frau_blada
02.01.07, 00:56
Kilka dni temu miał miejsce straszny wypadek: człowiek zabił dwoje swoich
dzieci i sam się powiesił.
Otóż jest rzeczą bardzo charakterystyczną, że gdy rozeszła się wieść o
wypadku, ogół prawie jednomyślnie upatrywał przyczyną nieszczęścia w nędzy.
Po bliższym sprawdzeniu przekonano się, że powodem tragedii w rodzinie
Żebrowskiego nie była nędza, ale choroba umysłowa. W istocie, jak dowodzą
fakta, najczęstszym powodem samobójstw są choroby umysłowe. Nagłe zaś zmiany w
położeniu majątkowym, a między nimi nędza, nie wywołują większej liczby
samobójstw aniżeli występek, niesnaski rodzinne i dolegliwości fizyczne. Gdy
zatem trafi się podobne nieszczęście, mamy prawie trzy razy więcej szans, że
wywołał je obłęd aniżeli nędza.
Zachodzi więc pytanie: dlaczego dziś u nas każdy wypadek targnięcia się na
własne życie ogół przypisuje biedzie, chociaż jeszcze kilkanaście lat temu
wypadki podobne stale przypisywały się obłąkaniu? Pogłosek takich nie należy
zbywać lekceważeniem: w nich bowiem maluje się nastrój opinii publicznej w
danym czasie.
Otóż nastrój ten dziś jest w wysokim stopniu pesymistyczny. Opinia we
wszystkim widzi i szuka nędzy, co pochodzi stąd, że nędzy jest bardzo dużo, że
Warszawa stała się ogniskiem pauperyzmu, który w niej Z każdym rokiem wzrasta.