vline
28.07.02, 01:59
Nie mam przyjemności pamiętać jakichś Pani dawniejszych
ciekawych postów. To, co teraz czytam, zanudziło mnie
prawie na śmierć, i jeszcze ten tryumfalny ton...
Ania, kimkolwiek jest, dobijała się na tym Forum od
dłuższego czasu o przyzwoitą definicję antysemityzmu.
Wkurzało ją bowiem twierdzenie o mistycznym i nieodwołalnym
związku polskości z antysemityzmem, wysysanym jakoby
przez Polaków z mlekiem matki.
[Mnie to twierdzenie również wkurza - i co dalej?]
Jako Polka i osoba, która miała przyjemność ssać
mleko matki, a więc z definicji antysemitka [mnie też nazwano
kiedyś antysemitą, tylko dlatego, że jestem Polakiem]
Ania odpisała na pewien post:
"Ja jestem antysemitka ale nie rozumniem.Mogie prosic o tlumaczenie?"
W tym krótkim zdaniu umieściła dwa błędy: "rozumniem" i "mogie".
Dla mnie jako zawodowego belfra te dwa błędy są znakiem ironicznego
zdystansowania się autora wypowiedzi do treści tejże.
I to mi wystarczy.
Pani Wandzie życzyłbym pomyślnych łowów w innych wątkach
tego forum, albo na innym forum.
Sobie zaś życzyłbym, żebym nie był już więcej zanudzany.