Dodaj do ulubionych

Pan i władca

27.02.08, 10:54
czytając wątek o feminizmie przyszlo mi do glowy, że ja chyba nie
znam żadnej pary wśród swojej rodziny i przyjaciół, która
funkcjonowalaby na zasadzie facet-praca-kariera, kobieta-dom-
umozliwianie facetowi rozwoju zawodowego. Wszędzie partnersko
jest...może to dlatego, ze po prostu ja tak żyje i dlatego mam
takich przyjaciół, czy może dlatego, że taki sztywny podział
obowiązków to już przeżytek?
Obserwuj wątek
    • sabriel Re: Pan i władca 27.02.08, 11:03
      Ojej co za sielanka...
      No to ja znam sporo.
      Związków "partnerskich" niestety nie widzę w swoim otoczeniu.Układów
      gdzie obydwoje pracują znam wiele. Ale nie uważam je za model
      partnerski bo kobieta dodatkowo zasuwa jeszcze w domu, a "pan mąż"
      czeka na podanie mu obiadu i zrobienie wszystkiego za niego.
      • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:07
        ja wracam z pracy wieczorem. mój facet wieczorem wychodzi do pracy.
        Jak wchodzę do domu mam obiad na stole i zakupy w lodówce. Rano
        przed praca wrzucam pranie, on później rozwiesza. Jest dobrze. I
        nigdy nie bylo walki o podział obowiązków. Jakoś samo się tak zrobiło
        • sabriel Re: Pan i władca 27.02.08, 11:14
          No to, to ja rozumiem :)))

          Ale nie wszędzie jest tak różowo.W wielu domach faceci nie są
          domyślni,a kobiety nie robią nic żeby to zmienić.
          Poza tym nadal mocno pokutuje zasada-"domem zajmuje się
          kobieta", "to należy do kobiecych obowiązków".
          • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:16
            by mój chłop czekał na obiad zanim wróce to by z głodu padł...Mówi
            się, że są takie rodziny. Ja nie znam. I w dodatku wychowywałam się
            w domu w którym mama pracowala, a tata zajmował sie dziećmi
            • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 11:20
              Widzisz, u Ciebie chyba po trosze ten układ z facetem wziął się
              stąd, że ze względu na nietypowy tryb życia inaczej się po prostu
              nie dało ;)
              Gdybyście oboje pracowali w systemie 9-17, może wyglądałoby to
              trochę inaczej...? Tak tylko zgaduję...
              • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:24
                raczej nie, bo mój facet nie lubi mojej kuchni i w dodatku uważa, że
                tylko on zrobi dobre zakupy. ja wiecznie kupię jablka czy marchewkę
                nie w tym sklepie co trzeba
                • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 11:27
                  No to przyznam szczerze, że takiego typa to ja w życiu swoim nie
                  spotkałam ;)
                  Facet i zakupy bez karteczki, z dokładnym wskazaniem, w którym
                  sklepie rzeczony towar powinien zostać zakupiony i jakimi cechami
                  powinien się charakteryzować = katastrofa :)))
                  Mój się już trochę wyrobił, ale zajęło to lata...!
                  • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:30
                    ja właśnie dostaje takie karteczki jak zostaje wysłana po zakupy ;)
                    • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 11:32
                      Świat stanął na głowie! ;)))
                      • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:39
                        jak ja ganiam po jablka na drugi koniec osiedla, to też tak sobie
                        myślę ;)))
                  • nekomimimode Re: Pan i władca 27.02.08, 12:12
                    jesu , nie wyobrażam sobie żeby ktoś nie potrafił zrobić zakupów
                    • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 12:18
                      Zrobić zakupy to mój zrobi, tylko bez karteczki jakoś nie potrafi
                      zakupic dokładnie tego, o co go poproszę ;)
                      Tak już ma.
                      • nekomimimode Re: Pan i władca 27.02.08, 12:21
                        no to normalne , ja też potrzebuję karteczki jak mam kupić więcej
                        niż 3 , 4 rzeczy. mój za to nie czego efektem są nieplanowane miłe
                        niespodzianki ;)
                        • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 12:25
                          Jak mojemu nie dawałam karteczek i wysyłałam na duże zakupy do
                          marketu, to przywoził tony jakichś dziwnych produktów, z których
                          większość potem musiałam wyrzucać, bo nie byliśmy w stanie tego we
                          dwójkę przerobić :)))
                          Podziękuję za takie niespodzianki ;)
                          • nekomimimode Re: Pan i władca 27.02.08, 12:27
                            na szczęście najczęściej robi niespodzianki jedzeniowe
                            • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 12:30
                              No mój też, dlatego muszę wyrzucać - bo się ch*lerstwo
                              najzwyczajniej w świecie psuje! :)
                              • nekomimimode Re: Pan i władca 27.02.08, 12:34
                                w moim przypadku nie ma możliwości żeby batoniki się zepsuły =D
                                • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 12:36
                                  :D
                                  Mój głownie kupuje jogurty, maślanki, serki i inne takie. Bo trzeba
                                  się zdrowo odżywiać :D
                                  • nekomimimode Re: Pan i władca 27.02.08, 12:41
                                    to też ale bardzo się z tego cieszę bo też się nie zmarnuje
                                    chyba ,że któraś by się gdzieś ukryła ;)
                                  • nekomimimode Re: Pan i władca 27.02.08, 12:42
                                    nawiązując- dziwne ,że wciąż panuje przekonanie,że faceci są
                                    bardziej konkretni
                                    • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 12:48
                                      No może i są, ale nie w sprawach tak do bólu przyziemnych ;)
                                      Mój na przykład do każdego problemu małżeńskiego podchodzi jak do
                                      zadania do wykonania - postawienie problemu (ale nie jakieś tam 'bo
                                      ja się martwię', 'bo ja się boję', itp., tylko KONKRETNIE właśnie) -
                                      poszukiwanie rozwiązania - wdrażanie rozwiązania w życie. Nie ma
                                      mowy o rozmowie dla samej rozmowy, nie rozumie sformułowania 'bo ja
                                      muszę się wygadać'. Wszystko musi mieć cel ;)
                                      Ja troszkę bardziej emocjonalna jestem :)
                    • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 13:31
                      też sobie nie wyobrazałam, ze nie umiem robić zakupów ani gotowac
                      do czasu az zamieszkalam z Promem. Teraz wolę robić zakupy tak jak
                      on chce. Ostatnio nie tknął ani jednej mandarynki, bo kupiłam nie w
                      tym sklepie, co trzeba. Chimery ma chłopak, ale da sie z tym żyć.
                      Zwłaszcza, ze zakupy robie pewnie z raz na tydzień
        • goblin.girl Re: Pan i władca 27.02.08, 11:20
          > ja wracam z pracy wieczorem. mój facet wieczorem wychodzi do pracy.

          Przy takim rozkładzie dnia to logiczne. BTW, kiedy się widzicie na dłuzej?
          My pracujemy teoretycznie w dzień, ale ponieważ rozliczamy się z efektów
          wykonanej pracy, a nie czasu jej wykonywania, wiec tak naprawdę to dość umowne,
          od której do której pracujemy. Kwestie prac domowych załatwia ten, kto ma wiecej
          czasu. Ostatnio ja, bo z praca mam luźniej. Kiedy siedziałam długo nad robota,
          miałam obiad podstawiany pod nos na biurko.
          • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:25
            czas dla siebie to gdzieś od 23.30 do 2 w nocy i rano tak do 11. I
            weekendy
    • goblin.girl Re: Pan i władca 27.02.08, 11:07
      Wszędzie partnersko
      > jest...może to dlatego, ze po prostu ja tak żyje i dlatego mam
      > takich przyjaciół, czy może dlatego, że taki sztywny podział
      > obowiązków to już przeżytek?

      W dzisiejszych czasach mało kobiet może sobie pozwolić,żeby w ogóle zrezygnować
      z pracy, ale jeśli staje się przed wyborem - jedno poswięca wiecej czasu na dom,
      rezygnujac z awansu zawodowego, drugie - poświeca wiecej czasu na karierę, żeby
      wspiać się wyżej i zarabiac więcej, to najczęsciej to drugie jest meżczyzną.
      Chciałabym zauważyc, ze to też jest paretnerstwo, o ile obu stronom odpowiada
      taki układ i ządna nie czuje się ograniczana ani nadmiernie obciążona. Takie
      układy znam, głownie w środowisku naukowym, z którym jestem blisko związana.
      • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:10
        pewnie, ze jak takim ludziom jest dobrze, to niech tak żyją. Ich
        sprawa. Przecież każdemu chodzi o to, zeby byc szcześliwym
    • funny_game Re: Pan i władca 27.02.08, 11:12
      Chodzi tylko o to, żeby każdy mógł żyć i funkcjonować w związku tak, jak tego
      potrzebuje. Jeśli ktoś jest szczęśliwy dbając o dom, to łaj not?
      • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:14
        nie chodzi mi o szczęście tylko o istnienie. Nie neguję żadnego z
        ukladów, na to jestem za leniwa. Pytam tylko o istnienie
        • funny_game Re: Pan i władca 27.02.08, 11:21
          Tak, takie szczęśliwe stadła istnieją. A warunkiem tej, hłihłi, szczęśliwości
          jest uznanie, że każdy z tych modeli samorealizowania się (praca i dom) sa
          równorzędne. I nie ma panów lub pań władczyń.
          • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:26
            generalnie o szacunek do drugiego człowieka chyba chodzi
            • funny_game Re: Pan i władca 27.02.08, 11:28
              :)
              Tak i to w bardzo szerokim ujęciu. I o szacunek dla jego pracy, czy przynosi ona
              korzyści materialne czy niematerialne.
              • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:31
                i wartosci człowieka z powodu istnienia a nie robienia
                • funny_game Re: Pan i władca 27.02.08, 11:39
                  Ciekawe, czy z teorii też tak wszyscy ładnie obryci jak my :DDD
                  • prom_do_szwecji Re: Pan i władca 27.02.08, 11:44
                    nie watpie ;))))))))
                • stedo Re: Pan i władca 27.02.08, 12:14
                  To jak się ma to twierdzenie do opinii negatywnej o facecie, który tylko
                  "istnieje" w domu, i współczucia dla kobiety, która w tym domu "robi"?
    • tezromantyczka Re: Pan i władca 27.02.08, 11:13

      Ja też nie znam ani jednej takiej pary, dlatego dyskusje na ten
      temat uważam za sztuczne, a dodatkowo nudne.
    • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 11:17
      Hmm, ja znam kilka takich par...
      Moja dobra przyjaciółka z czasów studenckich (bardzo zdolna, po
      dwóch fakultetach), po urodzeniu dziecka rzuciła pracę, żeby
      siedzieć z małą w domu. Zachwyciła sie byciem pełnoetatową matką. Po
      roku urodziła drugą córkę i wciąż ocieka szczęściem :)
      Mojej bratowej też tak było źle zostawiać syna z opiekunką jak
      wychodziłą do pracy, że najpierw przeszła na pół etatu, a teraz, jak
      jest drugi raz w ciąży, zupełnie zrezygnowała z pracy zawodowej.
      Obie są utrzymywane przez dobrze zarabiających mężów. I jeszcze
      jedna ważna rzecz - każda z nich realizuje się również
      intelektualnie, że tak powiem. Bratowa eksternistycznie kończy
      studia doktoranckie, jeździ na różnego rodzaju zjazdy i konferencje,
      a jednocześnie realizuje swoje sportowe pasje (basen, bieganie,
      rower). A przy tym dba o dom, z pomocą opiekunki. Czasem zazdroszczę
      jej takiego życia...
      • goblin.girl Re: Pan i władca 27.02.08, 11:26
        Bratowa eksternistycznie kończy
        > studia doktoranckie, jeździ na różnego rodzaju zjazdy i konferencje,

        a czy czemuś to służy, poza realizowaniem jej ambicji? ;) logiczne jest, ze po
        doktoracie następuje dalszy rozwój naukowy. Akurat wsród tych par, co znam, jest
        kilka kobiet, które porobiły doktoraty "do szuflady" albo obroniły sie i pracują
        na stanowiskach technicznych, bo taki model życia sobie obrały. Rozwój naukowy
        wymaga poświęcenia dużo czasu, a one wybrały dom i rodzinę.
        • doloresa Re: Pan i władca 27.02.08, 11:31
          Pewnie za parę lat wróci pełnoetatowo na uczelnię, chociaż w sumie
          to rzeczywiście chyba sama jeszcze nie jest pewna...Może być tak, że
          wybierze dom i dzieci, może być tak, że takie życie ją zmęczy. Czas
          pokaże.
          Ja przyznam, że jak mam ciężki dzień w pracy i sobie pomyślę, jak
          marnie zarabiam, to mi się marzy: facet zarabiający krocie, ja
          zajmująca się spacerami z psem i czytaniem książek, a także
          nadzorowaniem pani sprzątającej ;)
    • modliszka24 Re: Pan i władca 27.02.08, 19:25
      to jest przyklad moich rodzicow ale oni sa zadowoleni i zyja pelnia zycia
      • wielo-kropek Re: Pan i władca 27.02.08, 19:33
        Obowiazki zawsze wynikaly i wynikaja z potrzeb. Dlaczego mowisz
        sztywnych. Wszystko zalezy od ludzi. Jak ktos chce je usztywniac
        to beda sztywne. Moga byc rownie dobrze luzne.
    • ann.k Re: Pan i władca 27.02.08, 20:00
      Ja znam kilka takich małżeństw, ale one mimo wszystko bardziej
      pasują do opisanego przez Ciebie modelu "pan i władca". Bo kobiety
      nie pracują, bo mąż im zabronił iść do pracy argumentując, że on
      jest po to facetem, żeby ona nie musiała nic robić. Co ciekawe nie
      znam żadnego modelu ze szczęśliwą żoną dbającą o dom. Te układy,
      które ja znam mają jeszcze gosposię i opiekunkę do dziecka, więc
      żona zajmuje się spotkaniami z koleżankami jak ona niepracującymi,
      kluby fitness, salony piękności, itd... Takie żony muszą być
      zawsze "wystrzałowe", żeby się mąż miał z kim pokazać.
    • justysialek Re: Pan i władca 27.02.08, 21:21
      Ja bym tego nie odczytała, jako sztywny podział obowiązków.
      To nie tak, że mój mąż kazał mi siedzieć w domu, bo on się musi
      realizować. Taki ukad tez może być partnerski. Patner to nie jest
      tylko ten, który robi dokładnie to samo co ja!
      On lubi swoją pracę, dla niej przeprowadziliśmy się do innego
      miasta. Spędza w niej dużo czasu, wraca wykończony ale jest
      szczęśliwy. Dlaczego miałabym mu tego zabraniać?!
      Moja praca nie wymaga tak wielu poświęceń, ani tyle czasu (choć
      płacą marnie) ale też daje mi dużo satysfakcji. Więc naturalne jest,
      że skoro mam więcej czasu to zajmuję się też domem. A on, jak wróci
      to i tak pomaga, nie marudząc. Nikt nie czuje się uciskany, zmuszany
      do niczego itp. Ja taką sytuację w pełni akceptuję i dobrze mi z
      tym. Osobiście nie czuję potrzeby spędzania w pracy 10h dziennie, a
      praca w domu nie jest dla mnie utrapieniem.
      Dodam, że jestem szanowana, moje zdanie bardzo się liczy (w zasadzie
      większość domowych decyzji podejmuję ja - bo wszystko sama
      załatwiam). Prowadzę domowe finanse i nie jestem z nich rozliczana.
      Ostatnio sama zrobiłam kosztorys remontu i mąż go "zaakceptował"
      nawet nie oglądając zbyt dokładnie tuż przed podpisaniem (biedak,
      nie wie, co go czeka ;-). I jemu też to pasuje, on nie znosi
      planowania, wyliczania itp.
      Mąż szanuje moją pracę, nie uważa mnie za gorszą, nie uważa, że to
      są moje za...ane obowiązki. Nigdy nie dał mi odczuć, że jest moim
      panem i władcą. To reakcje innych są takie. To inni (znajomi,dalsza
      rodzina, obcy) sprawiają, że czuję się "kurą domową". I takie wątki
      jak ten...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka