roterupel
16.05.07, 15:42
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych Adam Michnik stał się przyjacielem ks.
Jankowskiego, proboszcza stoczniowej parafii pod wezwaniem Św. Brygidy. Bywał
często gościem ks. Jankowskiego, który cieszył się - od pamietnego "Sierpnia
80"- wielkim szcunkiem i autorytetem nie tylko wśród gdańskich
stoczniowców.Przyjaźn trwała tak długo, jak długo ks. Jankowski był potrzebny
Michnikowi do realizacji celów politycznych "Puławian".
Potem miejsce przyjaźni zajęła wrogość i zwykła podłość.
Odnoszę wrażenie,że podobny los spotka ks. Abp. Życińskiego. Przyznanie
Wielkiemu Kanclerzowi KUL-u, przez Gazete Wyborczą, tytułu "Człowieka Roku
2007" odczytuję jako probę instrumentalnego potraktowanie Hierachy
Kościelnego, którego słabostki zostaną, zdaniem moim, i tym razem
bezwzglednie wykorzystane przez "oszusta intelektualnego" w tym samym co
poprzednio celu- umocnienia roli "Neopuławian" w życiu kulturalnym i
politycznym w Polsce.
ps
Przeczytajcie wystąpienia Arcybiskupa i Michnika w dzisiejszej GW a
przekonacie się sami,że moje obawy nie są oderwane od politycznej
rzeczywistości.