rekontra
05.08.06, 20:38
Wszystko jest jedną wielką ściemą. Gdy przeczytałem skrót artykułu -
myślałem, coś jest na rzeczy - Wielowieyski?? ktoś kto miał dostęp do
doradców w Gdańsku, a także wejścia w Episkopacie w Warszawie.
Celiński jak pisano na forum? Przecież to małolat - czyli w tamtym czasie
zwykły chłopaczek, jakże z kimś takim mogli rozmawiać hierarchowie.
Przeczytałem artykuł - i napisałem na forum antylustracyjna LIPA.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=46413683&a=46416350
Potem zopbaczyłem w telewizji dwóch marszałkiokitlowopodobnych dziennikarzy,
coś tanm bajdurzyli. Więc o co chodzi? Jeszce raz przeczytałem artykuł - by
sprawdzić, czy oficjalnie zwrócili się do IPN, że mają program badawczy.
Mają całkowicie PUSTE RĘCE. Czytam (podobno kilka miesięcy pracowali)
"Poszukiwania Delegata trwały kilka miesięcy. Na jego trop wpadliśmy
przypadkimem ... "
To śledztwo dzienikarskie jako żywo przypomina inne śledztwo dzienikarskie
wyborczej w sprawie Rywina. A czy zwrócili się do IPNu ? Oficjalnie? Piszą,
że rozmawiali z historykami z IPN. Proste pytanie - prawda?
Biorę do ręki Cenckiewicza "Oczami bezpieki"i wklejam długi fradment, również
o TW Delegat:
"Za charakterystyczny w tym względzie uznać należy donos „Rejtana", który
funkcjonował w niechętnej Wałęsie grupie Borusewicza(...)
W raporcie z 1 września 1981 r. „Rejtan" ostrzegał SB, że Gwiazda, Borusewicz
i Pieńkowska przygotowują się do frontalnego ataku na Wałęsę w czasie zjazdu.
Mają przygotowane wystąpienia, w których zamierzają wygarnąć Wałęsie to, iż
jest bardzo ustępliwy w stosunku do Kani i Jaruzelskiego
- donosił „Rejtan".
Borusewicz miał powiedzieć również - kontynuował TW (...) Planują też
zaatakować L. Wałęsę. Nie przewiduje się jednak jego usunięcia z życia
politycznego związku69.
Niepokój „Rejtana" o Wałęsę dobrze koresponduje z treścią szyfrogramów, jakie
trafiały na biurka gen. Adama Krzysztoporskiego i dyrektora Departamentu
III „A" gen. Władysława Ciastonia. Już w pierwszym meldunku, szef gdańskiej
SB płk Sylwester Paszkiewicz zapewniał wiceministra i dyrektora Departamentu
III „A" MSW, że jeszcze przed zjazdem drogą operacyjną - m.in. za
pośrednictwem TW ps. „Delegat" - przekazano Wałęsie zestaw informacji i
danych obrazujących prowadzoną przeciwko niemu działalność opozycyjną przez
niektórych działaczy związku a dających mu możliwość uargumentowania
przeciwstawienia się tej kampanii.
Po otrzymaniu informacji na temat „spiskowców" Wałęsa odbył spotkanie z
delegatami ze Słupska, których poinformował, że Kuroń, Bujak i Rulewski
organizują przeciwko niemu „rozróbki". Mówił jednak, że się ich nie obawia
i „wierzy w mądrość delegatów, którzy nie dadzą się nabrać" tej grupie.
Jednak płk Paszkiewicz z niepokojem stwierdzał, że „w ostatnim czasie
zmniejszyły się szansę L. Wałęsy na zostanie przewodniczącym".
CO Z TEGO FRAGMENTU WYNIKA? Że nie mógł to być ksiądz.Że TW Delegat
przekazwywał inforamcje związkowe z CAŁEJ POLSKI, ostrzegał Wałęsę.
Że SB w pewien osłaniało Wałęsę.
Nawet mi się nie chce teraz nawiązywać do części warszawskiej - kościelnej.
Oczywistym było, że było dwóch Delegatów - ten Delegat który ostrzegał
Wałęsę, był TW - i tak funkcjonuje w książce, a ten drugi, to k.o. z
pielgrzymki do Watykanu.
Jeżeli ja w pół godziny doszedłem do tak oczywistych wniosków, to pytam się,
co robili przez kilka miesięcy dzienikarze? A rola dzisiejsza mediów
rozdmuchująca sprawę do niebotycznych rozmiarów? Porównajmy sprawę
Czajkowskiego.
A rozmócy dzienikarzy, z Wałesą i Celińskim na czele rżną głupków.