onatutrwa
05.03.03, 21:55
Scena polityczna nabrała rumieńców, niektórzy mówią, że stała się bardziej
czerwona, a chorobliwy odcień zieleni znikł z zawsze rumianych ich
bolszewickich twarzy. Ani nam się z tego cieszyć, ani smucić, bo zieloni
nigdy nie byli tak naprawdę zieloni. Niektóre owoce są zielone, kiedy są
dojrzałe, a dla innych jest to tylko okres przejściowy, zanim staną się
czerwone. Takim przypadkiem jest PSL w jego obecnej formie, mający z
przedwojennym PSL-em tyle wspólnego, ile kino "Luna" z księżycem, a będący
zielony tylko po wierzchu. Niektórzy - zauważając przebijającą przez zieloną
skorupę czerwień - podejrzewali, że PSL jest rzodkiewką i w środku jest
białe, jeno po wierzchu czerwoną skórką powleczone, ale to arbuz, chłopy,
arbuz, w środku czerwony, może nawet słodki, ale bezwartościowy.
Zawiódł prezesa nosek, oj, zawiódł - myślał, że się podroczy i swoje ugra,
tymczasem, jak się okazuje, towarzysz Miller wniósł pozew rozwodowy i z kim
innym zamierza wykopać grób dla Rzeczypospolitej. Arbuz, choć czerwony w
środku, okazał się zbyt miękki, a tu trzeba być "twardym, nie miętkim"!
Premier sięgnie pewnie po równie czerwone, za to o wiele twardsze buraki,
których na sejmowym zagonie niemało. Trzeba tylko trochę nawozu, żeby
szybciej puściły liście. Cwaniuchy buraki, jak staną ramię przy ramieniu,
cały zagon zielony jak okiem sięgnąć, ale jak liście odgarniesz, czerwono jak
na pierwszomajowym pochodzie. Mocno w ziemi siedzą, niełatwo je ruszyć. To
byłaby siła, ale buraki machają zalotnie liśćmi raz na lewo, raz na prawo,
poza tym elegancji i subtelności w nich niewiele, choć na europejskie salony
pewnie wystarczy.
Czekają nas więc niebawem nowe wybory, z nową, choć starą "przewodnią siłą
narodu", wzbogaconą o szczątki partii ludzi rozumnych, wspartych nie tyle
siłą spokoju, co siłą Agory. Nie na darmo chyba chodził Rywin do Michnika.
Co zrobi teraz były wice, człowiek, który dla dobra Rzeczypospolitej nie
wahał się zawrzeć żadnej koalicji? Pewnie rozejrzy się za kimś, z kim mógłby
ewentualnie "wziąć odpowiedzialność za kraj". Kto wie, może weźmie ją
wspólnie z politykiem roku A. Kwaśniewskim, może po przejęciu sterów przez
środowisko "lewicy oświeconej" znów przyda się zielona koniczynka, którą
trzeba będzie przykryć obszary wstydliwe.