ateista.blog.pl
14.02.06, 07:01
Bitwa o Walentynki na pewno nie jest najważniejszą batalią dla współczesnych
krzyżowców, ale ewentualne zwycięstwo miałoby znaczenie propagandowe, ze
względu na popularność tego święta. Byłoby to więc kolejne święto, którego
najważniejszym elementem stanie się msza w kościele. Nie wydamy pieniędzy w
sklepach, lecz rzucimy na tacę, a nasze wyznania miłosne zabrzmią dostojnie i
uroczyście, gdy zostaną odczytane podczas mszy. Może nie jest to zabawne,
ale za to słuszne, godne i zbawienne. Ale czy naprawdę tego chcemy? Czy
pozwolimy sobie odebrać nasze Walentynki?
Szał uczuć (religijnych)