Gość: Oszołom z RM
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.11.02, 08:22
Jeśli Polska wejdzie do Unii Europejskiej, będzie musiała prawdopodobnie
m.in. zmienić definicję rodziny. Lewicowi deputowani do Parlamentu
Europejskiego chcą zmienić definicję rodziny w prawodawstwie Unii
Europejskiej, tak by obejmowała ona również związki homoseksualne i
konkubinaty.
Lewicowi deputowani forsują rozszerzenie pojęcia "rodzina" w unijnym
prawodawstwie także na "współmałżonków niezależnie od płci", a
także "zarejestrowanych partnerów niezależnie od płci".
Zdaniem Sarah Ludford, deputowanej z frakcji Europejskich Liberalnych
Demokratów, Unia powinna wprowadzić definicję słowa "rodzina" szerszą niż
tradycyjna. Swoją poprawkę Ludford zgłosiła przy okazji prac nad nową
dyrektywą "Prawo obywateli UE i ich rodzin do wolnego przemieszczania się i
miejsca zamieszkania w ramach państw członkowskich". Liberalna
parlamentarzystka twierdzi, że jej propozycję popiera większość deputowanych.
Europejska definicja słowa "rodzina" powinna zostać przeniesiona z realiów
XIX wieku na realia XXI wieku - twierdzi liberalna deputowana.
Pretekstem do tych "zmian" są poprawki do prawa do "swobodnego
przemieszczania się w ramach UE". Jest to jeden z tak zwanych fundamentów
Unii, który pierwotnie ograniczał się do swobody przemieszczania, wyboru
miejsca zamieszkania i pracy w dowolnym państwie UE. - Jeśli chcemy stworzyć
europejską przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości, musimy
zagwarantować równość i przezwyciężyć przestarzałe tradycyjne modele, które
ograniczają podstawowe prawa - wyjaśnia brytyjska eurodeputowana.
Obrońcy homoseksualistów i zwolennicy zmiany definicji pojęcia "rodzina" w
Parlamencie Europejskim zawiązali swoistą koalicję ponad frakcjami. Są wśród
nich socjaliści, Zieloni i lewaccy radykałowie. Te trzy frakcje, głosując
wspólnie, mają większość 323 głosów, po cichu liczą również na wsparcie
części grupy tak zwanych chrześcijańskich demokratów. Lewacy i liberałowie
boją się jednak, że chadecy mogą wprowadzić dyscyplinę w tej sprawie.
Głosowanie nad propozycją socjalliberałów odbędzie się na początku grudnia.
Gdyby PE ją poparł, jest jeszcze nadzieja, że zostanie zablokowana w Radzie
Ministrów UE. Do tej pory Unia nie próbowała tworzyć własnej wykładni
instytucji rodziny. Jeśli jednak dyrektywa zostałaby przyjęta w proponowanej
formie, państwa członkowskie Unii musiałyby się do niej dostosować. Musiałyby
to zrobić także kraje, które do niej dołączą, a więc również Polska, gdyby
wstąpiła do UE.