nowytor.nowytor8
06.09.07, 13:44
w jego przypadku zrozumiałe:
"Co działo się podczas prac nad ustawą o grach losowych - Szef Kancelarii
Premiera broni polityków SLD
Polityczna bomba w automatach
Komentarz: Gry nie do końca losowe
Marek Wagner na niedzielnej konferencji
Doniesienia o domniemanej korupcji przy okazji prac nad ustawą o hazardzie
spowodowały potężne zamieszanie polityczne. Opozycja domaga się
samorozwiązania skompromitowanego parlamentu. Na zwołanej w niedzielę
specjalnej konferencji prasowej zarzuty odpierali m.in. szef Kancelarii
Premiera Marek Wagner i wiceminister finansów Robert Kwaśniak.
Afera Rywina przy tej historii to niewielka sprawa - takie opinie usłyszeliśmy
w weekend od ludzi związanych z branżą gier losowych. W weekend trzy dzienniki
- w tym "Rzeczpospolita" - opublikowały teksty o możliwych nieprawidłowościach
przy okazji prac nad ustawą o grach losowych. Cień podejrzeń padł na szefa
Parlamentarnego Klubu SLD Jerzego Jaskiernię, który przez lata orędował za
zmianą przepisów o automatach do gry. Tysiące takich automatów - jak doniosła
"Gazeta Wyborcza" - miał społeczny asystent Jaskierni Maciej Skórka. Szef
Klubu Sojuszu starał się bagatelizować tę sprawę. W piątek powiedział
"Rzeczpospolitej", że nigdy nie rozmawiał ze Skórką na temat szczegółowych
zapisów ustawy o grach. "Gazecie Wyborczej" tłumaczył, iż Skórka nie jest jego
asystentem.
W niedzielę dotarliśmy do osoby związanej z branżą hazardową. Anonimowo
zgodziła się nam opowiedzieć o swoim spotkaniu z Jaskiernią w okresie, gdy
pracowano nad ustawą o grach: "To była umówiona rozmowa. Z Jaskiernią był
Maciej Skórka. Został przedstawiony jako asystent pana przewodniczącego.
Chętnie się wypowiadał, komentował wszystko, co mówiliśmy na temat ustawy".
Przypomnijmy, że od trzech miesięcy gdańska Prokuratura Okręgowa bada, czy
doszło do korupcji w czasie prac nad ustawą o grach. Zawiadomienie w tej
sprawie złożył w sierpniu były poseł Samoobrony Zbigniew Nowak. Świadek
zgłoszony przez Nowaka utrzymuje, że słyszał rozmowę wskazującą na to, iż
Jaskiernia przyjął łapówkę w wysokości 10 milionów dolarów. Pieniądze miały
być zapłacone za korzystne dla właścicieli "jednorękich bandytów" zmiany w
nowym prawie.
- To kompletne brednie albo prowokacja - powtarzał w weekend szef Klubu SLD.
Jednak Jaskiernia od dawna już lobbuje za legalizacją automatów do gry o
niskich wygranych (czyli m.in. "jednorękich bandytów").
Oto 21 sierpnia 1998 roku (za ekipy Jerzego Buzka) wpływa do Sejmu rządowy
projekt ustawy, który zmierza do tego, by zakazać gry na takich automatach. Na
odpowiedź nie trzeba było długo czekać - trzy tygodnie później pojawia się
poselski projekt ustawy, podpisany przez posłów SLD i PSL (wówczas w
opozycji). Sprawozdawcą tego projektu jest właśnie Jerzy Jaskiernia. A jego
autorzy proponują coś odwrotnego niż prawicowy rząd: pod hasłem "inne
automaty" chcą, by urządzenia do gry, na których można wygrać jednorazowo nie
więcej niż 50 złotych, można było stawiać wszędzie. Żadnych zezwoleń, żadnych
koncesji, żadnego regulaminu. Zarządzać tymi automatami mogłyby też firmy
zagraniczne, a podatek od jednego urządzenia miał wynosić 3 tys. złotych rocznie.
Pilotowany wówczas przez Jaskiernię projekt przepadł, wygrał rządowy, który
wszedł w życie jesienią 2000 roku. Niespełna trzy lata później lewicowa ekipa
rządząca doprowadziła do reaktywacji automatów o niskich wygranych. Ustawą,
którą wywołała kilka dni temu polityczny huragan.
To Chlebowski, nie Błochowiak
Wczoraj szef Kancelarii Premiera Marek Wagner na specjalnie zwołanej
konferencji odpierał zarzuty dotyczące zaskakujących zmian wprowadzonych w
rządowym projekcie ustawy o grach losowych. Chodzi głównie o znaczące
obniżenie podatku od automatów do gry z 200 do 50 euro.
Wagner oraz urzędnicy resortu finansów podkreślali wielokrotnie, że to nie
posłanka SLD Anita Błochowiak zgłosiła tę poprawkę, tylko uczynił to już na
początku sejmowych prac nad ustawą poseł Zbigniew Chlebowski (PO). Chlebowski
tę poprawkę miał zgłaszać dwukrotnie na posiedzeniach podkomisji, pracującej
nad rządowym projektem ustawy o grach losowych: 25 września oraz 6 grudnia
2002 roku. Na dowód Wagner i towarzyszący mu wiceminister finansów Robert
Kwaśniak przekazali dziennikarzom notatki, jakie sporządzili pracownicy
resortu finansów (z posiedzeń sejmowych podkomisji nie są sporządzane
stenogramy). Na obu dokumentach widnieje nazwisko Chlebowskiego jako autora
poprawki, zmierzającej do obniżenia podatku za automaty do gier z 200 do 50
euro miesięcznie.
- To kłamstwo, absurd i manipulacja! - oburza się w rozmowie z "Rz" Zbigniew
Chlebowski. - Nigdy takich poprawek nie składałem. Nigdy! To wyciąg z notatek
jakiegoś urzędnika ministerstwa, dla mnie niewiarygodny. Byłem, jestem i będę
przeciwnikiem takich zmian - zapewnia poseł Platformy."
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031201/kraj/kraj_a_1.html
"To kłamstwo, absurd i manipulacja!" - jakoś zapomniał oddać sprawę do sądu, a
teraz wygląda na to, że Ziobro coś sprawdza i może być kłopot.