rekontra
31.08.06, 15:36
"Savonarola przebudził się i zagrzmiał" - pierwsze zdanie artykułu z drugiej
strony Dziennika o Michniku. Któż się odważył tak potraktować naczelnego
kaznodzieję wyborczej?
Michnik wczoraj z pierwszej strony swej gazety zagrzmiał:
"opozycja demokratyczna i podziemie "solidarnościowe" - wedle najlepszych
wzorów Springerowskiego brukowca "Bild" - zostało w "Dzienniku" opisane
manierą znaną z "Żołnierza Wolności" w najgorszych latach PRL."
Redaktor naczelny Dziennika dzisiaj odpowiedział:
"Uściślijmy zatem pojęcia. Pierwszy brukowiec w demokratycznej Polsce powstał
w 1989 r. Nie wydał go Springer, lecz Agora. Ten brukowiec, nie zważając na
prawdę ani dziennikarskie standardy, niszczył każdego, z kim było mu nie po
drodze. Dziennikarze tej gazety nie przyjmowali do wiadomości, że informacja
różni się od komentarza, że trzeba wysłuchać głosów obu stron, że przeciwnik
ideowy to też człowiek, którego nie można dowolnie obrażać. Jako metodę
przyjęto w tej gazecie styl pism brukowych - mobilizowanie emocji, złych
emocji. A także poczucia zagrożenia (np. przed faszyzmem i państwem
wyznaniowym), obrzydzenia (wobec prawicy), podejrzliwości (wobec niecnych
zamiarów inaczej myślących). Przeciwników tu zawsze odrealniano, fałszowano
ich wizerunki, wkładano im w usta tezy, których nigdy nie wypowiedzieli.
A kiedy wrogowie „Wyborczej" stawali się już dla jej czytelników tylko
oszołomami, faszystami i antysemitami, traktowano ich na łamach jak mięso
armatnie. Skrajnie fanatyczny Redaktor Naczelny sądził, że ma prawo niszczyć
każdego, z kim się nie zgadza.."
Odpowiedź Dziennika na atak Michnika ukazało się na drugiej stonie, stąd
tytuł wątku. Na obejrzenie Michnika z drugiej strony przyjdzie jeszcze
poczekać jakiś czas.
"Michnik sięgnął bruku - olbrzmi tytuł z drugiej strony.
Michnik doczekał się tego, że na łamach ogólnopolskiej, o kilkusettysięcznym
nakładzie gazety, ukazuje się artykuł jemu "poświęcony" zaytułowany "Michnik
sięgnął bruku".
Kiedy artykuł tak zatytułowany ukaże się na PIERWSZEJ STRONIE gazety?
Kwestia czasu. Wyłącznie kwestia czasu.
ps. fragment artykułu -
„Gazeta Wyborcza" wybrała inną drogę: histeryczny komentarz naczelnego,
wyzywanie dziennikarzy „Życia Warszawy" od drani, egzaltowane głosy w obronie
Jacka Kuronia, którego biografia egzaltacji wcale nie potrzebuje. Ale nie
chodzi tylko o egzaltację. Michnik w swoim tekście (...) musiał sięgnąć do
swojej ulubionej strategii, strategii brukowca polegającej na uruchamianiu
złych emocji, na formułowaniu wyzwisk i epitetów. Nie mógł się od tego
powstrzymać nawet w sprawie Jacka Kuronia, przy której szczególnie on
powinien był zachować umiar."