freemason
08.02.06, 14:12
... zapowiedział już, że choćby inne kraje (poza USA) zakończyły misję iracką
wojska polskie pozostaną nad Eufratem i Tygrysem nawet do końca 2007 roku.
Nie mam nic przeciwko dalszej obecności wojskowej w Iraku (choć powinna
ulegać zmniejszeniu i być negocjowana z rządem w Bagdadzie, nie
Waszyngtonie), niemniej czy przez takie jednoznaczne deklaracje lojalności
pod adresem administracji prezydenta Busha Kaczyński nie osłabia naszej karty
przetargowej?
No i czy o pozostaniu polskich wojsk w Mezopotamii nie powinno się -
przynajmniej prtzez grzeczność - rozmawiać z rządem irackim, a nie
amerykańskim?
Mam coraz większe wrażenie, że Kaczyński nie tylko nie zna języków obcych,
ale w ogóle nie ma zielonego pojęcia ani o polityce międzynarodowej, ani o
dyplomacji.