Gość: ###
IP: *.proxy.aol.com
03.12.02, 19:07
Rydzyk na widelcu
Oszustwo podatkowe na wielką skalę, działalność niezgodna ze statutem i
zakulisowe spekulacje akcjami spółki giełdowej. To nasze zarzuty wobec zakonu
redemptorystów, Radia Maryja i dyrektora Tadeusza Rydzyka. Żądamy
przeprowadzenia wnikliwej kontroli działalności finansowej Radia Maryja i
redemptorystów. Zbadania ich geszeftów.
Sobie znanym sposobem weszliśmy w posiadanie dokumentów dotyczących
niezwykłych operacji finansowych z początków tego roku. Najważniejszy z nich
to zawarta 25 stycznia umowa cesji wierzytelności. Warszawska Prowincja
Redemptorystów odkupiła wówczas od spółki POLKOMBI wierzytelności pieniężne,
czyli weksle, dwóch osób fizycznych: Aleksandra R. i Jana Króla. Łączna
wartość wierzytelności wynosi 4 392 000 zł, lecz POLKOMBI opyliło je tylko za
2 000 000.
Szmal na transakcję spłynął na konto POLKOMBI przelewem bankowym 28 stycznia
2002 r. 2 miliony żywej gotówki pochodziły z konta Radia Maryja (patrz
przelew nr 1). Następnego dnia, 29 stycznia, POLKOMBI przesłało na konto
Polskiego Kredyt Banku 1 866 600 zł (patrz przelew nr 2). Była to zapłata za
weksle, które wcześniej sprzedano redemptorystom.
28 stycznia zarząd POLKOMBI, reprezentowany przez ówczesnego prezesa
Kazimierza Woźniaka, podpisał bowiem z Polskim Kredyt Bankiem umowę cesji
wierzytelności. Kupił od banku wierzytelności Aleksandra R. i Jana Króla,
płacąc właśnie 1 866 600 zł.
Skomplikowane? Nie tak bardzo. Po prostu spółka POLKOMBI posłużyła za
pośrednika, za co skasowała uczciwie zarobione 133 400 zł prowizji. To często
stosowany chwyt, gdy właściciel szmalu chce ukryć jego pochodzenie.
Przepuszcza wówczas gotówkę przez różne spółki, licząc, że nikt nie dojdzie
do źródła szmalu. Nazywa się to potocznie praniem pieniędzy.
Niektórzy dodają: brudnych pieniędzy. Ale czy ktoś widział czyste?
Oto, co powiedział nam na ten temat Kazimierz Woźniak, były prezes POLKOMBI,
podpisany pod umowami z PKB i redemptorystami:
– Czy pamięta pan transakcję polegającą na wykupieniu weksli prywatnych osób,
a następnie odsprzedaniu ich zakonowi redemptorystów?
– Pamiętam. Ale ja już nie jestem w POLKOMBI. Szczegółów nie pamiętam.
– A kto pamięta?
– Moi finansiści z firmy, na przykład pani Kochanowicz-Mańk. Mogę podać numer
telefonu.
– Czy ta transakcja była korzystna dla POLKOMBI?
– Niewątpliwie na tym zarobiliśmy. Nic więcej nie jestem dziś w stanie
powiedzieć.
Proszę zwrócić uwagę na daty. POLKOMBI, które było w trudnej sytuacji
finansowej, czekało na kasę od Radia Maryja. Dopiero po jej wpłynięciu
nastąpił przelew na konto Polskiego Kredyt Banku. Obieg pieniądza był zatem
inny, niż mogłoby to wynikać z dokumentów. Na wszelki wypadek, żeby
przynajmniej na umowach daty się zgadzały, strony podpisały oświadczenie, że
do umowy z 25 stycznia wkradł się błąd drukarski, bo rzeczywiście podpisano
ją 28 stycznia.
Redemptoryści dali osobę prawną, a faktycznym płatnikiem było Radio Maryja
ojca Rydzyka. Czego bał się ojciec dyrektor? Czemu dał zarobić pośrednikowi,
zamiast samemu kupić weksle? Dwóch doradców finansowych, gdy zapoznaliśmy się
z dokumentami, odmówiło nam komentarza. Mimo życzliwości bali się,
że "Kościół skończy z nimi". Trzeci zgodził się powiedzieć anonimowo:
– To jest transakcja, której celem było ominięcie obowiązku podatkowego.
Redemptoryści powinni zapłacić podatek od zysku, czyli różnicy między
wartością weksli a ceną, za którą je kupili. Środki przeznaczone na
transakcje powinni opodatkować, zanim jej dokonali, gdyż handel długami nie
jest statutową działalnością zakonu zwolnioną z podatku. Mało tego, od
momentu transakcji redemptoryści powinni prowadzić ewidencję podatkową.
Warszawska Prowincja Redemptorystów jest kościelną osobą prawną. Korzysta ze
zwolnienia podatkowego. Dotyczy ono jednak wyłącznie działalności statutowej
wymienionej w art. 17 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób
prawnych. Art. 17 stanowi (uwaga, będzie ważny fragment dla kontroli
skarbowej) o dochodach kościelnych osób prawnych z: niegospodarczej
działalności statutowej; w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają
obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji
podatkowej. Zatem w przypadku działalności gospodarczej, a taką jest handel
długami, redemptoryści mają psi obowiązek prowadzić księgowość. Zwolnienie
podatkowe z działalności gospodarczej dotyczy wyłącznie części przeznaczonej
na cele: kultu religijnego, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne,
charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwacje zabytków, prowadzenie punktów
katechetycznych, inwestycje sakralne w zakresie: budowy, rozbudowy i odbudowy
kościołów oraz kaplic, adaptację innych budynków na cele sakralne, a także
innych inwestycji przeznaczonych na punkty katechetyczne i zakłady
charytatywno-opiekuńcze (art. 17 pkt 4b ustawy o podatku dochodowym od osób
prawnych). Nigdzie nie ma mowy o zwolnieniu z podatku w handlu dłu-gami czy
innej lichwie. Czyli, mówiąc krótko, zakon ojca Rydzyka i jego radyjko
orżnęli skarb państwa na gruby szmal, o czym niniejszym donosimy właściwym
organom kontroli skarbowej, prokuraturze i innym zainteresowanym.
Ile szmalu są winni redemptoryści państwu? Trudno wyliczyć. Nie wiadomo, ile
takich lub podobnych transakcji przeprowadzili braciszkowie i ile z nich
zostanie wykrytych. Od tego zależy też, jaką karę nałoży na nich urząd
skarbowy. Mogą to być miliony złotych, ale bardziej dokuczliwa będzie dla
redemptorystów konieczność prowadzenia rachunkowości takiej jak inne osoby
prawne prowadzące działalność gospodarczą.
Pozostaje jeszcze wyjaśnić, dlaczego Radio Maryja kupuje za 2 miliony weksle
jakichś obywateli. Ustaliliśmy, że Aleksander R. jest mecenasem, a Jan Król
to duchowny znany z eteru Radia Maryja i stron "Naszego Dziennika". To ojciec
Jan Król, zamieszkały w Warszawie przy ulicy Karolkowej 49, czyli w siedzibie
Warszawskiej Prowincji Redemptorystów. To właśnie on relacjonował spotkanie
Radiomaryjców z Janem Pawłem II, w październiku tego roku w Watykanie.
Obydwaj panowie za szmal pożyczony od Polskiego Kredyt Banku kupili w 2000 r.
znaczny pakiet akcji szczecińskiej spółki giełdowej Espebepe. Dlaczego
właśnie Espebepe? Nie mamy zielonego pojęcia. Skąd zakonnik miał szmal na
kupienie ponad jednej czwartej akcji giełdowej spółki? Co było podstawą do
udzielenia kredytu?
– Nasz oddział popełnił w tej sprawie błąd – przyznaje proszący o anonimowość
wysoki pracownik banku. – Udzielono kredytu, którego zastawem były weksle i
konto w biurze maklerskim. Jednak myślę, że pożyczkobiorca mimo to musiał
wykazać się posiadaniem sumy 150, a nawet 200 proc. kredytu. Takie były
wówczas przepisy kredytowe w naszym banku. Bardzo się ucieszyliśmy, gdy
zgłosiła się spółka POLKOMBI z propozycją wykupu wierzytelności. Wobec
drastycznego spadku notowań akcji, które kupili nasi dłużnicy, straciliśmy
nadzieję na odzyskanie czegokolwiek.
Faktycznie, obaj panowie wyszli na akcjach Espebepe jak Zabłocki na mydle.
Kupowali je po ok. 9 zł.
Teraz kurs tej spółki waha się wokół 10 gr, a w październiku wynosił nawet 2
gr (słownie: dwa). Należy jeszcze dodać, że szczeciński holding jest na
skraju bankructwa i nie zanosi się na to, że stanie się giełdowym blue
chipem. Czy znaczy to, że rydzyjkowi gracze giełdowi dali dupy, czy też kupnu
szczecińskiej spółki przyświecał jakiś inny cel?
Próbowaliśmy skontaktować się z panią Lidią Kochanowicz-Mańk. Robiliśmy to
zawzięcie, bowiem kobieta ta zdaje się być postacią łączącą całą ciemną
operację finansową Radia Maryja. W czasie gdy podpisywano dwie umowy cesji
wierzytelności pani Lidia była w POLKOMBI dyrektorem generalnym zajmującym
się finansami. Ta sama pani Lidia jest udziałowcem spółki Espebepe.
Posiada 5,6 proc. udziałów. Wresz