t-800
11.05.06, 13:51
"Żeby wystarać się o broń, urządzaliśmy »eksy«, czyli ekspropriacje. Chodziło
się do bogatych Żydów czy też żydowskich policjantów, terroryzowało ich i
zabierało forsę. Kasę Judenratu ograbiliśmy na setki tysięcy złotych,
obrabowaliśmy też przedsiębiorstwo aprowizacyjne. Lichtenbaum, przewodniczący
Judenratu, odmówił nam pieniędzy. Uwięziliśmy więc jego syna. Trzymaliśmy go
przez dwanaście godzin. Do Lichtenbauma napisaliśmy, że trzymamy chłopca z
nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowatą wodą tak, że na pewno nabawi się
choroby. Przyszli z pieniędzmi. Innym razem żydowski policjant, zresztą
sku..syn, nie chciał dać nam pieniędzy. Musieliśmy pokazać, że jesteśmy
twardzi. Przyszliśmy do niego około czwartej, gdy termin ultimatum już
upływał. »Nie chcesz dać?« - spytaliśmy i zastrzeliliśmy go. Po tym zdarzeniu
wszyscy płacili. W sumie pieniędzy nam nie brakowało. To my byliśmy prawdziwą
władzą w getcie. To my decydowaliśmy, jak mają żyć ludzie, którzy pozostali w
getcie. Nazywali nas »partią«. Gdy partia coś kazała, było to wykonywane".
Marek Edelman
Źródło: www.nczas.com/?a=show_article&id=3106