Gość: toon
IP: *.proxy.aol.com
02.10.02, 22:42
Upadek rolnictwa
www.ojczyzna.pl/ARTYKULY/PRZYSTAWA_Polska-na%20-drodze-do%
20katastrofy.htm
W ciągu całej swojej historii Polska była producentem żywności,
eksporterem zbóż i innych produktów rolniczych. Żywnościowe bogactwo Polski
stało się zapewne główną przyczyną licznych wojen toczonych na naszych
ziemiach. Na przykład Hitler, uzasadniał inwazję Polski tym, że jego ludzie
mieli uzyskać w Polsce Lebensraum i dlatego nakazał tysiącom jego rolników
opuścić swoje ubogie gospodarstwa, przenieść się i osiedlić na zdobytych
polskich ziemiach, aby tam produkować więcej żywności dla potrzeb
Herrenvolk’u.
Jeśli przyjrzymy się liczbom ilustrującym produkcję rolniczą w
Polsce, to w ciągu tych lat cudownej transformacji zanotujemy upadek we
wszystkich rodzajach produkcji, od 92% spadku w hodowli owiec, poprzez 63%
spadku połowu ryb, 43% spadku pogłowia bydła, 30% spadku w produkcji zbóż i
mleka, 21% w produkcji ziemniaków po 5% spadku w produkcji drobiu.
Spadek produkcji rolniczej
PRODUKT
1989
2000
Spadek
Zboża (tys. ton)
26.958
18.860
30%
Pszenica
8.462
8.241
2,6%
Żyto
6.216
5.292
15%
Jęczmień
3.909
3.259
17%
Owies
2.185
1.467
33%
Ziemniaki
34.390
27.329
21%
Buraki cukrowe
14.374
12.614
12%
Bydło (w tys.)
10.733
6.083
43,3%
Świnie
18.835
17.122
9,1%
Owce
4.409
362
92%
Kury
51.037
48.274
5,4%
Ryby morskie (tys. ton)
531
200,1
62,5%
Mleko krowie (tys. litrów)
15.926
11.494
28%
Źródło: Mały Rocznik Statystyczny Polska 2001
Unia Europejska domaga się dalszego ograniczenia produkcji rolniczej.
W ciągu ostatnich tygodni, po żniwach, Polacy mieli okazję obserwować na
drogach i na ekranach telewizorów dramatyczne i patetyczne sceny, gdzie
polscy rolnicy, z przyczepami załadowanymi zbożem, zmuszeni są beznadziejnie
tkwić w wielokilometrowych kolejkach, przez szereg kolejnych dni i nocy,
oczekując, że może ktoś odkupi od nich owoce ich ciężkiej pracy. W efekcie
dowiadują się, że nic z tego, magazyny zbożowe są przepełnione, nie ma już
więcej miejsca, mogą iść i zrobić z własnym zbożem, co im się podoba.
W języku bardziej eleganckim tłumaczy się im, że wyprodukowane przez
nich zboże jest za drogie. Taniej można kupić poza Polską, przede wszystkim w
krajach Unii Europejskiej. I faktycznie, polski rząd zobowiązał się już
wcześniej do importu milionów ton zboża od europejskich dobroczyńców.
O co tu chodzi? Dlaczego tak się dzieje? Czy dramatyczny spadek
produkcji rolniczej w Polsce jest przejawem jakiegoś typowego,
ogólnoświatowego zjawiska? Czy zapotrzebowanie na żywność spadło w ciągu
ostatnich 12 lat? Czy obecnie, na świecie, ludzie potrzebują i jedzą mniej i
dlatego jest dzisiaj mniejsze zapotrzebowanie na rolników i owoce ich pracy?
Odpowiedź na wszystkie te pytania jest identyczna: NIE. Zarówno Unia
Europejska, jak i producenci żywności poza Unią produkują więcej żywności i
zapotrzebowanie na żywność nieustannie wzrasta.
Wzrost produkcji rolniczej na świecie
Produkt
1989-1990
2000
Wzrost
Pszenica
559.076 mln t.
583.634
4,4%
Ziemniaki
265.903
299.332
10,7%
Bydło
1.294 mln
1.338 mln
3,4%
Świnie
858 mln
913 mln
6,4%
Mięso
178.592 mln t.
216.201
21%
Mleko
474.035 mln l.
480.659
1,2%
Ryby morskie
85.511 mln t.
86.299
9,2%
Źródło: Mały rocznik statystyczny 2001
Liczby te porównać należy z przyrostem ludności świata. W ciągu
ostatniej dekady ludność Ziemi wzrosła z 5.266 milionów do 6.055 milionów.
Oznacza to przeszło 15% wzrost liczby mieszkańców naszego globu.
A zatem obraz wyłaniający się z tych liczb jest następujący: Ludność
świata w ciągu ostatniej dekady wzrosła o przeszło 15% i o tyle wzrosło
zapotrzebowanie na żywność. Światowi producenci żywności, konsekwentnie,
zwiększają produkcję, ale nie są w stanie nadążyć za jeszcze szybciej
rosnącym popytem. Z roku na rok coraz więcej ludzi potrzebuje żywności i
coraz więcej ludzi nie dojada lub wręcz głoduje. W tym samym czasie Polska,
tradycyjny, odwieczny, wydajny producent żywności, zmuszona jest, w wyniku
negocjacji z UE, systematycznie ograniczać produkcję rolną i z roku na rok
wytwarzać tej żywności mniej.
Obserwując dramat polskich rolników, beznadziejnie oczekujących w
wielodniowych kolejkach przed punktami skupu zboża, w prostolinijnych, ale
sprytnych głowach postronnych obserwatorów zrodził się błyskotliwy pomysł:
jeśli Polska jest zobowiązana do zakupu zboża z krajów Unii Europejskiej,
podczas gdy magazyny zbożowe w Polsce są wypełnione po brzegi i nie ma gdzie
tego nowego zboża pomieścić, dlaczego by nie stać się dobroczyńcą głodujących
na różnych kontynentach i po prostu podarować im zboże, które nam tylko
zawadza? W prosty i pomysłowy sposób opróżnilibyśmy przepełnione silosy,
sprawilibyśmy uciechę rozeźlonym rolnikom i wszyscy byliby szczęśliwi?
Ten wspaniały pomysł zwrócił nawet uwagę Ojca Świętego, który
pochwalił go w przemówieniu na krakowskich Błoniach, w obecności bez mała 3
milionów pielgrzymów. Także obecni tam prezydent Rzeczypospolitej i premier
Leszek Miller zgodzili się z opinią, że to jest świetny pomysł. Ale z
jakiegoś powodu nic się nie dzieje. Naszej oferty dobroczynnej nikt nie
przyjął i nikt nie pali się do tego, żeby przejąć nasze rolnicze bogactwo.
Nawet nasi europejscy dobroczyńcy z UE jakoś nie kwapią się wcale, żeby
przejąć ofiarowane hojną ręką polskie zboże i przekazać je głodującym ludom
Afryki czy Azji. Zamiast tego wolą nadal pompować zboże do Polski. Pacta sunt
servanda. Umowy to rzecz święta. Skoro Polska zgodziła się zaimportować zboże
z UE to umowa zobowiązuje. Głodujący Afrykańczycy czy Azjaci, tak jak i
wściekli polscy rolnicy nikogo tak bardzo nie obchodzą.