petroniusz0015
23.07.06, 20:45
Zauważyłem na tym forum wątek pt. "Czy znacie kogoś inteligentnego, kto
głosował na PiS?". W związku z tym nasunęła mi się pewna, jak sądzę - ważna
refleksja.
Otóż ostatnie wybory parlamentarne i prezydenckie przyniosły jedną,
niepodważalną porażkę - porażkę ośrodków sondażowych. Wielu stronników PiS
uznało przedwyborcze sondaże za kłamliwe i zmanipulowane. Ja się z tym nie
zgadzam. Uważam, iż sondaże te były robione uczciwie, z poszanowaniem zasad
sztuki.
Dlaczego więc ośrodki badania opinii publicznej tak bardzo się pomyliły?
Otóż przed wyborami zostało wykreowane (i nadal trwa) zjawisko tzw. Nowej
Poprawności Politycznej. Na czym ono polega? Otóż na wiele mięsięcy przed
ostatnimi wyborami największe media wraz z tzw. autorytetami, chcąc dopomóc
zwycięstwu PO, wykreowały następujący silny schemat: człowiekowi
inteligentnemu, na poziomie, z klasą i szerokimi horyzontami umysłowymi po
prostu NIE WYPADA głosować na PiS. Koniec i kropka. SLD się skompromitowało,
więc jeśli chcesz należeć do elity intelektualnej - powinieneś zagłosować na
PO. A kto nie chce należeć do elity?
Ten silny przekaz został wysłany, ale przyniósł niezamierzony efekt. Wyborcy,
zamiast karnie zagłosować na PO - po prostu ukryli swoje preferencje.
Deklarowali brak chęci głosowania lub głosowanie na PO - a tak naprawdę w
wyborach zagłosowali na PiS. Presja tej Nowej Poprawności Politycznej nie
pozwalała im na ujawnienie swoich preferencji, ponieważ to automatycznie
skutkowałoby zaliczeniem ich przez media do obozu antyinteligenckiego i
zacofanego. A w takim obozie nikt nie chce się znaleźć.
Efekt? Twórcy tej Nowej Poprawności Poltycznej chcieli dopomóc PO, ale tak
naprawdę zaszkodzili tej formacji. Sztucznie podbito sondaże, co uśpiło
czujność liderów PO. A później obudzili się "z ręką w nocniku".
Teraz jest podobnie - wystarczy publicznie przyznać się, że jest się
zwolennikiem PiS, a jest się natychmiast narażonym na ostracyzm środowiskowy.
Można powiedzieć, że zwolennicy PiS zeszli do podziemia. Ale oni realnie
istnieją. A usłużne media niech nadal "usypiają" decydentów PO rosnącymi
sonadażami i wazeliniarstwem. Historia lubi się powtarzać.