rekontra
29.03.06, 08:46
Przeszło tydzień temu podniosła się fala oburzenia na Kaczyńskiego za słowa
o środowisku wywodzącym się z KPP. Kilku byłych działaczy Solidarności
związanych z Unią Demokratyczną sięzebrało i napisało list protestacyjny,
jednocześnie bluzgając insynuacją w kierunku kaczyńskiego, że im osobiście
nie jest im znana jego działalność opozycyjna
(bluzg - to program PO /Legutko/).
Jednakże Kaczyński nie dał się zakneblować i potwierdził kilka dni temu
ponownie swoje słowa o środowisku wywodzącym się z KPP i powiedział yakże o
systemie tabu:
"To, że to jest środowisko niezwykle zaciekle zwalczające tradycję narodową,
zresztą samo pojęcie Narodu jest w tym środowisku trudne do przyjęcia, to
wszystko, co z tą tradycją się łączy, to, że to środowisko tak chętnie
odwołuje się do elementów mających tę tradycję kompromitować (...)
Krótko mówiąc mamy do czynienia ze środowiskiem, którego związki z komunizmem
są oczywiste, chociaż są to związki bardzo szczególnego rodzaju.
Z jednej strony, nie da się pominąć tego faktu, mają one charakter rodzinny w
bardzo wielu wypadkach, to jest miejsce wychowania, tutaj Aleja Róż i Aleja
Przyjaciół to są miejsca symboliczne, chociaż nie wszyscy się tam wychowali -
to jest też prawda. To jest też długoletnia, wspólna działalność, także taka
działalność, którą oceniam pozytywnie, znaczy mówię o tej działalności sprzed
1989 roku. Wielu z tych ludzi kosztem często bardzo dużej ceny sprzeciwiało
się komunizmowi.
Rzecz w tym, że owo sprzeciwianie się komunizmowi, te zasługi, cierpienia
nawet, którym byli wtedy poddani, bo niektórzy rzeczywiście byli, w żadnej
mierze nie mogą usprawiedliwiać ich postawy po 1989 roku.
W tych latach, tak bardzo ważnych dla Polski, bardzo, ale to bardzo, nam
wszystkim zaszkodzili. Nie ma żadnych racji, dla których tego rodzaju sprawy
nic miałyby być omawiane, mówienie o nich miałoby być traktowane jako
skandal. To jest po prostu pewien fakt. W Polsce jest cały system tabu,
różnych rzeczy nie wolno mówić. Oczywiście w każdej kulturze są tabu, w
każdej kulturze nie o wszystkim wolno mówić. Tutaj jednak żadnych poważnych
przesłanek dla podtrzymywania tego rodzaju tabu nie ma.
I stąd mówię o tym, i będę o tym mówił, bo społeczeństwo powinno się w tych
sprawach orientować. A z własnego doświadczenia, z różnego rodzaju spotkań
z ludźmi, którzy na co dzień nic zajmują się polityką, ale którzy czytają
"Gazetę Wyborczą" wiem, że pojęcia o tym nie mają. Dla takich ludzi jak ja,
to że Adam Michnik, żeby sięgnąć troszkę do innej sprawy, spotyka się, jest w
zażyłych stosunkach towarzyskich z Jerzym Urbanem, było od bardzo wiciu lat
zupełną oczywistością. A okazało się, że kiedy to wyszło na jaw w trakcie
Komisji Rywina, dla setek tysięcy ludzi, w tym dla czytelników "Gazety
Wyborczej", okazało się to coś niesłychanego i zupełnie nowego.
Mam nadzieję, że pewnego dnia ta świadomość o charakterze tego środowiska
dotrze do świadomości społecznej i będzie to miało swoje skutki."
Na forum były wczoraj konsekwentnie wycinane moje listy w których pisałem o
Żółkiewskim i Janion. Obowiązujące na forum TABU ? Kosztem wolności słowa?
Kropek bluzgał w moją stronę, gdyż dla jego środowiska Żółkiewski jest
dobroczyńcą i on pamięta jego zasługi. Szkoda, że nie potrafi podać żadnych
szczegółów. Kropek napisał, że przemawiam jak SAM MOCZAR. Modzelewski, swój
artykuł biorący pod obcasy Gontarczyka zatytułował: Uwaga, Moczas żyje !
Dla TYCH PANÓW, każdy kto złamie ICH tabu, kto napomknie o stalinowskiej
przeszłości żyjących, lub nieżyjących autorytetów jest moczarowcem. Każdy kto
wspomni o wczesnych poglądach obecnych demokratów.
Zaiste, żałosany repertuar argumentów. Żałosna znajomość histori.
Podaję za Historią najnowszą Roszkowskiego:
"W czasie metodologicznej konferencji historyków polskich na przełomie
grudnia 1951 i stycznia 1952 r. Tadeusz Daniszewski i Leon Grosfeld popisyli
się „demaskowaniem wrogów". Przedmiotem szczególnie zajadłej nagonki stał się
Henryk Wereszycki, autor syntezy historii Polski lat 1864-1918.
Podstawą wszelkich prac z historii najnowszej był obowiązkowo „Krótki zarys
historii WKP(B)" wydany w nakładzie 1,3 min egzemplarzy jako podręcznik
szkolny i akademicki. Źródła historyczne preparowano opuszczając słowa,
zmieniając ich sens, a brak wszelkiego umiaru ośmieszył propagandową
pracę „KPP w obronie niepodległości Polski" - echo kormpleksów agenturalności
komunistów polskich.
Istotę rzeczy wyraził płk Józef Dusza z Departamentu Śledczego MBP, który
mówił: „Dzisiaj my piszemy historię międzywojenną, okupacyjną i początków
Polski Ludowej na waszych skórach i kościach, a dzisiejsze i jutrzejsze
podręczniki historii są i będą pisane tak, jak my chcemy".
Jak długo kto złamie obowiązujące tabu, spotka się z histeryczną reakcją
środowiska, z listami których autorzy kwestionują życiorysy?
Artykuł uzupełniający, o dwóch takich którzy ośmielili się złamać tabu.
o nagonce na Kaczyńskiego i Gontarczyka.
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20060329&id=my12.txt