Gość: Zaszokowany
IP: *.ipt.aol.com
14.10.02, 12:27
Co dało Irlandii członkostwo w Unii?
Dostatek i niezależność od Anglii
TERESA STYLIŃSKA
Irlandia, która pod względem gospodarczym zalicza się dziś do ścisłej unijnej
czołówki, jeszcze dziesięć lat temu była naprawdę biedna. Nikomu wówczas się
nie śniło, że może stać się ona celtyckim tygrysem. Irlandczycy pocieszali
się, że jest przynajmniej najzamożniejsza z biednych. I rzeczywiście, na
liście zamożności Irlandia przez lata zajmowała dyżurne, trzecie od końca
miejsce, przed Portugalią i Grecją.
Trzydzieści lat temu, przed przystąpieniem do Europejskiej Wspólnoty
Gospodarczej (w 1973 roku, wraz z Wielką Brytanią i Danią), Irlandia była nie
tylko krajem ubogim, ale w dodatku izolowanym, peryferyjnym - nie tylko z
uwagi na położenie - mało znaczącym i na domiar złego żyjącym w cieniu
Wielkiej Brytanii. Wielka Brytania dominowała nad Irlandią pod każdym
względem - gospodarczo i politycznie. Poniekąd to właśnie Brytyjczycy, z
przyczyn ekonomicznych, wciągnęli Irlandię do EWG. Skoro bowiem oni
zdecydowali się na wejście, Irlandczycy musieli pójść w ich ślady. Nie mieli
innego wyjścia.
Dziś Irlandia jest zamożna i niezależna. Jedno i drugie osiągnęła dzięki
wejściu do EWG. "Udział w EWG wyzwolił nas spod historycznej i kulturalnej
dominacji Wielkiej Brytanii i otworzył przed nami szerokie horyzonty. Wejście
do EWG było dla nas jak wyzwolenie" - powiedziała Mary Robinson parę lat
temu, gdy pełniła urząd prezydenta Irlandii.
Jest to oczywiście specyfika więzów brytyjsko-irlandzkich i ich historii,
trudno o tego rodzaju analogię w wypadku innych krajów Unii. Ale jeśli chodzi
o gospodarkę, liczby są aż nadto wymowne. W 1938 roku zależność miała
niemalże kolonialny wymiar - na Wielką Brytanię przypadało 92 procent
irlandzkiego eksportu i 51 procent importu! Przez następne lata udział tego
kraju w irlandzkim handlu powoli się zmniejszał. W 1985 roku eksport do
państw EWG (35 procent całości eksportu) wreszcie przewyższył wielkość
eksportu do Anglii - 33 procent.
Uczeń zostawił mistrza daleko w tyle. I nie tylko mistrza. Irlandzkie
wskaźniki gospodarcze są niekiedy najlepsze w całej Unii. Na przykład tempo
wzrostu w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych najwyższe w Unii: średnio
8,5 procent rocznie. PKB na głowę przekracza 22 500 euro (111 procent unijnej
średniej, podczas gdy w 1973 roku stanowiło zaledwie 59 procent średniej),
inflacja jest poniżej 5 procent, podobnie bezrobocie, które przez lata było
zmorą Irlandii (nawet 20 procent). Niejako ukoronowaniem wszystkich sukcesów
jest udział w strefie euro - dla Irlandczyków dodatkowy dowód, że wyszli z
cienia Wielkiej Brytanii.
Irlandia postawiła na rozwój infrastruktury i nowoczesnych gałęzi przemysłu,
zwłaszcza elektroniki i przemysłu farmaceutycznego, nie zaniedbała rolnictwa,
które nie boi się nawet konkurentów z Polski, i systematycznie inwestowała w
oświatę. Dodajmy do tego zewnętrzne oznaki rozwoju - boom budowlany, ruch na
rynku nieruchomości - a otrzymamy obraz kraju, który odniósł sukces.
Czy byłoby to możliwe bez pomocy Unii? Prawdopodobnie nie - ale same
pieniądze z Unii nie dokonałyby cudu. Według irlandzkich specjalistów, unijna
pomoc to tylko jedna z czterech łap celtyckiego tygrysa. Trzy pozostałe to:
inwestycje zagraniczne, kwalifikacje pracowników i umowy o partnerstwie
społecznym zawierane ze związkami zawodowymi. W równej mierze jak pieniądze,
liczy się i strategia rozwoju. Irlandia, zanim jeszcze weszła do EWG,
postawiła na rozwój inwestycji zagranicznych. Do pewnego stopnia miała
ułatwioną sytuację, przez naturalne więzy z Amerykanami pochodzenia
irlandzkiego, skorymi do inwestowania w dawnej ojczyźnie.
Irlandia zrobiła jednak także dobry użytek z unijnych funduszy. Początkowo z
pomocy korzystały wszystkie regiony kraju, teraz prawo do niej mają tylko
niektóre. Z unijnych pieniędzy, co Irlandczycy z wielką dumą podkreślają, nie
zmarnowano ani grosza. Po pierwsze, starannie przygotowywano plany
wykorzystania tych środków; po drugie, Irlandia nie ma zbyt rozbudowanej
biurokracji, co nie daje urzędnikom szans, by marnować pieniądze. -
Dedykuje to wszystkim pseudopatriotom przeciwnikom UE.