Dodaj do ulubionych

Okłamany kłamca?

28.05.05, 02:31
"Gazeta Wyborcza" podniosła lament, że padła ofiarą kłamstwa i prowokacji
Centralnego Biura Śledczego - pisząc o przekrętach w CBŚ z powołaniem się na
swoje dziennikarskie źródła informacji. Trudno dzisiaj rozsądzić, kto tu ma
rację, ale na pewno od wielu lat "Gazeta Wyborcza" niemal systematycznie w
krzyczących tytułach na eksponowanych stronach rozgłaszała różne rzeczy. Gdy
okazywały się zwykłymi kłamstwami czy pomówieniami, ta sama "Gazeta Wyborcza"
niekiedy je dementowała - tyle że na dalszych stronach i oczywiście malutkim
drukiem.
Gdy ponad dwadzieścia lat temu we Włoszech sędzia Falcone zabrał się
skutecznie za likwidowanie mafii, miał przeciwko sobie także niektóre gazety
czy wręcz koncerny medialne, które będąc na usługach mafii, publikowały różne
kłamstwa wymieszane z prawdziwymi informacjami i w istocie robiły wszystko,
aby mafia dalej mogła bez większych przeszkód działać i robić swoje.
Natomiast gdy udowadniano owe medialne kłamstwa, wówczas te same koncerny,
np. prasowe, rozpaczały, tłumacząc się, że to one właśnie padły ofiarą
kłamstwa, prowokacji czy manipulacji.
Teraz w Polsce toczy się (wydaje się, że skuteczna) wojna z mafią i sytuacja
w niektórych mediach jest bardzo podobna do tamtej sprzed dwudziestu lat we
Włoszech.

Obserwuj wątek
    • polonus7 czesc Elka. Jaka pogoda w Toronto ? 28.05.05, 02:55
      gdzie kupujesz wyborcza ? Pod polskim kosciolem ?
    • onatutrwa Re: Okłamany kłamca? 28.05.05, 16:15
      Generał Jaruzelski opowiadał ciekawostki mniej więcej z "notatnika
      propagandzisty", że po okupacji niemieckiej wcale nie było okupacji sowieckiej,
      a Polska Ludowa odbudowała stocznię, do której trafił Lech Wałęsa "z biednego
      Popowa w dziurawych butach". PRL zasłużona, a jak zasłużony generał Jaruzelski!
      Ale niedoceniony, bo jak sam skromnie podkreślał, mimo że za wszystko ponosi
      odpowiedzialność, to w III RP jest nękany za niewinność, zamachu na życie nie
      wyłączając. Mała to rekompensata (ale zawsze jakaś), że w czasie "debaty" mógł
      bezpłatnie zareklamować swoją książkę. Cóż jednak zrobić, jaka telewizja, taka
      misja.
      Misja wydaje się szczególna z uwagi na zbliżające się obchody 25. rocznicy
      Sierpnia. Lech Wałęsa na okoliczność tychże obchodów dzięki TVP prawie uzyskał
      świadectwo moralności od pana generała Jaruzelskiego, który jest
      niewątpliwie "człowiekiem honoru", podobnie jak generał Kiszczak. Co jest
      zresztą zrozumiałe samo przez się w III RP w przypadku "sowieckiego generała w
      polskim mundurze". Nie mieści się to tylko w ciasnym "kaczyzmie", w którym
      generał Jaruzelski to szeregowiec i nie "człowiek honoru", a zdrajca.
      Niczego nie ujmując panu Wałęsie, który w czasie "debaty" podkreślał przecież,
      że też posiada honor, czyli w niczym pod tym względem jako skromny kapral nie
      ustępuje generałom. Niemniej na świadectwo moralności od generała Jaruzelskiego
      przyjdzie chyba poczekać. Generał wprawdzie powiedział do prezydenta
      Wałęsy: "Nigdy nie uważałem pana za kogoś, kto działa w ramach służb na rzecz
      władz", jednak na temat kwestii "Bolka" pozostawił margines wątpliwości. Między
      innymi niedwuznacznie zwrócił uwagę na fakt, że gdy Wałęsa był prezydentem,
      mógł zbadać prawdziwość materiałów dotyczących ewentualnej agenturalności, z
      czego by z kolei wynikało, że wszystko możliwe. Jak zauważył Krzysztof
      Wyszkowski, podczas "debaty" "Jaruzelski jasno sformułował swoje żądanie obrony
      Okrągłego Stołu". Jeżeli więc Wałęsa chce cieszyć się
      chwałą "legendy 'Solidarności'", to musi dalej i z większym poświęceniem bronić
      kontraktu z Magdalenki. Jaruzelski żąda, by w obronie posowieckiego układu
      dominacji nad Polską Wałęsa działał w szerokiej i zdyscyplinowanej
      koalicji "ludzi Okrągłego Stołu". Jaruzelski posiada przecież "komprmateriały"
      nie tylko na "Bolka", lecz także na wiele innych "legend 'Solidarności'".
      Jeśli zaś tak właśnie miałoby być (i pewnie tak jest), to z "Bolkiem" nie
      będzie łatwo się pożegnać. Wszystko rzecz jasna zależy jeszcze od tego, kto
      stanie na czele IPN. Ale z drugiej strony kto by to nie był - nawet osoba tak
      zasłużona dla blokowania lustracji jak pan Leon Kieres - to Lech Wałęsa sam
      przecież przyznawał się do podpisywania dokumentów i współpracy z
      bezpieką. "Jeden z liderów WZZ [Wolnych Związków Zawodowych] - Andrzej Gwiazda -
      potwierdził, że Lech Wałęsa mówił mu o swoich kontaktach z SB. Miał nawet
      przyznać, że po rewolcie grudniowej rozpoznawał głosy kolegów nagrane na
      taśmach magnetofonowych i identyfikował ich twarze na fotografiach wykonanych
      przez SB w grudniu 1970 r. W 1992 r. Wałęsa przyznał publicznie, że 'za
      pierwszym razem w grudniu 1970 roku podpisał 3 albo 4 dokumenty'" - pisze
      w "Oczami bezpieki" Sławomir Cenckiewicz.
      Jest więc problem z tą "legendą" i prawdopodobnie pan Wałęsa będzie jeszcze
      musiał wykazać się czymś ciekawym po rzymskim "cudzie pojednania" z panem
      prezydentem Kwaśniewskim i "debacie" z generałem Jaruzelskim, która
      była "pierwszym krokiem ku pojednaniu", jak zauważyła pani Barbara Czajkowska.
      Może publicznym odnowieniem pojednania się w Magdalence z generałem Kiszczakiem?
      Kto by przypuszczał, że atak na Radio Maryja i "psychole od Rydzyka" to jeszcze
      za mało. Nawiasem mówiąc, prezydent Wałęsa wykazał się tu niekonsekwencją, bo
      oto teraz w czasie "debaty" powiedział, że "dopóki nie wszedł w to ojciec
      Rydzyk i cała ta jego komanda, czy jak to nazwiemy", to lekceważył
      sprawę "Bolka", bo "mówili to ludzie niepoważni". Skoro więc ta "komanda, czy
      jak to nazwiemy", to ludzie poważni i nie do zlekceważenia, to już
      żadni "psychole" i wypada grzecznie przeprosić. Nie wspominając o tym, że w
      obronie tonącej dziś Magdalenki zalecane byłoby więcej powagi i staranności
      zamiast, że tak powiem, partactwa. Tu nie ma żartów - generał Jaruzelski nie
      raz groził palcem, że jak "solidarnościowi" biesiadnicy od Okrągłego Stołu nie
      będą posłuszni i nie zechcą rozsądnie wypełniać zobowiązań, to "aureole
      pospadają".
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=dd&dat=20050528&id=dd11.txt
    • oszolom.z.radia.maryja Re: Okłamany kłamca? 28.05.05, 16:16
      właśnie sam chciałem ten wątek załozyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka