Gość: Palnick
IP: *.stenaline.com
24.04.03, 13:16
Czy elbląski biskup zostanie doprowadzony do sądu?
Roman Daszczyński 13-04-2003, ostatnia aktualizacja 13-04-2003 20:00
Elbląski sąd zapowiada biskupowi Andrzejowi Śliwińskiemu, że może być
przymusowo doprowadzony do sali rozpraw. Głowa elbląskiego Kościoła od kilku
miesięcy nie stawia się na procesie przeciwko jednemu ze swoich księży.
czytaj dalej »
r e k l a m a
Biskup ma być świadkiem w procesie o zwrot części długów zaciągniętych przez
ks. Jana H. na rzecz parafii św. Jerzego. Ks. Jan H. na początku lat 90. był
dyrektorem gospodarczym elbląskiej kurii. Jego działalność zakończyła się
skandalem finansowym, wskutek którego liczne firmy i osoby prywatne straciły
kwoty idące w miliony złotych. Jednym z pokrzywdzonych jest biznesmen Witold
Z., który pożyczył ks. Janowi H. 23,5 tys. dolarów amerykańskich i ich nie
odzyskał. Witold Z. dochodzi teraz swoich pieniędzy przed Sądem Okręgowym w
Elblągu.
Właśnie w związku z tą sprawą elbląski sąd od kilku miesięcy chce przesłuchać
biskupa Śliwińskiego. Świadek nie stawia się jednak, usprawiedliwiając swoją
nieobecność zwolnieniami lekarskimi. W czwartek w sądzie zjawił się kapelan
elbląskiego ordynariusza, który wnioskował, by sąd przesłuchał biskupa w
domu. Sąd nie zgodził się na to i powołał biegłego, który ma go zbadać i
ocenić, czy biskup jest w stanie osobiście przyjść do sądu i zeznawać.
- Jeżeli świadek nie zgodzi się na badanie lub jeżeli okaże się, że jego stan
zdrowia pozwala na uczestnictwo w rozprawie, sąd nie uwzględni już żadnych
usprawiedliwień i zastosuje środki przymusu - stwierdziła sędzia Dorota
Twardowska.
Biskup Śliwiński już raz zeznawał w swoim domu - przed dwoma laty, w związku
z innym procesem.
- Ksiądz biskup rzeczywiście był w szpitalu i rzeczywiście był w sanatorium,
a jego stan zdrowia jest coraz lepszy - mówi jeden z elbląskich księży. -
Teraz czeka go ciężki tydzień związany z uczestnictwem w celebrach Wielkiego
Tygodnia. Szczegółowy program udziału księdza biskupa w uroczystościach ma
być znany w poniedziałek. Czy był zbyt chory, by w ubiegły czwartek przyjść
osobiście do sądu? Niezręcznie jest mi o tym mówić, ale prawdopodobnie
adwokaci wymyślili, że lepiej będzie jeśli ksiądz biskup nie pojawi się w
sali rozpraw i sąd w końcu zgodzi się przesłuchać go w domu. Chodzi o
uniknięcie przykrej dla Kościoła sensacji, zdjęć w prasie, rozgłosu.
Sąd zarządził, że sądowy lekarz ma zbadać biskupa Śliwińskiego w najbliższych
dniach. Z ustaleń "Gazety" wynika, że do takiego badania jeszcze nie doszło.