semperignotus
17.01.08, 06:12
Okopy pana prezydenta
Uwaga, ostatni bastion IV RP!
Na linii pan premier – pan prezydent iskrzy coraz bardziej. Ostatnio za sprawą
nieudanej Rady Gabinetowej w kwestiach służby zdrowia. Nic w tym dziwnego, że
iskrzy, i iskrzyć będzie coraz bardziej. Bo wokół Pałacu Prezydenckiego
praktycznie od przegranych przez PiS wyborów powstaje alternatywny ośrodek
władzy. Jego najważniejszym bastionem jest Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
Efektem zamknięcia się prezydenta w swoim bastionie może być sabotowanie
reformy służb specjalnych, brak wymiany informacji w sprawie wyprowadzenia
wojsk z Iraku, zwiększenia kontyngentu w Afganistanie, czy bezpieczeństwa
energetycznego. A wszystko dlatego, że Kaczyńscy jak lwy bronią cząstki
władzy, która im pozostała. Swój cel określili przecież jasno: wygrać kolejne
wybory i dokończyć budowę IV RP. A tego bez służb i „kwitów” zrobić się nie da.
PiS okopał się w Kancelarii Prezydenta. Tu przeszli była minister spraw
zagranicznych Anna Fotyga, były szef MSWiA – jeden z najbardziej zaufanych
ludzi Lecha Kaczyńskiego – Władysław Stasiak. Tu urzęduje dwugwiazdkowy
generał braci Roman Polko, weryfikator Wojskowych Służb Informacyjnych,
następca Antoniego Macierewicza Jan Olszewski. Politykę medialną układa Michał
Kamiński, który zrezygnował z mandatu europosła PiS-u.
To do Kancelarii Prezydenta trafiają dokumenty, które mogą kompromitować
obecnie najważniejszych ludzi w państwie. Tuż przed wyborami pod osłoną nocy
przewieziono do Biura Bezpieczeństwa Narodowego materiały z archiwów i
weryfikacji WSI. Tu trafił nieopublikowany dotychczas aneks do raportu
Macierewicza z weryfikacji, w którym podobno miało pojawić się nazwisko
marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, szefa MSZ Radosława Sikorskiego,
wicemarszałka Sejmu z LiD Jerzego Szmajdzińskiego.
Przed prezydenturą Lecha Kaczyńskiego normą było, że w sprawach
najważniejszych dla bezpieczeństwa państwa istnieje wymiana informacji między
tzw. małym i dużym pałacem. Teraz tej praktyki poniechano. PiS obwarował się w
okopach świętej trójcy przy Krakowskim Przedmieściu. Wskazuje na to choćby
skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego – prezydenckiego ośrodka doradczego w
zakresie zewnętrznego i wewnętrznego bezpieczeństwa kraju. Oto kto w niej
zasiada: Stasiak, Fotyga, były minister obrony Aleksander Szczygło, były
premier i wciąż prezes PiS-u Jarosław Kaczyński oraz były wiceprezes PiS-u
Ludwik Dorn. Udział w RBN gwarantuje politykom Prawa i Sprawiedliwości dostęp
do informacji, których prezydent może domagać się od rządu. W drugą stronę
mechanizm nie działa. Jak mówi „TRYBUNIE” wicemarszałek Szmajdziński, RBN jest
„w oczywisty sposób ekspozyturą PiS-u. Nie ma nic wspólnego z myśleniem o
bezpieczeństwie państwa. Raczej chodzi o bezpieczeństwo PiS-u”.
Co tam dla PiS-u przegrane wybory. Co tam powstanie nowego rządu. Resztki
władzy, jakie posiadają zamierzają utrzymać za wszelką cenę. A przed nami
wycofanie się z misji irackiej oraz zwiększenie kontyngentu w Afganistanie.
Operacje na wielką skalę. To nie zmobilizowało prezydenta, by w skład swojego
ośrodka doradczego powołać obecnych szefów: resortu obrony Bogdana Klicha,
MSWiA – Grzegorza Schetyny, MSZ – Radosława Sikorskiego i wreszcie samego
premiera Tuska. Jeśli Lech Kaczyński chce, aby obecny rząd szanował jego
konstytucyjne uprawnienia w zakresie polityki zagranicznej i obronnej, to sam
powinien uszanować dobry zwyczaj i zaprosić do RBN ludzi z rządu.
Utworzenie konkurencyjnego ośrodka władzy przy Krakowskim Przedmieściu jest
zwyczajnie groźne dla państwa. Jak przypominał we wczorajszej rozmowie z
„TRYBUNĄ” Zbigniew Siemiątkowski, były koordynator ds. służb specjalnych w
lewicowym rządzie, kiedyś między rządem i prezydentem zawsze dochodziło do
ścisłej wymiany informacji z zakresu bezpieczeństwa. Dziś tego nie ma.
Rezygnacja Pawła Grasia ze stanowiska sekretarza stanu ds. służb specjalnych
pokazała, że coś złego się dzieje w specsłużbach i że Platforma nie bardzo
potrafi je opanować. I będzie jeszcze gorzej, bo część władzy nad służbami
zawłaszczono w BBN. To tam swoją siedzibę znalazła działająca nadal komisja
weryfikacyjna WSI, w której – z mocy ustawy – zapadają decyzje, kogo do
wojskowych służb przyjąć, a kogo nie. Graś miał uzdrowić zdominowane przez
ludzi z PiS-owskiego zaciągu służby. Trafił na mur, którego przebić nie zdołał.
Można się spodziewać, że podobnie jak w przypadku ostatniej Rady Gabinetowej,
prezydent przy każdej następnej okazji będzie pokazywał Platformie, kto tu
naprawdę rządzi. W tej sytuacji musiałby się stać cud, by udał się „cud” Tuska.
***
A za Kwaśniewskiego było tak:
W 1998 r., kiedy powoływano pierwszy skład RBN, ówczesny prezydent Aleksander
Kwaśniewski zaprosił do niej m.in. premiera Jerzego Buzka z AWS, wicepremiera
Leszka Balcerowicza z UW, wicepremiera Janusza Tomaszewskiego z AWS, szefa MON
Janusza Onyszkiewicza (UW), prezes NBP Hannę Gronkiewicz-Waltz, marszałka
Sejmu Macieja Płażyńskiego (AWS), a nawet Alicję Grześkowiak (AWS), marszałek
Senatu.
***
Ekspozytura PiS-u
Z Jerzym Szmajdzńskim (LiD), wicemarszałkiem Sejmu, rozmawia Piotr Ożadowicz
Nasila się konflikt o władzę między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią
Premiera. Nie ma Pan wrażenia, że PiS mimo przegranej nie zamierza oddawać
władzy i chce dokończyć budowę IV RP z Krakowskiego Przedmieścia?
– Z całą pewnością ośrodek decyzyjny PiS-u został ulokowany w Kancelarii
Prezydenta. Nie oznacza to wcale, że decyzje podejmuje prezydent. Jak sądzę,
wszystkie koncepcje, sposób działania, metody są autorstwa Jarosława
Kaczyńskiego, który używa Kancelarii Prezydenta do swoich celów.
Konflikt na polu ochrony zdrowia wydaje się najmniej groźny dla państwa. W
Kancelarii skupiają się jednak wszystkie sznurki, za które pociąga PiS w
sprawie np. wojskowych służb specjalnych.
– Dokładnie tak. Pomimo że rządzi Platforma Obywatelska, mamy de facto do
czynienia z paraliżem służb, które zostały bardzo głęboko spenetrowane i
upartyjnione przez PiS. Tam trafiły wszystkie akta WSI, dokumenty z
weryfikacji. Delikatne określenie stanu w służbach to strajk włoski. Mamy do
czynienia z sytuacją, w której była władza ma ogromny wpływ na służby
specjalne. PiS w różny sposób będzie chciał je wykorzystywać, tak jak zasoby
informacyjne, które ma w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Więc zapowiada się
ostra walka.
Tym bardziej że PiS informacjami od służb nie chce dzielić się z rządem. Może
o tym choćby świadczyć skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
– RBN jest w oczywisty sposób ekspozyturą PiS-u. Nie ma nic wspólnego z
myśleniem o bezpieczeństwie państwa. Raczej chodzi o bezpieczeństwo PiS-u.
Przed nami dwie poważne operacje: wycofanie wojsk z Iraku i zwiększenie
kontyngentu w Afganistanie. Czy brak współpracy pomiędzy rządem i prezydentem
nie rodzi dla nich zagrożeń?
– Czas najwyższy, aby Platforma zaczęła podejmować decyzje, które spowodują,
że ponosząc polityczną odpowiedzialność za władzę wykonawczą, przejmie
instrumenty tej władzy. Inaczej nie będzie mogła w pełni skutecznie działać.
PiS będzie się starał za wszelką cenę to działanie utrudnić?
– Po prostu zostaną wszystkie instrumenty władzy, moim zdaniem zgodne z
prawem, które będą polegały na blokowaniu, pokazywaniu nieudolności Platformy
i PSL. Na pewno nie będzie współpracy.
Dziękuję za rozmowę.
(*)Piotr Ożadowicz