divino
30.01.07, 12:52
1 Żaden kraj poddawany takim namietnościom jakie dziś mamy w Polsce nie może
dobrze funkcjonować i prawidłowo się rozwijać. A jak łatwo można dostrzec,
żadna ze stron nie zamierza sie cofnąć i rów nienawiści będzie się tylko
powiększał. Nie ma mowy o żadnym kompromisie, a zresztą kompromisy w 90
przypadkach na sto jedynie uniemożliwiają rozwiązanie problemu i - maskując go
- prowadzą do dalszej degeneracji.
2 Główną przyczyną upadku Rzeczypospolitej był brak prawdziwej wojny
religijnej w XVI/XVII wieku. Odgórnie zaordynowano ówczesnej szlachcie
(obywatelom) tzw. pokój religijny. Niestety, była to kluczowa pomyłka w
historii Polski. Wszystkie kraje w których doszło do prawdziwych niepokojów
religijnych, starcia reformacji z dotychczasowym porządkiem, wkroczyły w erę
nowożytną. Dotyczy to zarówno Anglii jak i Rosji. Rzeczpospolita na własne
życzenie pozostała poza nurtem Historii.
3 Hiszpania na ścieżkę długoletniego rozwoju wkroczyła dopiero po zwycięstwie
Franco. Wcześniej pod rządami pseudodemokratycznej republiki panował bałagan
nie tylko polityczny, ale nawet światopoglądowy. Dopiero heroiczna decyzja
generała uratowała Hiszpanię przed dlaszym upadkiem i podziałem. Niestety, do
wojny domowej doszło zbyt późno, tłumy były zanadto zindoktrynowane i
podzielone, stąd zamiast operacji chirurgicznej (to przestroga i dla
dzisiejszej Polski) mieliśmy do czynienia z trzyletnim koszmarem.
4 Znacznie lepiej (i co ważne - wcześniej) sytuację opanował Pinochet.
Nauczony na błędach poprzedników rozumiał, ze należy uderzyć maksymalnie
szybko i celnie. Nie wolno tworzyć symboli heroizmu, męczenników przegranych
spraw. Pinochet, największy Latynos XX wieku, to nowa jakość w długim ciągu
caudillos i wzór dla reszty świata.
5 Także i Polska może się poszczycić znaczącym wkładem w rozwój teorii wojny
domowej. Pozytywną rolę wojny domowej doskonale rozumiał Marszałek Józef
Piłsudski. Wiedział, iż są sytuacje w których demokracja wyczerpuje swe
możliwości, a sytuację może opanować jedynie wybraniec.
6 Mam nadzieje, że i w dzisiejszej Rzeczpospolitej znajdzie się jakiś prawy
człowiek, wizjoner polityczny, rozumiejący prostą prawdę wyłożoną w powyższych
punktach. Nieważne czy bedzie z rządu czy opozycji, byleby zaczął działać. Jak
najwcześniej.