dankowalski
13.09.05, 09:48
Prawdziwy Tusk jest inny od tego w spotach - tak kandydata Platformy
Obywatelskiej na prezydenta widzi Jacek Kurski, polityk PiS.
Dzisiejszy gość Kontrwywiadu Kamila Durczoka w RMF FM uważa, że medialny
wizerunek Tuska i Tusk prawdziwy to dwie różne osoby.
Kamil Durczok: Czy Donald Tusk byłby dobrym prezydentem?
Jacek Kurski: Wydaje mi się, że jednak nie. Ten wizerunek, który widzimy, te
45 proc. Polaków, którzy deklarują się jako jego zwolennicy i prawdziwy
Donald Tusk to jednak dwie różne rzeczy.
A co pan takiego wie, czego nie wie 45 proc. Polaków?
Mieszkam w Gdańsku i mogę z bliska obserwować dokonania PO w Gdańsku. To są
rządy dość fatalne, pomimo tego że trwają już kilkanaście lat. Takie rzeczy
jak sprzedaż Stoczni Gdańskiej, jak sprzedaż GPC-u, miejskiej kury znoszącej
złote jaja - to są dokonania PO - kompletny zastój inwestycyjny, taki poligon
PO.
Bardzo "ciepło" pan mówi o koalicjancie.
Z logiki sondaży wynika, że jesteśmy skazani na rządy z PO, ale jeśli w
Polsce ma się rzeczywiście coś zmienić, a nie tylko kosmetyka, to ważne, by w
tym układzie PiS było czynnikiem dominującym. W przeciwnym razie będzie
powtórka z AWS.
Wie pan co, o panu mówią? Że prędzej czy później puszczą panu nerwy i
zaatakuje pan Donalda Tuska, "sprzedając" jakiś czarny PR.
Sam Donald Tusk dużo o tym mówił. Schlebia mi to - pamięć o mnie, a nie ta
opinia. Trzeba odróżnić prawdę od czarnego PR. O Donaldzie Tusku mogę mówić
jako o moim kontrkandydacie - kandyduję na posła z Gdańska z PiS, Tusk z PO.
Stwierdzam z całą pewnością, że media są teflonowe na prawdę o Donaldzie
Tusku. To, co widzimy w spotach, a prawda, to są dwie różne rzeczy.
A jakby pan jakoś twórczo rozwinął tę myśl?
Oglądając spoty Donald Tuska, ludzie mają wrażenie, że urodził się on
niedawno i nie ma żadnego z związku ze stanem, w jakim znajduje się Polska, z
III RP. Przypomnę, że jest to polityk, który był szefem Kongresu Liberalno-
Demokratycznego, który miał ksywkę "uczciwi inaczej"; gdzie było takie
sformułowanie, że pierwszy milion trzeba ukraść. Partia, która miała na
pęczki - nie pęczaki - polityków, którzy znaleźli się z powodów kryminalnych
w więzieniu. Mieli zarzuty bardzo poważne raz udowodnione, raz nie; raz
zakończone procesowo, raz nie. Rzeźniczak, Machalski, Pamuła, Ulatowski,
Merkel, Szanta, Kierkowski, Kubiak?
Pan jest członkiem PiS-u i współtwórcą kampanii wyborczej. Czy pańscy
szefowie, bracia Kaczyńscy, myślą tak samo o Donaldzie Tusku i to samo o nim
mówią?
Ja to wyraźnie rozgraniczam. Nie reprezentuje w tym momencie PIS.
Jak to pan nie reprezentuje?
Nie, bo od takich oświadczeń politycznych są szefowie. Jestem kontrkandydatem
Donalda Tuska na posła w Gdańsku. Pamiętam po prostu afery PolKoloru,
Stoczniowego Funduszu Inwestycyjnego, Huty Lucchini, Wedla, Krakchemii? To są
rzeczy, o których po prostu ludzie zapomnieli. A sprawa NFI...
Wróćmy jednak do pańskiej roli współtwórcy kampanii wyborczej PiS. 45 proc.
poparcia ma Tusk, 22 proc. ma Kaczyński. Co pan szykuje?
Nic nie szykujemy.
Pogodziliście się z przegraną w wyborach prezydenckich?
Absolutnie nie. Liderem sondaży był już Tomasz Lis, ale nie wystartował.
Liderem była już Jolanta Kwaśniewska - też nie wystartowała. Liderem sondaży
był już Zbigniew Religa - nie ma go już w tej stawce.
Dostrzega pan subtelne różnice w sondażach ze stycznia, przed rozpoczęciem
wyścigu prezydenckiego i dzisiejszymi.
Mechanizm jest podobny. Liderem był też Włodzimierz Cimoszewicz i dziś już
przestaje się liczyć. Dziś liderem jest Donald Tusk. Pan, pomimo tego, że
jest pan ze Śląska, nie lubi piłki nożnej.
Nic pan nie wie o moim prawdziwym stosunku do piłki nożnej.
Użyjmy porównania z lekkiej atletyki. Kampania trwa dobre pół roku, myśmy
wystartowali w marcu i to jest jak bieg średniodystansowy. Najczęściej takie
biegi na 3000 metrów wygrywają tacy zawodnicy, którzy na przedostatniej
prostej zajmują drugie miejsce i myślę, że tak będzie w tym przypadku.
Pytanie, czy ta pańska diagnoza się potwierdzi. Jedna już brzmiała tak:
jestem przekonany, że w ciągu 10-12 dni, przy następnych sondażach już będzie
istotna korekta Donalda Tuska w dół. Tak pan powiedział w Tok Fm 7 września.
Minęło 6 dni i nic.
To były w podobnym czasie robione badania. To jest kwestia mediów. Czy zajmą
się rzeczywistą postawą i dokonaniami Donalda Tuska. Kwestia lustracji,
zupełnie symboliczna. Ludzie są przekonani, że ten człowiek z zasadami był za
lustracją. Tymczasem okazuje się, że uczestniczył w jedynej próbie zdławienia
lustracji w 1992 roku, w obaleniu rządu Jana Olszewskiego. Ludzie myślą, że
człowiek z zasadami - deklarujący się jako człowiek w zasadzie wierzący - na
pewno był przeciwko aborcji. Dokładnie odwrotnie. Ta ustawa, która jest
trudnym kompromisem świata katolickiego z tymi sprawami, która dopuszcza
aborcję w czterech skrajnych przypadkach, jest ustawą, przeciwko której
Donald Tusk głosował.
Mówi pan, że media się tym nie zajmują. Gdy sięgnęliśmy do encyklopedii
internetowej i wystukaliśmy hasło "Jacek Kurski", to wyskoczyło, że urodzony
w 1963 roku w Gdańsku, a potem polski dziennikarz i polityk prawicowy. Jak
chce pan być dziennikarzem, to proszę o tym mówić.
Urodzony w 1963 roku jest mój brat. Ja urodziłem się w 1966. Mogli się
pomylić. Czas, by media zajęły się rzeczywistym obrazem Donalda Tuska i
wówczas będę spokojny o wyniki wyborów prezydenckich, które wygra Lech
Kaczyński.
Dziękuję za rozmowę.