lepszy od Edelmana byl Nowicki w rozmowie na TVN
                    24 z Miecugowem. Bardzo mi sie spodobala jego opinia, ale ci nie powtorze bo na
                    pewno poczulabys sie jeszcze bardziej przez unitow obrazona i jeszcze gorsze
                    rzeczy o nich bys pisala.
                    • kataryna.kataryna Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 22:15
                      leszek.sopot napisał:

                      > kataryna.kataryna napisała:
                      >
                      > > leszek.sopot napisał:
                      > >
                      > > > Ja czuje, ze nie potrzebnie sie tu spieramy. Moim zdaniem nie ma o
                      > co.
                      > Jestem przekonany, ze nie zmyslilem sobie ani nie przysnila mi sie wrogosc
                      > innych partii wobec UW i jej sympatykow.
                      > >
                      > >
                      > > Oczywiście UW i jej sympatycy wprost zioną sympatią i życzliwością do inn
                      > ych
                      > > partii, co najlepiej wyraził Edelman mówiąc, że w innych partiach są źli
                      > bo
                      > > dobrzy są w PeDe.
                      >
                      >
                      > :)
                      > Jak nam dobrze sluzy to poglebianie przepasci... Czujemy sie wowczas
                      silniejsi
                      > i bardziej prawi?



                      Nie wiem. Czujecie się?


                      Swoja droga lepszy od Edelmana byl Nowicki w rozmowie na TVN
                      > 24 z Miecugowem. Bardzo mi sie spodobala jego opinia, ale ci nie powtorze bo
                      na
                      >
                      > pewno poczulabys sie jeszcze bardziej przez unitow obrazona i jeszcze gorsze
                      > rzeczy o nich bys pisala.



                      Ja się wcale nie czuję przez unitów obrażona. To raczej mieszanina rozbawienia
                      i zażenowania.
            • adax4 hipokryci.pl 10.05.05, 23:24
              leszek.sopot napisał:
              Pozdrawiam, byly uwol a dzis jeszcze nie wiadomo kto, moze jednak pedek.
              • leszek.sopot bez emocji 11.05.05, 01:20
                Po prostu wyznawanych idealow sie nie zmienia. Nie ma partii politycznej w
                Polsce, ktora by nie wyrazala w swoich posunieciach to co jest mi bliskie -
                czyli poszanowanie dla drugiego czlowieka, demokracje i tolerancje. Nie wiem
                czy rozumiesz co te slowa znacza bo kilka twoich postow czytalem i ociekaly one
                taka nienawiscia do wszystkiego co kojarzyc by sie moglo z UW, ze nie bylo
                sensu rozmawiac. Mam jednak nadzieje, ze teraz zrozumiesz, ze ja nie tyle pisze
                o partii ale o wyborach, ktore chce podjac czlowiek kierujacy sie nie checia
                zrobienia kariery, ale checia wyrazenie swojego poparcia dla tych, ktorzy
                reprezentuja najlepiej poglady, ktore samemu sie wyraza. Oczywiscie w Polsce
                ponad polowa uprawnionych do glosowania nie ma ochoty na to by poprzec
                kogokolwiek, ale ja sie do nich nie chce zaliczac. Najgorsza jest biernosc,
                choc kto wie, czy jak wielu tak i ja w koncu sie do wszystkiego nie zniechece.
                Ktos moze cenic kulture i inteligencje w polityce, takze styl zachowania i
                polemik. Ja to cenie i to tez ma wplyw na moje wybory, ale i chyba na innych
                takze. Najlatwiej jest pluc, podac reke duzo trudniej, a wspolnie pracowac dla
                wspolnego dobra to juz prawie nierealne. Mi sie to jednak ciagle marzy, a jesli
                nie bedzie partii w srodku sceny politycznej, to o wspolnym budowaniu
                przyszlosci Polski nie ma co marzyc. PD na pewno na razie zmarnowala szanse na
                to by byc powazna i liczaca sie partia. Jej powstanie, tak jak mowil Borsuk,
                bylo niechlujne. krytykowalem to i zdania w zadnym przypadku nie zmienie. Nie
                zmienie tez zdania, ze Frasyniuk nie powinien byc przewodniczacym, choc oponeci
                pytaja: jesli nie on to kto? Teraz dla demokratow jest okres przejsciowy i
                glownym zadaniem bedzie zorganizowanie wyborow. Po ich przebiegu zostana
                ocenieni liderzy i chyba beda przeprowadzone nowe wybory. Moim zdaniem powinien
                to byc takze czas na ponowna probe rozszerzenia partii na srodowiska, ktore
                glownie z powodow zblizajacych sie wyborow parlamentarnych i prezydenckich z
                rezerwa podeszly do inicjatywy unitow. Jezeli sie spojrzy na PD nie tylko przez
                pryzmat osob tworzacych te partie, ale glownie na idealy i program, to trudno
                jest mi cokolwiek zarzucic. Niestety jedno pytanie pozostaje otwarte: ile
                demokracji jest u Demokratow dla demokratow. Nie wiem jeszcze jak beda
                podejmowane decyzje, jakie beda podejmowane uchwaly w najwazniejszych sprawach.
                Na to trzeba poczekac i spokojnie oceniac a nie kierowac sie emocjami.
          • dyskut22 Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 22:47
            kataryna.kataryna napisała:

            > Biedna UW, nikt jej nie lubi. Na szczęście UW świetnie sobie z tymi
            > kompleksami radzi, pocieszając się, że reszta świata to źli ludzie.

            Nie pocieszaja sie, tylko martwia, droga kataryno!
            W koncu oni nie sa tacy jak Ty czy Ludwik Dorn, dlatego sa w UW.


        • solaris_ Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 11.05.05, 15:40
          ....idzie Leszek Sopotu do Lecha z Wrzeszcza worek piasku niesie...
    • niezapowiedziany Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 11:18
      ogromny szacunek. to jest wlasnie postawa, ktora cenie. na pewne kompromisy sie
      nie chodzi. dziekuje.
      • ciekawymbardzo Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 13:45
        niezapowiedziany napisał:

        > ogromny szacunek. to jest wlasnie postawa, ktora cenie. na pewne kompromisy
        sie
        >
        > nie chodzi. dziekuje.

        Zgadza się.To jest postawa godna szacunku.
    • platformiak Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 11:25
      UW zmieniło sie w SDRP bis
    • karol113 Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 11:27
      Pan Borusewicz zachował się przyzwoicie.
      Nie zawsze dorwanie się do koryta musi być priorytetem w życiu.
      • zbychooo Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 11:34
        Szkoda że tylko Borusewicz dostrzega śmieszność i głupotę tego "historycznego
        kompromisu"...
        • niezapowiedziany Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 12:33
          ale o jakim "historycznym kompromisie my w ogole mowimy"?

          Frasyniuk czy Mazowiecki - juz nie pamietam - nawiazali do slow naszych
          biskupow do biskupow niemieckich, ale to bylo posuniecie spoleczne. dotyczylo
          narodow i mialo tez znaczenie dla polityki polsko-niemieckiej. abstrahujac ze
          nie bylo to skierowane do nazistow jako takich, ale do narodu - w dodatku
          nastepnego pokolenia (w sensie nie jako kompromis miedzy ofiarami a
          hitlerowcami) - jaka my mamy przyszlosc budowac z komunistami??? w ogole o co
          chodzi?
      • bydgoskacd PO mnie przygarnęła 09.05.05, 12:40
        > Nie zawsze dorwanie się do koryta musi być priorytetem w życiu.
        Zgadzam się! Jest jedno ale w tym przypadku. PD ma poparcie około 5%. Wciąż nie
        wiadomo, czy znajdzie się w Sejmie. Dostępu do koryta demokraci.pl raczej nie
        zapewnią... Co innego PO... Większość gdańskich wróbli już ćwierka, że
        Borusewicz wystartuje z jej listy.
        PS: żeby nie było nieporozumień - jestem za tym, aby tacy ludzie, jak
        Borusewicz znaleźli się w Sejmie.
    • taki.sobie.znikad Borusowiczowi nie obrzydly polsko-polskie burdy ? 09.05.05, 12:52
      UW jako taka nie ma zadnych szans wplywu na polska rzeczywistosc.Budowanie
      polityki na urazach i nienawisci nie ma zadnych szans,bo ludzie maja zwyczajnie
      tego dosyc. Wizyte Jaruzelskiego w Moskwie nalezy traktowac jako wizyte
      prywatna ale warto pamietac o tym,ze gdyby nie Rosjanie krematoria plonelyby w
      Polsce moze jeszcze kilka lat o moze chociazby z tego powodu nalezy im sie
      wdziecznosc.
      • imagistyk Zapamietałem pana Borusewicza jak pomagał 09.05.05, 12:57
        Pałubickiemu i Komorowskiemu niszczyć GROM.Pamiętam do dziś uśmiech Borusewicza, gdy zapewniał ,że ma zaufanie do kontrolerów Pałubickiego.Zakończyło się to żałośnie,ale Borusewiczowi nie wystarczyło przyzwoitości,aby przeprosić Petelickiego i GROM.
        • taki.sobie.znikad Re: Zapamietałem pana Borusewicza jak pomagał 09.05.05, 13:14
          Borusewicz,podobnie jak cala prawie polska opozycja nie umial i nie umie pewnie
          nadal znalezc sie w polskiej rzeczywistosci. Czasy walki z komuna juz sie
          skonczyly. Czas zorganizowac panstwo,w krorym zacznie funkcjonowac prawidlowo
          prawo i demokracja, a nie dawne urazy. Frasyniuk nie jest glupcem i napewno do
          swojej partii nie przyjmie ludzi skompromitowanych w czasach PRL.
          • ciekawymbardzo Re: Zapamietałem pana Borusewicza jak pomagał 09.05.05, 13:44
            Frasyniuk nie jest glupcem i napewno do
            > swojej partii nie przyjmie ludzi skompromitowanych w czasach PRL.

            Bardzo, bardzo śmiała teza. Można powiedzieć, że z pogranicza fantastyki
            politycznej.
            • taki.sobie.znikad Re: Zapamietałem pana Borusewicza jak pomagał 09.05.05, 13:54
              Geremek,Mazowiecki, Huelle .. Ye nazwiska o czym swidcza. Ci ludzie nie
              poparliby g..
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 18:59
      znalazł się w tym parszywym towarzystwie jeden przyzwoity który miał odwagę
      powiedzieć dość tego oszukiwania wyborcow..chyle czoła przed panie Bogdanie
      • imagistyk Poparcie oszołoma swiadczy dobitnie 09.05.05, 19:24
        o wartości Borusewicza.Porządni ludzie nie przyciągają takich osobników. MY KONSERWATYŚCI dobrze wiemy,że Ziemia jest płaska,a Słońce pałęta się bez sensu po niebie,przeszkadzając Stwórcy w kontemplowaniu piękna T.Rydzyka.
        • niezapowiedziany Re: Poparcie oszołoma swiadczy dobitnie 09.05.05, 20:51
          czy jak kibol kibicuje twojej druzynie pilkarskiej, to znaczy ze tez jestes
          bandyta? pozdro i wiecej refleksji.
    • klasa_ps Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 19:08
      Nie jest Pan sam,p. Borusewicz.
      Pozdrowienia.
      Obcy
    • andrew_eldtrich1 Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 19:32
      Zgadzam się z Borsukiem. Mnie Unia też opuściła. Na PeDecję głosu nie oddam. Nie
      będzie Hausner pluł mi w twarz!
    • buffalo_bill Rozum opuścił Unię 09.05.05, 21:44
    • t-800 Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 09.05.05, 22:02
      Respect, Mr. Brusewicz! :-)
    • basia.basia Borusewicz: W takiej partii nie chcę być 09.05.05, 22:08
      Och, ta słynna wybiórczość Wybiórczej:)

      Mnie takie rzeczy nawet już nie złoszczą tylko śmieszą.
      Dowodzą kompletnego rozmijania się GW z rzeczywistością.
      Ich sposobiki są śmieszne i żałosne zarazem.
    • kataryna.kataryna Frasyniuk o Borusewiczu 09.05.05, 22:22
      Frasyniuk "Borusewicz zostawia nas i ja nie wiem jakie są jego plany. Ludzie
      mówili, że ma mandat z tej czy innej listy. Być może okoliczności gdańskie
      spowodowały ze dla własnego bezpieczeństwa zdecydował się odejść"


      Jeszcze się dobrze drzwi za Borusewiczem nie zamkneły a jego umiarkowany i
      rozsądny kolega już insynuuje, że Borusewicz odszedł z wyrachowania.
      • niezapowiedziany Re: Frasyniuk o Borusewiczu 10.05.05, 22:00
        bo to jest ta "nowa jakosc" w polityce, bedzie umiarkowanie (mowic zle w
        zawoalowanej formie) i rozumnie (polslowkami i polprawdami, zeby w razie czego
        zawsze mozna bylo inaczej to przedstawic) - milleryzm i oleksyzm w czystej
        postaci. nie trawie tego.
        • basia.basia Re: Frasyniuk o Borusewiczu 11.05.05, 00:25
          niezapowiedziany napisał:

          > bo to jest ta "nowa jakosc" w polityce, bedzie umiarkowanie (mowic zle w
          > zawoalowanej formie) i rozumnie (polslowkami i polprawdami, zeby w razie czego
          > zawsze mozna bylo inaczej to przedstawic) - milleryzm i oleksyzm w czystej
          > postaci. nie trawie tego.

          Nie chcę się wyrażać a ciśnie mi się na usta określenie pasujące do Frasyniuka:(
    • pan.nikt Pytanie do Leszka 11.05.05, 00:31
      Napisałeś, że nie lubimy UW.
      Tak ja np nie lubię, ale na litość ZA CO MAM LUBIĆ?
      Za gruba krechę, za Magdalenkę, za Rozkradzenie Polskiego majatku??

      ZA CO MAMY LUBIC UW I PD??
      • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 01:57
        Nie pisalem, ze nie "lubicie UW", napisalem, ze ludzie, ktorzy byli lub
        sympatyzowali z ta partia, obrazano na kazdym kroku. Przeciez nie krytykowano
        konkretne posuniecia czy konkretne osoby. Tak np. jak i ty teraz w swoim poscie
        piszesz bezosobowo, ze UW rozkradla posli majatek. UW to nie jest jakas
        mechniczna konstrukcja, ktora kroczy przez Polske i polyka czyjs majatek. Ty
        podkladasz byc moze sobie pod pojecie UW jakas jedna lub kila konkretnych osob,
        ale UW to nie kilka ale kila tysiecy czlonkow i kilkasettysiecy sympatykow.
        kampania anty UW, prowadzona w taki bezosobowy sposob obrazala wszystkich ludzi
        sprzyjajacych tej partii, a przeciez ci ludzie tez byli czesto krytyczni wobec
        wlasnych liderow. Jezeli sie tobie nie podoba tzw. gruba krecha i Magdalenka to
        znaczy dla mnie tylko jedno - jestes przeciwnikiem calego obozu polskiej
        solidarnosci, gdyz nikt z tego obozu nie neguje zasadnosci podjetych w 1988 i
        1989 roku decyzji. Spor dotyczy jedynie tego, jak ten sukces "S" byl pozniej
        wykorzystany. Wogole to nie kwestia by lubic okraglu stol czy Magdalenke. Ja
        nie lubilem i nie lubie okraglego stolu. Gdy ogloszono zakonczenie strajku
        sierpniowego w 1988 i poinformowano o majacych byc prowadzonych poza stocznia
        rozmowach wogole mi sie to nie spodobalo. To nie przypominalo sierpnia 1980
        roku, gdy wladza przyjechala na negocjacje do stoczni, ale tez i ten strajk byl
        tylko karykatura sierpnia 80. Wowczas i dzis przekonuja argumenty, ze to byla
        wowczas jedyna i najszybsza droga na powtorna legalizacje "S", co dla mnie
        mialo byc zaledwie poczatkiem dlugiej drogi do wolnosci i demokracji, a poza
        tym trudno bylo uwierzyc by rzadzacy chcieli dotrzymac umow, skoro 7 lat
        wczesniej ich nie dotrzymali. Nie mozna historii i faktow oceniac z punktu
        widzenia czy sie ich lubi lub nie lubi, albo tez ich ocene wizac z tym czy sie
        lubi politykow, ktorzy przy konkretnych wydarzeniach brali udzial. Szkoda, ze w
        1988 roku spoleczenstwo nie poparlo strajkow w Gdansku jak w 1980 roku.
        Niestety w narodzie nie bylo wowczas najwyrazniej woli do walki i jedynym
        sposobem byly trudne negocjacje.
        • pro.filutek1 Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 01:59
          leszku, mieszku co przeplatasz troche motasz troche rosnę.
        • pan.nikt Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 10:08
          Panie Leszku. Pisze Pan ogólniki, które nijak mają się do rzeczywistości.

          1.
          > Nie pisalem, ze nie "lubicie UW", napisalem, ze ludzie, ktorzy byli lub
          > sympatyzowali z ta partia, obrazano na kazdym kroku.

          Nikt (prawie nikt), nie mówił źle o UW kiedy powstawała. Krytyka nastąpiła
          później, za efekty.
          I nie jest to żadne obrazanie, ale krytyka (chyba, że jesteście obrażalscy).

          2.
          Ty
          > podkladasz byc moze sobie pod pojecie UW jakas jedna lub kila konkretnych
          osob,
          >
          > ale UW to nie kilka ale kila tysiecy czlonkow i kilkasettysiecy sympatykow

          I CO Z TEGO??
          Partia, to głowa, którą widać.
          Nie interesują mnie poglądy tysięcy członków, ale poglądy "góry", które
          determinują działąnia partii (zresztą każdej partii).
          Zwróć uwagę, że PZPR, to było kilka milionów, w tym wielu niegłupich ludzi. I
          co z tego??
          Polityka PZPR, była, jaka była.

          3.
          Jezeli sie tobie nie podoba tzw. gruba krecha i Magdalenka to
          >
          > znaczy dla mnie tylko jedno - jestes przeciwnikiem calego obozu polskiej
          > solidarnosci,
          TAK JESTEM PRZECIWNIKIEM DZIAŁAŃ SOLIDARNOSCI 1989. I nie myl tego z
          Prawdziwą "Solidarnością" z 1980.

          JESTEM ZDECYDOWANIE PRZECIWNIKIEM GRUBEJ KRECHY.
          KRECHY HAŃBY NARODU I BEZKARNOŚCI A NAWET AWANSU FINANSOWEGO I POLITYCZNEGO
          KLASY PZPR, SB itd.

          BYŁEM I JESTEM ZWOLENNIKIEM UCZCIWEGO OKRAGŁEGO STOŁU, a nie umów podstołowych.
          I nie mów mi, że moje stanowisko, nie jest podobne, do stanowiska wielu nawet
          prominentnych członków "S".

          Inna sprawa, to działania po okragłym stole, a szczególnie po pierwszych
          wolnych wyborach. Te działąnia wtedy właśnie już UW BYŁY HAŃBĄ POLSKIEJ
          REWOLUCJI, CZY EWOLUCJI.

          4.
          tylko karykatura sierpnia 80. Wowczas i dzis przekonuja argumenty, ze to byla
          > wowczas jedyna i najszybsza droga na powtorna legalizacje "S", co dla mnie
          > mialo byc zaledwie poczatkiem dlugiej drogi do wolnosci i demokracji, a poza
          > tym trudno bylo uwierzyc by rzadzacy chcieli dotrzymac umow, skoro 7 lat
          > wczesniej ich nie dotrzymali.

          ZGODA, ALE UW UWIERZYŁA I SPRZEDAŁA SPOŁECZEŃSTWO.
          A może inaczej??
          A może nie uwierzyła, ale i tak świadomie poszła po władzę, a jej ludzie po
          PRYWATNA KASĘ??

          5.
          Nie mozna historii i faktow oceniac z punktu
          > widzenia czy sie ich lubi lub nie lubi, albo tez ich ocene wizac z tym czy
          sie
          > lubi politykow, ktorzy przy konkretnych wydarzeniach brali udzial.

          MYLISZ PRZYCZYNY I SKUTKI.
          NIE LUBIĘ UW, nie za nazwiska, ale za DZIAŁANIE KONKRETNYCH LUDZI. Ludzi,
          którzy tworzyli twarz i polityke tej partii (patrz pkt1).
          Ba, kiedyś dałem UW duży kredyt zaufania. DZIAŁACZE ZAMIENINLI TEN SPOŁECZNY
          KREDYT NA DROBNE, A WŁAŚCIWIE NA PRYWATNE INTERESY.


          I to by było na tyle.
          PRECZ ZE SPRZEDAWCZYKAMI, NAWET, JAK SIĘ KOLEJNY RAZ PRZEFARBUJĄ.
          Kowalska, jest Kowalska, niezależnie, czy ją fryzjer zrobi na blond, kasztan,
          czy kruczoczarną.
          Kocham, albo nienawidzę Kowalaską, a nie kolor jej włosów.
        • kataryna.kataryna Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 10:13
          leszek.sopot napisał:

          Jezeli sie tobie nie podoba tzw. gruba krecha i Magdalenka to
          >
          > znaczy dla mnie tylko jedno - jestes przeciwnikiem calego obozu polskiej
          > solidarnosci, gdyz nikt z tego obozu nie neguje zasadnosci podjetych w 1988 i
          > 1989 roku decyzji.



          O! To grubą kreskę popierał cały obóz solidarnościowy? To jakaś nowość.
          • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 10:40
            kataryna.kataryna napisała:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > Jezeli sie tobie nie podoba tzw. gruba krecha i Magdalenka to
            > >
            > > znaczy dla mnie tylko jedno - jestes przeciwnikiem calego obozu polskiej
            > > solidarnosci, gdyz nikt z tego obozu nie neguje zasadnosci podjetych w 1988
            i 1989 roku decyzji.
            >
            >
            >
            > O! To grubą kreskę popierał cały obóz solidarnościowy? To jakaś nowość.

            Moze dla ciebie, ktora nie pamieta tych odleglych czasow i byc moze za malo o
            tych wydarzeniach czytala. Powolanie rzadu Tadeusza Mazowieckiego bylo przyjete
            entuzjastycznie, jego ekspose takze. Nie pamietam by pojawily sie wowczas
            jakies glosy odsadzajace Mazowieckiego i ludzi z "S", ktorzy weszli do rzadu od
            czci i wiary. Jesli takie znasz to bede wdzieczny za ich przypomnienie.
            Odciecie sie Mazowieckiego od przeszlosci i zaznaczenie, ze od tego momentu
            nowy rzad ma byc oceniany tylko za swoje dokonania a nie za
            wczesniejsze "dokonania" peerelowskich rzadow bylo stwierdzeniem oczywistosci i
            nikt tego w 1989 roku nie negowal.
            • kataryna.kataryna Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 10:53
              leszek.sopot napisał:

              > > O! To grubą kreskę popierał cały obóz solidarnościowy? To jakaś nowość.
              >
              > Moze dla ciebie, ktora nie pamieta tych odleglych czasow i byc moze za malo o
              > tych wydarzeniach czytala. Powolanie rzadu Tadeusza Mazowieckiego bylo
              przyjete
              >
              > entuzjastycznie, jego ekspose takze. Nie pamietam by pojawily sie wowczas
              > jakies glosy odsadzajace Mazowieckiego i ludzi z "S", ktorzy weszli do rzadu
              od
              >
              > czci i wiary.



              Nie zgrywaj się. Poparcie dla rządu Mazowieckiego w momencie jego powstania nie
              jest żadnym dowodem na to, że cały obóz solidarnościowy był za nierozliczeniem
              komuny.




              > Odciecie sie Mazowieckiego od przeszlosci i zaznaczenie, ze od tego momentu
              > nowy rzad ma byc oceniany tylko za swoje dokonania a nie za
              > wczesniejsze "dokonania" peerelowskich rzadow bylo stwierdzeniem oczywistosci
              i
              >
              > nikt tego w 1989 roku nie negowal.



              Ja mówię o grubej kresce jako praktyce a nie o deklaracji z expose.
              • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 10:59
                Kto tu sie zgrywa? Ja pisze o roku 1989 i o tym jak byly wowczas traktowane i
                oceniane rozmowy OS i utworzenie rzadu Mazowieckiego i jeszcze raz ciebie
                prosze bys przypomniala owczesne glosy z obozu "S" jak te wydarzenia byly
                komentowane, czy byly popierane. Ja nie znam glosow z obozu "S" odcianajacych
                sie od tego i negujacych zasadnosc porozumien OS. Ty mnie za to wysmialas, ale
                najwyrazniej nie potrafisz swojego postu uzasadnic i teraz najwyrazniej piszesz
                o tym co dzialo sie po 1989 roku z interpretacja tamtych wydarzen - ty wiec sie
                zgrywasz a nie ja.
                • kataryna.kataryna Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:06
                  leszek.sopot napisał:

                  > Kto tu sie zgrywa? Ja pisze o roku 1989 i o tym jak byly wowczas traktowane i
                  > oceniane rozmowy OS i utworzenie rzadu Mazowieckiego i jeszcze raz ciebie
                  > prosze bys przypomniala owczesne glosy z obozu "S" jak te wydarzenia byly
                  > komentowane, czy byly popierane. Ja nie znam glosow z obozu "S" odcianajacych
                  > sie od tego i negujacych zasadnosc porozumien OS. Ty mnie za to wysmialas,
                  ale
                  > najwyrazniej nie potrafisz swojego postu uzasadnic i teraz najwyrazniej
                  piszesz
                  >
                  > o tym co dzialo sie po 1989 roku z interpretacja tamtych wydarzen - ty wiec
                  sie
                  >
                  > zgrywasz a nie ja.



                  Zdaje się, że ja nic o OS nie pisałam a tylko o grubej kresce, na dodatek
                  miałam na myśli to jak gruba kreska została zrealizowana a nie jak ją
                  definiował Mazowiecki.
                  • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:24
                    Wyglada wiec na to, ze nie zrozumialas mojego postu. Pan.nikt, na ktorego
                    pytanie skierowane do mnie odpowiedzialem, napisal o OS, grubej kresce i
                    rozkradaniu Polski. Ty mi zarzucilas, ze napisalem jakas straszna glupote, ze
                    gruba kreske poparl caly oboz "S". Dla mnie "gruba kreska" to nie jakas
                    wydumana propaganda kaczoropodobnych, ale fakt historyczny czyli OS i
                    wynikajace z tych rozmow i czerwcowych wyborow powolanie rzadu Mazowieckiego.
                    Jesli chcialas rozmawiac o ty, ze po latach od tego rzadu i negocjacji OS
                    odcianaja sie juz prawie wszyscy poza Walesa i Mazowieckim, to jest to juz
                    zupelna inna rozmowa i trzeba to bylo w swoim poscie zaznaczyc. W 1989 roku,
                    gdy "gruba kreska" powstala nikt jej z obozu "S" nie negowal - przynajmniej ja
                    tego nie pamietam i dlatego prosilem ciebie o przypomnienie jakis faktow i
                    wypowiedzi.
                • pan.nikt Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:18
                  To ja pisałem o grubej kresce.
                  Ja pamietam, te czasy.
                  Tak, cieszyliśmy się z OS, z rządu Mazowieckiego.
                  Znacznie mniej cieszyliśmy się z grubej krechy.
                  Już wtedy pojawiły się głosy jej przeciwne.
                  Cieszyliśmy sie z OS, bo praktycznie NIE ZNALIŚMY UZGODNIEŃ "PODSTOŁOWYCH",
                  które wyszły znacznie później. To była radość spowodowana naszą NIEWIEDZĄ O
                  PRAWDZIE, a jednocześnie tak długo WYCZEKIWANĄ WOLNOŚCIĄ.
                  Tak, cieszyliśmy się z rządu Mazowieckiego. Dostał on wtedy potężny kredyt
                  zaufania. Kredyt, który swoimi działaniami BŁYSKAWICZNIE ROZTRWONIŁ, kiedy
                  kolejno pokazywał swoje PRAWDZIWE OBLICZE.
                  Gruba krecha, początek rozkładania gospodarki itd. (tak gospodarkę trzeba było
                  reformować, REFORMOWAĆ, NIE ROZWALAĆ I ROZKRADAĆ).

                  Masz Leszku wyjatkową zdolność mieszania "prawdy" objawionej społeczeństwu, z
                  PRAWDĄ. Prawdą, która wyszła jak "szydło z worka", już po pierwszych latach
                  rządów UW i okolic.
                  • adax4 To już było 11.05.05, 11:26
                    Pan Nikt to sutuacja stara jak swiat pisał juz o tym Bilbo Baggins ;)

                    Po krótkim czasie euforii, gdy runęło Oko Saurona, Gandalf Biały powołał
                    Rząd Śródziemia, który odtąd miał sprawować uczciwą i demokratyczną władzę
                    nad ludami Śródziemia. Ogłosił tzw Grubą Kreskę Gandalfa czyli prawo
                    pozwalające przedstawicielom Ciemnej Strony zachować majątki zrabowane podczas
                    plądrowania ziem hobbitów,elfów i ludzi ....
                    • pan.nikt Re: To już było 11.05.05, 11:30
                      Pech, nie czytuję Hobbitów itp
                  • kataryna.kataryna Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:38
                    pan.nikt napisał:

                    > To ja pisałem o grubej kresce.
                    > Ja pamietam, te czasy.
                    > Tak, cieszyliśmy się z OS, z rządu Mazowieckiego.
                    > Znacznie mniej cieszyliśmy się z grubej krechy.



                    Z grubą kreską przedstawioną tak jak w expose Mazowieckiego nikt się nie kłócił
                    ale gdyby wtedy ktokolwiek sobie wyobraził jak zostanie wypaczona to zostałaby
                    przyjęta inaczej. A entuzjastyczny stosunek społeczeństwa do grubej kreski
                    pokazuje niestety to, że już po roku z hakiem Mazowiecki przegrał nie tylko z
                    siekierą Wałęsy ale nawet z Tymińskim. W sejmie nikt inny tylko spora część
                    obozu solidarnościowego przygotowywała ustawy dekomunizacyjne i lustracyjne,
                    oraz planowała przejęcie przez państwo majątku po PZPR, co uniemożliwił obóz
                    grubokreskowy z Michnikiem na czele (pamiętne przemówienie).
                  • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:42
                    Tyle popelniles bledow w jednym poscie, ze nie chcialem juz do ciebie pisac,
                    ale jednak sprobuje, choc wiem, ze masz jednoznaczne zdanie i wiem, ze ty
                    bedziesz mowil swoje i ja tez swoje.
                    1. Napisales, ze juz wtedy (a wiec w 1989 r.) pojawily sie glosy przeciwne
                    ekspose Mazowieckiego. Prosilbym ciebie o ich przypomnienie - serio pisze, ze
                    bylbym wdzieczny.
                    2. Jakie uzgodnienia podstolowe wyszly pozniej? Tylko prosilbym ciebie bys
                    napisal choc jeden konkret a nie ogolniki, ktore nijak mozna osadzic.
                    3. Moglbys pokazac kiedy i jak "kolejno pokazywal swoje prawdziwe oblicze rzad
                    Mazowieckiego?
                    4. Kiedy rzadzila UW? Czy masz na mysli koalicyjny rzad Mazowieckiego oraz
                    rowniez koalicyjne rzady Suchockiej i Buzka?

                    Pan panie.nikt masz prawde objawiona, ktora piszesz wielkimi literami w
                    przeciwienstwie do mojej, sponiewieranej, pisanej malymi literkami. Wole te
                    swoja, skromna prawde, a nie wrzaski pisane wielkimi literami.
                    • pan.nikt Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 12:04
                      Ja mam prawdę doświadczoną, a nie objawioną.
                      Na pytania o uklad podstołowy i kolejne Twoje pytania odpowiedziało 16
                      ostatnich lat. Lat ustawionych przez mazowieckiego i spółke.
                      Dla ciebie jeżeli prawda o życiu, nie pasuje do twojej teorii, to tym gorzej
                      dla prawdy.

                      Rozejrzyj się na uwłaszczoną nomenklaturę postPZPR-owską, postUb-ecka, "post-
                      doradczą". Popatrz na korupcję, na miliony bezrobotnych i pracujących za stawki
                      urągające pracy.

                      TO WŁAŚNIE EFEKTY UMÓW PODSTOŁOWYCH.

                      Nie widzisz??
                      A może slepy jesteś??
                      • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 12:17
                        Nie odpowiedziales na nic. Szkoda. 16 kolejnych lat w Polsce to bardzo bogaty
                        obraz roznorodnych zdarzen i zazebiajacych sie przyczyn i wynikajacych z nich
                        skutkow. Nie ma prostej i jednoznacznej diagnozy. Ja najwyrazniej widze minione
                        16-lecie inaczej niz ty. Nie potrafie tak upraszczac, gdyz wydaje mi sie, ze w
                        ten sposob mozna wielu wad i zaprzepaszczonych szans nie dostrzec, a co za tym
                        idzie - dalej pozostawac w bledzie.
        • adax4 Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 10:39
          To nie przypominalo sierpnia 1980
          roku, gdy wladza przyjechala na negocjacje do stoczni, ale tez i ten strajk byl
          tylko karykatura sierpnia 80.
          • adax4 Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 10:43
            To nie przypominalo sierpnia 1980
            roku, gdy wladza przyjechala na negocjacje do stoczni, ale tez i ten strajk byl
            tylko karykatura sierpnia 80.
          • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 10:46
            adax4 napisał:

            > To nie przypominalo sierpnia 1980
            > roku, gdy wladza przyjechala na negocjacje do stoczni, ale tez i ten strajk
            byl tylko karykatura sierpnia 80.

            ciekawe rzeczy mówisz . Ja organizowałem strajk majowy i sierpniowy. Napisz coś
            o tej karykaturze bo to ciekawe.

            A to ciekawe, bo pewnie musielismy sie w stoczni spotkac. Wystarczy przeciez
            porowna: do MKS w 1980 roku zapisalo sie w ciagu tygodnia ponad 600 zakladow
            pracy. Natomiast w maju 1988 r. strajk poparl jedynie Uniwersytet Gdanski -
            dokaldniej NZS, ktory zorganizowal strajk, a strajk w sierpniu prowadzily
            jedynie 3 stocznie natomiast wsrod strajkujacych bylo chyba tyle samo studentow
            co stoczniowcow. Nie udalo sie zachcecic do strajku zadnego przedsiebiorstwa w
            trojmiescie, ludzi nie ogarnela zadna euforia jak w sierpniu 1980 roku - z
            tamtej atmosfery w 1988 r. nie bylo nic.
            • adax4 Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:08
              A to ciekawe, bo pewnie musielismy sie w stoczni spotkac. Wystarczy przeciez
              > porowna: do MKS w 1980 roku zapisalo sie w ciagu tygodnia ponad 600 zakladow
              > pracy. Natomiast w maju 1988 r. strajk poparl jedynie Uniwersytet Gdanski -
              > dokaldniej NZS, ktory zorganizowal strajk, a strajk w sierpniu prowadzily
              > jedynie 3 stocznie natomiast wsrod strajkujacych bylo chyba tyle samo
              studentow
              >
              > co stoczniowcow. Nie udalo sie zachcecic do strajku zadnego przedsiebiorstwa
              w
              > trojmiescie, ludzi nie ogarnela zadna euforia jak w sierpniu 1980 roku - z
              > tamtej atmosfery w 1988 r. nie bylo nic.



              No i co stego? Zdecyduj się o czym piszesz czy o mniejszej skali czy o
              karykaturze. Ta "karykatura" doprowadziła do przemian w Polsce. Nie jest winą
              że skończyło się to Okrągłym Stołem . Strajk sierpniowy objął kilka zakładów
              ale trzeba pamiętać o maju, o Stalowej Woli, Krakowie, Katowicach. Ewidentnie
              wracała fala strajkowa przy jednoczesnym słabnięciu władzy która nie miała
              wielu pomysłów na trwanie. Celem opozycji , podziemia , komisji
              zakłądowych /tajnych i legalnych/ nie było dogadanie sie z władzą a legalizacja
              Solidarniości traktowana jako zapalnik do dalszych zmian. Faktem natomiast nie
              podlegającym dyskusji jest to że dogadanie się z władzą to pierwszoplanowy i
              podstawowy cel doradców; Michnika /chlejącego wódkę na plebani u naiwnego i
              prostodusznego księdza Jankowskiego i wtedy obściskujący go czule i zapeniający
              o swojej dogłębnej przyjaźni/, Geremka, Mazowieckiego. Trzeba pamiętać , że
              nałożyły się wtedy dwie motywacje .Pierwsza zawsze w środowisku doradców
              przemożna chęć dogadania się z władzuchną. Druga to lęk Wałesy , że oto
              pojawiają się nowi ludzie , którzy przełamują barierę lęku i dla których
              Wałesa nie jest już ikoną oporu. Ba, po raz pierwszy stoczniowcy i
              opozycjoniści widzą go po raz pierwszy nie w kościele z dumnie wzniesioną
              vałką tylko wśród siebie i widzą jego , strach, zagubienie , nieumiejętność
              podjęcia decyzji. Z jego, Wałęsy egoistycznego punktu widzenia był to
              rewelacyjny pomysł na ucieczkę do przodu, odsuniecie w odległą przyszłość
              kwesti nowych elit w opozycji.
              • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:33
                W zalozeniu TKK w 1988 roku mialo dojsc do powtorki 1980 roku. Oceniajac "fale
                strajkowa" to nic z tego nie wyszlo. Najwiekszy strajk poza Gdanskiem - w Hucie
                Lenina dosc szybko rozbito, a w Gdansku, ktorego wladza nawet nie ruszyla, gdy
                zobaczono, ze do strajku nikt sie nie przylaczyl strajkujacy sami zakonczyli
                strajk.
                Piszesz o doradcach. Jednym z najwazniejszych byl wowczas Lech Kaczynski. W
                wywiadzie w gdanskim "Magazynie Solidarnosc" w 1995 roku (okolicznosciowe
                wydanie na 15-lecie "S") mowil tak:
                "– Wówczas chyba wielu oczekiwało, że Wałęsa powróci do stoczni z
                legalną “Solidarnością”?
                LK: – To prawda, ale to było niemożliwe do osiągnięcia. Jest to sprawa
                umiejętności myślenia politycznego i zarazem niemitologizowania wroga – trudno
                było wówczas mówić o przeciwniku... Byłem przekonany, że wygraliśmy. Zakładałem
                się, czy i kiedy nastąpi rejestracja. Sądziłem, że nastąpi po dwóch miesiącach.
                Przeciągnęło to się w czasie, ale w końcu się tego doczekaliśmy. Byłem wówczas
                pewny, że zostały uruchomione procesy, które muszą doprowadzić do
                legalizacji “Solidarności”. Tę nadzieję miałem już od strajków majowych 1988
                roku – uważanych wtedy za klęskę. Wierzyłem i czułem, że system się rozlatuje i
                musi dojść ze strony rządzących do jakiś ustępstw. W sierpniu 1988 roku
                oskarżano nas w stoczni, że jedynie za obietnicę legalizacji zgodziliśmy się
                zakończyć strajk, a więc że zdradziliśmy. To zdradą nie było. Ja wiem, że
                uproszczone myślenie jest w modzie, bo łatwiej trafia do przeciętnego odbiorcy.
                Stąd biorą się uproszczone sądy. Takie na przykład, że zdradzono nas przy
                okrągłym stole, że komuna i tak wisiała na włosku i sama by się rozleciała".

                Bardziej przekonuja mnie slowa Kaczynskiego o uproszczonym mysleniu niz twoje o
                wodeczkach i doradcach.
                • adax4 Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:55
                  "– Wówczas chyba wielu oczekiwało, że Wałęsa powróci do stoczni z
                  legalną “Solidarnością”?
                  Ja nie oczekiwałem . Późniejsza rejestracja Solidarności była i tak zapalnikiem
                  i gwarantem ustępstw przez władzę. Okrągły stół jeżeli go traktować jako
                  taktyczne posunięcie jest ja najbardziej w porządku / tak na marginesie wydaje
                  mi się że kaczyńscy przy duzym okragłym stole nie byli/ . Problem , że OK
                  został potraktowany jako porozumienie sie z władzą którego konsekwencja bya
                  gruba kreska. Piszesz , że nikt przeciwko grubej kersce nie protestował.
                  Gruba kreska jako zobowiązanie się do sprawiedliwych procesów, poszanowania
                  procedur, rezygnacja z zemsty mogła budzić tylko pozytywne reakcje. Potem gdy
                  sie okazało , że jest to rozumiane przez Mazowieckiego jako zgoda na
                  nierozliczenie tamtego okresu ,uwłaszczenie i wymieszanie elit wtedy dopiero
                  pojawiły się głosy protestu.
                  Co do Kaczyńskiego to zawsze mówił, że okragły stół traktował instrumentalnie
                  jako działanie taktyczne .
                  • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 12:13
                    adax4 napisał:

                    > "– Wówczas chyba wielu oczekiwało, że Wałęsa powróci do stoczni z
                    > legalną “Solidarnością”?
                    > Ja nie oczekiwałem . Późniejsza rejestracja Solidarności była i tak
                    zapalnikiem i gwarantem ustępstw przez władzę. Okrągły stół jeżeli go
                    traktować jako taktyczne posunięcie jest ja najbardziej w porządku / tak na
                    marginesie wydaje mi się że kaczyńscy przy duzym okragłym stole nie byli/.


                    Byli, a Lech Kaczynski byl przy OS w zespole ds. pluralizmu zwiazkowego.


                    > Problem , że OK
                    > został potraktowany jako porozumienie sie z władzą którego konsekwencja bya
                    > gruba kreska. Piszesz , że nikt przeciwko grubej kersce nie protestował.
                    > Gruba kreska jako zobowiązanie się do sprawiedliwych procesów, poszanowania
                    > procedur, rezygnacja z zemsty mogła budzić tylko pozytywne reakcje. Potem
                    gdy sie okazało , że jest to rozumiane przez Mazowieckiego jako zgoda na
                    > nierozliczenie tamtego okresu ,uwłaszczenie i wymieszanie elit wtedy
                    dopiero pojawiły się głosy protestu.


                    Nie zgadzam sie z opinia, ze Mazowiecki i jego rzad wyrazil zgode na
                    nierozliczanie tamtego okresu i uwlaszczenie - jakie decyzje jego rzad podjal,
                    ze mozna go o to oskarzyc i czy OKP, ktora dysponowala jedynie 30 proc. glosow
                    w Sejmie mogla przeforsowac cos wiecej? Chyba odpowiedz na to pytanie
                    byloby "gdybologia". Ja watpie. Te szanse mial polski parlament w 1992 roku po
                    pierwszych naprawde wolnych wyborach.
                    Co do "wymieszania sie elit"... Przeciez chyba o to "S" walczyla by nie bylo
                    jednej partyjnej elity, by kazdy mial mozliwosc ta elita zostac i jesli wiec
                    doszlo do "wymieszanie sie" to chyba jest to pozytywne.


                    > Co do Kaczyńskiego to zawsze mówił, że okragły stół traktował
                    instrumentalnie jako działanie taktyczne.

                    Kaczynski bardzo rozmowy OS popieral (a np. zbojkotowal je Borusewicz). O tym,
                    ze nalezalo je traktowac taktycznie zaczal mowic dopiero po 1,5-roku w 1990
                    roku. Nie znam wypowiedzi nikogo, kto by przypominal, ze w 1989 r. Kaczynski
                    mowil cos podobnego.
              • pan.nikt Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:34
                Ciekawe i prawdziwie bolesne swą prawdą stwierdzenia.
                Niestety, ale Leszek, tego nie pojmie. On jest zapatrzony w swoją rolę i w rolę
                UD, UW, czyli właśnie tej doradczej, a zdradzieckiej bandy
                • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:48
                  I po co te epitety? Podziwiasz za to dzis doradcow gen. Jaruzelskiego z Rady
                  Konsultacyjnej?
                  Notabene nigdy nie bylem i nie aspirowalem do roli doradcy.
                  • pan.nikt Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 11:56
                    Jakie epitety?
                    Zwykła prawda.
                    Prawda o doradcach.

                    Nie twierdziłem, że byłeś doradca, ale że brałeś udział w wydarzeniach i masz
                    do nich stosunek emocjonalny, a nie racjonalny.

                    Czy podziwiam doradców Jaruzelskiego?
                    Jakich??
                    Masz na myśli Giertycha?
                    No cóż.
                    Po pierwsze, był doradcą, bez wpływu, prędzej listkiem figowym, podczas, kiedy
                    doradcy "S", mieli przemozny wpływ na decyzje, a właściwie kierowali
                    tą "pseudoS" 1989 roku.
                    Po drugie. Nie popieram prezydenckich starań M Giertycha, choćby ze względu, na
                    wiek i wieloletnie dobre, czy złe, ale jednak uwikłania.
                    • leszek.sopot Re: Pytanie do Leszka 11.05.05, 15:41
                      Epitetem jest pisanie o "bandzie" doradcow.
                      Zapewne uwazasz, ze to wielkie nieszczesie dla "S", ze Giertych nie byl jej
                      listkiem figowym i ze nie pochwalali - tak jak on - gen. Jaruzelskiego za
                      wprowadzenie stanu wojennego.
                      Natomiast dzieki podpowiedzia doradcow "S" nie udalo sie wladzy zwiazku
                      zniszczyc i skompromitowac. Gdy tych doradcow w "S" zabraklo, to "S" sama sie
                      skompromitowala.
    • pro.filutek1 Re: Borusewicz: Unia mnie opuściła 11.05.05, 01:22
      Dla Borusewicza wyrazy szczerego uznania od Śląska!
    • rakunica Wiernosc do grobowej deski 11.05.05, 12:01
      Glownie do LeszkaSopot.

      Wiernosc jest unikalna zaleta, honor tez. Nalezy byc wiernym ludziom i
      idealom, przede wszystkim zas sobie. To nasze sumienie czuje czy cos nie
      zgrzyta, czy nie nalezy podregulowac wlasnej postawy - dla dobra wyzszego, nie
      egoistycznego.

      Zejscie z oznakowanego szlaku i pojscie wlasna odkrywcza sciezka moze skonczyc
      sie tragicznie. Czesto sie konczy. Nalezy wrocic do szlaku jesli sie z niego
      zeszlo. Glupota jest twierdzenie, ze zmiana kolorow paskow to ten sam szlak a
      moze lepszy.

      Ja tez myslalam kiedys, ze Michnik, ze Mazowiecki, Kuron - to nasi
      sprzymierzency. Przestalam ich wszystkich dawno kochac a wrecz przeciwnie.
      Dla dobra zwyklego czlowieka lepiej zeby zeszli ze sceny politycznej. Ci
      niezwykli i wybrani i tak sobie sobie poradza.

      Niech Pan sobie sam odpowie komu i czemu i dlaczego jest Pan wierny. I czy to
      sie miesci w wytyczonym przez nasza, pierwsza Solidarnosc, szlaku.

      Wszystkim nam sie zdaje, ze wiemy najlepiej. Mam mnostwo roznych watpliwosci i
      niechec do wszelkich partii. Ktos moze musi reprezentowac wyborcow. Ktos musi
      tez ich bronic po wyborach przed wybrancami opetanymi robieniem wlasnych karier
      i ulegajacych przemianie powyborczej.

      Frasyniuk, Geremek, Mazowiecki, reszta towarzyszy - wymiotowac mi sie chce.
      Jak to trudno niektorym odejsc od koryta i jak latwo patrzec w oczy i powtarzac
      slogany. Przeciez juz to przerabialismy tyle razy. Czy zapomnial Pan, Panie
      Leszku, dlaczego powstala Solidarnosc? Czy jest Pan na tym samym szlaku?
      Jesli nie - to nic zlego. Mozna i nalezy byc tworczym. Prosze jednak dla
      swojego wynalazku zostawic narzedzia wynalezione przez innych.

      Swoja droga jak latwo zmieniac nazwy, sztandary i hasla. Ubecja, Udecja,
      Uwecja, Pedecja, PPR, PZPR, SDRP, SLD, SDpl, Unia Pracy, Nowa Unia Pracy,
      Jeszcze Nowsza Unia Pracy, Partia Porzadnych Ludzi, Partia Wyjatkowo Uczciwych
      Ludzi, Partia Inteligentow, Partia Zielonych z Czerwonym w Tle, Bezpartyjna
      Partia Milosnikow Ubecji, Partia Pogladow Poprawnych i Postepowych itd itp.
      Programy i slogany zblizone. Statuty poprawne. Od kasy i ukladow zalezy do
      ilu wyborcow dotra zeby istniec. Ludzmi tak latwo manipulowac, historie tak
      latwo poprawiac, sumienia wlasne uspakajac, prawda?

      Latwo krytykowac? Moze. Nie mam recepty. Wiem czego nie chce i co bym
      chciala. Jestem przecietnym czlowiekiem, nie zadna pania profesor
      Szyszkowska. Mam prawo wyrazania swoich pogladow. Od elit oczekuje czegos
      wiecej niz od siebie. Nie widze jednak tych elit poza wyjatkami spychanymi w
      podziemie i wdeptywanymi w medialna packe czyli blotko. Moje elity nie maja
      sily przebicia. Elity obce mnie nie kupia. Elity obce to te, ktore takim
      przecietniakom jak ja zmarnowaly kupe lat zycia i zostawily po sobie miliony
      ofiar. Czy zapomnial Pan, Panie Leszku wybory 89? Ten nastroj swiateczny i
      zwycieski? Co z tego zostalo? Co zrobil dla nas nasz wielki Noblista znany na
      calym swiecie? Zwyciezcy spotkali sie w Moskwie. Prosze zobaczyc kto nas
      reprezentowal. Prosze popatrzec kto i jak reprezentuje nas w ambasadach. Byly
      rzecznik prasowy MSZ Geremka doktor (tez historii sredniowiecznej) Pawel
      Dobrowolski niedawno zakonczyl swoja niechlubna misje w Ottawie.

      Komu i czemu powinnismy byc wierni - my jako ludzie? Haslom, nazwom, pustym
      statutom? Czy rzeczywiscie pamieta Pan, Panie Leszku, Panie X, Pani Y? Czy
      tylko tak sie Pani zdaje bo tak powiedzial Madry Pan Profesor albo Wielki
      Dzialacz?

      Dobrego samopoczucia

      Anna Kozlowska
      akozlowska@sympatico.ca

      • rakunica Re: Wiernosc do grobowej deski 11.05.05, 12:16
        nowamedia.w.interia.pl/41Gwiazda2.htm
        Andrzej Gwiazda

        List do Parlamentu Europejskiego

        Dziękujemy Parlamentowi Europejskiemu za hojną dotację na obchody 25
        rocznicy „Solidarności” w sierpniu i wrześniu 2005 roku. Jesteśmy przekonani,
        że dotację w najlepszej wierze parlamentarzyści przyznali
        pierwszej „Solidarności”, nie orientując się, że organizacji tej już dawno nie
        ma, a obchody zorganizuje druga „Solidarność”, utrwalając fundamentalne
        kłamstwo dotyczące transformacji ustroju w Polsce.


        Historia „Solidarności” nie została do tej pory gruntownie zbadana i nawet w
        Polsce nie jest znana szerszej opinii publicznej. Nie poznano i nie wyjaśniono
        sposobów zwalczania demokracji w Związku, szykanowania, korumpowania i
        przymuszania do emigracji ludzi, którzy „Solidarności” bronili. Świadomie lub
        nieświadomie w grę służb specjalnych dały się wciągnąć również instytucje
        zachodnich demokracji.

        „Solidarność”, oddolna samoorganizacja niemal całego społeczeństwa, była równie
        niebezpieczna dla systemu komunistycznego, jak i dla tej opcji politycznej
        zachodnich demokracji, która interesy świata finansów i wąsko rozumianej
        ekonomii stawia ponad potrzebami ludzi.

        „Solidarność” kontynuowała najlepsze europejskie tradycje i wartości. Była
        ruchem masowym, odpornym na skrajności i doktrynalne ideologie. Nie rezygnując
        z zasad znalazła własne metody skutecznej realizacji praktycznych celów.
        Historia „Solidarności” jest ważnym elementem historii Europy.

        Instytut Pamięci Narodowej (IPN), wobec ogromu białych plam w historii II wojny
        światowej i PRL, nie znajduje dość sił i środków na zbadanie
        historii „Solidarności”, stanu wojennego i przełomu politycznego w roku 1989.
        Czas ucieka, pamięć się zaciera, świadkowie umierają. Proponujemy dotację
        przeznaczyć na rzetelne badania naukowe i prezentację ich wyników.
        Spektakularne obchody rocznicowe odłóżmy do czasu, kiedy będzie wiadomo czym
        była pierwsza „Solidarność”, jak i dlaczego została zniszczona.

        Historii nie da się zmienić, krzywd nie można wyrównać, ale prawda historyczna
        należy się wszystkim. Polacy 50 lat czekali na prawdę o układzie Ribbentrop -
        Mołotow, zbrodni katyńskiej i Powstaniu Warszawskim. Przeszkodą była umowa w
        Jałcie i strach zachodnich społeczeństw przed ZSRR, ale przeszkody te już nie
        istnieją. Jakie układy, jakie lęki bronią kłamstw okresu pierestrojki? Czy na
        prawdę historyczną o „Solidarności” będziemy znowu musieli czekać 50 lat?

        Bronimy honoru i dobrego imienia ludzi, którzy pozostali wierni
        pierwszej „Solidarności”. Nie ponosimy odpowiedzialności za błędy organizacji,
        która pod tą samą nazwą działała od 1989 roku i nie przypisujemy sobie jej
        zasług. Jeśli Parlament Europejski chce uhonorować drugą „Solidarność”, to w
        2005 roku przypada 16 rocznica jej powstania i tak powinien być skorygowany
        wniosek o dofinansowanie obchodów.

        UZASADNIENIE

        Niezależny Samorządny Związek Zawodowy (NSZZ) powstał w wyniku realizacji
        pierwszego punktu porozumienia Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MKS) z
        Komisją Rządową w Gdańsku, 31 sierpnia 1980 roku. MKS przekształcił się w
        Międzyzakładowy Komitet Założycielski (MKZ). 17 września delegaci regionów z
        całej Polski powołali ogólnopolski związek zawodowy o nazwie NSZZ Solidarność.
        Władzą Związku ustanowiono Krajową Komisję Porozumiewawczą (KKP).

        Wybrano organ wykonawczy uchwał KKP - Prezydium, Przewodniczącego i dwóch
        Wiceprzewodniczących (Lech Wałęsa, Andrzej Gwiazda i Ryszard Kalinowski). Do
        ważności dokumentu niezbędne były podpisy co najmniej dwóch spośród trzech
        wymienionych wyżej osób. Ta struktura władz związku, w intencji delegatów,
        miała zapewnić demokratyczny sposób kierowania „Solidarnością”. KKP
        przygotowała statut „Solidarności” do rejestracji. W opracowaniu i uzgodnieniu
        statutu uczestniczył cały Związek.

        10 listopada pod groźbą strajku generalnego statut „Solidarności” został
        zarejestrowany. Dla członków była to pierwsza demokratyczna
        konstytucja. „Solidarność” liczyła 9 190 000 członków. I Zjazd „Solidarności”
        odbył się w dwóch turach, między 5 września a 7 października 1981 r. Po
        Zjeździe rolę KKP przejęła Komisja Krajowa (KK). 13 grudnia 1981 r. generał
        Jaruzelski wprowadził stan wojenny, ponieważ zniszczenie demokracji
        w „Solidarności” okazało się niemożliwe.

        Po stanie wojennym, kiedy powstała możliwość jawnego działania „Solidarności”,
        26 członków KK wystąpiło do przewodniczącego KK z formalnym wnioskiem zwołania
        zebrania. Przewodniczący KK, Lech Wałęsa (w „Solidarności” nie było nigdy
        stanowiska przewodniczącego Związku) odmówił wykonania statutowego obowiązku, a
        sygnatariuszom wniosku wydał absurdalny zakaz działalności. „Solidarność” nie
        przygotowała stanowiska do rozmów z władzami.

        Przy okrągłym stole po tzw. „solidarnościowej stronie” zasiedli ludzie
        wyznaczeni przez Wałęsę, w większości wywodzący się z elit PRL głęboko
        uwikłanych w system. Na stu członków KK przy okrągłym stole znalazło się tylko
        czterech. Po obu „stronach” było wielu tajnych współpracowników Służby
        Bezpieczeństwa, co do tej pory jest główną przyczyną polskich kłopotów z
        lustracją i korupcją.

        Już w styczniu 1989 roku Wałęsa zapowiedział powołanie „nowej Solidarności”.
        Pierwszemu publicznemu oświadczeniu nadano doskonałą pod względem
        socjotechnicznym formę. Zorganizowano telewizyjną „debatę” między Wałęsą a
        Miodowiczem, przewodniczącym związków zawodowych powołanych w stanie wojennym.
        Pozwoliło to Wałęsie złożyć publiczne deklaracje - nowa „Solidarność” będzie
        zupełnie inna niż ta z 80 roku, wejdą do niej zupełnie nowi ludzie, „będziemy
        pracować za miskę zupy”. Telewidzowie skupili uwagę na tym, kto „lepiej
        wypadnie” i ważne polityczne deklaracje przyjęli bez refleksji nad ich sensem i
        konsekwencjami. 17 kwietnia w wyniku umowy okrągłego stołu sąd zarejestrował
        nową „Solidarność”.

        Pierwszą i drugą „Solidarność” łączyła tylko nazwa:

        Zarejestrowano zmieniony statut (zmiany dotyczyły paragrafów - 5, 11, 19, 23,
        24, 33 i 34). Zmiany statutu zostały zatajone przed członkami. Do dzisiaj nie
        wiadomo, kto tych zmian dokonał. Wałęsa ogłosił, że w czasie stanu wojennego
        wygasły mandaty członków KK, jak i wszystkich innych władz Związku, z wyjątkiem
        mandatu przewodniczącego KK. UZASADNIENIE Administracja przyznawała status
        legalności (np. lokal na działalność) tylko strukturom organizowanym przez
        ludzi wyznaczonych przez Wałęsę. Kto nie godził się z brakiem demokracji, miał
        tylko jedno wyjście - mógł się do Związku nie zapisać.

        Według różnych szacunków do drugiej „Solidarności” zapisało się od jednej
        czwartej do jednej trzeciej członków pierwszej. Na Zjazd nie zaproszono
        członków Komisji Krajowej i Komisji Rewizyjnej (paragraf 18 statutu - „Do
        kompetencji Zjazdu należy rozpatrywanie sprawozdań Komisji Krajowej i Komisji
        Rewizyjnej”).

        Nie podjęto żadnej próby legalizacji samowolnych działań Wałęsy dla zachowania
        choćby formalnej ciągłości z pierwszą „Solidarnością”. Mimo to I Zjazd nowej
        organizacji nazwano II Zjazdem „Solidarności”. Popularność Wałęsy, poparcie
        jakiego udzieliły mu władze PRL, Kościół i demokratyczny Zachód pozwoliły mu
        złamać statut i podeptać demokrację. „Solidarność” przestała istnieć, nawet nie
        została zgodnie ze statutem rozwiązana.

        Początkowo wielu członków „Solidarności” nie zorientowało się w tej
        manipulacji. J
        • rakunica Re: Wiernosc do grobowej deski 11.05.05, 12:17
          A. Gwiazda c.d.

          Początkowo wielu członków „Solidarności” nie zorientowało się w tej
          manipulacji. Jednak bardzo szybko okazało się, że nowa „Solidarność” nie jest
          kontynuacją pierwszej nie tylko pod względem formalnym. Najważniejszy punkt
          statutu, paragraf 4 - „Związek jest niezależny od administracji państwowej i
          organizacji politycznych” - zgodny z pierwszym postulatem strajkujących załóg w
          sierpniu 1980 roku, został jawnie pogwałcony tak co do litery, jak i ducha tej
          zasady. Ludzie pracy w Polsce w trudnym okresie transformacji ustroju zostali
          pozbawieni obrony, a fałszywa reprezentacja pod znaną i cieszącą się zaufaniem
          nazwą zdezorientowała społeczeństwo i utrudniła jego samoorganizację.

          Obecnie nazwa Solidarność kojarzy się z likwidacją przemysłu i miejsc pracy,
          wyprzedażą majątku narodowego, korupcją i nieudolnymi rządami. Starsi mówią -
          „A my wam tak ufaliśmy, byliśmy gotowi za was życie oddać”. Młodzież nauczana,
          że obecna „Solidarność” jest kontynuacją tej pierwszej, z niedowierzaniem
          słucha opowieści o zaangażowaniu i poświęceniu milionów Polaków w walce o
          wolność i demokrację pod takim sztandarem. Huczne obchody 25
          rocznicy „Solidarności” nic tu nie pomogą. Młodzież wyczuwa fałsz.

          Aby nie uwiarygodniać kłamstwa, wielu uczestników strajków w 1980 roku,
          członków i działaczy „Solidarności”, uczestników ruchu oporu w stanie wojennym
          nie bierze udziału w obchodach rocznicowych organizowanych przez
          drugą „Solidarność”.

          Gdańsk, 15 listopada 2004

          • Andrzej Gwiazda, członek Prezydium MKS, MKZ, wiceprzewodniczący KKP, członek
          Zarządu Regionu Gdańsk, członek KK, więzień polityczny - 3 lata, inżynier
          elektronik, tel. (058) 556 28 26

          • Joanna Duda Gwiazda, członek Prezydium MKS, MKZ, członek Zarządu Regionu
          Gdańsk, więzień polityczny - 7 miesięcy, inżynier okrętowiec, tel. (058) 556 28
          26

          • Lech Sobieszek, członek Prezydium MKS, MKZ, sekretarz Komisji Rewizyjnej KKP,
          więzień polityczny - 6 miesięcy, ślusarz, tel. kom. 617 669 84 19

          • Anna Walentynowicz, członek Prezydium MKS, MKZ, więzień polityczny - 19
          miesięcy, spawacz, tel. (058) 341 04 54

          • Stefan Lewandowski, członek Prezydium MKS, MKZ, członek Komisji Rewizyjnej w
          Porcie Gdańskim, więzień polityczny - 11 miesięcy, operator urządzeń
          przeładunkowych, tel. (058) 682 12 89

          • Jadwiga Chmielowska, członek Zarządu MKZ Katowice, członek Zarządu Regionu
          Śląsko-Dąbrowskiego, list gończy w stanie wojennym do 1 sierpnia 1990 r,
          inżynier elektronik, dziennikarka, tel. (032) 294 20 23

          • Ewa Kubasiewicz- Houee, delegat Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni do MKS,
          członek Zarządu Regionu Gdańsk, więzień polityczny - 17 miesięcy, wyrok - 10
          lat, polonistka, tel. (0033) 296 73 70 70

          • Roman Urbański, członek Zarządu Regionu Gdańsk, więzień polityczny - 1 rok,
          inspektor BHP, tel. (058) 687 33 21

          • Anna Kurska, członek Zarządu Regionu Gdańsk, sędzia, senator RP, tel. (058)
          344 97 28

          • Wiesława Kwiatkowska, pracownik sekcji historycznej KKP, KK, więzień
          polityczny - 15 miesięcy, wyrok - 5 lat, dziennikarka, tel. (058) 663 86 82

          • Joanna Radecka, członek Komisji Zakładowej w Urzędzie Miasta Gdańsk, członek
          Komisji Ochrony Środowiska Regionu Gdańsk, więzień polityczny - 9 miesięcy,
          projektant urbanista, tel. (058) 661 67 74

          • Janusz Golichowski, wiceprzewodniczący KS, KZ na Uniwersytecie Gdańskim,
          historyk filozofii, tel. (058) 552 24 59

          • Magdalena Czachor, delegat Uniwersytetu Gdańskiego do MKS, więzień
          polityczny, tel. (058) 341 54 41

          • Stanisław Bławat - członek Solidarności, podziemne radio Solidarność w
          Gdańsku, anglista Uniwersytet Gdański, tel. (058) 629 94 31

          • Marianna Szreder, członek Solidarności, podziemne radio Solidarności w
          Gdańsku, położna, tel. (058) 345 61 70

          • Marek Czachor, sygnatariusz deklaracji założycielskiej Niezależnego
          Zrzeszenia Studentów w 1980 r, więzień polityczny - 1 rok, fizyk teoretyk,
          prof.. Politechniki Gdańskiej, tel. (058) 341 54 41

          • Krystyna Friedel, delegat spółdzielczości pracy do MKS, MKZ i na Zjazd
          Regionu Gdańsk, księgowa, tel. (058) 556 01 79

          • Eliza Jadczak, redaktor biuletynu Zarządu Regionu Ziemi Płockiej, więzień
          polityczny - 7 miesięcy, wypisała się z drugiej Solidarności, ekonomista tel.
          (024) 253 15 93

          • Teresa Piechocka, członek Komisji Zakładowej w Polam w Gostyninie, więzień
          polityczny - 3,5 miesiąca, chemik, tel. (024) 268 45 75

          • Maria Hrabowska, członek Solidarności, prof. dr hab. patomorfolog, Akademia
          Medyczna w Gdańsku, (058) 624 89 56

          • Teresa Grabińska, członek Solidarności, prof. dr hab., Uniwersytet Zielona
          Góra, tel. (071) 794 95 98

          • Mirosław Zabierowski, członek Solidarności, prof. dr hab., Instytut Nauk
          Społecznych Politechniki Wrocławskiej, tel. (071) 794 95 98

          Pełna lista sygnatariuszy znajduje się u Andrzeja Gwiazdy, dalsze podpisy
          wpływają.

          W imieniu sygnatariuszy

          Andrzej Gwiazda,
          ul. Wejhera 3 C, m. 118
          80-346 Gdańsk, tel. 556 28 26

      • leszek.sopot Wiernosc do grobowej deski - tak 11.05.05, 15:24
        Dziekuje pani Aniu za list. Dla mnie tak samo jak dla pani sa wazne podstawowe
        pytania, ktore dotycza przeciez najwazniejszych spraw dla kazdego uczciwego
        czlowieka - pytania dotyczace wyznawanych idei i sposobow ich realizacji. Dla
        mnie solidarnosc nie narodzila sie w 1980 roku, ja przezylem swoj powtorny
        chrzest w Gnieznie w 1979 roku podczas pielgrzymki papieza. To wowczas, mnie 20-
        letniego chlopaka przepelnily tresci nauczania papieskiego i pewien klimat,
        ktory czulem wowczas na placu przed palacem prymasowskim podczas spotkania z
        mlodzieza. W samej Solidarnosci od samego poczatku nie bylo juz tak odswietnie
        i nie byla odczuwana ta miedzyludzka solidarnosc pisana mala litera. Wowczas w
        Gnieznie znikly podzialy na stary - mlody, bogaty - biedny, glupi - madry. W
        Solidarnosci pomimo iz byl to zryw patriotyczny byly jednak obecne wzajemne
        niecheci i podgryzanie sie wzajemne. Pamietam np. jak w pazdzierniku 1980 r.
        gdy rozpoczelo sie w MKS we Wrzeszczu zatrudnianie ludzi na etatach... Juz
        wowczas zaczely liczyc sie i w "S" koneksje. Oczywiscie, by ktos nie sadzil, ze
        to bylo jakies straszne zjawisko, zaznacze, ze to byl maly pikus w stosunku do
        tego czego jestesmy swiadkami obecnie.
        Pani wspomina odswietny charakter wyborow w czerwcu 1988 roku. Ja wowczas tego
        tak nie czulem. Uznalem racje, ze OS byl potrzebny, cieszylem sie, ze w
        wyborach beda niezalezni kandydaci, ale... zgorszyl mnie sposob nominowania
        przez Walese kandydatow na poslow. Burzylo sie we mnie, ze robiono to
        niedemokratycznie, ze raptem jacys ludzie niewiadomo skad powyskakiwali jak
        Filip z konopii. Tak samo gorszyl mnie sposob powolywania komitetow
        obywatelskich - niby kto i z jakiej racji mial prawo zapraszac do udzialu w
        nich wybranych ludzi.
        Mnie nie oburzyly porozumienia OS, ani fakt, ze w wyborach "S" dostala 30 proc.
        miejsc, ale to, jak sama "S" sie organizowala, jak Walesa o wszystkim decydowal
        odgornie i samowolnie. Probowali jego zapedy dyktatorskie temperowac Henryk
        Wujec, Geremek i Mazowiecki - troche to pomoglo, ale jak na moj gust to nie o
        to chodzilo. Dla mnie zasadniczym bledem po stronie solidarnosciowej bylo w
        1989 roku wzbranianie sie od demokratycznych procedur we wlasnym gronie. W tym
        widze pierworodny grzech powtornie legalizowanej "S" i obozu Walesy. Wowczas
        zaangazowalem sie w gdanskim sztabie wyborczym, jednak po kilku spotkaniach
        mozna sie bylo zniechecic widzac i slyszac jakimi idealami i interesami kieruja
        sie niektorzy ludzie, ktorzy byli w te dzialania zaangazowani. Ta odradzajaca
        sie "S" byla nie tylko zaprzeczeniem tego z czym zetknalem sie 3 czerwca 1979
        roku w Gnieznie, ale tez z pierwsza "S". Nigdy nie bylem zadnym znanym
        dzialaczem, czy opozycyjnym liderem. Bylem jednym z wielu tysiecy ludzi, ktorzy
        nie byli bierni, gdy potrzeba bylo wlasna prace poswiecac w imie wyzszych
        celow. Widzialem od dolu, jak wielu wspomagajacych Walese i innych znanych
        dzialaczy widzieli w tym nie idee solidarnosci (pisanej mala litera) ale
        interes wlasny. W wiekszosci z tych ludzi skladal sie pozniejszy sztab wyborczy
        Walesy w pierwszych wyborach prezydenckich. Niektorzy z nich zalapali sie
        jeszcze pozniej do AWS-u.
        Jesli natomiast dzis ktos jednostronnie zarzuca, ze wszelkie winy i grzechy
        spoczywaja na ekipie Mazowieckiego oraz ludziach, ktorzy pozniej utworzyli UD
        to jest to bardzo niesprawiedliwe - przynajmniej w moich oczach. Ja nie
        widzialem zadnej prywaty ani u Olgi Krzyzanowskie, ani Jacka Taylora, Aliny
        Pienkowskiej, Bogdana Borusewicza i innych, ktorych znalem z trojmiasta. To, co
        mnie razilo i sie nie podobalo widzialem u ich przeciwnikow. To moje widzenie
        na pewno jest subiektywne i jest wynikiem drogi zyciowej jaka sie przeszlo, a
        ta swiadoma droga, jak juz napisalem, rozpoczela sie w 1979 roku.
        Pani Aniu, bedziemy sie z pewnoscia roznili w swoich ocenach, ale ciesze sie,
        ze i dla pani, jak i dla mnie, zasadnicze sa pytania kirowanie do samego
        siebie. Pytania o zrodlo wlasnych pogladow i zastanawianie sie nad wyznawanymi
        idealami. Nigdy zapewne nie bedzie tak, ze ktos w 100 proc. te wyznawane idealy
        bedzie wcielal w zycie - a przeciez nie chodzi (mi nie chodzi) tylko o slowa,
        ale i o prywatne zachowania i sposob traktowania ludzi na codzien. Wszedzie
        spotkamy drani i lajdakow, noz w plecy moze wsadzic i wlasna zona i
        przyjaciel... Jesli jedank uznalbym, ze wszedzie sa lajdacy, to tak jakbym
        popelnil samobojstwo, to zaprzeczylbym samemu sobie i swoim gnieznieskim
        korzeniom. Ja po prostu mam odwage powiedziec o sobie, ze zaliczam sie do
        pokolenia Jana Pawla II i pragne w duchu jego nauczania dzialac i oceniac
        ludzi. Nie jestem swiety, jestem omylny i pelen wahan, ale nie chce pozostac
        bierny. W roznych partiach i roznych ludziach widze wady i zalety. Najblizsze
        pozostaje mi jednak nadal srodowisko ludzi z dawnej UD. Ci ludzie nie sa zawsze
        wzorem cnot i rozumu, ale inni dla mnie tych cnot maja mniej.
        Czy wiernosc do grobowej deski? Nie wiem, czlowiek jest slaby. Czasem nachodza
        mysli samobojcze i ochota na zerwanie z tym wstretnym swiatem. Czasem nachodza
        mysli o tym by byc konformista (ach... gdybym nim byl to moze bylbym i
        wiceministrem albo jakims rzecznikiem prasowym - jak np. Tywonek) albo jakims
        cwaniakiem, ktory w wyscigu szczurow nie liczy sie z zadnymi idealami ale za to
        ma pelno ladnych slowek na ustach.
        Lubie przywolywac scene poczatkowa z "Lalki" Boleslawa Prusa, w ktorej stary
        subiekt oglada w sklepie ustawiona na wystawie karuzele z krecacymi sie na niej
        figurkami. Jest to obraz swiata, ludzie krece sie w rytm schematow, kreca sie
        wokol siebie, a idealy o sprawiedliwosci, uczciwosci i milosci gdzies kraza
        daleko i wysoko. Dzis wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, ze sa takimi
        figurkami krecacymi sie na karuzeli nakrecanej przez starego subiekta, ktory
        duma nad losem i przeznaczeniem i ma caly czas nadzieje, ze jednak sie zmieni,
        ze jednak bedzie lepiej...
        • yaddo Re: Wiernosc do grobowej deski - tak 11.05.05, 16:21
          leszek.sopot napisał:

          >Dla mnie zasadniczym bledem po stronie solidarnosciowej bylo w
          >1989 roku wzbranianie sie od demokratycznych procedur we wlasnym gronie. W tym
          >widze pierworodny grzech powtornie legalizowanej "S" i obozu Walesy.

          Ja tu grzechu pierworodnego nie widzę. Moim zdaniem to przypadek, że Wałęsa
          stanął na czele „Solidarności”. A w 1989 Wałęsa był symbolem i miał poparcie
          większości społeczeństwa. Mógł rozdawać karty.

          I najważniejsi przedstawiciele opozycji znaleźli się w Sejmie. Czy uważasz, że
          ktoś wtedy został pokrzywdzony?
          Wydaje mi się, że demokratyczne wybory trudno było wtedy zorganizować.

          A grzech był później. Grzech pychy Wałęsy. Wojna na górze, siekierka, lewa noga.
          • leszek.sopot Re: Wiernosc do grobowej deski - tak 11.05.05, 16:42
            yaddo napisał:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > >Dla mnie zasadniczym bledem po stronie solidarnosciowej bylo w
            > >1989 roku wzbranianie sie od demokratycznych procedur we wlasnym gronie. W
            > tym widze pierworodny grzech powtornie legalizowanej "S" i obozu Walesy.
            >
            > Ja tu grzechu pierworodnego nie widzę. Moim zdaniem to przypadek, że Wałęsa
            > stanął na czele „Solidarności”. A w 1989 Wałęsa był symbolem i miał poparcie
            > większości społeczeństwa. Mógł rozdawać karty.

            Moim zdaniem nie mogl. Nie potrzebnie mu takie prawo w jakis nieformalny sposob
            przypisdano. Wlasnie z tego sposobu kierowania "S" po 1988 r. narodzily sie
            pozniejsze klopoty. Nie trzeba bylo wcale duzo wiecej zrobic. I tak Walesa
            przekonalby innych do namaszczenia wybranych przez siebie kandydatow. Jednak
            przyjeto inny sposob, ktory wbil Lecha w pyche, w ktorej jest on do dzis.
            Walesa znalazl tez nasladowcow, to on pokazal jak nalezy sprawowac wladze,
            rozdawac karty i kierowac ludzmi. Gdy nie sa zachowane demokratyczne procedury,
            gdy sie tego w szybki sposob nie skoryguje, to pozniej szybko narastaja bledy,
            czesto nieodwracalne.


            > I najważniejsi przedstawiciele opozycji znaleźli się w Sejmie. Czy uważasz,
            że ktoś wtedy został pokrzywdzony?


            Nie chodzi o pominiecie tej czy innej osoby, choc wymienic moglbym z samego
            Gdanska wielu. Trzeba moim zdaniem szanowac pryncypia - albo szanujemy
            demokratyczne procedury wyboru i podejmowania decyzji albo godzimy sie na
            samowole. Te zgode Walesie niestety dano co w pozniejszych latach odbilo sie
            bardzo negatywnie na polskiej scenie politycznej. Wine ponosza w tym takze,
            choc mniejsza, osoby, ktore zgodzily sie wowczas w ten sposob kandydowac, a
            nieraz robily bardzo wiele zabiegow by takim nominatem zostac. W tym mozna
            widziec jak narodzil sie serwilizm i koniunkturalizm wewnatrz obozu "S".

            > Wydaje mi się, że demokratyczne wybory trudno było wtedy zorganizować.

            Trzeba bylo chociaz sprobowac. Ja np. do dzis nie wiem jak naprawde wygladala
            selekcja kandydatow i jak np. taki Furtak (rolnik spod Wejherowa) zostal poslem.
            Moze wystarczylo 100 mandatami obdzielic proporcjonalne poszczegolne regiony
            kraju i dac ludziom wolna reke w regionach by wybrali sposrod siebie
            kandydatow. Albo trzeba bylo powaznie traktowac odradzajaca sie "S", albo tez
            trzeba bylo powiedziec, ze ma to byc juz tylko zwiazek zawodowy a wokol Walesy
            tworzy sie oboz polityczny, w ktorym ma on glos decydujacy o wszystkim.

            >
            > A grzech był później. Grzech pychy Wałęsy. Wojna na górze, siekierka, lewa
            noga.

            Ten grzech ma jednak swoje zrodla i korzenie. Ten grzech swobodnie sie w nim
            rozwijal takze na skutek przyzwolenia jego otoczenia.
    • yaddo Kataryno! Panie.Nikt! A gdzie konkrety??? 11.05.05, 12:08
      kataryna.kataryna napisała:

      > Ja mówię o grubej kresce jako praktyce a nie o deklaracji z expose.

      Podaj konkretne przykłady tej praktyki, bo to, co piszesz to są tylko
      gołosłowne pomówienia.


      pan.nikt napisał:

      >Dostał on wtedy potężny kredyt
      >zaufania. Kredyt, który swoimi działaniami BŁYSKAWICZNIE ROZTRWONIŁ, kiedy
      >kolejno pokazywał swoje PRAWDZIWE OBLICZE.

      A konkrety???


      pan.nikt napisał:

      >Gruba krecha, początek rozkładania gospodarki itd. (tak gospodarkę trzeba było
      >reformować, REFORMOWAĆ, NIE ROZWALAĆ I ROZKRADAĆ).

      A fakty? Moim zdaniem to rządy, w których swój udział miała UW, wprowadziły
      najważniejsze reformy.


      I tak dalej Panie Nikt! Cały czas to samo: brak faktów, same oszczerstwa i
      insynuacje.

      pan.nikt napisał:

      >MARZĘ O ŻYCIU W NORMALNYM KRAJU.
      >TYM KRAJEM MA BYĆ POLSKA.
      >CZY ZA DUŻO WYMAGAM????

      Tak. Za dużo od innych. Za mało od Siebie.


      "Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą
      dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam
      działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to,
      co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania"
      Tadeusz Mazowiecki
      • kataryna.kataryna Re: Kataryno! Panie.Nikt! A gdzie konkrety??? 11.05.05, 12:14
        yaddo napisał:

        > kataryna.kataryna napisała:
        >
        > > Ja mówię o grubej kresce jako praktyce a nie o deklaracji z expose.
        >
        > Podaj konkretne przykłady tej praktyki, bo to, co piszesz to są tylko
        > gołosłowne pomówienia.



        Mówię o praktyce grubej kreski, dzięki której komuniści i esbecy nie stracili
        nic. Ani kasy, ani wpływów.
      • pan.nikt Re: Kataryno! Panie.Nikt! A gdzie konkrety??? 11.05.05, 12:28
        Konkrety??
        Wyjrzyj na Polskę.
        Wyjdź ze swojej skorupki.
        Konkrety?
        Miliony bezrobotnych, miliony pracujących, a żyjący poniżej granicy socjalnej,
        Zdewastowane zakłady, korupcja, uwałszczenie postPZPR-owców i SB-eków.
        TW smiejący się w twarz uczciwym kolegom z pracy. TW najczęsciej dobrze
        ustrawieni, smiejący się ze swoich ofiar, których nie stać na wykupienie
        recepty.

        JAKIE JESZCZE CHCESZ KONKRETY??

        Papierowe, wydumane, czy realne??
        Tak, ci bezrobotni, te przeszukiwane śmietniki, te wypasione PZPR-owskie dupy,
        to są konkrety.

        UW zaczeła reformy??
        JAKIE I OD CZEGO DOPRWOWADZIŁY??
        Wyjrzyj ze swojej dziupli.
        Nie sztuka wprowadzic reformy.
        Sztuka wprowadzić reformy, które daja społecznie dobre efekty.
    • yaddo Kataryno! Panie.Nikt! A Wy swoje! 11.05.05, 13:12
      kataryna.kataryna napisała:

      >Mówię o praktyce grubej kreski, dzięki której komuniści i esbecy nie stracili
      >nic. Ani kasy, ani wpływów.

      W dalszym ciągu brak konkretnych faktów.


      A Pan.Nikt przedstawia skutki. Tylko jakie były przyczyny?

      Brak zgody na koszty reform. Wybór Tymińskiego zamiast Mazowieckiego.
      Sprzeciw wobec prywatyzacji (stąd obecne afery PZU i ORLEN’u).
      Wojna Kaczyńskich na górze. Wotum nieufności dla Suchockiej.
      To umożliwiło powrót SLD, blokadę reform i państwo kolesiów.

      UW nigdy nie namawiała do głosowania na postkomunistów.
      A jak SLD psuła ustawy. Można było prześledzić w GW.

      To między innymi taka jak Twoja Panie.Nikt kampania oszczerstw i insynuacji
      wobec UW umożliwiła postkomunistom utrzymanie się u władzy i psucie państwa.
      • pan.nikt A ty zasklepiony w swojej UWiędłej skorupie! 11.05.05, 13:27
        Jakie były przyczyny?
        Umowy podstołowe i nieudolne rządy.

        Nie żadne wojny, ale realizacja umów postołowych utrzymała i utuczyła komuchów.
        Tak, polityka UW ich utuczyła.

        Jak zgoda na jaka prywatyzację?
        Taka jak NFI, taką jak Stoczni, taką jak Tonsilu??
        Była zgoda i nie ma nic. Chciałoby się powiedzieć i dupa.


        > To między innymi taka jak Twoja Panie.Nikt kampania oszczerstw i insynuacji
        > wobec UW umożliwiła postkomunistom utrzymanie się u władzy i psucie państwa

        jaki oszczerstwa, jakie insynuacje??
        Rzetelna ocena działan i osiagnięć.

        Czy DO CIEBIE NIC NIE DOCIERA?
        ANI SŁOWA, ANI FAKTY?
        • yaddo A może przykład jakiejś "Umowy podstołowej"????? 11.05.05, 13:37
          • pan.nikt Re: A może przykład jakiejś "Umowy podstołowej"?? 12.05.05, 00:27
            A może okularki dla Ciebie??
            Powtórzę. Wyjdź ze swojej dziupli. Poznaj kraj, poczytaj statystyki biedy.
            Może zrozumiesz, a możeś zwyczajnie tepy, albo ogłupiony.

            Przyklady?
            Czego? papieru, dokumentu??
            Popatrz na efekty.
            To lepsze, od wszelkich papierków, bo papier jest cierpliwy, ludzie maja dość.
            • basia.basia Re: A może przykład jakiejś "Umowy podstołowej"?? 12.05.05, 00:39
              pan.nikt napisał:

              > A może okularki dla Ciebie??

              Zamiast okularków proponuję poczytać trochę opracowań na temat piętnastolecia.
              Ja np. ostatnio przeczytałam opracowanie Wojciecha Roszkowskiego na ten temat.
              Nasze oceny mogą być nieobiektywne z powodu sympatii takich czy owakich
              natomiast historycy opisują z pewnego już dystansu czym np. zajmowału się rządy
              od `89 począwszy. Pamięć jest zawodna ale są dokumenty różnego rodzaju,
              historycy je zestawiają i prawda jak ta oliwa...

              A co do Mazowieckiego to dobrze sprawę grubej kreski (moim zdaniem) ujął Gustaw
              Herling-Grudziński, który napisał, że jeżeli premier miał coś tam na myśli a
              obywatele zrozumieli go całkiem opacznie to widać premier i obywatele nadają na
              innych falach (to jest moja autorska interpretacja słow H-G). Tak czy owakn czas
              pokazał, że Mazowiecki zastosował to czego się zapiera po dziś dzień.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka