lucyperek2
04.11.05, 14:52
Mam coraz to parszywsze odczucia na temat dziennikarzy. Po pierwsze tworzenie
pełnej symetrii między pisuarem i PO jest draństwem w najczystszej postaci.
Bodaj najbardziej haniebny w tym jest Durczok w porannym RMF (po 8 robi z kimś
wywiad). Często zamiast pytać wygłasza dośc wqrwiające tyrady, po czym nie
pozwalając odpowiedzieć przechodzi do innego tematu. Ostatnio Rokita wyraźnie
mu przerwał i zmusił do dokończenia swojej myśli. Zdziwienie niektórych na
takie reakcje dziennikarzy chyba zbyt łatwo tłumaczy się oportunizmem ("będę
zbyt obiektywny to kaczyzm mnie zmiecie, więc muszę klakować nowemu wodzowi").
Ja widzę w tym coś w rodzaju surrealistycznej aberracji, w której częściowo
rolę grać może wewnętrzna autocenzura (Żakowski), a częściowo w połowie tylko
sprawny mózg. Wiele razy nad tym się zastanawiałem, gdy np. na stacji
benzynowej taksówkarz wbił mi się bez kolejki i na moją awanturę tłum rzucił
się ... na mnie z wrzaskiem, że przecież "on tu stał". Aberracja, czy syndrom
chęci dokopania gościowi w aucie postrzeganym jako synonim luksusu ?
Kiedys był taki film Bunuela "Widma wolności", który przedstawiał świat
własnie dokładnie w taki sposób. Oto widzimy faceta ze snajperską spluwą,
który dla rozrywki strzela sobie po ulicach zabijając ludzi. W międzyczasie
toczy się przeciwko niemu proces. Facet wchodzi do sali, cos tam się dzieje,
po czym na fajrant wszyscy wychodzą (on też), i gość ponownie ładuje spluwę i
sobie strzela. Tymczasem policja prowadzi bardzo skrupulatne śledztwo w
sprawie porwania dziewczynki, której nikt nie porwał, ale trzeba ją dokładnie
przesłuchać na okoliczność. Inna scenka pokazuje jak na eleganckim przyjęciu
każdy siadający do stołu opuszcza spodnie i siada na stojącym przy stole
kiblu. Główny temat rozmowy to ilosc odchodów produkowana dziennie na świecie.
Jadalnia znajduje się w wydzielonym miejscu gdzie człowiek sie zamyka i windą
w ścianie podają mu talerz.
Otóż taki obraz obecnej RP jawi mi się od dłuższego już czasu.
Względem wydarzeń najnowszych dostrzegam natomiast bardzo wyraźną analogię do
rewolucji bolszewickiej. W jej mniej krwawym wydaniu oczywiście. Oto wszelkiej
maści hołota, plebs i motłoch poczuł swoje pięć minut. Wystarczy pochodzić
nieco po FK. Z pewnością część tam piszących to zwykła płatna klaka, która w
ostatnim czasie masowo nasiliła swój atak. Takich dośc łatwo odróżnić po stylu
przypominającym "listy do redakcji" pisane w redakcji Trybuny Ludu (listy w
rodzaju "byłem zwolennikiem Solidarności, ale jak widzę do czego prowadzi
ekstrema..."). Ale jest druga, bardzo poważna grupa wypisujaca teksty w stylu
"juz niedługo prywaciarze ! Dobierzemy sie wam do dupy" itd. itd. Na dokładkę
w niemal każej wypowiedzi jakiegoś spoconego tłuściocha o niskim wzroście (to
już chyba obowiązkowy wizerunek typowego pisowca) słyszę drwiącą wstawkę o
"powyborczej traumie i szoku z przegranej". Bolszewicka metoda ZAWSZE polegała
wpierw na zbluzganiu, upokorzeniu i zgnojeniu przeciwnika, aby po ewentualnym
ukorzeniu wrócił on na łono Jedynie Słusznej Sprawy (procesy stalinowskie,
rządy peerelu, "Rok 1984"). Oto oglądam wczoraj kawałkami jakiś show z
politykami. Wypowiadać się zaczyna Zdrojewski z PO. Mówi spokojnie,
inteligentnie, logicznie. Zawrzaskiwać go zaczyna opisany wyżej klasyczny
pisuarowy spaślak, językiem przypominającym zebranie zetempowskie, ale
Kolenda-Zaleska nie reaguje. Po dłuższej chwili wypowiadać się zaczyna ktoś z
SDPl PROSZĄC na wstępie spaślaka by go nie zagłuszał tylko dał sie
wypowiedzieć. Po 3 sek spaślak znowu zaczyna swoje drwiące tyrady, ale tym
razem Kolenda-Zaleska reaguje. Wycisza faceta z SDPl. Wyłączam telewizor.
Słucham Kaczyńskich. Słucham nowego Berii, nowego Jeżowa i Dzierżyńskiego. Ich
plugawy, cyniczny i kłamliwy język do złudzenia przypomina język człowieka
obarczającego Polskę za wybuch IIWŚ, która to awanturnicza Polska nie bacząc
na interes wyższy nie zgodziła się na korytarz. To zawsze według sowieckiej
retoryki całą winę za nieszczęście ponosiła ofiara. Działanie kata było
jedynie wynikiem obiektywnej rzeczywistości i wyższej konieczności. Tzw.
"Słuszna Sprawa" daje rozgrzeszenie każdej podłości, każdego draństwa i każdej
zbrodni.
Naród chce bolszewii. Zawsze twierdziłem, a teraz widzę to coraz dobitniej, że
żadna opcja liberalna i żadne normalne rządy się tu nie zdarzą. Jesteśmy
parszywym narodem idiotów, którzy uduszą na poczekaniu każego, komu sie nieco
lepiej powiodło. To jest niestety najbardziej przykre, bo wniosek końcowy jest
taki, że w ciągu najbliższych kilkunastu a może i kilkudziwesięciu lat czekają
nas rządy coraz bardziej radykalnych populistów. Wiem, jest nadzieja że
pisuarowy elektorat wymrze, ale to przeciez nie tylko moher. To również młode
pokolenie wyrastające w domach, gdzie codzienne modły zaczyna się od plucia na
żyda, liberała, prywaciarza, słowem człowieka sukcesu. Gdzie kultywuje się i
podtrzymuje przeświadczenie, że wszystkiemu winien Balcerowicz i sąsiad który
jeździ lepszy autem (zasłyszane w sklepiku na bazarze : "należy zastopować
wszelkie bogacenie się. Przecież jak jeden się bogaci to drugi biednieje.."
AUTENTYCZNE).
Ale cóż, rewolucja pożera własne dzieci i najprawdopodobniej pisuarowa hołota
bardzo szybko pomiarkuje, że zrobiono ich w bambus, że są jedynie mięchem
wyborczym, które miało wynieść nowego fuehrera do władzy. A wtedy zapewne
chwycą za kije i złoją skórę swoim wybrańcom. Co nie oznacza perspektyw rządów
liberalnych i prorozwojowych. Rozwoju nie będzie. Ale obok Polski PiS
powstanie Polska bis. Powstanie drugi obieg wydawniczy, drugi obieg
gospodarczy, drugi obieg policji, drugi obieg sądowniczy. Powstanie coś w
rodzaju nowego ruchu oporu. W końcu mamy w tym doświadczenie.
A my ? Cóż, skoro na normalną jesteśmy za starzy, pozostaje udać się na
wewnętrzną emigrację.