Dodaj do ulubionych

Dziennikarze mszczą się na Kościele

01.06.06, 23:32
Kataryna otworzyła wątek, że to niby Kościół się "mści" (Boże kochany, jak
wogóle można myśleć w tych kategoriach?). Czyż nie można w odpowiedzi
napisać, że to rządni sensacji dziennikarze mszczą się na Kościele, który
pragnie każdego z duchownych osądzać indywidualnie i każdą sprawę dokładnie
zbadać? Dominikanie od roku badają sprawę o. Hejmo i dotąd nie odważyli się
wydać osądu. Czy zwolennicy pośpiechu chcieli okpić ich prace?
Czym był list kilku dziennikarzy jak nie publicznym wyzwaniem, policzkiem
wymierzonym w duchownych, gdyż nie spełnili oni ich oczekiwań. A jakie to
niby były te oczekiwania, jaki miał być ich efekt? Czyż nie taki by móc
pokazać głowę zdrajcy - wszystko jedno kogo, byle przy tej obciętej głowie
pokazać się jako ci najbardziej sprawiedliwi? Jest to działanie w myśl
schematu - ten kto najgłośniejszy, kto najsilnieszy - ten ma rację.
Dziennikarze oskarżający Kościół chcą się więc wykreować na tych najbardziej
sprawiedliwych - może jedynych sprawiedliwych. Sprawiedliwszych nawet od
nauczycieli religi katolickiej, których pasterzem do niedawna był Jan Paweł
II a jego najbliższym współpracownikiem, przyjacielem i bratem w cierpieniu
był kardynał Dziwisz. List dziennikarzy jest teraz wykorzystywany do ohydnej
napaści na księdza Stanisława. Czy to nie z powodu pychy dziennikarzy i
zadufania we własną nieomylność?
Pod listem podpisali się: Jan Pospieszalski, Piotr Semka, Tomasz Terlikowski,
Jerzy Marek Nowakowski, Maria Przełomiec, Tomasz Wiścicki, Paweł Nowacki, Ewa
Czaczkowska, Paweł Lisicki, Paweł Milcarek i Piotr Zaremba.
Obserwuj wątek
    • nielubiegazety2 A o. Oszajcy Pan dzisiaj słuchał? 01.06.06, 23:43
      Ja tak.
      I wcale to nie jest żadne schadenfreude. Jest mi smutno.
      Naprawdę.
      • leszek.sopot Oglądałem Lisa /nt/ 02.06.06, 00:36

    • b.krakus "Kardynała Richelieu sekret wam dziś zdradzę 01.06.06, 23:43
      od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę"

    • nurni Re: Dziennikarze mszczą się na Kościele 01.06.06, 23:44
      leszek.sopot napisał:


      > Czym był list kilku dziennikarzy jak nie publicznym wyzwaniem, policzkiem
      > wymierzonym w duchownych, gdyż nie spełnili oni ich oczekiwań.

      O masz. Spoliczkowano kilku duchownych.

      Dobra. Wystarczy, dalej nie chce mi sie czytac.


      A jakie to
      > niby były te oczekiwania, jaki miał być ich efekt? Czyż nie taki by móc
      > pokazać głowę zdrajcy - wszystko jedno kogo, byle przy tej obciętej głowie
      > pokazać się jako ci najbardziej sprawiedliwi? Jest to działanie w myśl
      > schematu - ten kto najgłośniejszy, kto najsilnieszy - ten ma rację.
      > Dziennikarze oskarżający Kościół chcą się więc wykreować na tych najbardziej
      > sprawiedliwych - może jedynych sprawiedliwych. Sprawiedliwszych nawet od
      > nauczycieli religi katolickiej, których pasterzem do niedawna był Jan Paweł
      > II a jego najbliższym współpracownikiem, przyjacielem i bratem w cierpieniu
      > był kardynał Dziwisz. List dziennikarzy jest teraz wykorzystywany do ohydnej
      > napaści na księdza Stanisława. Czy to nie z powodu pychy dziennikarzy i
      > zadufania we własną nieomylność?
      > Pod listem podpisali się: Jan Pospieszalski, Piotr Semka, Tomasz Terlikowski,
      > Jerzy Marek Nowakowski, Maria Przełomiec, Tomasz Wiścicki, Paweł Nowacki, Ewa
      > Czaczkowska, Paweł Lisicki, Paweł Milcarek i Piotr Zaremba.
      >
      >
    • kataryna.kataryna Re: Dziennikarze mszczą się na Kościele 01.06.06, 23:46
      leszek.sopot napisał:

      > Kataryna otworzyła wątek, że to niby Kościół się "mści" (Boże kochany, jak
      > wogóle można myśleć w tych kategoriach?).


      Po tym jak księdza zaszantażowano odsunięciem od Muminków i Ormian, dwóch
      najważniejszych misji jego życia, tylko takie kategorie przychodzą mi do głowy.
      • dr.szfajcner Re: Dziennikarze mszczą się na Kościele 01.06.06, 23:55

        Ksieża nie sa od informowania gawiedzi o grzechach
        swoich bliznich.
        Tak samo jak ku.. nie sa od wychowywania dzieci.

        Co nie znaczy ze oba te zawody sa zbędne.
        Owszem sa potrzebne, ale ich adepci niech robia to,
        do czego zostali powołani.

        Jezlei Zalewski chce być lutstratorem ( czyli kims w rodzaju kapusia ),
        niech zrzuci sutanne, wyrobi sobie legitymacje dziennikarska i niech
        lustruje.
      • leszek.sopot szantaż? 02.06.06, 00:26
        kataryna.kataryna napisała:

        > Po tym jak księdza zaszantażowano odsunięciem od Muminków i Ormian, dwóch
        > najważniejszych misji jego życia, tylko takie kategorie przychodzą mi do
        głowy.


        Nie zgadzam się z takim określeniem. Po prostu z przepisów prawa kanonicznego
        wynika, że jest to automatyczna konsekwencja - takie przynajmniej wytłumaczenie
        słyszałem od biskupa - kanclerza krakowskiej kurii w TV. Jest to logiczne bo
        gdyby innego księdza w zupełnie innej sprawie ukarfano to cvzy pozwolonoby mu
        pełnić ważne funkcje publiczne?
    • mmikki Re: Dziennikarze mszczą się na Kościele 01.06.06, 23:47
      leszek.sopot napisał:
      >Czy to nie z powodu pychy dziennikarzy i
      >zadufania we własną nieomylność?

      nie, szykują się wolne, świetnie płatne etaty w Tv u Wildsteina
    • wartburg4 mszczą się? 01.06.06, 23:47
      Dziennikarze mszczą się na kościele? Może zadają kłopotliwe pytania, ale żeby
      zaraz się mścili, odgrywali? Niby za co? Dlatego są dziennikarzami, żeby
      dociekać prawdy, co z natury rzeczy wiąże się z zadawaniem niewygodnych pytań.
      Dopatrywanie się w tym zemsty jest tak samo przesadne jak oskarżenia Kościoła o
      to, że mści się na niewygodnym dziennikarzu.

      Po co zaraz taki patos? Wielkie słowa, zacietrzewienie?
    • pamiec.leszka dziennikarze wypowiadaja sie bardzo rozsadnie 01.06.06, 23:50
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3386010.html
      dziennikarze wypowiadaja sie bardzo rozsadnie - wprzeciwienstwie do niektorych
      forumowiczow.
    • pan.nikt Dwie uwagi 01.06.06, 23:59
      1. Sprawa Hejmo.
      Dominikanie badają i dobrze.
      Nie mają kompletu materiałów i pewnie nigdy nie będą mieli,
      ale
      ale, czy np osadzając klienta, który okradł kiosk musisz szukać czy wcześniej
      nie okradł 100 innych kiosków?
      Do skazania go wystarczy wiedza o tym jednym kiosku.
      Można co najwyżej rozpatrywać okoliczności łagodzące.
      Chore , głodne dzieci w domu, brak pracy itp.

      Podobnie w sprawie Hejmo. Dowód, ze ileś razy doniósł wystarczy, żeby uznać go
      za kapusia. Można badać co go do tego skłoniło, ale pełna wiedza o wszystkich
      donosach nie jest konieczna.



      2. Dziennikarze mszczą się na duchownych???

      To było do przewidzenia.
      napisałem, już wczoraj, że właśnie taki, nieprzyjemny dla KK będie efekt
      decyzji kard Dziwisza.

      np tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=42757654&a=42781951
      • pan.nikt Re: Dwie uwagi 02.06.06, 00:16
        Trudno o większą głupotę, niż zrobił Kardynał Dziwisz.

        Oj on się zdziwi.

        Była okazja do w miarę spokojnego i wyważonego pokaznia agentów bezpieki.
        Była okazja do pokazania Kościół nie boi sie prawdy. Nawet trudnej prawdy.
        Jednym pociągnięciem pióra ta okazja została ZMARNOWANA.


        Po co??

        Po to, żeby wrogowie kościoła zaczęli teraz szczuć?
        Zeby co drugi dzień wyciągali agenta z kapelusza, bez prawa do obrony?
        Bo jaka może być obrona, przed niekontrolowanym szumem medialnym??
        A przy okazji dostaną "po twarzy" Bogu ducha winni porządni księża.

        Dość domysłów i pomówień, dość szantaży i rządzenia przez szantaż historią.

        Historię trzeba ujawnić.
        To oczysci atmosferę, a i tym konfidentom ułatwi życie.
        Nie będą budzili sie zlani potem i lecieli do kiosku, czy już dziś go opisali,
        czy jeszcze nie.
        Po prostu. Prawda może ich wyzwolić.
        • leszek.sopot jedną rzecz pewnie zrobił źle 02.06.06, 00:35
          Powinien publicznie powiedzieć jak widzi rozwiązanie tej sprawy, jaki jest jego
          stosunek do lustracji itp.
          • pan.nikt Przypominam, że 02.06.06, 00:40
            Przypominam, że Zalewski niemal na kolanach przez całe miesiące prosił się o
            współpracę.
            Gdyby Dziwisz chciał podejśc do sprawy rzetelnie, nawet nie doszłoby do
            zapowiedzi tej słynnej konferencji.
            A Dziwisz, liczył naiwnie, że sprawa przyschnie.
            • leszek.sopot Re: Przypominam, że 02.06.06, 00:46
              pan.nikt napisał:

              > Przypominam, że Zalewski niemal na kolanach przez całe miesiące prosił się o
              > współpracę.
              > Gdyby Dziwisz chciał podejśc do sprawy rzetelnie, nawet nie doszłoby do
              > zapowiedzi tej słynnej konferencji.
              > A Dziwisz, liczył naiwnie, że sprawa przyschnie.


              Ja rozumiem to w następujący sposób. Dziwisz zorganizował powołanie komisji
              Sprawiedliwości i Troski, która miała za zadanie tylko zastanawianie się
              moralne. Natomiast w PAT miały się toczyć prace badawcze i dlatego tam
              odsłyłano Zaleskiego.
              Nie chcę usprawiedliwiać krakowskiej kuri, bo uważam, że bardzo bezdusznie z
              nim postąpiono - choć jednoczęnie muszę się zastrzec, że nie wiem jak te
              kontakty wyglądały i jak wobec swych zwierzchników ks. Zalewski się zachowywał.
              Jestem jednak przekonany, że ze zbyt małą troską hierarchowie podeszli do jego
              bólu, który musiał w sobie poczuć odkrywając nie znane dla siebie fakty.
              Troszcząc się o sprawiedliwość i o to aby nie doszło do nieposzanowania
              godności różnych duchownych - także godności grzeszników, nie potrafili
              poradzić sobie z problemem duchownego, który miał prawo się tak zachować jak
              się zachowywał. Koniecznie Dziwisz, jak i inni duchowni, powinni z nim
              wielokrotnie rozmawiać a nie oddzielać się od niego murem.
              • pan.nikt Re: Przypominam, że 02.06.06, 01:10
                Nie tylko nie powinni oddzielać się od Zalewskieggo, ale powinni wykorzystać
                jego wiedzę do wyjawienie prawdy.
                Tymczasem woleli prawdę zamiatać pod dywan, a dywan kopytem przyduszać.

                Konsekwentnie uważam, że takie działanie wyjdzie wszystkim na złe.
                Wszystkim, a przede wszystkim uczciwym duchownym.
                • leszek.sopot ale jaką prawdę? 02.06.06, 01:42
                  Czy ty uważasz, z całą bezwględnością, że wszystko co zanotowali esbecy w
                  teczkach oddaje całą prawdę?
                  Ja znam relacje osób, które czytały materiały ze swoich teczek, znane są także
                  opinie wypowiadane publicznie - chyba wszyscy mówili, że teczki nie pokazują
                  prawdy, że trzeba ją dopowiadać, zupełnie inaczej opisywać, że "prawda esbecka"
                  to tylko ich prawda.
                  Od dłuższego już czasu czekam na swoją teczkę. Być może w IPN nic poza
                  bezwartościowymi dokumentami z rewizji i aresztowania nie znajdą, a może
                  znajdą. Jeśli coś znajdą - to mam bezwględnie ufać we wszystko co tam
                  przeczytam, mam jakoś to interpretować, łazić po ludziach, dopytywać, szukać
                  kapusi co na mnie donosili - co będę miał z tym zrobić? Może poradzisz? Też
                  chciałbym znac prawdę. Jeśliby mi się udało ją poznać, to stanie i następny
                  problem - co z nią zrobić?
                  • pan.nikt Re: ale jaką prawdę? 02.06.06, 01:53
                    wg wszelkich relacji, prawda w dokumentach SB, jeżeli tylko nie były mieszne w
                    latach 90-tych (wina grubej krechy mazowieckiego) jest w miarę realna.
                    SB-ecy różne rzeczy kombiowali, ale dla siebie raczej nie robili fałszywek.

                    Co masz zrobić ze swoją prawdą??
                    Nie wiem, Twoja sprawa.
                    Pewnie będzie zależała od tego co zobaczysz.

                    Natomiast prawda o osobach publicznych, i o tych, którzy powinni być
                    autorytetami (choćby duchowni) powinna być znana.
                    I znaów wracamy do problemu ułudnych autorytetów, szantaży itd, itd, czyli
                    całego tego obciążenia, które współtworzy bagno III RP.

                    Oczywiście jak napisałem wcześniej całej prawdy nigdy nie poznamy. Cudów nie ma.
                    Ale. Ale wróć do przykładu kiosku.
                    • pan.nikt Re: ale jaką prawdę? 02.06.06, 01:59
                      I wracam do tematu kary.
                      Nikt nie mówi, aby dziś kapusi wieszać.
                      Kara ma być głównie moralna. (pomijam jawne przestępstwa typu przyczynienie się
                      do morderstwa, czy pobicia)
                      Czy to za dużo??

                      Osobiście miałem sąsiada TW.
                      Wiem o tym od lat. Wiadomo było już za komuny. (dzięki temu nie był specjalnie
                      groźny)
                      Włos mu z głowy nie spadł.
                      I tylko nie jest żadnym autorytetem moralnym.
                      I tylko facet nie ośmieli się dawać rad moralnych, bo byłby natychmiast
                      wyśmiany. ( już np o sprawach technicznych rozmawiamy bez problemow)
                      Tyle.
                      • leszek.sopot Re: ale jaką prawdę? 02.06.06, 02:27
                        pan.nikt napisał:

                        > I wracam do tematu kary.
                        > Nikt nie mówi, aby dziś kapusi wieszać.
                        > Kara ma być głównie moralna. (pomijam jawne przestępstwa typu przyczynienie
                        się do morderstwa, czy pobicia)
                        > Czy to za dużo??


                        A jaką to niby karę moralną ja mogę wymierzyć?



                        > Osobiście miałem sąsiada TW.
                        > Wiem o tym od lat. Wiadomo było już za komuny. (dzięki temu nie był
                        specjalnie groźny)
                        > Włos mu z głowy nie spadł.
                        > I tylko nie jest żadnym autorytetem moralnym.
                        > I tylko facet nie ośmieli się dawać rad moralnych, bo byłby natychmiast
                        > wyśmiany. ( już np o sprawach technicznych rozmawiamy bez problemow)
                        > Tyle.


                        Ja za sąsiada miałem i milicjanta i byłego ubeka. Może i oni coś donosili - co
                        mi z tej wiedzy przyjdzie. Były ubek już nie żyje, a jego żona robi nadal
                        wszystko by zatruć mojej rodzinie życie. Co by sie np. miało zmienić z faktu,
                        że będę wiedział, że donosili na moją rodzinę, albo, że np. to ich donosy
                        przyczyniły się do tego, że w 1950 r. mój ojciec trafił z powodów politycznych
                        do mamra? Swoją droga ja w czasie mego życia w czasach PRL mniej dostałem po
                        dupie od komuny, co przez ostatnie 16 lat od niektórych byłych niby
                        opozycjonistów. Dziś szuje są chyba bardziej bezwstydne i bezwględne, dlatego
                        też ta cała nagonka na byłych agentów jest mniej ważna od tepienia
                        nieuczciwości dzisiejszej.
                    • leszek.sopot Re: ale jaką prawdę? 02.06.06, 02:15
                      Napisałeś nieprawdę, gdyż to co notowali esbecy - nawet jeżeli notowali
                      starannie i bez błędów, to notowali tylko to, co ich interesowało, a dodatkowo
                      ubierali to w okropną frazeologię. Często też nie oddzielali plotek od faktów -
                      ich analizy i relacje są pod tym względem często poplątane, a charakterystyki
                      osobowe często wręcz niegodne, które mogą bohaterskich ludzi poniżać. O takiej
                      ja prawdzie myślę. Przecież ty myślisz, że na podstawie jakiejś teczki
                      zbudujesz sobie wyobrażenie o jakimś człowieku. Czy myślsz, że będzie ono
                      prawdziwe? Przecież to wyobrażenie będzie budowane na opisach wrogiej
                      instytucji - czy masz nadzieję, że oni prawdziwie opisywali ludzi i wydarzenia?
                      Coś co wymagało wielkich poświęceń i odwagi w ich opisie może wydać się błachym
                      faktem. Czy nie dostrzegasz, że cała ogląd podziemnej pracy wydaje sie szary i
                      bylejaki, a wrażenia moga robić jedynie jakieś skandaliczne sprwy. Czy nie
                      zwróciłeś uwagi na to, że np. opublikowane w internecie teczki wogóle nie
                      pokazują prawdy o podziemnej opozycji. To jakieś ułamki tej prawdy. Jeśli więc
                      na podstawie teczek ma powstać jakiś prawdziwy obraz np. mojej działalności, to
                      ja dziękuję za taką prawdę.
                  • trouble_maker Re: trzeba ją dopowiadać, inaczej opisywać 02.06.06, 02:04
                    Owszem, szkoda tylko, że Kościół (a ściślej - jego hierarchia) nie wykonał
                    żadnego ruchu w tym kierunku...

                    Stąd, myślę, desperacja ks.Zaleskiego (i osób, które go wspierają)
                    • leszek.sopot może zagrały sprawy ambicjonalne? 02.06.06, 02:22
                      trouble_maker napisał:

                      > Owszem, szkoda tylko, że Kościół (a ściślej - jego hierarchia) nie wykonał
                      > żadnego ruchu w tym kierunku...
                      >
                      > Stąd, myślę, desperacja ks.Zaleskiego (i osób, które go wspierają)

                      Przecież Kościół do "drabiniasta" struktura - jak w wojsku. Dla niejednego
                      dostojnika pewnie nie do pomyślenia jest to, że jakiś szerogowiec wyjdzie przed
                      szereg. Nie jest bowiem tak, że Kościół nic nie robił - świadczy o tym choćby
                      komunikat Episkopatu z 9 marca, ale robił bardzo niemrawo. A tu raptem
                      wyskoczył im jak Filip z konopi ks. Zalewski, który chiał wyniki swoich badań
                      przedstawić na konferencji prasowej a nie przekazał ich do PAT. Jakiś
                      dostojnik, być może wcale nie Dziwisz, ale ten który kierował przygotowywaniem
                      wydania pierwszego, a więc najważniejszego tekstu kościelnej komisji
                      Sprawiedliwości i Troski, która ma dawać wskazówki moralne jak należy
                      postępować, tak był obużony, że ksiądz Zalewski nie chce poczekać na
                      opublikowanie z mozołem tworzonego tekstu, że sponsonował księdza Zalewskiego w
                      oczach Dziwisza. Czysto ludzie ambicje i charaktery w takich sprawach też mogą
                      odgrywać swoją rolę.
                      • trouble_maker Twoim zdaniem to jest... 02.06.06, 02:41
                        ...usprawiedliwienie ? LOL
                        • leszek.sopot Re: Twoim zdaniem to jest... 02.06.06, 03:32
                          trouble_maker napisał:

                          > ...usprawiedliwienie ? LOL

                          Nie, szukam po prostu przyczyn - a mogą być różne. Jakoś nie przemawia do
                          mnie "jedyna prawda", że Kościół kryje agentów, mści się, bądź coś tam innego
                          niecnego czyni. Po prostu w głowie mi się nie mieści, że ktoś może zrobić coś
                          niegodziwego, kto trzymał umierającego Papieża na kolanach po zamachu i był
                          przy jego śmierci.
                          • trouble_maker Re: w głowie mi się nie mieści 02.06.06, 03:51
                            Napiszę krótko - free your mind ;-)

                            Dla mnie szantaż (tak - szantaż) jakim się posłużono, aby uciszyć ks.Zaleskiego
                            to oczywista niegodziwość (by nie nazwać tego dosadniej); i nie obchodzi mnie
                            kto kogo trzymał na kolanach.

                            Polecam też Graczyka w "Rzepie" (jeśli jeszcze nie czytałeś)

                            www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060531/publicystyka/publicystyka_a_1.html
                            • leszek.sopot Re: w głowie mi się nie mieści 02.06.06, 11:44
                              Nie można mówić o szantażu. Przecież stanowisko Dziwisza jest jasne - z
                              lustracji nie chce on robić medialnego spektaklu, a o to własnie, moim zdaniem,
                              kuria miała głównie pretensję do ks. Zaleskiego. Jeśli więc on, jako duchowny
                              krakowskiego kościoła, mimo wcześniejszych zaleceń biskupa nie cofnął się ani o
                              krok od decyzji ogłoszenia na konferencji prasowej wyników tych prac, to kuria
                              postanowiła zastosować formalny, "służbowy" środek nacisku. Jest to działanie
                              zgodne z prawem kanonicznym a nie szantaż.
                      • my.uczennice.vii.liceum Panie Leszku, nadal jestesmy pelne podziwu 02.06.06, 02:41
                        Ten sam stary dobry lot w przepastnych wyzynach gdybania.
                        Panie Leszku, pan to potrafi!...Co?
                        Panie Leszku, a jak ta komisja Sprawiedliwości i Troski tak ciezko tyrala,
                        to pewnie mieli rece po lokcie wybabrane w szambie wyciekajacym z ubeckich
                        kartotek.
                        Panie Leszku, dobrze, rozumiemy, dramaturgia musi stopniowo narastac,
                        juz sie nie upominamy, cierpliwie czekamy do Panskiego trzysetnego postu.
                        Panie Leszku, a co z tym SKPB, kiedys pytalysmy, a Pan nam nigdy nie
                        odpowiedzial?
    • frank_drebin No wlasnie cytuje: 02.06.06, 00:01
      "Dominikanie od roku badają sprawę o. Hejmo i dotąd nie odważyli się wydać
      osądu." A jestes pewien, ze badaja ? Na moje to czekaja az sprawa przyschnie. I
      tak samo bedzie ze wszystkimi komisjami prawdy i pojednania. Zaleski
      powiedzial, ze ta komisja nawet ani razu nie zaprosila go na rozmowe. Dosc
      dziwne dzialanie zwazywszy na to, ze Zaleski w koncu siedzi w temacie od paru
      miesiecy o ile nie dluzej, pewnie przekopal sie przez kilogramy papieru i kurzu
      i az sie prosi zeby skorzystac z efektow jego pracy. A tu nic. Dosc kuriozalne
      dzialanie tej komisji jak na moje. Oczywiscie nie jest kuriozalne pod jednym
      warunkiem. Ze komisje prawdy i pojednania sa po to zeby byc a nie po to zeby
      cos w koncu z siebie, ze tak to okresle wyemanowac.
      • kataryna.kataryna Re: No wlasnie cytuje: 02.06.06, 00:05
        frank_drebin napisał:

        > "Dominikanie od roku badają sprawę o. Hejmo i dotąd nie odważyli się wydać
        > osądu." A jestes pewien, ze badaja ? Na moje to czekaja az sprawa przyschnie. I
        >
        > tak samo bedzie ze wszystkimi komisjami prawdy i pojednania. Zaleski
        > powiedzial, ze ta komisja nawet ani razu nie zaprosila go na rozmowe. Dosc
        > dziwne dzialanie zwazywszy na to, ze Zaleski w koncu siedzi w temacie od paru
        > miesiecy o ile nie dluzej, pewnie przekopal sie przez kilogramy papieru i kurzu
        >
        > i az sie prosi zeby skorzystac z efektow jego pracy. A tu nic. Dosc kuriozalne
        > dzialanie tej komisji jak na moje. Oczywiscie nie jest kuriozalne pod jednym
        > warunkiem. Ze komisje prawdy i pojednania sa po to zeby byc a nie po to zeby
        > cos w koncu z siebie, ze tak to okresle wyemanowac.





        Najlepszy przykład to Tygodnik Powszechny i Maliński. Nie ruszyli palcem przez
        rok odkąd nazwisko jego pojawiło się publicznie w mediach jako Delta (a w
        Krakowie huczalo już wcześniej). Nic nie zrobili. I tak samo jest z "badaniem"
        innych spraw. Dziwisz pozwolił, żeby Bielański witał Papieża na Wawelu. Tak się
        to załatwia w Krakowie. Zero reakcji.
        • pamiec.leszka No wlasnie - kataryna.kataryna powtarza za GW 02.06.06, 00:17
          kataryna.kataryna napisała:

          >
          > Najlepszy przykład to Tygodnik Powszechny i Maliński. Nie ruszyli palcem przez
          > rok odkąd nazwisko jego pojawiło się publicznie w mediach jako Delta (a w
          > Krakowie huczalo już wcześniej). .

          a rok temu tak sie oburzala, gdy to samo pisali niemal slowo w slowo Kublikowa
          i Czuchnowski:)
        • leszek.sopot Re: No wlasnie cytuje: 02.06.06, 00:17
          kataryna.kataryna napisała:
          > Najlepszy przykład to Tygodnik Powszechny i Maliński. Nie ruszyli palcem przez
          > rok odkąd nazwisko jego pojawiło się publicznie w mediach jako Delta (a w
          > Krakowie huczalo już wcześniej). Nic nie zrobili. I tak samo jest z "badaniem"
          > innych spraw. Dziwisz pozwolił, żeby Bielański witał Papieża na Wawelu. Tak
          się to załatwia w Krakowie. Zero reakcji.

          Ale przecież równo rok temu Kieres tak samo stanowczo jak w sprawie o. Hejmo
          zawyrokował, że Maliński nie ma się czego obawiać - to co miał zrobić "TP"?
          Dopiero teraz, gdy z materiałów ks. Zalewskiego wyszło, że "Delta" to Maliński
          zaczęli sprawę sprawdzać. Nie pisz więc niesprawiedliwie, że nic nie ronili -
          miej pretensje do IPN, że to dziadowska, za przeproszeniem, instytucja.
          • kataryna.kataryna Re: No wlasnie cytuje: 02.06.06, 00:24
            leszek.sopot napisał:

            > kataryna.kataryna napisała:
            > > Najlepszy przykład to Tygodnik Powszechny i Maliński. Nie ruszyli palcem
            > przez
            > > rok odkąd nazwisko jego pojawiło się publicznie w mediach jako Delta (a w
            > > Krakowie huczalo już wcześniej). Nic nie zrobili. I tak samo jest z "bada
            > niem"
            > > innych spraw. Dziwisz pozwolił, żeby Bielański witał Papieża na Wawelu. T
            > ak
            > się to załatwia w Krakowie. Zero reakcji.
            >
            > Ale przecież równo rok temu Kieres tak samo stanowczo jak w sprawie o. Hejmo
            > zawyrokował, że Maliński nie ma się czego obawiać - to co miał zrobić "TP"?
            > Dopiero teraz, gdy z materiałów ks. Zalewskiego wyszło, że "Delta" to Maliński
            > zaczęli sprawę sprawdzać.




            Nie z materiałów Zaleskiego, tylko z materiałów jakie dostali własnymi kanałami
            - jak to określił Boniecki. I nie rozumiem tylko dlaczego skoro dzisiaj zerwali
            z nim współpracę choć jak sami mówią nie wiedzą czy donosił, nie zainteresowało
            ich to rok temu gdy napisało o tym Wprost. Nie rozumiem tego po prostu, co
            spowodowało, że po roku się zainteresowali i zdobyli te materiały u swoich źródeł.




            Nie pisz więc niesprawiedliwie, że nic nie ronili -
            > miej pretensje do IPN, że to dziadowska, za przeproszeniem, instytucja.




            Oczywiście, że mam pretensje do Kieresa (nie do IPN) bo to on osobiście
            zaświadczał u Olejnik, że Maliński nie ma się z czego tłumaczyć. Ale co się
            zmieniło dla Tygodnika? Dlaczego jak czytali rok temu we Wprost i słyszeli w
            Krakowie to nie sprawdzili a sprawa nabrała przyspieszenia akurat teraz?

            Zresztą to w sumie nieistotne, Tygodnik jest akurat bez znaczenia.
            • leszek.sopot Re: No wlasnie cytuje: 02.06.06, 00:33
              kataryna.kataryna napisała:

              > Nie z materiałów Zaleskiego, tylko z materiałów jakie dostali własnymi
              kanałami - jak to określił Boniecki. I nie rozumiem tylko dlaczego skoro
              dzisiaj zerwali z nim współpracę choć jak sami mówią nie wiedzą czy donosił,
              nie zainteresowało ich to rok temu gdy napisało o tym Wprost. Nie rozumiem tego
              po prostu, co spowodowało, że po roku się zainteresowali i zdobyli te materiały
              u swoich źródeł.


              Ja pamiętam, że ks. Zalewski dziękował bardzo publicznie ks. Bonieckiemu, że
              jako jeden z nielicznych duchownych z nim rozmawiał i zastanawiali się wspólnie
              co należy zrobić. Domyślam się więc, że to był ostateczny impuls dla "TP", że
              coś muszą zrobić. Natomiast te własne źródła to pewnie złożony przez nich
              projekt badawczy jeszcze z czasów Kieresa o inwigilacji przez SB
              środowiska "TP". Pewnie w ramach tego projektu otrzymali w końcu materiały i
              stąd też to ujawnienie się agentki.


              > Oczywiście, że mam pretensje do Kieresa (nie do IPN) bo to on osobiście
              > zaświadczał u Olejnik, że Maliński nie ma się z czego tłumaczyć. Ale co się
              > zmieniło dla Tygodnika? Dlaczego jak czytali rok temu we Wprost i słyszeli w
              > Krakowie to nie sprawdzili a sprawa nabrała przyspieszenia akurat teraz?


              Ale jak gdyby usiłowano coś sprawdzić - choć prawda, że robił to Czuchnowski,
              któremu bardzo się za to oberwało po głowie. Wątpię by TP coś więcej od
              Czuchnowskiego bez materiałów z IPN mógł coś zrobić.
              • kataryna.kataryna Re: No wlasnie cytuje: 02.06.06, 00:36
                leszek.sopot napisał:


                > Ja pamiętam, że ks. Zalewski dziękował bardzo publicznie ks. Bonieckiemu, że
                > jako jeden z nielicznych duchownych z nim rozmawiał i zastanawiali się wspólnie
                >
                > co należy zrobić. Domyślam się więc, że to był ostateczny impuls dla "TP", że
                > coś muszą zrobić. Natomiast te własne źródła to pewnie złożony przez nich
                > projekt badawczy jeszcze z czasów Kieresa o inwigilacji przez SB
                > środowiska "TP". Pewnie w ramach tego projektu otrzymali w końcu materiały i
                > stąd też to ujawnienie się agentki.



                Boniecki wyraźnie powiedział, że materiały dostał nie z IPN tylko z własnych
                źródeł.
                • leszek.sopot Re: No wlasnie cytuje: 02.06.06, 00:40
                  kataryna.kataryna napisała:

                  > Boniecki wyraźnie powiedział, że materiały dostał nie z IPN tylko z własnych
                  > źródeł.

                  Te słowa można różnie rozumieć. Ja rozumiem tak, że są to materiały, które
                  dostali w wyniku złożenia do IPN własnego wniosku o teczki dotyczące TP w
                  ramach projektu badawczego.
                  • trouble_maker Też tak zrozumiałem; "pogłoski" ignorowali, kiedy 02.06.06, 00:46
                    ...dostali do ręki konkretne materiały - wzięli i zawiesili. Proste jak drut.
                    • pamiec.leszka Re: Też tak zrozumiałem; "pogłoski" ignorowali, 02.06.06, 00:54
                      trouble_maker napisał:

                      > ...dostali do ręki konkretne materiały - wzięli i zawiesili. Proste jak drut.


                      Kozlowski mowil, ze zawiesili wspolprace nie z powodu materialow, ktore dostal
                      TP, ale z powodu tego, ze Malinski wycofal wywiad, w ktorym ustosunkowywal sie
                      do materialow z IPN. Powiedzial tez, ze IPN tez wycofal swoje oswiadczenie w
                      sprawie Delty. Kozlowski stwierdzil, ze zawieszenie wspolpracy z ks. Malinskim
                      jest czasowe - do czasu ostatecznego wyjasnienia sprawy i zajecia stanowiska
                      przez obie strony, tzn. samego ksiedza i IPN. Ja sie w tym jakos nie moge
                      dopatrzyc jednoznacznego wskazania prze TP, ze Delta to Malinski. Widze raczej
                      to, ze nadal nic nie jest jasne.
                      • leszek.sopot Re: Też tak zrozumiałem; "pogłoski" ignorowali, 02.06.06, 00:59
                        Myślę zupełnie podobnie.
                      • trouble_maker Re: ze nadal nic nie jest jasne 02.06.06, 01:51
                        Toteż niczego innego nie napisałem.

                        Jednak uzasadnionych wątpliwości jest tyle, że "Tygodnikowi" nie pozostało nic
                        innego jak zawiesić (nie wyrzucić przecież) Malińskiego.
      • leszek.sopot Moim zdaniem rację ma abp Gocłowski 02.06.06, 00:23
        że to nie sam Kościół powinien badać sprawę. Z kilku powodów: trzeba najpierw
        nauczyć się badać dokumenty i zrozumieć "slang" funkcjonariuszy. Po wtóre z
        tych wszystkich powodów, które podał sam arcybiskup. Kościołowi nie jest łatwo
        bydź sędzią własnych owieczek - tam zachodzą przecież także zależności
        służbowe.
        Wierzę dominikanom, że badają sprawę i nawet doszukali się nowych dokumentów.
      • nurni Re: No wlasnie cytuje: 02.06.06, 00:25
        frank_drebin napisał:

        Ze komisje prawdy i pojednania sa po to zeby byc a nie po to zeby
        > cos w koncu z siebie, ze tak to okresle wyemanowac.


        May komisje lubelska arcybiskupa Zycinskiego - tego samego co wlasnie
        przypomnial sie oskrzajac Zaleskiego o najgorsze.

        Michalkiewicz nazwal Kloczowskiego agentem. Wielki rejwach i oskarzanie
        Michalkiewicza. Michalkieiwcz chce skserowac dokumenty i pokazac je
        dziennikarzom - nagle jakies problemu i jego pisma do lubelskiego IPN bez
        odzewu (rzadzil wtedy Kieres). Trwa kampani przeciw "klamcy" Michalkiewiczowi
        ktory bohatera prof Kloczowskiego szarga.

        Przychodzi Kurtyka. Pytam Michalkiewicza gdzie owe dokumenty, chyba juz mozna.
        Ten powiada - w komisji Zycinskiego chyba. Sa "badane".
        Przyklad lubelski pokazuje po co sa komisje.....

        Tak samo bylo w Krakowie.
    • mmikki kasiu złośnico 02.06.06, 00:07
      podobno nie poszło ci, gdy starałaś sie o etacuk w Wyborczej. Teraz aplikujesz
      do Wildsteina?
    • zgryzik1 Re: Dziennikarze mszczą się na Kościele 02.06.06, 00:30
      przed godziną o.Dominikanin z ich komisji, którego nazwiska nie pomnę,, w
      programie "Co z tą Polską" poinformował że materiałów o działalności o.Hejno
      jest tak dużo, że jeszcze ich nie skończyli czytać. Jak widać brak komunikatu
      (stanowiska ) komisji nie wynika z "braku odwagi" tylko z nadmiaru dowodów.

      Przypominam, że ks, Zalewski chciał ujawnić listę agentów (pseudonimów - nie
      nazwisk) aby dać sygnał i ostatnią szansę przynajmniej tym gotowym do uderzenia
      się w piersi. TO NIE MIAŁY BYĆ NAZWISKA! Program zakńczono SMS opinią na
      pytanie "czy KK zależy na ujawnieniu agentów?" 96% odpowiedziała NIE !!!!!!!!
      • kum.z.antalowki Nie każdy może zwalić na świstaka, tzn. na płk Le 02.06.06, 01:49

        Ale każdy, któremu przed oczy pchają kompromitujace papierzyska, i proszą:
        "Popatrz co tu się okazało na twój temat, weź to jakoś skomentuj, zwłaszcza te
        kwitki pisane odręcznie, z twoim podpisem" - robi wielkie oczy i leci
        tekstem:"Pierwsze słyszę, to jakies fałszywki..." A za nim staje jakis wysokiej
        rangi urzędnik : państwowy, kościelny, partyjny i z wyżyn swego autorytetu
        zaprzecza jakoby sie cokolwiek "okazało". Zapowiada "wyjasnienie fałszerstwa"
        lub "powołanie komisji, która rzecz tak wyjasni, by nikomu sie nie stała krzywda".
        Wiecie co mnie wkurza? I napawa smutkiem? Że wśród tych tysięcy przywódców
        politycznych, "ideałów moralnych" i duszpasterzy, którzy (z różnych powodów)
        poszli niegdyś na tajną kolaborację z psami reżymu - tylko kilku prostych
        robotników, jakis zwiazkowiec z Nowej Huty, miało na tyle sumienia i charakteru
        - żeby stanąć przed kolegami i wyznać: "Było tak i tak, przyznaję się przed
        wami, których zawiodłem i skrzywdziłem..."

        • wirwieder Re: Nie każdy może zwalić na świstaka, tzn. na pł 02.06.06, 02:20
          Znamienne,ze J.Kaczynski tak zwleka z ujawnieniem swej teczki (zawartosci
          takowej), podczas gdy przedtem nawolywał do powszechnej lustracji i "obnażania
          sie " innych. To upoważnia mnie do stwierdzenia - ostroznie z teczkami. Moze
          byc wiele zaskoczen. Ciekawi jednak, co odkrył konkretnego arcybaca Dziwisz, ze
          postawił tak ostyro ów problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka