m.0.832
08.06.07, 01:18
„Dlaczemu” zakłóca mi Pani spokój i czuje się w prawie wywrócić rytm mego dnia.
Na safianowej kanapie nie przesiaduję często. Chyba, że mam gości a sama
podaję herbatę.
Dlaczego mnie Pani judzi. Wśród moich najbliższych i wśród moich przyjaciół
nie znajdzie Pani poklasku. Jeśli narzekamy, to na brak szewca w pobliżu, gdy
obcas nam się złamie.
Narzekamy na korki na drogach, więc parę z naszego grona jeździ skuterem.
Narzekam, gdy goście mi się spóźniają, a ja mam właśnie zapiekankę w piecu.
Narzekam, gdy po przyjęciu, książek z półek mi ubywa. Najbardziej narzekam,
gdy wyrastający ząb mądrości mi doskwiera.
W zaciszu domowym nie narzekam. Bo to moja przystań. Tu czytam, tu słucham
muzyki, tu kontempluję, tu oddaję się swojemu hobby.
A:
na ulicach nie śmiecę, chociaż coraz mniej koszy na śmieci,
nie depczę trawników,
nie zajmuję miejsc siedzących w tramwaju,
pracuję intensywnie: w świątki, piątki i w niedzielę.
Pierwszy krok już zrobiłam i jestem w jednej trzeciej swojej drogi.
I proszę zauważyć, na swoją ścieżkę tak namolnie Pani nie zapraszam.