ksiundz
29.08.05, 08:48
Nie przez trzy dni, nie przez trzy miesiące, ale nawet przez pół roku
Włodzimierz Cimoszewicz mógł łamać ustawę antykorupcyjną.
W aktach sądowych spółki BMC nie tylko brakuje informacji, że na początku
2002 roku polityk SLD zrezygnował - jak sam twierdzi - z kierowania radą
nadzorczą tej firmy, ale nie ma nawet wzmianki o tym, że kiedykolwiek to
zrobił - donosi Newsweek w tekście "Cimoszewicz. Półrocze ministra w BCM".
W innym artykule - "Bat na lewicę", tygodnik pisze też o kulisach odwołania
wiceprezesa Najwyższej Cimoszewicz trwonił pieniądze?
Izby Kontroli Krzysztofa Szwedowskiego na żądanie Włodzimierza Cimoszewicza.
W NIK-u aż huczy od plotek, że błyskawiczne odwołanie Szwedowskiego miało
zapobiec upublicznieniu - przynajmniej do wyborów - raportu o nadużyciach w
MSZ przy zakupie nowej siedziby dla resortu.
Newsweek przypomina, że odpowiedzialność za tę przepłaconą o 20 milionów
transakcję spada głównie na Włodzimierza Cimoszewicza.
(RMF)