Dodaj do ulubionych

Ani be, ani me

10.02.06, 19:47
Ani be, ani me, ani kukuryku.

Minęło sto dni premierowania pana Marcinkiewicza. Z tej okazji tak zwane „
ośrodki badania opinii publicznej” ( które po ostatnich wyborach
parlamentarnych, powinny spalić się ze wstydu i zapaść pod ziemię !! ),
poinformowały, że pan Premier cieszy się poparciem ponad 60 % obywateli IV
RP. Ponieważ dokonania pana Marcinkiewicza i jego rządu polegają głównie na
wydawaniu pieniędzy których nie ma, a które dopiero trzeba pożyczyć, oraz
ciągłym zapewnianiu, że w przyszłości będą oni wydawać jeszcze więcej
pożyczonych pieniędzy, więc wysokie poparcie społeczne musi w tej sytuacji
zastanawiać. Jest kilka państw na świecie, w których konstytucje zabraniają
rządom wydawania pieniędzy których nie ma, a które trzeba dopiero pożyczyć i
które uznają takie praktyki za poważne przestępstwo. W takich „ zacofanych „
krajach „ dokonania „ pana Marcinkiewicza, zaprowadziłyby go przed oblicze
sądu, który już by wiedział gdzie go na jakiś czas umieścić. Na szczęście
należymy do grona państw nowoczesnych, w których życie ponad stan całego
narodu na koszt przyszłych pokoleń, jest jak najbardziej „ trendy”, więc i
nie dziwota, że naród tłumnie popiera swojego premiera ! . Ale czy tylko
dlatego, że kontynuuje politykę swoich poprzedników „ po nas choćby
potop” ?. Nie tylko !. Inną jeszcze przyczynę wyjaśnia pan Tymochowicz,
specjalista od kreowania wizerunku polityków, czyli gość który z każdego
gówna bicz ukręci, to jest każdego nieudacznika i złodzieja na męża stanu
wykreuje !. Pan Tymochowicz, tak mniej więcej tłumaczy fenomen popularności
premiera: statystyczny polski wyborca, rozumie zaledwie jakieś 5 % tego co
się do niego mówi. Premier Marcinkiewicz- wiedząc o tym - mówi bardzo wolno
i każdą kwestę powtarza dwa albo trzy razy. Przy takiej formie przekazu,
część obywateli zaczyna co nieco „ kumać ”, a obserwując jednocześnie obraz
premiera w telewizji, nabiera przekonania, że ten Marcinkiewicz to dość
rzeczowy gość. Jeśli na przykład premier mówi bardzo wolno i powtarza to dwa
razy, że w dniu dzisiejszym będzie tańczył na studniówce w szkole w Gorzowie
Wielkopolskim, i tuż po tym ważnym oświadczeniu telewizja pokazuje, jak pan
premier faktycznie tańczy na studniówce w szkole w Gorzowie Wielkopolskim, to
wyborcy z radością odkrywają, że zrozumieli co pan premier im powiedział !.
Jeśli pan premier mówi wolno i powtarza trzy razy, że za chwilę zjedzie na
nartach w dół i faktycznie zjeżdża (co pokazuje telewizja), to po raz kolejny
polski wyborca uświadamia sobie własną mądrość, która pozwoliła zrozumieć mu
samego premiera. Ponieważ wszyscy poprzednicy pana Marcinkiewicza na
premierowskim stolcu, mówili za szybko i nie powtarzali po kilka razy tych
samych kwestii, więc nikt ich nie rozumiał i przez to nie popierał, bo jakże
to popierać takiego co bełkocze nie wiadomo o czym ! .
Odkrycie dokonane przez pana Tymochowicza wyjaśniające fenomen poparcia dla
aktualnie nam panującego premiera, może zrewolucjonizować polska scenę
polityczną. Skoro mówiąc bardzo wolno i powtarzając każą kwestię po dwa
razy, pan Marcinkiewicz zyskał poparcie 60 % obywateli, to polityk który
będzie mówił jeszcze wolniej i powtórzy każda kwestię 4 razy, zyska poparcie
120 % obywateli. Oczywiście każde oświadczenie „ ustne ” , musi być
podbudowane przekazem telewizyjnym, ukazującym od strony wizualnej, to samo
co polityk powiedział !. Przekaz telewizyjny winien być wielokrotnie
powtarzany w zwolnionym tempie, i powinien być zsynchronizowany z powtórkami
słownymi. Odkrycie pana Tymochowicza, całkowicie zmieni metody walki
politycznej. Ubiegając się o głosy wyborców, politycy będą się prześcigać w
coraz to powolniejszym wygłaszaniu własnych programów wyborczych i coraz to
częstszych powtórkach tego samego. Ostatecznie zwycięży ten polityk, który na
jednym wdechu, dłużej będzie” ciągnął” jedną sylabę, albo głoskę, na
przykład: beeeeeee-e, albo meeeeee-e, albo kukuryku-uuuuuu ! Politycy ( na
przykład tacy jak Kwaśniewski, któremu pan Wałęsa chciał podać zamiast ręki-
nogę ) , którzy nie będą umieli się zachować, i ani be, ani me, ani kukuryku
nie zaprezentują społeczeństwu, pójdą w odstawkę. Tym sposobem Polacy
doczekają się wreszcie elity politycznej z prawdziwego zdarzenia. (1)


Anthony Ivanowitz
10.luty.2006r.
www.pospoliteruszenie.org



(1) Na gruncie odkrytego przez Tymochowicza prawa, bardzo łatwo wyjaśnić
ciągle klęski wyborcze wielu polityków, na przykład pana Janusza Korwina –
Mikke. Polityk ten mówi tak szybko, tak niechlujnie i bez powtórek, że duża
część wyborców sądzi, że mówi on w języku ....węgierskim. Wręcz skandaliczna
jest strona wizualna jego publicznych wystąpień. Podczas którejś z kampanii
wyborczych, podjechał on pod gmach Ministerstwa Finansów na ... słoniu i po
zejściu z tego zwierzaka, wygłosił wykład ( w języku węgierskim ) o polskim
systemie podatkowym, mając za słuchaczy przypadkowych przechodniów. Cały
ten powiedzmy „hepenning”, sfilmowała polska telewizja i wyemitowała w
dzienniku. Część telewidzów sądziła, że to reklama objazdowego cyrku, w
którym pan Janusz jest treserem słoni. Inni myśleli, że to słoń uciekł z ZOO
i że ujął go przechodzący nieopodal ambasador Węgier. Na drugi dzień po
emisji, ludzie zastanawiali się dlaczego ambasador węgierski prowadził
afrykańskiego słonia do polskiego ministra finansów ? Czyżby w celu
opodatkowania, albo ukarania z powodu braku kasy fiskalnej ? A może to
dyrektor ZOO, prowadził słonia do ministerstwa, by w naturze opłacić podatek
VAT ? Czort jeden się w tym wszystkim rozezna ! .
Gdyby pan Janusz, siedząc jeszcze na słoniu, powiedział w języku innym niż
węgierski, bardzo wolno i powtórzył to cztery razy, że za chwilę zejdzie ze
słonia, po czym w świetle kamer telewizyjnych by z tego słonia zlazł, to
aplauz widowni byłby niebywały, gdyż po raz pierwszy ludzie by go
zrozumieli !! Miliony miłośników zwierząt, cyrkowców, weterynarzy, młodych
kobiet ( które uwielbiają ekscentrycznych mężczyzn) głosowałoby na niego.
Byłby Prezydentem !!!. A tak,.... to dupa blada !.


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka