elfhelm
29.04.06, 20:24
oto oświadczenie urzędnika Kancelarii Prezydenta RP. Wklejam w całości, bo
jest ciekawe i prezentuje intrygujące podejście do zasad przeprowadzania wywiadów.
2006-04-28
Oświadczenie w związku z zarzutami „Rzeczpospolitej”
W związku z zarzutami zawartymi w publikacji pt. „Historia rozmowy, której nie
będzie” („Rzeczpospolita”, 28 kwietnia br.), pragnę wyjaśnić, co następuje:
Autoryzowaną wersję wywiadu z Prezydentem redakcja „Rzeczpospolitej” otrzymała
26 kwietnia br. Następnego dnia przed południem red. Grzegorz Gauden
poinformował ministra Macieja Łopińskiego, że publikacja jest przewidziana na
piątek lub sobotę. Następnie red. Piotr Śmiłowicz uściślił, że wywiad zostanie
opublikowany w piątek 28 kwietnia. Należy podkreślić, że ani red. Gauden, ani
red. Śmiłowicz nie zgłaszali żadnych uwag co do zmian wprowadzonych podczas
autoryzacji.
Kilka godzin po rozmowie z Piotrem Śmiłowiczem, z ministrem Maciejem Łopińskim
skontaktował się redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”. Stwierdził, że ponieważ
w trakcie autoryzacji dokonano zbyt daleko idących zmian, wywiad się nie
ukaże, a o całej sytuacji zostaną poinformowani czytelnicy.
Autorzy wyjaśnienia opublikowanego na łamach „Rzeczpospolitej” piszą – zgodnie
z prawdą – że rozmowa z Prezydentem RP trwała bardzo długo. Tekst przysłany do
autoryzacji siłą rzeczy nie był dosłownym zapisem rozmowy; to zrozumiałe,
zważywszy ograniczoną objętość publikacji w gazecie codziennej. Jednak w tym
samym wyjaśnieniu pojawia się zarzut, że podczas autoryzacji rozszerzono część
odpowiedzi, czyniąc z nich „monologi” Prezydenta. Chodziło jedynie o
przywrócenie pierwotnego sensu wypowiedziom Prezydenta skróconym przez
dziennikarzy podczas redakcji tekstu. Tak się stało np. w przypadku fragmentu,
w którym Lech Kaczyński wyjaśnia, dlaczego nie doszło do zawiązania koalicji
PiS-PO.
Redakcja „Rzeczpospolitej” zarzuca Kancelarii Prezydenta RP, że zmieniona
została struktura rozmowy. Prezydent, zgadzając się na udzielenie wywiadu,
rozumiał, że będzie on okazją do przedstawienia jego poglądów na sprawy ważne
z punktu widzenia państwa i obywateli. Tymczasem tekst, jaki został
przedstawiony do autoryzacji, nie spełniał tego założenia. To nie zmiany
dokonane podczas autoryzacji, ale dobór pytań i odpowiedzi do publikacji
spowodowały, że spójność wywiadu została zakłócona. Na czołowe miejsce
wysunięto np. pytania o Samoobronę i jej lidera, a skrócono i zbagatelizowano
wypowiedzi dotyczące stosunków na linii PiS-PO. W pytaniach zamieszczonych w
tekście przedstawionym do autoryzacji nie brakowało także wypowiedzi
agresywnych i obraźliwych dla Prezydenta (np. stwierdzenie, że Lech Kaczyński
skompromitował urząd Prezydenta w związku ze sprawą odznaczenia dla Wojciecha
Jaruzelskiego).
Rzeczywiście, część pytań podczas autoryzacji w ogóle usunięto. Były to przede
wszystkim pytania, które przestały być aktualne. Wywiad przeprowadzono jeszcze
przed głosowaniem nad samorozwiązaniem Sejmu. W tej sytuacji pytanie o wynik
ewentualnych przedterminowych wiosennych wyborów do parlamentu było już
anachronizmem. Oczywiście, byliśmy gotowi uzasadnić każdą zaproponowaną zmianę
– jednak redakcja „Rzeczpospolitej” nie była tym zainteresowana.
Koronnym zarzutem redakcji jest to, że w trakcie autoryzacji dokonano rzekomo
zmian tak głębokich, że wywiad stał się „produktem Kancelarii Prezydenta”.
Autorzy wyjaśnienia podkreślają, że na autoryzację wywiadu czekali trzy
tygodnie. Tak długi czas oczekiwania wynikał z dwóch powodów. Po pierwsze,
chodziło o zmienną sytuację polityczną w tygodniach poprzedzających zawiązanie
koalicji. Kancelaria Prezydenta chciała, by ostateczna autoryzacja wywiadu
nastąpiła po tym, jak zapadną istotne rozstrzygnięcia co do przyszłości rządu.
Stanowisko Kancelarii było przedstawiane redakcji gazety; odnieśliśmy
wrażenie, że spotkało się ze zrozumieniem. Po drugie, decyzja o tym, czy
wywiad powinien być autoryzowany była podejmowana tak długo z powodu dużej
dowolności, z jaką redagujące tekst osoby traktowały wypowiedzi Prezydenta RP.
W niektórych przypadkach sens tych wypowiedzi został całkowicie zmieniony. Oto
dwa przykłady.
Odnosząc się do wypowiedzi prezesa PiS o „formacji KPP-owskiej”, Prezydent RP
wyjaśnił: „Tak, jak w jednych środowiskach dobrze mieć ojca czy dziadka czy
matkę w Armii Krajowej, tak są środowiska, w których fajnie jest mieć ojca w
KPP albo się poszukuje nawet bardzo odległych przodków, powiedzmy sobie, nie
KPP-owskich, ale lewicowych”. Dziennikarze „Rzeczpospolitej” pominęli jednak
całkowicie tę część zdania, która odnosi się do środowisk akowskich,
wypaczając sens stwierdzenia.
Jeszcze głębsze zmiany wprowadzono we fragmencie dotyczącym zarzutów
postawionych generałowi Jaruzelskiemu przez IPN. Prezydent w rozmowie z
„Rzeczpospolitą” stwierdził, że już pierwszego dnia po internowaniu w stanie
wojennym miał świadomość, że stan wojenny wprowadzono łamiąc prawo, natomiast
w świetle ówcześnie obowiązującego prawa zarzut kierowania związkiem zbrojnym
między lutym a grudniem 1981 r. jest trudny do wyjaśnienia. Tymczasem w
przesłanym do autoryzacji tekście zniknęła pierwsza część wypowiedzi. Z
przesłanego tekstu wynikało, że Prezydent RP nie rozumie, dlaczego Wojciech
Jaruzelski miałby odpowiedzieć za wprowadzenie stanu wojennego. To całkowita
zmiana sensu słów Pana Prezydenta.
Mimo tego podjęta została decyzja, by wywiad się ukazał – po dokonaniu
autoryzacji. Nie dokonano żadnych zmian zmieniających sens wypowiedzi Pana
Prezydenta; wręcz przeciwnie – sporym fragmentom rozmowy przywrócono
rzeczywiste brzmienie.
Prezydent Rzeczypospolitej udziela wywiadów i wypowiedzi dla mediów – dowodem
duży artykuł w „Dzienniku” z 28 kwietnia. Oczekuje jednak, że jego wypowiedzi
nie staną się przedmiotem zmian przeprowadzanych w sposób zupełnie dowolny.
Marcin Rosołowski
Zastępca Dyrektora
Biura Prasowego
Kancelarii Prezydenta RP
www.prezydent.pl/x.node?id=1011848&eventId=4527028