Dodaj do ulubionych

Szacunek do życia

26.01.03, 22:40

Czy mimo nasilającego się w mediach ataku na życie młodzi ludzie mają do
niego szacunek? Czy udaje im się zachować miłość do każdej istoty ludzkiej,
czy życie jest dla nich najwyższą wartością? Większą niż kariera,
samorealizacja, niż "moda na zagładę" w rozprzestrzeniającej się cywilizacji
śmierci? Pisaliśmy niegdyś o szacunku dla starszych, o skarbie pokolenia
naszych dziadków. Głos młodych na ten temat był wzruszający, ujawniał ogromną
wrażliwość na potrzeby osób w podeszłym wieku. A jak podchodzą młodzi do
odpowiedzialności rodzicielskiej, do której się przygotowują? Przyjmijcie
zaproszenie do dyskusji na ten temat. Dzisiaj przedstawiamy świadectwo
Andrzeja.

W oczekiwaniu...
Jesteśmy małżeństwem z ponadpięcioletnim stażem. Dopiero rok temu
doczekaliśmy się naszego potomstwa - cudnej Anielki. Zanim jednak tak się
stało, przeżyliśmy najczarniejsze cztery lata naszego dotychczasowego
małżeństwa bez potomstwa. Mijał miesiąc za miesiącem, a pokoik dziecięcy stał
pusty. Coraz większa pustka zaczynała mieszkać w nas i w naszym domu.
Marzyliśmy o śpiewnym płaczu dziecka, o tym, aby ktoś
powiedział "mama", "tata". Wyobrażaliśmy sobie, jak nasze maleństwo raczkuje,
uczy się chodzić i mówić. Jednak to były tylko wyobrażenia. Rzeczywistość bez
dziecka stawała się dla nas coraz bardziej okrutna.
Po pewnym czasie zaczęły się wizyty u lekarzy, szczegółowe badania i
diagnozy. Pan Bóg pokierował nasze losy do bardzo dobrego specjalisty, który
znalazł medyczną przyczynę naszych zmartwień. Niestety, postawiona diagnoza
nie dawała nam zbyt dużo nadziei na przyjście na świat naszego dziecka.

Powiedzieliśmy Bogu "TAK"
Zaczęła rodzić się w naszych sercach chęć zaadoptowania jakiejś małej istoty.
I właśnie wtedy zaczął się cud. Wtedy kiedy odpowiedzieliśmy "TAK" przyjęciu
każdego dziecka, nawet tego "cudzego", nie naszego... W międzyczasie
zaczęliśmy w tej intencji podejmować różne wyrzeczenia i modlitwy.

Modlitwa
Bardzo wielu naszych przyjaciół zaczęło się modlić w naszej intencji. Modliły
się za nas Siostry Pallotynki, modlił się przyjaciel misjonarz z Rwandy,
modlili się OO. Franciszkanie z Padwy we Włoszech. Sporo też osób
indywidualnych, widząc naszą tragedię, zaczynało się z nami modlić, nie
wyłączając także naszego księdza proboszcza.

Pielgrzymki
W jubileuszowym roku 2000 Pan Bóg pozwolił nam odwiedzić Święte Miasto - Rzym
oraz m.in. Padwę, w której złożyliśmy prośbę do św. Antoniego. Całą tę
pielgrzymkę, w tym przejście przez bramę Nowego Tysiąclecia, oraz spotkanie z
Ojcem Świętym na polach Tor Vergata ofiarowaliśmy tylko w tej jednej intencji.
Odwiedziliśmy też jedno z miejsc kultu Maryjnego - małą dzielnicę Gdańska -
Matemblewo. Znajduje się tam cudowna figura Matki Boskiej Brzemiennej oraz
cudowne źródełko. Tam również ofiarowaliśmy z ufnością Matce Bożej naszą
troskę.

Błogosławieństwo
Pewnego dnia przyszedł do nas ksiądz proboszcz po kolędzie. Odmówił
błogosławieństwo, pomodlił się z nami o dar potomstwa i wyszedł. My jednak
odczytaliśmy ten fakt jak Błogosławieństwo samego Boga - Boga, który
przychodzi do strapionych i ich pociesza. Niebawem dowiedzieliśmy się, że
będziemy rodzicami!!! Radości i wdzięczności Panu Bogu nie było końca.
Trwaliśmy w naszym domu w modlitwie dziękczynnej za dar dziecka. Pojawiła się
jednak bojaźń o donoszenie dziecka aż do czasu porodu.
I tu znowu wielu ludzi się za nas modliło. Odpowiedni tryb życia, dieta żony
to następne trudy, z którymi przyszło nam się zmierzyć. Ale radość była już w
nas i łatwiej było je znosić.

Szpital
W czwartym miesiącu stanu błogosławionego żona z ciężkimi boleściami trafiła
do szpitala. Pierwsza diagnoza lekarzy: "Przedwczesny poród". Po wykonaniu
badań okazało się jednak, iż przyczyna leży gdzie indziej - kamień nerkowy.
Nie zawsze jest to zagrożenie dla dziecka, ale w naszym przypadku takie było
i to duże. Jeśli bóle by się nasilały, to przedwczesny poród byłby bardzo
prawdopodobny. Jednak i w tej sytuacji doświadczyliśmy nieustającej opieki
Boga. Po dwóch i pół tygodniach zakończył się pobyt w szpitalu i do
rozwiązania wszystko przebiegało w jak najlepszym porządku. Ów nieszczęsny
kamień zszedł trzy tygodnie przed porodem. Mieliśmy nadzieję, że już nic nie
zakłóci szczęśliwego przyjścia na świat naszego maleństwa. Jednak miało być
inaczej.

Anielka przychodzi na świat
Nadeszła długo oczekiwana chwila. Nasze dzieciątko zapragnęło zjawić się na
tym świecie. Jednak sprawa nie była taka prosta, gdyż pojawiły się
komplikacje okołoporodowe. I tu Pan dokonał cudu - po jedenastu godzinach
mogliśmy tulić śliczną i zdrową Anielkę! W tym momencie doświadczyliśmy, jak
wielki i niesamowity jest cud stworzenia.

Witaj w domu!
Dzisiaj Anielka jest naszym słoneczkiem. Ma ponad roczek, jest bardzo
radosnym, dobrze rozwijającym się dzieckiem. Gdy widzimy ją biegającą po
domu, to nieustannie dziękujemy Jezusowi za jej dar i przekonujemy się, że
dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Wszystkim tym, którzy borykają się dzisiaj z podobnymi problemami,
chcielibyśmy powiedzieć: "Modlimy się za Was". Wy nie ustawajcie w ufności i
modlitwie do Jezusa, wszak On sam powiedział: "Proście, a będzie wam dane;
szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam" (Mt 7, 7).
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka