jasyr100
02.07.06, 10:25
Czytajac forum GW mozna odniesc wrazenie, ze antysemityzm w Polsce jest
zjawiskiem spolecznym o ogromnej skali. Lek, niechec, czasem nawet nienawisc
do Zydow pojawiaja sie kazdego dnia w dziesiatkach watkow. Ludzie, w
wiekszosci majacy niewielkie pojecie o Zydach, folguja swoim emocjom, swoim
fobiom i przesadom. Maja zakodowany negatywny obraz Zyda, formuluja
jednoznaczne tezy dotyczace narodu zydowskiego, do ktorych staraja sie
dobierac odpowiednie "fakty". Dla nich wiarygodnymi faktami sa tylko te,
ktore ten negatywny obraz Zyda potwierdzaja, czy tez w pewnym
sensie "dokumentuja".
Ich nie interesuje prawda, nie interesuje ich wyposrodkowanie wiedzy, moze
dlatego, ze rozmaite meandry pojeciowe, ktore przy okazji zglebiania historii
musialyby sie pojawiac, bylyby dla nich zbyt skomplikowane. Oni wola widziec
swiat jako prosty, w sposob wyrazny odgraniczajacy czern od bieli, wszelkie
wymagajace bardziej analitycznego myslenia zagadnienia odrzucajac z odraza.
Sek w tym, ze nic nie jest takie proste jak sie wydaje. Antysemityzm w
wykonaniu niektorych forumowiczow GW jest objawem zaledwie prymitywizmu, moze
ograniczonych mozliwosci intelektualnych, byc moze zwyklej pospolitej
podlosci, niemniej w zadnym stopniu nie jest zjawiskiem spolecznym.
Fora internetowe przyciagaja roznej masci frustratow, ale ci nieszczesni
ludzie nie moga i nie sa jakas grupa reprezentatywna dla spoleczenstwa
polskiego, i choc sa glosni, zauwazalni, aktywni to od wielu lat stanowia
tego spoleczenstwa margines.
Dlatego boli mnie, gdy na Zachodzie poglebia sie obraz Polaka-antysemity, gdy
zafalszowuje sie obraz Polski poprzez daleko idace manipulacje i naduzycia, a
czasem nawet poprzez wierutne klamstwa. Jednoczesnie szwankuje polski pr,
ktory poprzez cala siec ambasad i konsulatow moglby miec wplyw na
miedzynarodowa opinie publiczna, prostujac na biezaco oczywiste bzdury
pojawiajace sie np w zagranicznej prasie. Zamiast tego rozlegaja sie
histeryczne i chaotyczne glosy polskiego oburzenia, ktorych nikt nie bierze
pod uwage, bo sa sprzeczne, zupelnie nieskoordynowane i niestety czesto
nieprzemyslane.
W obronie dobrego imienia Polski staja polscy Zydzi lub cale srodowiska
zydowskie i instytucje (Yad Vashem), ktore w sposob racjonalny punktuja pewne
przeklamania. Ostatnio naczelny rabin Polski w jednej z najwiekszych
amerykanskich gazet wyrazil swoje oburzenie z powodu opisywania Polski, jako
kraju, w ktorym antysemityzm sie nasila. Jeden z szefow Yad Vashem z wyraznym
zaskoczeniem i niedowierzaniem przyjal rezolucje PE, potepiajaca Polske za
wzrost nietolerancji. Podkreslil, ze dla niego nieporozumieniem jest
zrownywac pod wzgledem moralnym zakazu parady gejow z mordem na imigranckiej
rodzinie, czy dziesiatkami ofiar rasistowskich bandytow w Niemczech.
Polacy wstydza sie swojej nowej koalicji, sa zazenowani polityka braci
Kaczynskich, faktem, ze w rzadzie zasiadaja osoby pokroju Giertycha czy
Leppera. To jest jednak pewna lekcja demokracji, ktora przejsc czy tez
przecierpiec musimy. Nie jestesmy krajem patologicznym, zwykla
charakterystyka porownawcza unaoczni nam, ze tego typu problemy pojawiaja sie
w Europie na porzadku dziennym. Berlusconi do konca nie mogl sie zdecydowac
czy byc szefem rzadu czy szanowanym mafioso. We Francji afera goni afere,
pojawiaja sie masowe rozruchy uliczne i ich ofiary. Rzad rumunski ma pewne
problemy z wdrazaniem reform narzuconych Rumunii przez UE. W Grecji mamy do
czynienia z calym lancuchem afer o charakterze korupcyjnym. W belgijskiej
Flandrii od lat najwieksza sila polityczna jest Vlaams Blok, partia
niewatpliwie o proweniencji otwarcie faszystowskiej. Najwiekszym europejskim
posmiewiskiem jest Zapatero, ktory od poczatku swojej dzialalnosci na czele
rzadu hiszpanskiego robi wszystko by naruszyc jednosc i stabilnosc swego
kraju. Nie robi tego swiadomie, jest po prostu politykiem skrajnie
niekompetentnym, ktory nie do konca zdaje sobie sprawe z konsekwencji swoich
posuniec.
Europejczycy borykaja sie z mnostwem problemow, ale jak zwykle to Polacy
ciagle sa ofiarami, sa wdziecznym tematem kpin i szyderstw. W duzym, jezeli
nie w decydujacym stopniu sami sa sobie winni, bo chyba po prostu lubia byc
ofiarami. Wiekszosc spoleczenstwa siedzi cicho pozwalajac niejako w swoim
imieniu wypowiadac sie jak zawsze wyszczekanym polskim antysemitom, przez co
tworzy sie falszywy obraz Polski, w ktorej antysemityzm jest wszedobylski.
Niedlugo wybuchnie kolejna dzika awantura zwiazana z publikacja nowej ksiazki
Grossa. To co w niej Gross zamiescil jest powszechnie znane polskim
historykom i wlasciwie przez nikogo niekwesionowane. Trudno zrozumiec czemu
polscy historycy nie ubiegli Grossa, nie naglosnili tej sprawy za niego, z ta
roznica, ze ich opracowania bylyby nieco rzetelniejsze pod wzgledem naukowym.
To jest kolejny przejaw polskiej indolencji, biernosci, ktora przynosi
szkode. Motywy Grossa sa zrozumiale, dobrze sie stalo, ze naglosnil zbrodnie
Jedwabnego, bo podzialalo to jak zimny prysznic. Teraz, po lekcji Jedwabnego
trzeba bylo jednak na spokojnie pewne sprawy przebadac i je upublicznic,
podczas gdy polska specjalnoscia stalo sie niewygodne tematy zamiatac pod
dywan. Taka dorazna polityka zawsze przynosi szkody. Znowu biedny Paczkowski
bedzie biadolil, ilez w ksiazce Grossa jest niescislosci, zamiast samemu
zabrac sie za rzetelne opracowanie dziejow tamtej epoki, w ktorej sie podobno
specjalizuje.
Polski pr cechuje kompletny brak koordynacji. Polacy ciagle musza walczyc o
dobre imie, nie majac zadnej strategii jak to robic w zakresie dlugofalowym.
Tymczasem nasze antysemickie matoly podkopuja dodatkowo reputacje Polski
czyniac z naszego kraju swietny i wdzieczny cel nagonki.
'Antysemityzm jest grzechem nie tylko przeciwko czlowiekowi, ale nade
wszystko przeciwko Bogu" - to sa slowa Jana Pawla II, czlowieka ogolnie
pogardzanego przez polskich antysemitow, a ta pogarda jest jaskrawo widoczna
wlasnie w ich stosunku do Jego slow. Maja je po prostu w dupie, tak sie
zwykle traktuje slowa kogos kim sie gardzi. Oczywiscie pogarda ta podszyta
jest wyrazna glupota, pospolitym matolstwem, kompletnym brakiem wiedzy, oraz
prawdopodobnie nieco psychopatyczna cecha polegajaca na nieumiejetnosci
rozrozniania dobra od zla.