Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
24.07.02, 08:07
Od kilku miesięcy toczy się w Polsce debata nad możliwością podkreślenia
chrześcijańskiego dziedzictwa Europy i odwołania do Imienia Bożego w
przyszłej konstytucji Unii Europejskiej. Jednak urzeczywistnienie tych
zamiarów staje się coraz mniej prawdopodobne. We wrześniu komisja
konstytucyjna Parlamentu Europejskiego ma przyjąć raport Andrew Duffa, który
zaproponował przyjęcie Karty Praw Podstawowych UE, jako podstawy unijnej
konstytucji. W ubiegłym tygodniu jego propozycję poparła większość członków
komisji. W Karcie nie ma mowy o invocatio Dei.
Andrew Duff, przywódca europejskich liberałów, w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" sprzeciwił się włączeniu wartości chrześcijańskich czy też
invocatio Dei do przyszłej konstytucji UE. Jego zdaniem, nie ma na to miejsca
w dzisiejszym, tak "silnie zróżnicowanym społeczeństwie".
Ostatecznie w Karcie Praw Podstawowych znalazły się jedynie zapisy
o "duchowości i moralnym dziedzictwie". Zabrakło przypomnienia wkładu
religii, przede wszystkim chrześcijaństwa, w promowanie ludzkiej godności i
tego, co z niej wynika.
- Nie mogę ukrywać mojego wielkiego rozczarowania faktem, że w tekście Karty
nie znalazło się nawet odwołanie do Boga, który jest najwyższym źródłem
godności osoby ludzkiej i jej podstawowych praw - powiedział Ojciec Święty
Jan Paweł II po szczycie w Nicei, gdzie w grudniu 2000 roku Karta Praw
Podstawowych została ostatecznie przyjęta.
Jednak oporu w przyjęciu invocatio Dei można się spodziewać przede wszystkim
ze strony zlaicyzowanej lewicy, która swoją liczebną przewagę na forum UE
udowodniła podczas niedawnego głosowania w PE nad rezolucją pozbawiającą
ochrony życia dzieci nienarodzonych.