Dodaj do ulubionych

Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie?

04.03.06, 06:44
Teraz po ogloszeniu decyzji, ze „Balcerowicz musi odejsc” rozpoczyna się
najciekawszy okres wladzy PiS.
Oczywiscie, Balcerowicz nie jest niezastapiony (jak każdy człowiek), ale tak
się sklada, ze stanowil swego rodzaju „symbol” i gwarancje stabilności
polskich finansow.
Przez ludzi znających gospodarke nie tylko z gazet, operacja ew. zastepowania
LB jest oczekiwana jako istotna cezura dla przemian w Polsce.
Z tego co widac i słychać wyglada na to, ze PiS zabiera się do tego w zwykly
dla siebie sposób, czyli jak to najbardziej zepsuc. Ogłaszanie znacznie
wczesniej zastapienie LB jako „walki z doktryna monetaryzmu” (czy dr hab.
od „socjalistycznego prawa pracy” i jego doradcy gospodarczy od studiowania
gazet czytali cos bardziej zaawansowanego w „tym temacie”?), rozpoczyna
ciekawy okres. A jeszcze wczesniej kandydat na posla Z. Ziobro tez twierdzil,
ze ma swoich ludzi. Będzie wiec bardzo, ale to bardzo ciekawie!

Możnaby duzo pisac i mowic, ale to już dla fachowcow i chyba nie w naszym
kraju.

Na Forum, gdzie trzeba krotko, tez powiem krotko. Jak mój Mistrz Wernyhora
uwazam, ze teraz zacznie się „ostra jazda”. Wladza PiSu wkrotce doprowadzi do
kryzysu finansowego (oby jedynie niewielkiego!). Oczywiście, będą się starali
zrzucic to na innych - „LB musi odejść” jako ew. centralny punkt nowej
kampanii wyborczej? Ale czy tez „lud ciemny” to kupi? Dla tych, którzy ciesza
się, ze na razie „rynki” lubia rzad powiem tylko tyle, ze rynki sa na tyle
silne, ze latwo nie histeryzuja. A teraz ze sprawa LB i kilkoma sporami z
Unia, to się zaczyna cos, co zmusi „rynki” do reakcji.

Na razie zastepowanie LB jest prowadzone tak, jakby ktos celowo, albo z
głupoty chciał wywołać zaburzenia finansowe w RP.

Na koniec. Te uwagi sa dla tych, którzy nie tylko czytaja gazety. Polityka LB
nie była idealna, ale nikt nic innego nie dawal, oprocz księżycowych
alternatyw.

Powyższe dedykuje wyborcom PiS mającym kredyty w dewizach.

Obserwuj wątek
    • mariner4 Jeżeli chodzi o finanse 04.03.06, 09:14
      to bardziej ufam Balcerowiczowi niż Kaczorom.
      Widocznie czeka nas jeszcze rozp....... finansów publicznych.
      Zapamiętajmy dobrze wypowiedzi polityków w tej kiwestii. Jeżeli rozwalą
      gospodarkę, to jedynie lincz jest adekwatną karą. Ale wtedy nie wolnio sie pomylić!
      M.
    • cyber.wernyhora Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 10:42
      Jakas dziwna cisza. Co na to etatowi wspieracze PiS na tym Forum? Czyzby mieli
      oszczednosci na kontach w Szwajcarii? Nawet jak nie maja nic, to przeciez tych,
      ktorzy oni popieraja na pewno cos maja - czy tez w Szwajcarii?

      • czyste.dobro Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 10:56
        cyber.wernyhora napisał:

        > Jakas dziwna cisza. Co na to etatowi wspieracze PiS na tym Forum? Czyzby
        mieli
        > oszczednosci na kontach w Szwajcarii? Nawet jak nie maja nic, to przeciez
        tych,
        >
        > ktorzy oni popieraja na pewno cos maja - czy tez w Szwajcarii?
        >

        mam nadzieję, że zanim dojdzie do podjęcia decyzji o NBP, polskim władzom ktoś
        przywróci rozum, umiar i rozwagę
    • p.smerf Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 10:56
      Najlepiej jak to będzie fachowiec całą gębą. Np. taki który powiedział: "Jak to
      w Polsce brakuje pieniędzy? Przecież w bankach jest pełno".
    • elfhelm Ja myślę, że PiS się opamięta 04.03.06, 11:29
      i na prezesa NBP wystawi kogoś w miarę rozsądnego (oby!) - może jakiegoś awsowca
      z I kadencji Rady Polityki Pieniężnej
    • diabelek_x Symbol odchodzi. 04.03.06, 11:57
      cyber.wernyhora napisał:
      cyber.wernyhora napisał:

      > Teraz po ogloszeniu decyzji, ze „Balcerowicz musi odejsc” rozpoczyn
      > a się
      > najciekawszy okres wladzy PiS.
      > Oczywiscie, Balcerowicz nie jest niezastapiony (jak każdy człowiek), ale tak
      > się sklada, ze stanowil swego rodzaju „symbol” i gwarancje stabilno
      > ści polskich finansow.
      ===============================
      Czyli w przeciwienstwie do towarzyszy radzieckich nie bedzie Wernyhora plakal
      po smierci Stalina, ale uwaza, ze juz samo odsuniecie pana Balcerowicza "swego
      rodzaju symbolu" sprowadzi na kraj nieszczescie.
      Przeciez to dotychczasowa polityka antyinflacyjna Banku Centralnego, wysokie
      koszty kredytow pozwalaly na utrzymanie wartosci polskiej zlotowki na wysokim
      poziomie, ale ta wlasnie sytuacja czynila import bardziej oplacalny. Jezeli
      lepiej oplaca sie sprowadzac z zagranicy, to po co produkowac na miejscu. W
      konsekwencji wzrasta bezrobocie i brak srodkow platniczych w potfelu polskiego
      obywatela i coraz wieksza liczba ludzi zamiast kupowac moze jedynie popatrzec
      na wystawy i pelne polki. "Symbol" odchodzi dlatego, ze nie chce firmowac
      niezbednych zmian dotychczasowej polityki Banku Centralnego, co bedzie zwiazane
      ze spadkiem wartosci zlotowki.
      • szatek100 Re: Symbol odchodzi. 04.03.06, 17:49
        Złotówka jest droga , bo rząd co roku emituje obligacje za 40 mld złotych by
        spłacać deficyt.Zagraniczne fundusze skupują złotówki , by móc za nie kupić te
        dobrze oprocentowane papiery .A większy popyt oznacza wzrost ceny.Zamiast jednak
        ciąć deficyt lepiej wszystko zwalić na Balcerowicza .Jakież to polskie...

        pzdr
        • zhureck W końcu pierwszy dał im przykład tow. Balcerek :) 04.03.06, 19:50
          To za pierwszego Balcerowicza właśnie zaczęto wypuszczać obligacje, godząc się
          niejako, iż ta praktyka, a nie cięcie deficytu, będzie nieodłączną
          częścią "zarządzania" publicznymi finansami. To także za Balcerowicza w
          MinFinie doszło do pierwszego załamania budżetowego (koniec 1999 r). Takoż to w
          latach 1998-2001 dług publiczny rósł w niespotykanym wcześniej tempie (ponad
          12% rocznie). Taki on ci prześwietny, "liberalny" ekonom.

        • diabelek_x Re: Symbol odchodzi. 05.03.06, 00:22
          Palnalem glupstwo.
          Za Balcerowicza stopy procentowe ulegaly stopniowej obnizce, a nizsze stopy
          procentowe Banku Centralnego musza sie przelozyc na obnizenie oprocentowania
          kredytów, czyli nie mozna tutaj winic Balcerowicza.
          Wyglada na to, ze to przede wszystkim nadmierne wydatki dotychczasowych rzadow,
          rosnacy deficyt i emitowane obligacje na wysoki procent sa przyczyna zwolnienia
          rozwoju gospodarki i bezrobocia.
      • akkj Re: Symbol odchodzi. 04.03.06, 21:07
        diabelek_x napisał:

        (bełkot ekonomicznego niedorozwoja)

        Nie kompromituj się już swoją głupotą.
        • diabelek_x Re: Symbol odchodzi. 05.03.06, 12:02
          A kolega "ekspert" co ma w tej sprawie do powiedzenia?
    • zhureck Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 12:07
      "Symbol" co najwyżej oportunisty-etatysty który co innego gada, a co innego
      robi. I nie ma co biadolić, przyjdzie inny socjalista wytyczne IMF/WB/EC...
      pardon, zupełnie suwerenną politykę tow. Balcerka kontynuujący, albowiem innego
      wyjścia w obliczu naszej zależności od w/w instytucji i międzynarodowej lichwy
      po prostu ma.
      • dr.szfajcner Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 12:29
        zhureck napisał:

        zupełnie suwerenną politykę tow. Balcerka kontynuujący,

        Cholera - a Radio Maryja twierdzilo ze po wejsciu
        Polski do UE zurek bedzie zakazany. ;-)
    • panzerpapst Przyjdzie kolejna pacynka Jarusia 04.03.06, 12:15


      • frau_blada Wystarczy Zyta 09.03.06, 11:10
        Jak zrobi porzadek z finansami publicznymi nalezaloby sie jej to stanowisko.
        Akurat w sam raz. Skonczy ustawy i bedzie wolna.
        :)
    • ukos Przyjdzie inflacja 04.03.06, 12:53
      Kolesie aż się palą do ręcznego sterowania i dodruku.
      • ukos No, chyba że to będzie Grabowski 04.03.06, 12:55
        I że mu nie zmienią ustawy.
      • zhureck Re: Przyjdzie inflacja 04.03.06, 13:01
        Czyżbyś sugerował, że Św. Balcerowicz nigdy ręcznie nie regulował i nie
        dodrukowywał pieniążków?
        • ukos Balcerowicz to socjalista umiarkowany 04.03.06, 14:00
          Dlatego dużo nie dodrukowywał - inaczej inflacja byłaby, że ho, ho!
    • b.krakus jedno co było w tym kraju w miarę pewne 04.03.06, 13:48
      to złotówka, a na takiej pewności opiera się wszystko inne...
      • kitop To fatalna zapowiedź! 04.03.06, 14:06
        Dopóki autorzy IV RP grzebali w administracji, prawie, oświacie czy usiłowali w
        mediach, jak ostatnio, to jeszcze można było znieść. Z czasem te wszystkie
        głupoty da się jakoś odkręcić. Ale zapowiedź ingerencji w delikatną i wrażliwą
        sferę gospodarki to groza! Oczywiście to też jakoś przeżyjemy ale skutki bedą
        długofalowe i dotkną wszystkich. Także tych, którzy dziś popierają amatorów u
        władzy. Kiedyś się ockną także ale kiedy nadejdzie to "kiedyś"? Kiedy goli i
        bosi będziemy dryfowali w stronę Argentyny?
        • b.krakus Re: To fatalna zapowiedź! 04.03.06, 14:26
          "Także tych, którzy dziś popierają amatorów u władzy."

          nie "także", tylko w pierwszej kolejności!
          • karlew Re: To fatalna zapowiedź! 04.03.06, 14:28
            zagdzam się
            • kitop Re: To fatalna zapowiedź! 04.03.06, 14:47
              Jak wynika ze statystyk powyborczych, zwolennicy PiSu to przeważnie ludzie mało
              zamożni o dość niskim statusie społecznym. Właśnie ich najbardziej dotknie
              (żeby nie powiedzieć uderzy w d..) wzrost inflacji - nieunikniony po odejściu
              Balcerowicza, zwolennika "monetaryzmu". Nagle się okaże, że ich renty,
              emerytury czy głodowe pensyjki staną się "lżejsze" a tania dziś (relatywnie)
              zywność okaże się dro9ga i wystarczy zaledwie na suchy chlebuś. Ale oni tego
              nie rozumieją, choć to elementarz ekonomiczny. Ba! Gdyby to rozumieli to by nie
              głosowali na PiSy, LPRy czy inne za przeproszeniem Samoobrony.
        • pg.ppn będzie Argentyna... 04.03.06, 14:49
          Plany "rodaków" z bliskiego wschodu (listę można znaleźć bez problemu w
          necie): - wyniszczyć kraj finansowo; - pozbawić 5 milionów pracowników posad
          poprzez zrujnowanie zakładów pracy, nawet tych które przetrwały od 1918 roku; -
          zrujnować rolnictwo aby 3 miliony rolników emigrowało "za chlebem"; -
          "oczyścić" kraj z inteligencji patriotycznej; - wyludnić kraj innymi sposobami
          do liczby 15 milionów Polaków, którzy będą służyć kolonizatorom z 'zijonu' za
          wyrobników; - zwiększyć opłaty za uniwersyteckie studia i naukę w szkołach
          średnich, aby Polacy mieli tylko podstawowe wykształcenie niezbędne do najemnej
          pracy w resorcie usług i pracy robotniczej według schematu wypracowanego na
          Palestyńczykach.
          oczywiście, wg czytelników gw, jestem oszołomem :-), ale oni swoiście
          rozumieją "wolność słowa" - na zasadzie filozofii Kalego...
      • dr.szfajcner PiS gorszy od postkomunistow 04.03.06, 14:44

        a przede wszystkim glupszy.
    • pg.ppn żartujesz sobie? 04.03.06, 14:43
      "gwarancje stabilności polskich finansow." - lol, rzeczywiście, jesteśmy
      imperium stabilności :-)))

      chyba nie wiesz co ten syjonista zrobił po okrągłym stole... ale jeśli to
      piszesz tu, to się nie dziwię.
      ten łajdak (mocniej nie mogę powiedzieć) powinien stanąć przed POLSKIM
      TRYBUNAŁEM STANU. na razie jest bezkarny, bo sądy i władza są nadal czerwone...
      a trybunał jest tak "polski" jak ue.
      Boże, błogosław Polskę!

      dopóki Polacy nie będą rządzić w Polsce, dopóty będzie u nas bagno.
      (oczywiście narodowcy - to najlepsza opcja dla każdego państwa, nacjonalista to
      nie faszysta ani szowinista. ale ciemne lewactwo i tak świadomie miesza te
      pojęcia).
      • kitop Re: żartujesz sobie? 04.03.06, 14:49
        pg.ppn napisał:

        > "gwarancje stabilności polskich finansow." - lol, rzeczywiście, jesteśmy
        > imperium stabilności :-)))
        >
        > chyba nie wiesz co ten syjonista zrobił po okrągłym stole... ale jeśli to
        > piszesz tu, to się nie dziwię.
        > ten łajdak (mocniej nie mogę powiedzieć) powinien stanąć przed POLSKIM
        > TRYBUNAŁEM STANU. na razie jest bezkarny, bo sądy i władza są nadal
        czerwone...
        >
        > a trybunał jest tak "polski" jak ue.
        > Boże, błogosław Polskę!
        >
        > dopóki Polacy nie będą rządzić w Polsce, dopóty będzie u nas bagno.
        > (oczywiście narodowcy - to najlepsza opcja dla każdego państwa, nacjonalista
        to
        >
        > nie faszysta ani szowinista. ale ciemne lewactwo i tak świadomie miesza te
        > pojęcia).

        BOŻE! ZLITUJ SIĘ NAD NIM I JEMU PODOBNYMI!
    • wan4 Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 15:29
      Właśnie troche (w ramach relaksu) powymądrzałem się pod artykułem;)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=37862368&a=37889812
      Imho właśnie odwraca się trend na EUR/PLN (i GPW również). W 07r będą zagrożone
      konstytucyjne progi zadłuzenia. Do tego prawdop. kary KE za deficyt budzetowy,
      fatalne wykorzystanie funduszy z UE, permanentna wojna ze wszystkimi,
      blokowanie prywatyzacji itd. - psuje dobrą dotąd atmosfere wokół Polski. Kryzys
      to kwestia czasu. Otwartym pozostaje pytanie o jego skale.

      Najbardziej obawiam się jednego- jak już będzie gorąco to rządzące nami
      ciemniaki oddadzą władzę i zwala wszysko na opozycje, a "ciemny lud to kupi":/
    • mlot.na.lewactwo Moze w końcu jakis liberał z prawdziwego zdarzenia 04.03.06, 16:08
      przydałoby sie :))
      nawróconych na łżeliberalizm komuchów juz dosyc Polakom!
    • po.sld.to.dno Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 16:09
      Balcerowicz odejdzie i gospodarka bedzie sie lepiej
      wszak to on dał hasło pierwszy milion trzeba ukraść
    • asienka32 Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 16:21
      Może Kaczyński zastosuje znany już manewr i nowym prezesem NBP zostanie ...
      Hanna Gronkiwicz-Walz.
      • po.sld.to.dno Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 16:23
        asienka32 napisała:

        > Może Kaczyński zastosuje znany już manewr i nowym prezesem NBP zostanie ...
        > Hanna Gronkiwicz-Walz.
        >
        ona jeszcze bardziej niż Balcerowicz nie zyje w realnym swiecie obiecywała EURO
        po 6 pln
        • asienka32 Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 16:25
          Na razie póki jest w PO - jest wybitną finansistką.
          Jeśli tylko zblizy się do pIS - od razu okaże się, ze jest cienka jak barszcz.
          • dr.szfajcner Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 17:53
            asienka32 napisała:

            > Na razie póki jest w PO - jest wybitną finansistką.
            > Jeśli tylko zblizy się do pIS - od razu okaże się, ze jest cienka jak barszcz.

            No i prawidlowo, pod warunkiem ze przyjmie poglady PiS na gospodarke.
            Zyta Gilowska widocznie zgodzila z Kur...skim, ze obnizka podatkow spowoduje
            pustki w lodowce, wiec ich nie obniza, a wrecz podwyzsza.
            ( od 1 stycznia IV Rzeczpospolita zabiera mi nieco wiecej zlotych z mojej
            pensji, niz za III ).
    • luciferrr Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 17:45
      Opus Dei posiada wybitnych specjalistów od kasy to na pewno poratuje pis.
    • mandrake3 Odswiezenie polskiej sceny politycznej jest 04.03.06, 18:22
      konieczne. Pan Balcerowicz przez wiele lat nadzorowal procesowi okradania
      Polski przez zachodnie mafie, pilnowal zeby szlo gladko i zeby Polacy nie
      podskakiwali zlodziejom. Teraz kiedy dzielo jest dokonane, okradziona Polska
      jest bankrutem, Balcerowicz moze odejsc na wygodna emeryture na Cyprze lub na
      Bahama. Czekaja na niego pola golfowe z mafiozami jako partnerami.
      • jackmal Re: Odswiezenie polskiej sceny politycznej jest 04.03.06, 19:57
        Ciekawe skąd się biorą tacy bezmózgowcy jak ty. Zero wiedzy ekonomicznej,
        głebokie przekonanie o spiskach - ciekawe, że tylko Polske okradają- tu akurat
        jest najmniej do ukradzenia w Europie. Dlaczego nie Szwajcarię, albo Francję -
        tam jest więcej pieniędzy. Jakby nie tacy ludzie jak Balcerowicz, to do tej pory
        na czworakach zbierałbyś banany.
    • kol.3 Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 19:48
      Inflacja.
      • asso1 Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 04.03.06, 21:13
        Będzie katastrofa! A ptaki - głuptaki, które już się cieszą, będą przymierać
        głodem. No i dobrze ale dlaczego my z nimi?
    • frank_drebin W sumie to dziwne ze Kaczor nie chce Balcerowicza. 04.03.06, 21:10
      Jeden i drugi socjalista ekonomiczny wiec by sie pewnie dogadali.
      • asso1 Re: W sumie to dziwne ze Kaczor nie chce Balcerow 04.03.06, 21:16
        frank_drebin napisał:

        > Jeden i drugi socjalista ekonomiczny wiec by sie pewnie dogadali.

        Aleś posunął! Kaczor jest taki socjalista jak ja baletnica! A Balcerowicz?
        Napewno nie jest idiotą więc jak by się mogli dogadać?
        • frank_drebin Re: W sumie to dziwne ze Kaczor nie chce Balcerow 04.03.06, 21:22
          Kaczor cocjalista ekonomiczny napisalem, a w sferze tzw. swiatopogladowej
          konserwatysta. Co do Balcerowicza to tez socjalista ekonomiczny. Ladne pare lat
          byl ministrem finansow i co zmiejszal podatki moze ? Nie mowie juz o kuriozum
          jakim byl jego pomysl powolania za czasow AWS-UW jak byl minfinem urzedu do
          walki z biurokracja w dziedzinie prowadzenia dzialalnosci gospodarczej ;) Czyli
          powolanie biurokracji do walki z biurokracja. Tego to by chyba nawet sp. Bareja
          nie wymyslil. Cos jeszcze na ten temat ???
          asso1 napisał:

          > frank_drebin napisał:
          >
          > > Jeden i drugi socjalista ekonomiczny wiec by sie pewnie dogadali.
          >
          > Aleś posunął! Kaczor jest taki socjalista jak ja baletnica! A Balcerowicz?
          > Napewno nie jest idiotą więc jak by się mogli dogadać?
          • michal00 Re: W sumie to dziwne ze Kaczor nie chce Balcerow 05.03.06, 00:29
            konserwatysta. Co do Balcerowicza to tez socjalista ekonomiczny. Ladne pare lat
            >
            > byl ministrem finansow i co zmiejszal podatki moze

            Probowal zmniejszac - z CIT-em mu sie udalo, ale Kwach zablokowal zmiany w PIT.

            Nie mowie juz o kuriozum
            > jakim byl jego pomysl powolania za czasow AWS-UW jak byl minfinem urzedu do
            > walki z biurokracja w dziedzinie prowadzenia dzialalnosci gospodarczej ;)
            Czyli
            >
            > powolanie biurokracji do walki z biurokracja. Tego to by chyba nawet sp.
            Bareja

            Pierwsze slysze o pomysle powolania urzedu ds. walki z biurokracja. Powstal
            jedynie zespol analizujacy mozliwosci zmniejszenia biurokracji - niestety nic z
            tego nie wyszlo.
            • frank_drebin Re: W sumie to dziwne ze Kaczor nie chce Balcerow 05.03.06, 21:48
              Byl taki pomysl z tym urzedem pamiec mam jeszcze dobra. Jednak chyba sam
              Balcerek w pore sie zorientowal, ze to strzal do wlasnej bramki i nie wyszlo to
              poza faze projektu. Zreszta to bylo juz w fazie jak UW kombinowala jak wyjsc z
              kalicji z AWS pod byle pretekstem, tak zeby na UW nie spadlo odium tzw. "dziury
              budzetowej".
              Co do "zmniejszania" podatkow przez Balcerowicza to jedno zmniejszenie podatku
              na pare lat bycia minfinem to wg Ciebie duzo ?
              michal00 napisał:

              > konserwatysta. Co do Balcerowicza to tez socjalista ekonomiczny. Ladne pare
              lat
              > >
              > > byl ministrem finansow i co zmiejszal podatki moze
              >
              > Probowal zmniejszac - z CIT-em mu sie udalo, ale Kwach zablokowal zmiany w
              PIT.
              >
              > Nie mowie juz o kuriozum
              > > jakim byl jego pomysl powolania za czasow AWS-UW jak byl minfinem urzedu
              > do
              > > walki z biurokracja w dziedzinie prowadzenia dzialalnosci gospodarczej ;)
              >
              > Czyli
              > >
              > > powolanie biurokracji do walki z biurokracja. Tego to by chyba nawet sp.
              > Bareja
              >
              > Pierwsze slysze o pomysle powolania urzedu ds. walki z biurokracja. Powstal
              > jedynie zespol analizujacy mozliwosci zmniejszenia biurokracji - niestety nic
              z
              >
              > tego nie wyszlo.
    • zhureck Pytanko: kiedy Pan Balcerowicz wyspowiada się 04.03.06, 21:38
      rzetelnie i klarownie ze swoich poczynań w latach 90.?

      "Wiadomo, że ludzie nie są równi; tzn. oczywiście są, ale niektórzy są
      równiejsi od innych, zwłaszcza w momencie transformacji ustrojowej, kiedy na
      plan pierwszy wysuwa się kwestia akumulacji pierwotnej, tzn. zdobycia
      pierwszego miliona.

      Ta akumulacja pierwotna rozpoczęła się, co prawda, już w roku 1985 (kiedy
      zaczęły tworzyć się pierwsze "spółki nomenklaturowe"), ale prawdziwy rozmach
      stał się możliwy dopiero dzięki zatwierdzeniu "transformacji". Przybrał on
      postać tzw. "planu Balcerowicza", który z miejsca został otoczony kultem przez
      obydwie strony okrągłego stołu, a także przez większość niezależnych (bo niby
      od kogo mieli być zależni?) publicystów i autorytetów moralnych.

      Kult, jak wiadomo, polega na oddawaniu czci różnym Tajemnicom. Dlatego też
      inżynierowie naszych dusz przez wiele lat usiłowali utrzymać opinię publiczną w
      stanie uwielbienia dla Planu i jego Autora, ale nie bardzo potrafili wyjaśnić,,
      na czym właściwie polega wielkość i jednego i drugiego. Teraz jednak chyba
      można już to ujawnić? (...)

      Jednym z mnóstwa problemów, jakie pozostawił po sobie ostatni "komunistyczny"
      rząd premiera Rakowskiego, była galopująca inflacja, która już w drugiej
      połowie 1989 roku stała się "trzycyfrowa". Przyczyną było finansowanie wydatków
      państwowych z "kredytu Narodowego Banku Polskiego", czyli - emisji "pustych
      pieniędzy" zarówno w postaci gotówki, jak i zapisów księgowych. Tylko w
      pierwszym półroczu 1989 r. wypuszczono ok. 40 bilionów (40 tys. miliardów) zł.

      Dlatego też jedną z ustaw, w które ostatecznie przepoczwarzył się plan
      Balcerowicza, była ustawa z 28 grudnia 1989 r. o uporządkowaniu stosunków
      kredytowych. Wbrew opinii, że pośpiech wskazany jest tylko w dwóch przypadkach:
      przy biegunce i przy łapaniu pcheł, tutaj tempo było iście stachanowskie;
      ustawa została uchwalona 28 grudnia, a 30 grudnia była już wydrukowana w
      Dzienniku Ustaw! Chodziło o to, by ściągnąć z rynku "nawis inflacyjny", tzn.
      masę pieniądza, wyemitowanego za pierwszej komuny.

      Ta ustawa uchylała postanowienia umów kredytowych dotyczących przywilejów i
      preferencji w zakresie dostępu do kredytów i oprocentowania i wprowadzała
      tzw. "zmienne stawki oprocentowania" zamiast umownych. Dlatego już od stycznia
      1990 r. oprocentowanie kredytów wzrosło od 3-4 proc. nawet do 115! W rezultacie
      banki z dnia na dzień zwielokrotniły swoje wierzytelności wobec obywateli,
      którym też warto trochę się przyjrzeć.

      Kredyty w tym okresie zaciągali bowiem rolnicy posiadający rozwojowe
      gospodarstwa oraz przedsiębiorcy prowadzący średnie przedsiębiorstwa usługowe i
      produkcyjne. Wielkich w tym okresie w sektorze prywatnym jeszcze nie było. Nie
      ma niestety żadnej wiarygodnej statystyki bankructw spowodowanych zmianą
      oprocentowania kredytów (bo i po co rozdrapywać stare rany?), ale - po
      pierwsze - było ich sporo, a po drugie - rujnowały one, można powiedzieć,
      awangardę naszego rolnictwa, usług i średniego przemysłu, która przetrwała
      komunę i stanowiła zalążek potencjalnej konkurencji dla subwencjonowanych EWG-
      owskich tuczników.

      Opanowanie inflacji było oczywiście niezbędne, ale można było dokonać tej
      sztuki unikając rabunku obywateli (nawiasem mówiąc, ówczesny Trybunał
      Konstytucyjny, tak wkrótce energiczny w sprawie lustracji, nie śmiał nawet
      pisnąć w obronie "praw nabytych" przez kredytobiorców; po prostu nie było
      takiego rozkazu!). Władze państwowe dysponowały bowiem niemal wszelką
      własnością.

      Można było więc ściągnąć "nawis inflacyjny" z rynku, sprzedając obywatelom
      państwowe nieruchomości. Widocznie jednak intencją rządu premiera Mazowieckiego
      nie było dogodzenie obywatelom, tylko zasilenie banków pieniędzmi ściągniętymi
      z obywateli tytułem odsetek i własnością przejętą od bankrutów. Czy było jakieś
      ustalenie przy okrągłym stole w tym zakresie, czy też dla wszystkich
      administratorów "transformacji" było to zrozumiałe samo przez się - oto pytanie.

      Pytanie bardzo ciekawe, bo uruchomienie przepływu pieniędzy od obywateli do
      banków nie dotyczyło wyłącznie banków polskich. Badający finanse FOZZ Michał
      Falzmann informował zwierzchność, że w 1990 r. do banków polskich wpłynęło co
      najmniej 3 mld dolarów ponad ekwiwalent za wyeksportowane towary i usługi. Ile
      tych pieniędzy było naprawdę - tego chyba nikt dokładnie nie wie. A wpływały
      one do Polski w roku 1990 dlatego, że na mocy umowy międzynarodowej Polska
      zobowiązała się do utrzymywania przez rok stałego kursu dolara na poziomie 9
      500 zł, zaś oprocentowanie złotówkowych lokat w bankach polskich wzrosło do 80
      i więcej procent.

      Tedy "inwestorzy" przede wszystkim ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych
      (ci sami, którzy potem nosili się z zamiarem przyznania prof. Balcerowiczowi
      Nagrody Nobla) zamieniali swoje dolary na złotówki, złotówki lokowali w bankach
      polskich, po czym, przed upływem roku, wycofywali je z niemal podwójnym
      zyskiem, zamieniali na dolary po tym samym, bo "stabilizowanym" kursie i
      zadowoleni wracali do domu. W ten sposób, z biednej Polski, tylko w 1990 roku
      zostało wyssane co najmniej 6, a być może nawet ponad 16 mld dolarów. Zgodnie
      ze spostrzeżeniem z Ewangelii św. Mateusza, że kto ma, to będzie miał jeszcze
      więcej, a kto nie ma, to straci i to, co ma.

      Oczywiście, premier Tadeusz Mazowiecki wcale nie musiał wiedzieć, do jakiej
      operacji został użyty w charakterze listka figowego, dzięki czemu również i
      dzisiaj jak zwykle może być z siebie zadowolony. Zresztą w pewnym sensie ma
      rację; okrągłego stołu całkiem obalić się nie da, bo - jak pisze Boy-Żeleński -
      "darmo - co raz człek stracił, tego nie odzyszcze".


      • zhureck Hmm, a może któryś z licznych tu chwalcow Pana 04.03.06, 22:08
        Profesora pokusiłby się o odpowiedź w tej jakże drażliwej sprawie?
        • cyber.wernyhora Re:Glos niechwalcy 04.03.06, 23:00
          Nie jestem „chwalca” Pana LB, ale tak sie sklada, ze w moim gronie – nie tylko
          krajowcow, znam ludzi, którzy pochwalaja podobne podejście, czyli kontrola
          inflacji oraz takich, którzy go nie pochwalaja.
          Tutaj jest FK, wiec znowu – trzeba krotko, bo inaczej trzeba by pisac książkę.
          Dyskusja o roli LB powinna mieć kilka „poziomow”.
          1. Dyskusja publicystyczna, slabo czasami zwiazana z faktami i teoria, ale
          wazna, gdyz na tej podstawie spoleczenstwo, politycy i ich doradcy (to taka
          polska specjalność, doradcy wykształceni na czytaniu gazet), decyduja o
          polityce.
          2. Dyskusja wśród fachowcow. W RP specjalistow od finansow, ale nie
          publicystow ekonomicznych przezywajacych się „profesorami”, jest jak kot
          napłakał. Gdyby ktos chciał pokazac, jak w bardziej rozwinietych intelektualnie
          krajach spieraja się rozni koryfeusze, to chyba w Polsce znikneloby polowe
          spiskowych teorii dziejow o finansach. Dla tych co wiedza i dla tych co nie
          wiedza – spor Stiglitza z Fisherem jest dobrym przykładem. Czyli widac, ze nie
          wszystko jest takie proste, ze jacys oni ze „wschodniego wybrzeża USA” chca nas
          doic. Obydwaj w/w sa z tegoz wybrzeża. Ale my nie jesteśmy suwerenni
          intelektualnie – to jest problem dla polskich ekonomistow, ale na inny watek.
          3. Trzeci poziom ma w Polsce (ale nie tylko), b. wielu zwolennikow. Chodzi
          tutaj o „spiskowe teorie” mówiące, ze jakies „okreslone sily” – tez „z
          wybrzeża”??? tak ustawily transformacje w krajach post-komunistycznych, aby jak
          najszybciej uzyskac możliwość „dojenia” tych, co to ledwo wyzwolili się z
          okowow komunizmu. Tutaj super-demonem byl J. Sachs, a jego naszym lokalnym
          wysłannikiem był i jest LB. Warto wiec tylko przypomniec, ze obecnie Jef Sachs
          zajmuje się polityka prorozwojowa, kontestuje MFW i stracil wiele na znaczeniu.
          4. Oczywistym jest, ze pewne posuniecia reformatorow finansowych stwarzaly
          pokuse dla finasistow, aby cos ugrac. Ale tutaj trudno jest powiedziec, ze jest
          to element jakiegos „spisku” i te wlasnie korzyści, a nie ogolna poprawa
          sytuacji były ich celem.
          5. Mysle, ze w dyskusji o LB w RP za duzo jest o tej „grze pod stolikiem”.
          Ale to samo mowi się we wszystkich reformatorskich krajach, ale sa to z reguly
          jakies mocno spiskowe rozwazania.
          6. Warto wiec powtórzyć. Plan wdrazany przez LB, not bene nie bedacy jego
          dzielem, ale innych stosujących to wczesniej w Latin America, nie był idealny.
          Stwarzal mozliwosci dla jakichs transferow, ale jednoczesnie pozwolil na
          ustabilizowanie finansow.
          7. Mógłbym wiele, ale tylko dodam, ze nie zaliczam się do chwalcow. Tak
          się sklada, ze mam szanse rozmawiac z ludzmi, którzy stanowia zaplecze
          intelektualne tego co się dzieje w swiecie w kilku sprawach. Dlatego tez
          zupelnie na zimno, tracac czas, wlaczylem się do tej dyskusji.
          8. Zwracając się zas do Zurka chciałbym się zapytac, jaka
          to „miedzynarodowa umowa” zobowiązywała Polske do sztywnego kursu dolara w 1990
          roku. Dla mnie „miedzynarodowa umowa” brzmi tajemniczo jak jakis spisek. Wiec
          pytam, gdyz nie mam kolo siebie mych guru finansowych. Czy była to klauzula w
          umowie o tzw. „funduszu stabilizacyjnym zlotowki”, który był wart 1 mld dol, i
          którego istota polegala na tym, aby go nie ruszac. A może to było zawarte w
          ktorychs z umow o kredyty z Banku Swiatowego i MFW, które wtedy podpisywaliśmy.
          Tutaj mnie bys Zurku oswiecil, gdyz sam jestem zaintrygowany,
          dlaczego „kotwica” sztywnego kursu dolara była trzymana tak długo i zgadzam
          się, ze dzieki przewidywalnosci dawala zarobic. Ale były to być może koszty
          osiagniecia czegos, czym dzisiaj się cieszymy, czyli stabilna zlotowka, której
          brak może być dla nas b. gorzki.
        • antithesis Tak bylo, zhurku, i to byl plan "stabilizacji" 05.03.06, 06:35
          przygotoiwany przez amerykanskich mafiozow z IMF, ktorzy kierowali procesem
          okradania Polski. Im na pewno Balcerowicz zrobil dobrze.
          • cyber.wernyhora Re: Do znawcow spiskow i ukladow 05.03.06, 08:57
            Chyba nie udalo się zainicjowac powaznego watku o konsekwencjach „majstrowania
            przy finansach”. Dyskutowanie o „mafiosach z MFW” nie ma sensu. Dla tych,
            którzy wiedza, ze swiatem rzadza spiski i sa przekonani, ze znaleźli ludzi,
            którzy pomoga te spiski ujawnic i zniszczyc mam kilka uwag, chyba ostatnich,
            gdyz szkoda czasu.

            1. Chyba w historii Inkwizycji tak bywalo, ze kilka razy torturowane
            czarownice wskazywaly, ze głównymi spiskujacymi z nimi byli sami inkwizytorzy.
            2. Czy ktos walczacy ze spiskami, a malo znający fakty, zdaje sobie sprawe
            z tego, ze tez może być przedmiotem spisku, albo anty-spisku?
            3. Przykład na pkt. 2. Rozbawia mnie do lez, jak niektórzy obecni
            zwolennicy walki z UKŁADEM a znający swiat tylko z mediow – obojetnie, jakiej
            masci, nie zdaja sobie sprawy, ze ich idole z PiS tez sa związani z tym
            UKŁADEM, ale w taki sposób, ze prosci czytelnicy gazet mogą się jedynie
            domyślać – związki rodzinne, koneksje towarzyskie, interesy, kompromisy
            taktyczne, „haki” (???), itp.
            4. Swiat nie jest idealny. Ścierają się w nim rozne grupy interesow, ale
            redukowanie wszystkiego walki UKŁADOW jest paranoidalne, a może już paranoiczne.
            5. I ostatni wniosek, za ktory jestem wdzięczny – dobre to do dalszych
            badan z socjologii polityki. Co sprawia, ze na początku XXI wieku czesc
            spoleczesntwa w RP, i nie tylko zreszta, staje się bardziej podatna na
            paranoidalne wizje swiata – wszechogarniajacy UKŁAD. Jest to temat na książkę,
            albo przynajmniej artykul i chyba warto cos takiego opublikowac w prasie
            fachowej. Oczywiście nie w RP, gdyz UKŁAD i ANTY-UKŁAD nie pozwolą.
            6. Specyfika RP polega na tym, ze myslenie spiskowe staje się coraz
            bardziej istotnym elementem uprawiania polityki. To jest pewna nowość we
            współczesnym swiecie. Do czego to doprowadzi?
            7. Według mnie, w RP w A. D. 2006 i pozniej – do ogolnego przesilenia i
            kryzysu w finansach (oby niewielkiego). Deklaracja, ze LB musi odejść jako
            monetarysta, a nie jako urzędnik (w koncu każdy urzędnik kiedys musi!), jest
            albo dowodem braku rozumu, albo jakims elementem kolejnego, nowego HIPER-
            UKŁADU. To jest zacheta dla „ukladologow”, aby zajeli się czyms mniej banalnym,
            czyli „hiper-ukladologia”, potem może „hiper-hiper-ukladologia” i tak ad
            infinitum i ad absurdum.
            8. A na koniec, gdyz nie mam czasu. Dziekuje za inspiracje tym, którzy
            zaczeli pisac o układach, zamiast o trzeźwej polityce. Obyscie nie spotkali się
            na demonstracjach przed upadającymi bankami. Wtedy tez oczywiście winien będzie
            UKŁAD i mafiosos z MFW!!! BTW, nie idealizuje MFW, gdyz wiem cos na ich temat -
            nie z gazet!
            9. Jeśli się odezwe, to tylko odpowiadając na jakies ciekawsze argumenty.
            Nie było moja intencja inicjowanie watku o „ukladologii stosowanej”.



            • diabelek_x Re: Do znawcow spiskow i ukladow 05.03.06, 10:23
              W takim razie, Kto i co powinien zrobic aby bylo lepiej?
              • cyber.wernyhora Re: Do diabelka_x - co robic??? 05.03.06, 21:44
                Nie psuc i nie ideologizowac.

                Jesli wiecej diabelku_x, to trzeba ksiazke, albo co najmniej jakas sesje.

                LB byl byc moze zbyt malo elastyczny i wraz z Rada, szczegolnie wczesniej, nie
                bawil sie w jakies subtelniejsze podejscia, tylko bral duza zakladke. Biorac
                jednakze pod uwage poczatkowe zadluzenie naszego kraju oraz cos, co mozna
                nazwac "kulturowe podloze do inflacji", czyli chyba kulturowa sklonnosc
                do "rent seeking", wiec mozna chyba to wybaczyc. Ex post dobrze sie medrkuje.

                Na przyslosc, moze troche wiecej elastycznosci, co chyba widac juz teraz w
                dzialaniach RPP.

                U nas moze byc problem, gdy myslenie "spiskowe" zacznie wplywac na polityke
                finansowa i nasi wladcy zaczna cos dziwnego mowic, i co gorsza, byc moze robic.

                Tak potraktowalem stwierdzenie, ze szukanie nastepcy LB, to walka z
                monetaryzmem. Widac jednakze, ze Bracia K. czesto co innego mowia na
                uzytek "ciemnego ludu", a co innego robia w sprawach, gdzie wiedza, z jakimi
                UKLADAMI maja do czynienia, np. obsada MON i MSZ.

                Nie zdziwilbym sie, gdyby LB zastapil nawet ktos z UKLADU (Balcerowicz zostaje,
                gdy Prezydent "nie znajdzie" lepszego kandydata???!!!), jesli Braciom SUPER-
                UKLAD tak kaze (obecne MON i MSZ klaniaja sie raz jeszcze!!!), albo ktos rownie
                stanowczy jak LB (kto???), ale swoj. "Ludowi ciemnemu" jakos sie to wytlumaczy,
                a nowy "swojski monetarysta" bedzie nawet udzielal sie w Toruniu.

                Problemy sie zaczna, gdy naprawde zacznie sie walke z monetaryzmem (co to
                jest?) i celowo da sie do NBP kogos, kto z glupoty lub celowo sprowokuje
                (mityczne) "rynki". Wtedy moze byc ciekawie.

                I to by bylo na tyle. Wiecej w osobnych dyskusjach, moze na Forum Gospodarka.

                Na koniec slowo Wernyhory – do wyborow nowego Prezesa NBP jeszcze wiele się
                wydarzy!
                • diabelek_x Krzywa Hubberta, a przyszlosc Polski. 06.03.06, 02:16
                  Wernyhora to byl chyba "prorok", ktory trafnie przewidywal przyszlosc Polski.
                  Twoje proroctwa dla Polski sa pesymistyczne. Wieszczysz jakis kryzys w
                  najblizszej przyszlosci, krach gospodarczy, druga Argentyne itp.
                  Ja tez przez chwile pozwolilem sobie wyobrazni spojrzec w przyszlosc.
                  Zobaczylem Rosje. W tej chwili gospodarka rosyjska jest na piatym miejscu pod
                  wzgledem GNP. Wskazniki sa dla Rosji optymistyczne, juz za pare lat gospodarka
                  rosyjska moze byc w Europie druga po niemieckiej.
                  Rosja posiada cos co Europa ma tylko w swojej nazwie. Te zloza ropy i gazu,
                  ktorew znajduja sie na jej terytorium naleza do najwiekszych na swiecie.
                  Z uwagi na fakt, ze ropa naftowa i gaz ziemny jest nieodnawialnym zródlem
                  energii, szczyt produkcji swiatowej jest nieunikniony.
                  Z krzywej Hubberta wynika, ze mamy go juz za soba:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Krzywa-hubberta.png
                  Dlatego ceny tych surowcow beda juz tylko wzrastac.
                  Czy w zwiazku z tym jest sens aby Polska uparcie grala w pierwszej lidze
                  europejskiej, gdzie sukcesy porownywalne sa do wystepow polskich reprezentacji
                  pilkarskich na europejskich stadionach. Najczesciej dostajemy w tylek, a do
                  samych Mistrzostw Europy nigdy sie nie zakwalikowalismy.
                  Czy nie lepiej jest zatem zagrac w "drugiej lidze" rosyjskiej i miec z tego
                  tytulu pewne ulgi w dostepie do surowcow energetycznych, jak np. Bialorus.
                  Oczywiscie UKLAD jest zwiazany roznymi umowami, z Unia Europejska, z NATO, itd.,
                  ale czy zachowanie Niemcow, b. kanclerza Schrödera w stosunkach z Rosja nie
                  sprawi, ze dotychczasowe pirwszoligowe ambicje polskie nie ulegna stopniowej
                  zmianie?
                  • cyber.wernyhora Re: Krzywe i proste, a przyszlosc Polski. 06.03.06, 07:31
                    Oj znowu duzo by można pisac, nawet o roznych krzywych i prostych, ale jest to
                    FK.

                    Jestem pesymista w krotkim horyzoncie czasu. Po prostu staram się zrozumiec jak
                    to się stalo, ze w kraju, gdzie jest troche niegłupich ludzi, do władzy doszla
                    ekipa, która w bardziej normalnych i rozwinietych demokracjach w
                    procesie „naturalnej selekcji” wyborczej (media, kampanie wyborcze), stracilaby
                    wczesniej wszelkie szanse – pomijajac poglady, to mamy problemy z zyciem
                    osobistym, dziwactwa, widoczne zaniedbanie fizyczne, które prawie zawsze jest
                    objawem chaosu osobowosci (czasami dobre dla artystow i naukowcow, dziwne, albo
                    niedopuszczalne i NIEBEZPIECZNE u politykow), miałkość intelektualna
                    („filipinki”). W zasadzie, jak to powtarzam, „ludzie z pogranicza”.

                    Cos takiego bylo tez częściowo przy wyborach poprzednich z SLD, ale tam wyszlo
                    rozczarowanie AWS. Czesc sukcesow obecnej ekipy wynika tez z oczywiście z
                    grzechow SLD i PO.

                    Mój pesymizm wynika z tego, ze o ile znam się troche na mechanizmach
                    społecznych, to nasi nowi władcy ida im w poprzek (nie chodzi o walke z
                    UKŁADEM), ale o walke z ROZUMEM. Popełniaja BŁĘDY, których konsekwencje sa
                    PRZEWIDYWALNE!!! Polityka zagraniczna, konflikty z roznymi grupami społecznymi –
                    konfliktowanie się z mediami, w co by nie było, nawet niedojrzalej demokracji,
                    jest wrecz podręcznikowym przykładem, jak doprowadzic się do kleski.

                    Do tego dochodzi miałkość intelektualnego zaplecza. Polskie nauki społeczne i
                    ekonomia sa b. słabe na tle swiatowym, ale doradcy to już jest, i czasami było,
                    DNO. Np. uprawianie polityki wobec USA z perspektywy Polaka z Greenpoint, czy
                    Jackowa – wiiiiiiiiiiiizyyyyyyyyy, czy tez dazenie do osamotnienia w Unii – nie
                    mylic tego z obrona interesow narodowych!!!!!!

                    Z błędów o przewidywalnych konsekwencjach wynika moje wernyhorowanie.

                    A jak widze, ze zaczyna się majstrowac przy finansach, czyli kregoslupie
                    naszych przemian (jak na razie w miare zdrowym – przeciez jedynym pewnikiem
                    polskiej sytuacji obecnie jest zlotowka), to widac, ze za te bledy drogo
                    wszyscy możemy zapłacić (oby nie!).

                    Jeśli zas chodzi o horyzont dlugoterminowy, to wiaze go z rozwojem Europy. W
                    koncu jest to nasz rynek. Tutaj nie jestem już taki pesymistyczny. Ale to inna
                    bajka.

                    Nie jestem zbyt optymistyczny, co do Rosji. Gdyby myśleć według tradycji starej
                    fizykalizujacej szkoly geopolitycznej, to wyludniajaca się Rosja i rosnące
                    Chiny musza się w jakis sposób zderzyc. Nowa szkola myslenia mowi, ze nie musi
                    to być konflikt militarny, ale jakas „dyfuzja”. W koncu tak się zmienil – i
                    upadl, Rzym. Zreszta UE, tez może mieć taki „dyfuzyjny” problem z Muzułmanami.

                    Czyli na koniec. Krotki horyzont czasowy – Wernyhora z duzym
                    prawdopodobienstwem, dalej troche lepiej.
                    • diabelek_x Re:Ludzie pogranicza, a przyszlosc Polski. 07.03.06, 16:46
                      Z wiekszoscia spostrzezen sie zgadzam, jednak w jednej sprawie pozwole sobie
                      miec odmienne zdanie.
                      Twoje rozumowanie jest typowe dla czlowieka Zachodu, ale prawdziwy Wernyhora
                      (jezeli kiedykolwiek istnial) sam byl wlasnie "czlowiekiem pogranicza" zarowno
                      w doslownym jak i metaforycznym tych slow znaczeniu, a takiemu latwiej byloby
                      zrozumiec pewne zjawiska z tym akurat tematem zwiazane.
                      Jak wiemy taki np. wynalazek jak telewizor trafil pod strzechy w drugiej
                      polowie XX wieku i zadomowil sie tam na dobre.
                      Nawet wspolczesna starsza pani to jest teraz osoba, ktora wiecej czasu spedza
                      przed telewizorem lub przy odbiorniku radiowym niz dawniej na roratach i innych
                      nieszporach. Pomiedzy jedna reklama a druga "sprzedawane" sa w mediach rozmaite
                      wizerunki. Jednym z nich jest wizerunek czlowieka sukcesu. Czlowiek sukcesu
                      jest najczesciej przystojny, wysportowany, ubrany w elegancki garnitur i
                      krawat, gladko ogolony, z zadbana fryzura, mniej wiecej taki jak na
                      przyklad ... pan Marek Dochnal.
                      No, nie tylko Marek Dochnal, ale wielu innych "ludzi sukcesu", ktorych
                      pokazywala telewizja, a ktorzy zamieszani byli w rozmaite afery i skandale, a
                      nawet do wiezienia siedziec poszli.
                      Byc moze wizerunek czlowieka z gornej warstwy klasy sredniej, badz nawet klasy
                      rzadzacej zwanej ostatnio "ukladem" kojarzy sie conajmniej z jakims aferzysta -
                      inne epitety pomijam ;-)
                      Przypuszczam, ze obecnie to wlasnie wizerunek "czlowieka pogranicza" kojarzony
                      jest z czlowiekiem uczciwym, a takiego wiekszosc zainteresowanych plebiscytem
                      wyborczym oczekuje i zaufaniem obdarza.
                      Poza tym walka z "ukladem" wielu wyborcom sie podoba, a sa oni znacznie
                      liczniejsi niz sam "uklad". W ustroju, w ktorym decyduje wiekszosc glosow ma to
                      kluczowe znaczenie.
                      Dlatego prawdziwy Wernyhora, (ten z kresow) dalby chyba znacznie wiecej szans
                      obecnie rzadzacej ekipie niz Cyber.Wernyhora w swoim poscie powyzej.
          • diabelek_x Proces "okradania Polski" 05.03.06, 10:18
            "Plan Balcerowicza" mial wtedy na celu przejscie z goospodarki centralnie
            planowanej na system sprawdzony na zachodzie, ktory okazal sie lepszy.
            Plan Balcerowicza to nie byl spisek celem okradania Polski ale zmiana systemu.
            Przede wszystkim zmieniono prawo, wprowdzono w zycie kilka nowych ustaw, m.in:
            "Ustawa o gospodarce finansowej przedsiebiorstw panstwowych - usuwala gwarancje
            istnienia wszystkich przedsiebiorstw panstwowych niezaleznie od ich wyników
            finansowych i efektywnosci produkcji, umozliwiala przeprowadzenie postepowania
            upadlosciowego wobec przedsiebiorstw nierentownych.
            Ustawa o prawie bankowym - zakazywala finansowania deficytu budzetowego przez
            bank centralny, uniemozliwiala nieograniczona emisje pieniedzy bez pokrycia.
            Ustawa o kredytowaniu - znosila preferencje kredytowe przedsiebiorstw
            panstwowych wiazac stope oprocentowania ze stopa inflacji"

            W momencie gdy zaczeto wprowadzac plan Balcerowicza, stopa inflacji osiagala
            639,6% !!!, zadluzenie zagraniczne wynosilo 42,3 mld USD.
            Troche pieniedzy przy okazji "lichwiarze" z Polski wyprowadzili, ale ta strata
            nie byla najwiekszym negatywnym skutkiem ubocznym Planu Balcerowicza.
            Zreszta pozniej "lichwiarze" z Klubu Paryskiego i Londynskiego umorzyli Polsce
            czesc dlugu.
            Teraz jest juz rok 2006, waluta jest stabilna, poziom inflacji kontrolowany
            dzieki niezaleznosci Banku Centralnego, ale jest zaskakujaco niski, tylko 0.7%.
            • kitop Nie psuć i nie ideologizować - cyber wernyhora. 05.03.06, 22:26
              Zgoda! Ale w odwrotnej kolejności. Nie ideologizować i nie psuć! Psucie Państwa
              jakiego jesteśmy swiadkami ( pod hasłem NAPRAWY!) wynika z założeń
              ideologicznych! Albo pseudoideologicznych bo jakiejś spójnej ideologi trudno
              się tu dopatrzeć. Narodowo - katolickie bzdety i spiskowe teorie, połączone z
              osobistymi kompleksami to jeszcze nie ideologia! Ale zespół pewnych poglądów,
              dośc już wyrażistych. I dawno skompromitowanych. Co do gospodarki - nie wiem,
              bo poglady rządzącej ekipy są dość mętne i bardzo ogólne. Obawiam się, ze jest
              im bliżej do populizmu Leppera niż do elementarza kapitalizmu. Zresztą, wydaje
              się, że głównym hasłem tej ekipy jest utrzymanie i rozszerzanie władzy.
              To jest najgorsze co mogło się zdarzyć bo zachowania wladzy są oczywiście
              nieprzewidywalne!!! Prognozowanie co dalej nastąpi to wróżenie z fusów.
              Wydarzyć się może wszystko, włacznie z wariantem argentyńskim! Co nie daj Boże,
              amen.
    • cyber.wernyhora Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 09.03.06, 08:08
      A to się zrobilo ciekawie, wczesniej, niż myślałem.
      Watek przyszłościowy zaczyna się już w zasadzie sprawdzac. Po tym co zostalo
      zrobione i powiedziane w srode, konflikty wokół Pekao, PZU i NBP mogą już tylko
      NARASTAC!

      Można duzo, ale pociągnę tylko dwa watki.

      Biezacy. Ciekawe co z tego wyjdzie. Wydaje się, ze przesilenie gospodarcze jest
      NIEUCHRONNE! Aby było jasne. Jako Mój Mistrz Wernyhora tez mam „widzenia” o
      sprawach, o których pisza niektórzy, np. ciekawe teksty na Forum Gospodarka,
      gdzie oprocz (czesci!) faktow z działalności LB, jest niestety, zbyt wiele ocen.

      Czy nam się to podoba, czy nie, LB i jego dosyc twarda, ale SKUTECZNA polityka
      monetarna ustabilizowala sytuacje finansowa Polski. Uczynila kraj wiarygodnym
      finansowo. Wiadomo, było troche kosztowne, ale wiadomo jest, ze zbyt daleko
      idace alternatywy będą KOSZTOWNIEJSZE. Taki jest ten swiat i chyba nic na to
      nie poradzimy, o ile nie chcemy skonfliktowac się ze wszystkimi. Tutaj jest
      ciekawe, jak zachowaja się Bracia K. jak dostana teraz już pewny „phone call”
      od „rynkow finansowych”. Telefony z Brukseli już chyba ida, ale tutaj widac, ze
      Bracia K. realizuja inna polityke – przynajmniej na razie, dla publiki.
      Byloby ciekawe, gdyby po takim „phone call” od „rynkow finansowych” Bracia K.
      powiedzieli NIE (NO, NIET???) i podali to publicznie. Ale jest to raczej
      nieprawdopodobne. Może nawet nie powiedza o nim „ludowi ciemnemu” i nagle i
      niespodziewanie dla swych akolitow (zawsze im to wytłumaczą), zaczna kluczyc –
      zobaczymy to w najblizszych dniach, albo nawet moze i godzinach.

      Watek do dyskutanta diabelek_x. U mnie liczy się to „cyber”, a nie to zem
      czlowiek Zachodu i mogę niedoceniac tego, ze „ludzie z pogranicza” mogą znaleźć
      wieksze i dłuższe poparcie w RP. Ten odnośnik do „cyber” oznacza, ze swiat się
      stal bardziej złożony. Co to jest obecnie prawica, lewica, anty- i pro-?
      Ostatnie dni daje tego przykłady. Nominacja w więziennictwie, Kwaśniewski jako
      wykladowca Georgetown, gdzie dziala wielu doradcow rzadu USA. Ta sprawa co
      poniektórych zwolennikow PiS musi doprowadzac do delirium – co zreszta widac.
      Swiat się stal b. złożony i jest to najważniejsze wyzwanie XXI wieku. W krajach
      mądrzejszych jakos probuja sobie z tym radzic. U nas, gdzie intelektu
      niedostatek, przyjęto prosty redukcjonizm – czyste dobro vs. UKŁAD. Nota bene –
      SLD dopuscil do nadmiernej korupcji – to wtracam, aby nie być posadzony, zem z
      UKŁADU, chociaż przy dobrym rozwoju, to dla wielu zwolennikow nekanych
      UKŁADAMI, w koncu facet w lustrze tez zaczyna być z UKŁADU!!!.

      Przeciez z definicji taka redukcja nie może się udac. W systemach społecznych
      zawsze występują samo-referencje i paradoksy, czyli takie kwiatki jak Kryze,
      Super-Straznik, synowie wykładowców marksizmu walczący z upiorami przeszłości,
      itp. A wiele jeszcze przed nami. Stad tez jeśli nawet doradcy i politycy nie
      radza sobie ze złożonościa, to w takim razie co ma robic „lud ciemny”.
      Oczywiście wesprze tych, którzy obiecuja redukcje tej złożoności (niemozliwa w
      XXI wieku na dłużej). Ale u konca tego będzie ogolne zalamanie społeczne i
      gospodarcze i (brr!!!) kolejki jak w Argentynie przed bankami, które, po
      wczorajszych sporach, staja się bardziej prawdopodobne – oby nie!

      Jak zwykle tekst ten jest dedykowany dwom grupom zwolennikow PiS - emerytom i
      rencistom oraz mającym kredyty w dewizach.
      • basso.buffo Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 09.03.06, 11:06
        wernyhoro,
        powiedz krotko a zrozumiale,
        ze przyjdzie wielka inflacja i wszyscy zostaniemy milionerami
      • diabelek_x Cezary M. - persona non grata. 10.03.06, 04:18
        "Prezes NBP wykluczył w środę wiceministra finansów Cezarego Mecha z
        posiedzenia KNB. Jak wyjaśnił dziennikarzom, powołał się na przepisy, które
        upoważniają przełożonego do wyłączenia z prac danej osoby, jeśli
        uprawdopodobniona jest wątpliwość co do jej bezstronności. Wniosek o
        wykluczenie Mecha złożyło 6 marca UniCredito, którego wniosek o zgodę na
        wykonywanie prawa głosu z akcji BPH rozpatrywała w środę KNB."
        ===============
        Co sprawilo ze Cezary Mech nie mogl zostac wtajemniczony w prace Komisji
        Nadzoru Bankowego?
    • frau_blada Moze ktos niekoniecznie od Sorosa? 09.03.06, 11:08
      Balcerowicz nie jest niezastopiony, ani jako minister finansow, ani jako
      przywodca unijnych d***kratow, ani jako prezes NBP.
    • cyber.wernyhora Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 10.03.06, 07:07
      Alez to się zaczyna wyrabiac!

      Racja, zreszta już o tym pisałem. LB tez tak i tak kiedys musi odejść jak kazdy
      śmiertelnik. Nie ma ludzi niezastąpionych.
      Ale tak się sklada, ze w kraju zadłużonym (tak ja było na początku lat 90.),
      słabym ekonomicznie, bez większych swiatowych autorytetow intelektualnych – czy
      mamy polskiego Havla(?), Brzezinski to Amerykanin, LB stal się swego rodzaju
      jednosobowym symbolem i „kotwica” stabilności systemu finansowego. Oczywiście
      wiemy, koszty, bledy, etc. Ale przypominam, co się wydaje pewne uczestnikom
      igrcow politycznych – to, ze zloty nie upadnie. Ale od teraz ta pewnosc już się
      powoli konczy.
      Bardzo byłem ciekaw jak się będzie odbywalo zastepowanie LB. Materia finansow
      jest b. delikatna i b. wazna.
      Ale nawet i moja wieszcza dusze zaskoczylo to, ze odchodzenie LB zaczyna się
      odbywac według jednego z najgorszych scenariuszy. Sprawa konfliktu wokół
      UniCredit(o) stac się może przysłowiowym detonatorem. Dorzucmy do tego Trybunal
      Stanu.
      Moje wieszczenie staje się wrecz komfortowe. Przeciez to się musi zle skończyć –
      oby jak najmniej bolesnie dla zwykłych ludzi!
      Jest to FK, wiec ma być krotko (i prosto). Tak nota bene, tej złożonej
      rzeczywistości nie da się ujac prosto i dzialac zbyt prosto. To się tez zemści
      w prosty sposób – polaryzacja wewnetrzna, kryzys polityczno-
      ekonomiczny, „kryterium uliczne” (?).
      Czy mamy w Polsce duzo osob, które będą w swiecie finansow przyjęte jak miare
      rowny partner. A tak był i jest widziany LB. Ile wpływowych publikacji w
      swiatowej literaturze finansowej ma Pani Profesor kreowana na nastepczynie LB?
      Ilu noblistow z ekonomii zaciekawi swoimi dotychczasowymi koncepcjami? Czy
      potrafi się znaleźć w Bazylei, Frankfurcie i Waszyngtonie? Oczywiście nie ma
      ludzi niezastapionych, szczegolnie w wśród ok. 40 mln. Ale metoda zastepowania
      jest bledna. Wrzask od początku zamiast poszukiwania właściwego kandydata (tki).
      Czy myslicie, ze Lakshmi Mittal stanie przed jakas nowa Komisja, aby być
      przesluchiwany przez, np. posla Giertycha??? Czy banki zagraniczne zgodza się
      na ekscentrycznego C. Mecha jako na super-nadzorce? Można te kwestie mnozyc.
      Dla tych co zaczna pisac o spiskach, „wiadomych bankierach”, „sorosach”, itp.
      Taki jest ten swiat i nie możecie go do konca kontestowac, ale musicie się do
      niego dostosowac, dbając o WLASNE interesy. Jak powiecie, ze my się nie damy,
      to witajcie w Argentynie, albo dostaniecie się pod taka presje ze strony tych,
      których bezgranicznie słuchacie, czyli USA, ze szybko zmienicie zdanie. Oh, a
      jakby tak „pragmatyczni” Bracia LK dostali sygnal, ze albo LB musi zostac,
      albo będziemy mieli Argentyne!!!
      Ja wieszcze, ze po tym co zostalo powiedziane, to LB już po prostu jako
      człowiek nie zechce zostac. Ale może zacznie się go prosić, aby wrócił, gdyby
      Rodacy stali w beznadziejnych kolejkach pod bankami.
      A może ew. kryzys finansowy bylby dobry dla Polski. Dzieki utracie
      kilkudziesięciu procent oszczędności i majatku (alez wtedy leca ceny
      nieruchomości!!!), nasza demokracja dojrzeje i zaczniemy wybierac ludzi
      myślących o przyszłości. A takich nie brakuje, tylko, ze wielu z nich zaczyna
      myśleć o wyjezdzie – przynajmniej na kilka lat.

      U nas się malo o tym wie, ale o klesce Argentyny zadecydowaly nie tylko bledy
      ekonomiczne, ale i polityczne – oczywiście te pierwsze były ważniejsze.

      Tym razem wieszczenie jest dedykowane ludziom młodym na dorobku oraz jak
      zawsze - zwolennikom Partii Stabilizujacych, w tym w szczególności, emerytom i
      rencistom oraz posiadającym mieszkaniowe kredyty dewizowe.
      • cyber.wernyhora Re: Balcerowicz odejdzie - a co przyjdzie? 10.03.06, 14:59
        Moje wieszczenie niestety zaczynaja sie sprawdzac. Niestety, zbyt szybko.
        Miejmy nadzieje, ze po dzisiejszym wystapieniu Prezesa NBP wszystko znowu wroci
        do jakiej takiej normy. Jesli nie to bedziemy mieli karnawal.

        Dla bardzo zaniepokojonych dodam, ze przesilenia finansowe moga miec
        lagodniejsza forme - niekoniecznie Argentyna. Meksyk, Turcja, Tajlandia i Rosja
        - oto inne przyklady. Wtedy straty na oszczednosciach sa rzedu 20-30%. Eh, ale
        u nas tyle tych kredytow dewizowych. Jak niektore banki by to wytrzymaly???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka