Gość: Paweł IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 11.08.02, 11:34 Teraz już na pewno nie tknę dziczyzny...Od dłuższego czasu ciekła mi na nią ślinka. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: GMR Re: Wielkopolska: jednaście osób zatruło się włoś IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.08.02, 12:55 A mój brat ma dziewczynę z lasu (córka leśniczego), która ile razy u niej się pojawi tyle też zostaje poczęstowany dziczyzną....zaczynam się o niego martwic.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bea Do redakcji IP: *.pl 11.08.02, 15:44 Nie można mówic o "stężeniu" włośnicy - Trichinella spiralis = włosień kręty,to robak, nicień. Tak jak nikt nie powie o "stężeniu dżdzownic w glebie" tak nie można mówić (pisac) o "stężeniu włośniw mięsie", a już tym bardziej o "stęzeniu włośnicy" - bo włosnica to choroba wywołana zarażeniem włosniem. I tu kolejny problem - nie "zatruciem", a "zarażeniem". Nie sądzę aby dr Paul (choć jej nie znam) użyła okresleń przytoczonych przez Gazetę - proszę dbajcie o poprawność merytoryczną nawet krótkich notek przedstawiając je do autoryzacji albo osobie , którą prosiliscie o wypowiedź, albo do korekty osobie, która wie o czym mowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Trichin Jeszce trochę o włośnicy IP: *.man.poznan.pl 11.08.02, 16:58 Po pierwsze: nie ma co panikować pisząc, że "już nigdy w życiu nie zjem dziczyzny". W Polsce, dopuszczając mięso do spożycia stosuje się standardowo 2 metody w celu wykrycia larw Trichinella: metodę trichinoskopu - próbki mięśni (z dzika czy świni) umieszczone w kompresorze przegląda się pod mikroskopem, poszukując larw; oraz metoda wytrawiania w roztworze HCl+pepsyny (imitującym sok żołądkowy) w celu otrzymania wytrawionych i żywych larw. Najlepszą i najczulszą jest metoda wytrawiania. Z reguły powodem wystąpienia zarażeń włośniem wśród ludzi są NIEBADANE domieszki mięsa (a więc z nielegalnego uboju). Wygląda to tak, że wterynarz bada jedną tuszę (i daje wynik, że wszystko jest OK), a osoba wytwarzająca finalny produkt mięsny dodaje mięso z tusz niebadanych. Proszę poczytać literaturę fachową. Epiedemie trichinellozy w Polsce, na Słowacji czy w innych krajach były zawsze wywoływane przez takie praktyki. A na marginesie dodam, że w Polsce występują 2 gatunki włośnia: Trichinella spiralis, najbardziej inwazyjny dla człowieka oraz Trichinella britovi, często wywołujący objawy subkliniczne. Dodatkowo, prezentowane gatunki to pasożytnicze nicienie (a zatem zwierzęta), stąd nie wolno pisać o "zatruciu włośnicą"! Włośnica (trichinellosis, trichinelloza) to choroba odzwierzęca (zoonoza), zatem nie piszcie o "stężeniu włośnicy"! W końcu, tak długo, jak nie przeprowadzi się specjalistycznych badań molekularnych, nie wiadomo jakim gatunkiem Trichinella zostały zarażone osoby z objawami włośnicy. Postaci dojrzałe (a tym bardziej larwy) nie można oznaczyć gatunkowo wg cech morfologicznych. Jedynie izolacja DNA i dalsze badania pozwalają na określenie gatunku włośnia. Zatem na razie należy pisać, że epidemia włośnicy została wywołana przez Trichinella sp., co oznacza "jakiś gatunek Trichinella (włośnia)". Tekst z wypowiedzią Pani dr Paul należało najpierw jej dostarczyć do autoryzacji (zapewne wiele by poprawiła), a nie drukować krótką notatkę, w której "stężenie" błędów jest katastrofalne. Kończąc, również proszę o więcej poprawności merytorycznej w przyszłości...tego też życzę. Odpowiedz Link Zgłoś