wartburg4
22.08.06, 11:56
Mrożek by tego lepiej nie wymyślił:
"Rz" ustaliła, że dwa tygodnie później dwóch funkcjonariuszy KGP pojechało do
rumuńskiego miasta Cam-Ulung-Muscal. Tam na własne oczy mieli zobaczyć nowe
radiowozy. Wycieczkę oficerom zafundował Bogdan Tomaszewski, właściciel
Damisa. Tomaszewski prowadzi Jarmark Europa, jest kojarzony z lewicą.
(...) przed przetargiem zawiązała się swoista spółdzielnia, do której weszli
dilerzy kilku marek samochodów. Chcieli wyłączyć konkurentów - Skodę i
Peugeota. Jak to się odbywało? - Przetarg ustawiali pracownicy logistyki -
opowiada były oficer Komendy Głównej. Mieli prosty sposób. - Żeby wykosić
Peugeota wpisywano, że mają to być samochody z nadwoziem typu sedan. W klasie
kompaktów ta firma ma jedynie hatchbacki, więc od razu odpadała. Kolejne
kruczki to rozpisanie konkretnego rozstawu osi bądź systemu wspomagającego
jazdę. Pracownicy komendy robili to pod konkretne firmy, tak by konkurenci od
razu odpadali z przetargu
rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060822/kraj/kraj_a_1.html
Nie wiem, po co jeżdzili aż do Cam-Ulung-Muscal? Przecież mogli kupić te
radiowozy od ręki na stadionie.