henrykkreuz
03.04.03, 19:02
Afera Rywina, przesłuchania przed Sejmową Komisją Śledczą, parada kłamców
odbywająca się na oczach wielomilionowej widowni, panika w salonach
politycznych, która skutkuje najdziwaczniejszymi oświadczeniami polityków,
kompromitujący się nieomal codziennie tzw. wymiar sprawiedliwości, afera z
głosowaniami w Sejmie, afery korupcyjne itd. itp., wszystko to wywołało
erupcję głosów publicystów, analityków i komentatorów, które konstatują
głęboki kryzys państwa i jego struktur. Wszystkie buńczuczne zapowiedzi
formacji Leszka Millera zostały negatywnie zweryfikowane w czasie kilku
miesięcy rządów, a nieustanne roszady gabinetowe, wymiany kolejnych
ministrów, sekretarzy, podsekretarzy i wojewodów, tylko dodatkowo ilustrują
bezsilność i jałowość koncepcji programowych i dokumentują tezę wypowiedzianą
wiele miesięcy temu przez socjologa, prof. Jadwigę Staniszkis, że państwo
polskie utraciło sterowność. Z każdego zakątka kraju dochodzą głosy
domagające się zasadniczej reformy państwa i jego instytucji, a za
najważniejsze i najpilniejsze zadanie uważa się reformę ordynacji wyborczej
do Sejmu, odrzucenie tzw. ordynacji proporcjonalnej i wprowadzenie wyborów w
okręgach jednomandatowych, na wzór brytyjski. 15 marca „Rzeczpospolita”
opublikowała tzw. apel intelektualistów, podpisany przez ponad 70 znanych
postaci publicznych, głównie ze środowisk nauki i kultury. Apel ten wywołał
ogromny rezonans w kraju. „Rzeczpospolita” kilkakrotnie publikowała dalsze
nadchodzące podpisy. Tylko skromna ich część znalazła drogę na łamy prasy. Do
Biura Ruchu na rzecz JOW nadchodzą setki deklaracji w tej sprawie, które są
kopiami listów wysyłanych do „Rzeczpospolitej”. Wczoraj otrzymałem informację
od geologa, prof. Michała Mierzejewskiego, że apel ów podpisało 62
samodzielnych pracowników nauki, a więc profesorów i doktorów habilitowanych
Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wrocławskiego, a więc praktycznie
cały Wydział. Pan Sławomir Janicki, przewodniczący Rady Miejskiej Lublina,
przesłał na moje ręce „Apel Lubelski”, skierowany do parlamentarzystów, w tej
samej sprawie, podpisany przez 77 postaci świata nauki, kultury i polityki z
tamtego terenu. Wystarczy jeśli wymienię wśród nich osoby tak wybitne jak
światowej sławy tomista, Ojciec Marian Krąpiec, były rektor KUL, prof. Marian
Harasimiuk, rektor Uniwersytetu Marii-Curie Skłodowskiej, prof. Maciej
Latajski, rektor Politechniki Lubelskiej, prof. Zdzisław Targowski, rektor
Akademii Rolniczej, p. Marcin Zamoyski, prezydent Miasta Zamościa, a razem z
nimi prorektorzy, dziekani, profesorowie, artyści, dziennikarze,
samorządowcy. Podobną listę sygnatariuszy, z apelem do Prezydenta, przysłał
nam z Poznania p. Włodzimierz Urbańczak. 28 marca, obradujący w Łodzi Zarząd
Krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, podjął uchwałę
popierającą apel „Rzeczpospolitej” i treść tej uchwały przekazał nam dr
Włodzimierz Grądzki, sekretarz Zarządu Krajowego. Wiem o wielu innych
inicjatywach tego rodzaju, w szczególności w środowiskach samorządowych,
przede wszystkim wśród wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Podobne
inicjatywy podejmowane są za granicami kraju.
Wczoraj, tj. w środę 2 kwietnia, w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, odbyła
się wielogodzinna konferencja prasowa Prezydenta i Premiera. Konferencji tej
nadano wysoką rangę, na co wskazuje sama nazwa spotkania. Miała to być
konferencja na temat „Przyszłości Polski”. Podczas konferencji obaj najwyżsi
urzędnicy Rzeczypospolitej zaprezentowali zwartość, jedność i zdecydowanie.
Zdecydowanie zaprzeczyli pogłoskom o „wojnie na górze”, o jakichś
rozdźwiękach miedzy nimi. Nic takiego. Wspólnym i jednym krokiem zmierzają w
ramiona Unii Europejskiej, której mają zamiar oddać się na wiosnę przyszłego
roku. Wychodząc naprzeciw wyzwaniom chwili zapowiedzieli też przyspieszone
wybory parlamentarne razem z wyborami do Parlamentu Europejskiego, w dniu 13
czerwca 2004. Wychodząc naprzeciw apelom o ordynacje wyborczą do Sejmu,
Prezydent obiecał jednomandatowe okręgi wyborcze do... Senatu!
Długie i w stanowczym tonie wypowiedzi Kwaśniewskiego i Millera, ich
odpowiedzi na pytania dziennikarzy unaoczniły nam, że nie mają oni żadnej
koncepcji na rozwiązanie nabrzmiałych problemów Polski i żadnego pomysłu na
wyjście z kryzysu. Jedyną ich koncepcją jest dotrwanie, jak tylko się da, do
czasu włączenia Polski w struktury Unii Europejskiej. Tylko, żeby jakoś
przetrwać, wejść do UE, przeprowadzić szybko wybory Unia przecież pomoże
swoim wiernym ambasadorom i pomocnikom a dalej się zobaczy.
Propozycja Kwaśniewskiego nowej ordynacji wyborczej do Senatu i wprowadzenie
100 jednomandatowych okręgów wyborczych, na pozór wydaje się być wyjściem
naprzeciw żądaniom apeli społecznych i Ruchu na rzecz JOW. W istocie jest to
nic więcej jak manipulacja opinią publiczną, mistyfikacja i dezinformacja.
Liczy on na to, że głosząc realizację postulatu JOW w wyborach do Senatu
zdejmie wiatr z żagli Ruchu na rzecz JOW, a społeczeństwo nie zorientuje się,
że znowu zostało oszukane.
Ruch na rzecz JOW domaga się JOW w wyborach do Sejmu, a nie do Senatu.
Oczywiście, nie mamy nic przeciwko JOW w wyborach do Senatu, ale nie jest to
nasz postulat. Wprowadzenie JOW w wyborach do Senatu, a pozostawienie
ordynacji tzw. proporcjonalnej w wyborach do Sejmu nie uzdrowi w żaden sposób
sytuacji w kraju i nie zreformuje sceny politycznej, nie doprowadzi do tego,
co jest nam dzisiaj najbardziej potrzebne, tj. do usunięcia zużytej,
skorumpowanej i skompromitowanej elity politycznej i nie wymieni jej na nową.
Rak partyjniactwa, który toczy nasze życie publiczne, rak który wytworzył ową
sieć nieformalnych, a wielokroć przestępczych powiązań, o jakiej pisał kilka
tygodni temu w „Rzeczpospolitej”, socjolog, prof. Andrzej Zybertowicz czerpie
swoje siły życiowe i pożywkę z zapisów ustawowych, które dają partiom
politycznym ogromne przywileje, a obywateli dyskryminują. Wystarczy
przypomnieć, że partyjna ordynacja wyborcza do Sejmu, wbrew Konstytucji,
pozbawia nas biernego prawa wyborczego, a więc stanowi pogwałcenie
podstawowych swobód obywatelskich. Tego faktu nie zmieni wprowadzenie JOW w
wyborach do Senatu, ponieważ nadal pozostaniemy pozbawieni naszych praw w
wyborach do najważniejszego organu państwa, jakim jest Sejm. Ogromna,
nienależna im wcale przewaga partii politycznych, spowoduje, że bezpartyjni
obywatele nie będą w stanie skorzystać z poprawionej ordynacji wyborczej do
Senatu, bo wszystko nadal tonąć będzie w bajorze partyjniactwa. Kwaśniewski z
Millerem chcą powtórzyć tutaj manipulację jaką już raz wykonali, przy
Okrągłym Stole, gdzie zaoferowali tzw., stronie opozycyjno-solidarnościowej
Senat i wybory większościowe do Senatu. Ta manipulacja gładko im się udała,
bo samozwańczych reprezentantów społeczeństwa przy Okrągłym Stole,
naszpikowanych agenturą, jak kaczka z nadziewką, cechowała pełna ignorancja i
nieznajomość mechanizmów wyborczych. Od tamtego czasu minęło jednak 14 lat i
czegoś przecież nauczyliśmy się, i to, i owo z mechanizmów wyborczych już
rozumiemy. Miejmy więc nadzieję, że drugi raz ten sam numer z Senatem już się
nie uda i polskie społeczeństwo, razem z wszystkim intelektualistami,
profesorami, rektorami, artystami itp. nie pozwoli się tak prosto oszukać,
nie pozwoli sobie wmówić, że JOW w wyborach do Senatu jest właśnie tym, o co
nam chodzi. Że fala mobilizacji społecznej, jakiej jesteśmy świadkami nie
rozbije się o te puste obietnice, i że nie ustąpimy cwaniakom i manipulatorom
w walce o prawdziwe, uczciwe, obywatelskie wybory do najważniejszego organu
władzy państwowej, do Sejmu.
Z wypowiedzi Kwaśniewskiego i Millera obiecujących okręgi jednomandatowe w
wyborach do Senatu wynika, że przyznają rację apelom i wezwanio