Gość: ***
IP: *.ipt.aol.com
29.10.02, 13:16
Kolejny blamaż polskich informatyków
Wtorek, 29 października 2002 - 00:33 CET (23:33 GMT)
Polskie firmy informatyczne znowu zawiodły. Tym razem nie zadziałał system
obsługujący wybory samorządowe. Dlaczego naszym informatykom prawie nic się
nie udaje? To wstyd, że XXI wieku w Polsce od komputerów pewniejsze są
liczydła ręczne.
Szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki poinformował, że PKW po
policzeniu wyników wyborów powoła inspekcję, która dokona analizy przyczyn
kłopotów z centralnym serwerem Komisji i systemami informatycznymi.
Nadal trwają problemy z centralnym serwerem PKW, bo dwa systemy
informatyczne - centralna baza danych PKW i program dla terytorialnych
komisji wyborczych - są niekompatybilne, nie chcą ze sobą współdziałać.
Stanisław Zabłocki z PKW poinformował w poniedziałek wieczorem na konferencji
prasowej, że po odłączeniu na kilka godzin części terytorialnych komisji
wyborczych od systemu, kłopoty z serwerem nie ustąpiły. Wskazuje to na to, że
przyczyną problemów nie jest "efekt skali" polegający na tym, że
system "wyrzuca" niektórych użytkowników, gdy jest ich bardzo wielu.
Dodał, że jeżeli do wtorku do południa serwer nie zacznie działać prawidłowo,
wdrożony zostanie awaryjny system informatyczny. Być może dane będą musiały
być dostarczane do PKW na dyskietkach lub płytach CD.
Zabłocki podkreślił, że PKW na razie "nie szuka winnych" tego, że systemy
terytorialny i centralny okazały się niekompatybilne, zajmie się tym po
policzeniu wyników wyborów.
"Rzeczywiście system komputerowy trawi pewne schorzenie tajemnicze. Jakie są
objawy tego schorzenia? Otóż zamiast szeroką rzeką informacje z terenowych
komisji wyborczych płyną do nas bardzo wąskim strumyczkiem" - powiedział
Zabłocki.
Według przedstawicieli komisji, problemy z systemem nie opóźnią obliczania
wyników wyborów na tyle, by 31 października - jak zapowiadała wcześniej PKW -
niemożliwe było ogłoszenie oficjalnych wyników wyborów wójtów, burmistrzów i
prezydentów miast.
Głównym wykonawcą systemu informatycznego obsługującego wybory samorządowe
jest firma Prokom Software, która wykonała system centralnej bazy danych,
natomiast firma Pixel opracowała program dla terytorialnych komisji
wyborczych. Audyt obu systemów wykonała natomiast firma Infovide.
To kolejna niedoróbka polskich firm informatycznych. Systemy celne, obsługi
administracji publicznej i regionalnej, kas chorych, ruchu granicznego i
policyjne działają od lat poprawnie nie tylko w krajach wysoko rozwiniętych,
ale i w niektórych państwach Ameryki Łacińskiej (Surinam, Trynidad i Tobago)
i Afryki (Zambia, Botswana). W Polsce nie udaje się ich skutecznie wdrożyć.
Jak podała "Rzeczpospolita" z 16 października, obsługa informatyczna wyborów
ma kosztować ok. 24,5 mln zł .
les, pap
A moze zaprosic informatykow z Zambii? Bedzie taniej i nareszcie sprawnie !