james_bond007
13.01.08, 23:32
Obiła mi się o uszy ostatnio plotka, że niesławnej pamięci minister Zero
został wpisany na listę adwokatów w czasie obowiązywania Lex Gosiewski, zanim
ją TK uwalił. Po objęciu ministerialnego stołka miał zrobić to samo, co
Ćwiąkalski.
Jakoś nic nie słychać o tym, sam Zero też się nie chwali, że ma prawo do
wykonywania tego samego zawodu, co jego następca na stanowisku, i były koleś z
rządu Giertych... Może żaden klient się do niego jeszcze nie zgłosił?
(Giertych podobno już jakiegoś ma)
I jak na tę wieść zareagują miłośnicy exministra, wręcz wyzywający
Ćwiąkalsiego od mecenasów i adwokatów?