homosovieticus
12.04.07, 08:50
Czy dziennikarz może pozwywać osobę prywatną o zniesławienie? Może, ale po
co? Adam Michnik - redaktor Gazety Wyborczej postanowił podać do sądu znanego
socjologa prof. Andrzeja Zybertowicza. Uzasadnieniem wniosku jest artykuł
jaki ukazał się w marcu w Rzeczpospolitej, na temat pozywającego. Podobna
sytuacja ma miejsce na linii TVN kontra Gazeta Polska, gdzie gazeta została
oskarżona o zniesławianie prywatnej spółki, artykułem na temat Milana
Suboticia. Efektem podobnych nerwowych reakcji środowiska skupionego wokół
polskiej lewicy jest próba zastraszenia innych mediów prywatnych. Czy jednak
nie ma nic bardziej kompromitującego od dziennikarza opowiadającego się za
tajnością lub naukowca za mniejszą wiedzą?
Środowisko lewicowo-libertyńskich mediów było od lat nurtem dominującym w
życiu publicznym, czy może zatem dziwić ich dzisiejsza postawa wobec
konkurencji bezczelnie odbierającej monopol informacyjny i władze nad "rządem
dusz"? Dziwnie pojmowana przez te grupy "wolność słowa" dowodzi jaką jakością
charakteryzowały się byłe elity III RP. Występując przeciw innym
dziennikarzom postępują one według znanej zasady: "łapaj złodzieja". Celem
jaki zostanie osiągnięty jest: włączenie danej osoby w konflikt, zastraszenie
oraz chęć dyktowania innym jak powinni myśleć. Dziennikarze w systemie
demokratycznym pełnią niesłychanie ważną rolę, a w wieku
królującej "Informacji" praktycznie są I-władzą. Są one jednocześnie buforem
między społeczeństwem a polityczną rzeczywistością, mogą zatem czasem
dowolnie manipulować swoim przekazem w celu osiągnięcia zakładanych efektów.
Czy nie powinniśmy dziś bić na alarm, kiedy ewidentnie jedna z opcji
dziennikarskich próbuje zakneblować usta innym, zastraszyć i grozić procesami
za "słowo"? Przy całym szacunku dla środowiska "wyborczej", opowiada się ono
dziś za...cenzurą, zakazując osobom prywatnym wyrażania swoich poglądów. Czy
o taką Polskę walczył redaktor Michnik, w której jego oponenci nie mają prawa
do krytycznych opinii? Jaka to wolność słowa, kiedy za odmienne zdanie każe
się innych procesem? Czy dziennikarz nie powinien zająć się tym co do niego
należy, czyli polemiką na łamach prasy? Nakład Gazety Wyborczej to 200 tys.
egzemplarzy pisma dziennie, a Pan prof. Zybertowicz do ilu osób trafia ze
swoim przekazem...100? Czy możliwość wyrażania myśli nie powinna świadczyć o
nas samych?
Dziś jak nigdy próbuje się ograniczyć wolność wypowiedzi i środowisko
dziennikarskie nie powinno się temu biernie przyglądać. Nie chcę żyć w kraju,
w którym każemy ludzi za wygłaszane poglądy. Dziś jest oskarżany prof.
Zybertowicz jutro redaktor Michnik może oskarżyć mnie - Państwo -
każdego...za poglądy, które nie mieszczą się w dopuszczalnych granicach dla
środowiska mediów lewicowo-libertyńskich. Bijmy na alarm bo jest dziś powód
do strachu przed "terrorem Kafki"...
żródło:
adamichnik.salon24.pl/10931,index.html