Dodaj do ulubionych

Rozmowa z Balcerowiczem

13.04.08, 11:50
"Musiałby się stać cud, żeby Polska była krajem cudu gospodarczego"

@ serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,85032,,,,5110652.html
Obserwuj wątek
    • viceversal01 [...] 13.04.08, 20:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lucyperek2 Re: Rozmowa z Balcerowiczem 13.04.08, 23:26
        > Najpierw ten kraj zdegradował a teraz śmie zabierać głos.

        A na czym polegała ta "degradacja" ? Na tym, że pralka Frania została usunięta
        siłą z amerykańskich supermarketów ? Czy może na tym, że genialne dzieło
        polskiej fabryki konstrukcji stalowych autami zwanych, Polonez, rozchwytywane na
        wszystkich rynkach z siłą bomby atomowej, przestało istnieć z mocy rozkazu (fuj
        !) Balcerowicza ?
        • palnick Re: Rozmowa z Balcerowiczem 14.04.08, 00:09
          lucyperek2 napisał:


          > A na czym polegała ta "degradacja" ?

          ---
          Synuś. Po pierwsze - za mało tu miejsca, żeby ci to wyjaśniać. Po
          drugie - i tak nic nie zrozumiesz :-)
        • viceversal01 [...] 14.04.08, 07:29
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • viceversal01 GIWI dlaczego usunęłas moje odpowiedzi? 14.04.08, 10:02
            Kogo one uraziły? To moja opinia w temacie.Ktos sie z tym zgadza
            badz nie.Od tego własnie jest dyskusja.Chyba , że to prawda i GW nie
            chce by dowiedzieli sie o niej nowi czytelnicy. :)
            • paczula8 Re: GIWI dlaczego usunęłas moje odpowiedzi? 14.04.08, 10:06
              tez nie rozumiem, czytałam je i nie było tam niczego co łamałoby
              regulamin lub netykietę ...
              • viceversal01 czyzbym głosiła prawde ? :)))))))))))))))))))))))) 14.04.08, 10:14
        • 0skar Re: Rozmowa z Balcerowiczem 14.04.08, 07:36
          Poczytaj chociażby o przekręcie ze stałym kursem dolara na początku
          lat 90tych.
          • 0skar Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 07:39
            Na początku roku 1990, Zarządzeniem Prezesa NBP oprocentowanie lokat
            bankowych zostało wyznaczone jako 36% na miesiąc. To oprocentowanie
            potem ulegało zmianom, ale średnio nie było wówczas mniejsze niż 80%
            w stosunku rocznym, podczas gdy w bankach zachodnich nigdzie nie
            przekraczały 10 %. Możemy więc przyjąć, że różnica oprocentowań
            wynosiła średnio 70% w stosunku rocznym.

            W tym samym czasie kurs wymiany złotego do dolara został ustalony
            jako 1 dolar do około10 tysięcy złotych i taki stosunek był
            utrzymywany przez ponad 2 lata. Opinię publiczną utrzymywano w
            przeświadczeniu, że był to niesłychany sukces polityki Balcerowicza,
            który w ten sposób pokonał szalejącą inflację i stworzył „twardą,
            wymienialną złotówkę”. Ta złotówka nie była jednak ani „twarda”
            ani „wymienialna”, gdyż swobodnie wymieniać można było złotówki na
            dolary jedynie w kantorach, co więcej, rozkwit i powstanie tych
            kantorów nie był pomyślany dla ułatwienia życia obywatelom, lecz
            tak, żeby były to swoistego rodzaju „transformatory pieniędzy”,
            odgrywające istotną rolę w spekulacjach finansowych. Nic też
            dziwnego, że przejęli od razu „w opiekę” różni funkcjonariusze służb
            specjalnych, jak np. osławiony senator Gawronik.

            Jak to działało (i nadal działa!)?

            Aby zrozumieć co się naprawdę działo, spróbujmy prześledzić
            następujący przykład.

            Wyobraźmy sobie, że mamy w USA Ciocię, która gotowa byłaby pożyczyć
            nam na rok milion dolarów. Ciocia w Ameryce trzyma swoje pieniądze w
            banku, więc żeby Ciocia nie poniosła straty, umawiamy się, że po
            roku oddamy jej tę sumę z odpowiednim procentem, powiedzmy 10%, a
            więc oddamy jej 1.100 000 dolarów.

            Pożyczone dolary szybko wymieniamy, w kantorze oczywiście, na
            złotówki, i dostajemy za nie 10 miliardów starych polskich złotych.

            Te 10 miliardów złotych zanosimy do jednego z polskich banków ,
            które gwarantują nam lokatę na 80% na rok. Po roku czasu bank
            wypłaca nam 10 miliardów plus 80%, czyli 18 miliardów złotych.

            Ponieważ kurs wymiany w tym czasie się nie zmienił, udajemy się do
            kantorów, tam kupujemy dolary, w ilości 1 800 000.

            Oddamy Cioci 1 100 000: w ten sposób zarobiliśmy „na czysto” i bez
            wysiłku 700 000 dolarów.

            Zwróćmy uwagę, że gdyby w tym czasie było przestrzegane Prawo
            Parytetu Stóp Procentowych, to taki interes byłby w ogóle
            niemożliwy! Albowiem Prawo Parytetu wymaga, żeby przy takiej różnicy
            stóp procentowych, kurs wymiany dolara na złote rósł w ciągu roku i
            na koniec roku dolar kosztować powinien nie 10 tysięcy złotych ale
            około 20 tysięcy i to chodzenie do kantorów i banków żadnego zysku
            by nie przyniosło. Stało się jednak inaczej i zysk był gwarantowany.
            www.polskieradio.pl/krajiswiat/archiwum/TematTygodnia/art.aspx?aid=495&s=TematTygodnia
            • wujaszek_joe Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 07:57
              znasz jakiś inny sposób na inflację?
              ten tekst jest miejscami sprzeczny, złoty zaczął być wreszcie wymienialny (kantory).
              przykład z ciocią ma ten słaby punkt że wtedy nikt nie ośmieliłby się wymienić
              miliona prawdziwych dolarów na ówczesne złotówki.
              tu trochę poważniejszy tekst
              www.studenci.pl/ekonomia/makro/semeko04.html
              • 0skar Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:00
                > znasz jakiś inny sposób na inflację?

                Sugerujesz, że w innych demoludach odbywało się to w ten sam sposób
                jak u nas? Otóż nie odbywało się.

                nikt nie ośmieliłby się wymienić
                > miliona prawdziwych dolarów na ówczesne złotówki.

                Przeciętny Kowalski nie. Ale służby (Gawronik to esbek) mające
                dostęp do informacji poufnych i dysponujące kasą - tak.

                • wujaszek_joe Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:07
                  który inny demolud miał taką inflację? takie zadłużenie i taką plajtę jak my?
                  • 0skar Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:17
                    Choćby Rumunia i Bułgaria. Ta pierwsza jeszcze w 2001 roku miała
                    inflację na poziomie 45%.
                    • wujaszek_joe Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:21
                      czyli sam sobie odpowiedziałeś. my w 2001 zapomnielismy o inflacji
                      • 0skar Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:31
                        Nie odpowiedziałem sobie. To, że Rumunia nie poradziła sobie z
                        inflacją to osobna sprawa. Bułgaria startowała z podobnego pułapu
                        jak my i też w 2001 miała już inflację pod kontrolą.
                        U nas natomiast wypompowano z gospodarki podczas 1990-1 wg
                        ostrożnych szacunków, ok.17mld dolarów bazując właśnie na stałym
                        kursie dolara. Przypominam, że wówczas wicepremierem i szefem MSW
                        był Kiszczak mający dostęp do informacji i dysponujący SB.
                        • wujaszek_joe Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:42
                          ciekawe co to za szacunki, jakby PRL mial 17mld dolarów to by nie splajtował. a
                          nie miał wtedy nawet na odsetki
                          • 0skar Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:46
                            Miał majątek, który wówczas już był 'prywatyzowany'.
                            • wujaszek_joe Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:49
                              podaj jakieś poważne źródło z tymi miliardami dolarów
                              • 0skar Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 08:57
                                Poważne to pewnie GW. Tam tego nie znajdziemy ;)
                                Bo Ziemkiewicz i jego "michnikowszczyzna" to zapewne nie jest dla
                                ciebie wiarygodne źródło?

                                A co do kasy na taki przewał - nie pochodziła ona tylko z wewnątrz.
                                Różne 'moskiewskie pożyczki' można było w ten sposób pomnożyć.
                                • sierzant_nowak Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 12:10
                                  > Bo Ziemkiewicz i jego "michnikowszczyzna" to zapewne nie jest dla
                                  > ciebie wiarygodne źródło?

                                  nie, bo ziemkiewicz nie jest ekonomista. Pytam o sensowne opracowanie wykonane przez sensownego ekonomiste (pracujacego gdzies w zawodzie), ktory wykaze na jakiej podstawie te 17 mld zostalo wyliczonych.

                                  Mam do Ciebie pytanie pomocnicze:
                                  1. ile wynosila - w dolarach - kwota przeprowadzonych prywatyzacji w latach 90-91, kiedy obowiazywal ten sztywny kurs? I dlaczego ni cholery nie bylo temu nawet blisko do 17 mld?

                                  2. jak juz bedziesz wiedzial, ze nie bylo srodkow z prywatyzacji na pokrycie tej "straty" to odpowiedz na pytanie: SKAD KONKRETNIE wyplynela ta kasa? NBP mial kilkanascie MILIONOW zlotych rezerwy na pokrycie plynnosci gotowki w tym czasie i tej operacji (pozyczonych zreszta chyba od MFW na ten cel). Wiec skoro ktos od nas wyciagnal tak niebotyczna kwote to pytam: Z KTOREGO DOKLADNIE RACHUNKU ta kasa zniknela?

                                  NBP nie mial 17 mld dolarow rezerwy
                                  pieniedzy nie drukowano (bo dolarow nie ma jak ;-))
                                  zadluzenie zagraniczne w tym czasie nie wzroslo o te 17 mld dolarow

                                  www.nbportal.pl/pl/np/bloki/analizy/zadluzenie_zagr_6
                                  W końcu 1989 roku dług zagraniczny wynosił 42,3 mld dolarów, w tym 40,8 mld dolarów w walutach krajów zachodnich i 1,5 mld dolarów w walutach krajów socjalistycznych. Stanowiło to odpowiednio równowartość aż pięcioletniego eksportu towarów na Zachód i tylko półrocznego eksportu na Wschód.

                                  ...

                                  W lutym 1990 roku w porozumieniu z Klubem Paryskim uzyskano pewien postęp, ale odbiegał on od oczekiwań. W umowie tej spłatę kwoty 10 mld dolarów odroczono na lata 1997-2004 (8 lat spłat po 6-letniej karencji). Tymczasem dług rósł dalej. W końcu 1990 roku wynosił już 49,7 mld dolarów.

                                  ---
                                  49,7 - 42,3 NI CHOLERY nie daje 17 mld zlotych...

                                  Wiec po raz kolejny - SKAD WZIELY sie te 17 mld z ktorymi odplyneli zachodni spekulanci?

                                  Prywatyzacji nie bylo na taka kwote
                                  Dlug o tyle nie wzrosl

                                  To skad? CUD? :D
                                  • sierzant_nowak no? Jakaś celna riposta? 14.04.08, 12:58
                                    To samo robi michałkiewicz i ziemkiewicz. Rzucają tymi 17 miliardami bez podania JAKIEGOKOLWIEK zródła. Rzucając "szacuje się", ale nie wspominając kto, gdzie i z wykorzystaniem jakiej metodologii tych szacunków dokonał...
                                    • wujaszek_joe – O, to bez kozery powiem pińćset! 14.04.08, 13:04
                                      pl.wikiquote.org/wiki/Kabaret_Tey
                                      jakby podliczyć te wszystkie kwoty, którymi przerzucają się odkrywacze spisków
                                      to przy PRLu Kuwejt to małe miki
                                  • 0skar Re: Pofatygowałem się za ciebie ;) 14.04.08, 13:27
                                    Tu nie chodzi o 'celność' lub 'niecelność'. Skąd ja mam niby znać
                                    konkretne kwoty? Cytuję to co przeczytałem. A jak to działało
                                    opisuje człowiek, który sprawą zajmuje się od lat i używa
                                    określenia 'wiele miliardów dolarów' (sam już nie jestem pewien skąd
                                    wzięło mi się to nieszczęsne 17 ale wydaje mi się że właśnie z RAZa)
                                    oraz 'oscylator Balcerowicza'. Mogę ci tylko polecić uważną lekturę
                                    tego co do czego linki podrzucił Palnick:

                                    jow.org.pl/index.php?
                                    option=com_content&task=view&id=379&Itemid=96

                                    oraz

                                    jerzyprzystawa.salon24.pl/2539,index.html
                                    Bardzo ciekawa i dająca do myślenia lektura. A co do samego planu
                                    Balcerka to wystarczy poszperać co sądził na ten temat Friedman. To
                                    także może otworzyć oczy na wiele spraw.
                                    • 0skar Jeszcze raz pierwszy link. Podro dla Palnicka ;) 14.04.08, 13:29
                                      tiny.pl/4bj7
                                      • sierzant_nowak w żadnym z tych linków nie ma odpowiedzi: 14.04.08, 14:07
                                        z JAKIEGO RACHUNKU KONKRETNIE (nie pytam o ogolnikowe "finanse polski") zniknelo te nascie miliadrów dolarów w wyniku sztywnego kursu dolara. nie pytam o FOZZ i inne afery - tylko o ta konkretnie sprawe. Ok, jest ta roznica, pozyczasz od Cioci, wkladasz do banku, wyjmujesz, sprzedajesz, zarabiasz, ktos traci. Pytam KTO. SKAD zniknelo to 17 mld dolarow? BTW: nie mozna bylo takich kwot (miliardow dolcow) wymieniac w KANTORACH, bo polscy cinkciarze nie mieli takiej ilosci waluty (to raz) a dwa - mogli afaik ustawiac kurs wedle wlasnej woli.
                                        • 0skar Re: w żadnym z tych linków nie ma odpowiedzi: 14.04.08, 14:19
                                          Ten fragment z dyskusji pod tekstem (autorstwa Przystawy) dobrze to
                                          wyjaśnia:

                                          "Napływ tego kapitału powodował przede wszystkim drenowanie rezerw
                                          dewizowych, w pierwszej koleności zniknęły oszczędności dewizowe
                                          drobnych ciułaczy, których, o ile wiem, bagatela, bylo ok. 7
                                          miliardów dolarów. Albowiem "oscylator", o jakim piszemy, działał
                                          tylko w jedną stronę: wypłukiwał dewizy z banków polskich. Dzięki
                                          temu, jak wiemy, polski dług przekracza dziś wielokrotnie dług, do
                                          obsługi którego powołany był FOZZ"
                                          • sierzant_nowak Re: w żadnym z tych linków nie ma odpowiedzi: 14.04.08, 14:25
                                            > "Napływ tego kapitału powodował przede wszystkim drenowanie rezerw
                                            > dewizowych, w pierwszej koleności zniknęły oszczędności dewizowe
                                            > drobnych ciułaczy, których, o ile wiem, bagatela, bylo ok. 7
                                            > miliardów dolarów. Albowiem "oscylator", o jakim piszemy, działał
                                            > tylko w jedną stronę: wypłukiwał dewizy z banków polskich. Dzięki
                                            > temu, jak wiemy, polski dług przekracza dziś wielokrotnie dług, do
                                            > obsługi którego powołany był FOZZ"

                                            chcesz mi powiedziec ze polscy drobni ciulacze mieli 17 miliardow dolarow ?? 420 dolcow na kazdego obywatela od niemowlecia po emeryta? W czasach, gdy za 100 dolcow mozna bylo kupic tyle, co za kwartalna pensje?

                                            Poza tym tam jest przeklamanie, bo mowia o dlugu DZISIAJ, podczas gdy w latach 90-91 dlug jeszcze tak nie wzrosl (vide poprzedni post, wzrost o 11% w roku 90tym, w wiekszosci wytlumaczalny po prostu oprocentowaniem w momencie braku srodkow na splaty).
                                            • 0skar Re: w żadnym z tych linków nie ma odpowiedzi: 14.04.08, 14:30
                                              A skąd mam wiedzieć? Przystawa pisze, że mieli siedem. Trzymali je w
                                              bankach, oprocentowanie wynosiło kilka procent a kurs dolara był
                                              stały gdy wokół szalała kilkusetprocentowa inflacja.
                                              • 0skar Re: w żadnym z tych linków nie ma odpowiedzi: 14.04.08, 14:33
                                                Jeszcze z Przystawy:
                                                jak wyjaśniam w moim tekście. do błyskawicznego majątku w Polsce
                                                potrzebne byly tylko dwie rzeczy: 1. kredyt na skalę co najmniej
                                                setek tysięcy dolarów i 2. Wiedza o tym, że kurs dolara będzie
                                                zamrożony na dłuższy okres czasu.

                                                "Kto w tamtym czasie mogł z jakiegoś polskiego banku dostać taki
                                                kredyt i kto mogl mieć takie informacje? Ja znam polskich
                                                przedsiębiorców, którzy kołatali do bram najróżniejszych banków o
                                                kredyt na takie lub inne przedsięwzięcie, znam wielu ludzi, którzy
                                                chcieli dostac kredyt na budowę domu itp. Wszyscy odchodzili z
                                                kwitkiem. Banki surowo badały ich sytuację majątkową, wypłacalność,
                                                gwarancje spłaty kredytu. Tymczasem w danych zgromadzonych przez
                                                Falzmanna pełno jest błekitnych ptaszków", którzy otrzymywali
                                                zawrotnej wysokości kredyty na przedsięwzięcia nigdy nie
                                                zrealizowane. Tak się przypadkiem składa, ze te "ptaszki", jakby
                                                śmieszne to nie bylo, wyfruwały z jednego gniazda"

                                                Namawiam do przeczytania całej dyskusji.
                                              • sierzant_nowak Re: w żadnym z tych linków nie ma odpowiedzi: 14.04.08, 14:50
                                                > A skąd mam wiedzieć? Przystawa pisze, że mieli siedem. Trzymali je w
                                                > bankach, oprocentowanie wynosiło kilka procent a kurs dolara był
                                                > stały gdy wokół szalała kilkusetprocentowa inflacja.

                                                mogli sprzedac i wlozyc do banku na zlotowkowa lokate, nie? Tylko ze EFEKT BYLBY TAKI SAM. Dowiedzieliby sie i tak, ze dolary (waluta w ogolnosci) byla NIEDOWARTOSCIOWANA. Innymi slowy Balcerowicz zdarl (bo musial) kurtyne z peerelowskiego oszustwa polegajacego na wmowieniu ludziom, ze ich pieniadze sa warte tyle, ile pisze na nominalach. A byly warte polowe z tego. Oczywiste bylo wtedy - i KAZDY sposob urealnienia przeszacowanej wartosci zlotego zakonczylby sie TAK SAMO - ze z tych 100 dolarow bedacych fortunka w roku 90 tym bedzie rownowartosc kilkudziesieciu hamburgerow pare lat pozniej.

                                                Ludzie nie stracili dolarow. TO znaczy jak miales 100 dolcow w banku to przeciez ci je wyplacili, gdy o to poprosiles. Jezeli je zamieniles na zlotowki i wadziles na lokate, to po zamknieciu tej operacji nadal mogles sobie za te same zlotowki kupic tyle samo (mniej wiecej, nawet wiecej przeciez) dolarow, nie? Tylko ze te dolaru mialy W KONCU REALNA WARTOSC...

                                                WIesz synku NA CZYM polega hiperinflacja? SKAD sie bierze? Bierze sie stad, ze ludzie maja pieniadze, ktorych duza czesc jest czystym papierem, nie ma wartosci.

                                                Prostymi slowy: kazde 100 zlotych jakie ludzie mieli bylo warte z polowe z tego. Operacja zwalczenia hiperinflacji polega na doprowadzeniu do takiego samego efektu, jak przeprowadzenie operacji:
                                                denominujemy pieniadze o odpowiednia wartosc (czyli kazde 100 zlotych warte jest 50 nowych zlotych) przy zablokowaniu cen na obecnym poziomie. Nie da sie tego przeprowadzic w taki sposob bezposrednio z dwoch powodow:
                                                1. nie ma sposobow na precyzyjne okreslenie stopnia przewartosciowania waluty kraju wychodzacego z gospodarki planowej, gdzie wspolczynniki makroekonomiczne moga byc jedynie szacowane, nie obliczane jak w gospodarce rynkowej)
                                                2. nie ma mozliwosci w sensowny sposob przeprowadzenia administracyjnej blokady cen przy procesie denominacji.

                                                Ale zasada jest taka sama i ZAWSZE jest taka sama. Po zwalczeniu hiperinflacji ludzie sie dowiaduja, ze ich pieniadze - jakiekolwiek by one nie byly, czy w dolarach, czy walucie lokalnej - sa warte 60, 50, 30, 10 (zaleznie od sytuacji) tego co byly POZORNIE warte w trakcie hiperinflacji. Tak, zabrano nam pieniadze. Ale zabrano nam PAPIEROWE, wyimaginowane pieniadze ktore wcisnela nam komuna twierdzac, ze sa cos warte...
                                            • sierzant_nowak poza tym lata 90-91 14.04.08, 14:37
                                              to CHYBA okres SPRZED reformy bankowosci w Polsce. Rozdzial panstwowego monopolisty PKO na mniejsze banki pozniej prywatyzowane odbyl sie O ILE PAMIETAM pozniej (szukam teraz materialow).

                                              System bankowy w Polsce wygladal tak, ze byl sobie panstwowy monopolista ktory potem (w POZNIEJSZYCH latach 90-tych) zostal najpierw podzielony a potem sprywatyzowany. Lata 90-91 to byl okres PRZED prywatyzacja na pewno, a chyba nawet przed tym podzialem. Chcesz mi powiedziec, ze PKO wtedy mialo 17 miliardow dolcow rezerwy w gotowce??? W sytuacji gdy NBP DZISIAJ ma 20-30 mld dolarow takiej rezerwy?

                                              Poza tym cholera nie kumam tego... Jak "w pierwszej koleności zniknęły oszczędności dewizowe drobnych ciułaczy"? Ciulacz mial konto dewizowe, tam 100 dolcow a jak przyszedl po dwoch latach to bank mu powiedzial "sorry, twojej kasy nie ma, spadaj" ?? Nie prawda... Jak ciulacz wymienil swoje 100 dolcow na 100,000 zlotych (zaokraglam kurs do 1000 zeby bylo latwiej liczyc), wlozyl je do banku na lokate 100% przy 100% inflacji (znowu zaokraglenie dla ulatwienia), to po roku wyjal 200,000 zlotych i tez sobie mogl za to kupic 200 dolcow. Tylko ze te 200 dolcow bylo warte wtedy w polsce tyle samo co 100 dolcow rok wczesniej. BO TO WLASNIE BYLO ZDJECIE NAWISU INFLACYJNEGO. Kurs 1zl = 1000 dolarow byl PRZEWARTOSCIOWANIEM zlotego. Ludziom sie WYDAWALO ze ich dolary sa tyle warte, bo ich komuna oszukiwala ustalanymi kursami i cenami w sklepach...

                                              Po prostu przed ta operacja te twoje 100 dolcow nie bylo tak na prawde warte 100,000 zlotych, tylko jeszcze o tym nie wiedziales... I kazdy kto mial wtedy dolary nie stracil ich, tylko dowiedzial sie, ile tak na prawde sa warte w realnej ekonomii
                                              • 0skar Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 14:49
                                                "Jak ciulacz wymienil swoje 100 dolcow na 100,000 zlotych
                                                (zaokraglam kurs do 1000 zeby bylo latwiej liczyc), wlozyl je do
                                                banku na lokate 100% przy 100% inflacji (znowu zaokraglenie dla
                                                ulatwienia), to po roku wyjal 200,000 zlotych i tez sobie mogl za to
                                                kupic 200 dolcow. Tylko ze te 200 dolcow bylo warte wtedy w polsce
                                                tyle samo co 100 dolcow rok wczesniej"

                                                No właśnie nie! Operujemy na dolarach: Masz sto dolców w 90 roku i
                                                możesz za to kupić 100 bochenków chleba (też upraszczam). Chleb po
                                                roku kosztuje 1,03USD (zakładam deprecjację dolara o 3% w ciągu
                                                roku) a ty masz już 200USD (wkładasz złotówki na 100% a kurs dolara
                                                stały) i możesz kupić za to 190 bochenków. Czyli: dolar stracił na
                                                wartości 3% czyli na lokacie powinieneś nie zyskać więcej niż 2%
                                                (pięc procent odsetek minus inflacja) lub dwa bochenki. Ty zyskałeś
                                                90 bochenków. Już rozumiesz gdzie jest przekręt?
                                                • sierzant_nowak Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 14:57
                                                  > No właśnie nie! Operujemy na dolarach: Masz sto dolców w 90 roku i
                                                  > możesz za to kupić 100 bochenków chleba (też upraszczam). Chleb po
                                                  > roku kosztuje 1,03USD (zakładam deprecjację dolara o 3% w ciągu
                                                  > roku) a ty masz już 200USD

                                                  co ty mowisz??
                                                  rok 90: chleb kosztuje 1 dolara przy kursie 1000 zl. Masz 100 dolcow, zamieniasz na zlotowki (100.000) i wplacasz na lokate. Mozesz sobie za to kupic 100 bochenkow
                                                  rok 91: inflacja 100%, dolar nadal po 1000 zlotych, ty miales kase na lokacie 103%, wiec:
                                                  masz 203.000 zl na koncie. Ale chleb kosztuje 100x wiecej, czyli 2000 zlotych (dwa dolary). Dolar jest po 1000 zlotych, wiec masz 201,5 dolara. Mozesz sobie za to kupic... 201 bochenkow chleba.

                                                  Z punktu widzenia sily nabywczej w polsce NIE ZAROBILES.

                                                  na lokacie masz 203 zlote.
                                                  chleb kosztuje
                                                  • sierzant_nowak Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 14:59
                                                    blah, pomylka :-)

                                                    > masz 203.000 zl na koncie. Ale chleb kosztuje 100x wiecej, czyli 2000 zlotych (
                                                    > dwa dolary). Dolar jest po 1000 zlotych, wiec masz 203 dolary. Mozesz sobie z
                                                    > a to kupic... 203 bochenkow chleba.
                                                    > Z punktu widzenia sily nabywczej w polsce NIE ZAROBILES KOKOSOW.
                                                  • sierzant_nowak aaaaaaaaaargh, spiesze sie i wale bzdury :D 14.04.08, 15:01
                                                    teraz dobrze:

                                                    > masz 203.000 zl na koncie. Ale chleb kosztuje 100x wiecej, czyli 2000 zlotych (
                                                    > dwa dolary). Dolar jest po 1000 zlotych, wiec masz 203 dolara. Mozesz sobie z
                                                    > a to kupic... 101.5 bochenkow chleba.
                                                    >
                                                    > Z punktu widzenia sily nabywczej w polsce NIE ZAROBILES.
                                                  • 0skar ;) 14.04.08, 15:02
                                                    Spox, to oznacza tylko, że dyskusja jest ciekawa :)
                                                  • 0skar Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 15:01
                                                    W Polsce! Ale co będzie gdy te dolary wywieziesz np. do Czech lub
                                                    USA? Tam kupisz niemal dwa razy więcej, prawda? Bo siła nabywcza
                                                    dolara spadła o 3% a masz ich dwa razy więcej po roku.
                                                  • sierzant_nowak Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 15:25
                                                    Bo siła nabywcza
                                                    > dolara spadła o 3% a masz ich dwa razy więcej po roku.

                                                    ale taki efekt bedziesz mial ZAWSZE (z natury powodow hiperinflacji) po zastosowaniu DOWOLNEJ metody zwalczenia hiperinflacji. ZAWSZE wartosc twojej waluty w kraju bedzie po zakonczeniu terapii znaczaco nizsza na zewnatrz, wzgledem kazdej "normalnej", stabilnej waluty. Hiperinflacja wynika stad, ze masz 100 zlotych, ktore tak na prawde jest warte 30. Hiperinflacja sie skonczy wtedy, gdy te twoje 100 zlotych bedzie warte te 30. I zawsze to musi bolec - tylko ze nie ma innej metody... Pytanie jest tylko takie jak rozlozyc te obciazenia. Ale summa summarum per saldo zawsze bedzie tak, ze po zwalczeniu hiperinflacji narod jako taki bedzie mial pozornie mniej pieniedzy. Pozornie dlatego, ze pieniadze ktore mial wczesniej byly wirtualne... Zwalczenie hiperinflacji to wlasnie obnazenie tej wirtualnej wartosci...
                                                  • 0skar Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 15:33
                                                    Nie zrozumiałem, szczerze mówiąc. Zwłaszcza uznania za oczywiste, że
                                                    po roku masz dwa razy więcej nie waluty poddanej hiperinflacji (to
                                                    naturalne) lecz, jak to ująłeś, 'normalnej' (tu: dolara).

                                                    Jeżeli kumple Kiszczaka dostają cynk, że z miliona dolarów zrobią w
                                                    rok dwa miliony to jest to ordynarna kradzież, prawda? Chyba co do
                                                    tego możemy się zgodzić?
                                                  • sierzant_nowak Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 16:18
                                                    > Nie zrozumiałem, szczerze mówiąc. Zwłaszcza uznania za oczywiste, że
                                                    > po roku masz dwa razy więcej nie waluty poddanej hiperinflacji (to
                                                    > naturalne) lecz, jak to ująłeś, 'normalnej' (tu: dolara).

                                                    Jezeli masz stabilna walute kraju A i hiperinflacyjna walute panstwa H, w relacji 1A = 1000H to ZAWSZE po zakonczeniu procesu stabilizacji waluty H bedzie wynik 1A = N x 1000H (N > 1).

                                                    To, czy jestes w stanie rozmnozyc walute A w kraju H zalezy od systemu bankowego. Tylko pytanie jest KTO sfinansuje takie rozmnozenie. Nie jest oczywiste, ze finansuje to panstwo H (lub jego obywatele). Wykazalem Ci wczesniej, ze w Polsce nie bylo luznych nastu miliardow dolarow ktore mozna bylo komus oddac, nasz dlug w tym czasie wzrosl o 11% - ok 5 mld $ - (co biorac pod uwage same odsetki nie jest czyms kosmicznym), prywatyzacji wtedy jeszcze nie bylo.

                                                    Dlatego ja nie kwestionuje ze istnial mechanizm pozwalajacy na mnozenie dolarow. Pytanie brzmi: CZYIM KOSZTEM. Nikt nie pokazal mi mechanizmu w ktorym odbywaloby sie to kosztem polskich obywateli. Skad konkretnie REALNA kasa u nas odplynela (nie mylic z pozorna utrata pieniadza na skutek urealnienia jego wartosci).

                                                    Nie wiem czy rozumiesz skad sie bierze hiperinflacja i co znaczy przewartosciowanie waluty... W skrocie polegalo to u nas na tym, ze panstwo sciemnialo czlowiekowi (poprzez regulacje cen), ze telewizor kosztuje 100 zlotych, przy owczesnym kursie dolara bedacym jakas smieszna kwota w dolarach (pare centow). Nie odzwierciedlalo to podazy/popytu/wartosci realnej pieniadza, co przejawialo sie brakami w sklepach. Po zakonczeniu terapii okazuje sie prawda - telewizor kosztuje 1000 zlotych, a twoja pensja to nadal rownowartosc (w pieniadzach, nie sile nabywczej) tego, co zarabiales przed terapia. Ergo - mozesz sobie kupic 10x mniej telewizorow (oczywiscie wszystkie wspolczynniki z glowy, chodzi o zasade).

                                                    Panstwo dotkniete hiperinflacja ma przewartosciowany pieniadz. Zawsze. I zawsze po zakonczeniu tego faktu okazuje sie, ze twoja pensja wyrazona w dolarach (stabilnej walucie) po terapii bedzie duzo nizsza. Pensja, wartosc oszczednosci itd. Mozna teoretycznie probowac manipulowac tym, kto "straci" mniej a kto wiecej (czyli odbierac nadmiar wirtualnego pieniadza w sposob nierownomierny) ale mechanizmow idealnych nie ma. Summa summarum po zakonczeniu takiej operacji statystyczny obywatel ma mniej pieniedzy (w przeliczneiu na stabilna walute) niz przed nia. Z definicji.

                                                    Wiec stad moje pytania - stracic (pozornie, bo to co stracil to tylko wydawalo mu sie ze mial, to byl tylko papier, nie pieniadz) kazdy Polak MUSIAL. Czy przy tej okazji do strat koniecznych (usuniecia z rynku wirtualnego pienidza) doszlo do znaczacych strat dodatkowych (przesuniecia REALNYCH pieniedzy miedzy podmiotami)? To trzeba wykazac. I dotad nie widzialem opracowania, w ktorym pokazano by dokladnie KOMU zabrano tak ogromne sumy jak miliardy dolarow. Powtorze sie:

                                                    rezerw takich nie mielismy (NBP mialo kilkanascie MILIONOW dolarow pozyczonych od bodajze MFW dla zapewnienia wymienialnosci zlotowki), prywatyzacji jeszcze wtedy nie bylo, dlug zagr. nie wzrosl o tyle, ile ponoc od nas wyludzono. Wiec skad taka liczba?

                                                    Ja nie kwestionuje przekretow w tamtych czasach - w fozz, w uwlaszczeniach sie (chociaz to nie jest eksport za granice), w prywatyzacjach. Chodzi o ten mechanizm walutowy - tutaj nikt mi nie przedstawil pelnego procesu - od spekulanta przychodzacego z pozyczonym milionem dolarow do znikniecia realnego pieniadza z konta zwyklego czlowieka lub panstwa (panstwowego banku).
                                                  • kozaki_wiesi Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 19:57
                                                    Matko, co za bełkot...
                                                    Nie wystarczy włączyć CAPSLOCK by mieć rację.

                                                    Nikt nie pokazal mi mechanizmu w ktorym odbywal
                                                    > oby sie to kosztem polskich obywateli

                                                    Ty chyba czytać nie umiesz.
                                                  • sierzant_nowak Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 20:22
                                                    jak zwykle pełno merytorycznych argumentów :D

                                                    Banki kasy nie miały, ludzie kasy nie mieli, państwo wtedy nie zwiększyło długu zagr. na tyle, żeby uzasadnić pojawienie sie 17 mld rezerw (prawie 1/2 calego naszego owczesnego dlugu!). Wiec prosze o konkretna odpowiedz - skad sie wziely te zielone z ktorymi odjechali spekulanci? Kto je kupil i za co? Nie bylo w Polsce rezerw walutowych - wiec SKAD :D
                                                  • 0skar Re: poza tym lata 90-91 14.04.08, 20:15
                                                    O czym ty w ogóle piszesz? Miał miejsce ordynarny przekręt a ty mi
                                                    tutaj piszesz o abecadle nt. hiperinflacji. Sorki, ja wysiadam z tej
                                                    zabawy. EOT z mojej strony
                                                  • sierzant_nowak czyli ciągle bez odpowiedzi... 14.04.08, 20:34
                                                    SKĄD się wzieły te miliardy zielonych z którymi odjechali spekulanci, skoro nikt ich nie miał ani nikt ich nie pożyczył?
                                        • sierzant_nowak innymi slowy: 14.04.08, 14:22
                                          * dlug zagr. nie wzrost o tyle
                                          * Polska nie miala rezerw w takiej ilosci ktora mogla zostac "oddana spekulantom"
                                          * polskie banki nie mialy takiej gotowki
                                          * prywatyzacja jeszcze wtedy sie nawet nie zaczela (zaczela sie bodajze w 94 albo 96, gdy utworzono ministerstwo skarbu)
                                          * "prywatni" ludzie (w tym wlasciciele kantorow) tym bardziej nie mieli takich rezerw w gotowce. Poza tym wlasciciele kantorow gdyby mieli taka ilosc dolarow to sami by zarabiali zamiast dawac zarabiac innym

                                          Wiec z CZYIMI KONKRETNIE pieniedzmi w wysokosci nastu miliardow odjechali spekulanci? :D SKAD SIE WZIELY TE DOLARY? Kto je mial, albo kupil albo pozyczyl zeby ktos je mogl zabrac w ramach tego "przekretu" ?
        • paczula8 Re: Rozmowa z Balcerowiczem 14.04.08, 09:50
          lucyperek2 napisał:

          > > Najpierw ten kraj zdegradował a teraz śmie zabierać głos.
          >
          > A na czym polegała ta "degradacja" ?

          - na wyprzedaży (za bezcen) majatku polskiego w obce ręce,
          - na niszczeniu krajowej produkcji -> pod koniec 1990 roku zniesiono
          cła importowe na wszystkie najważniejsze artykuły żywnościowe,
          cofnięto wszystkie dotacje dla rolnictwa i podniesiono z dnia na
          dzień oprocentowanie kredytów zaciągniętych w przeszłości, w
          zupełnie innych warunkach gospodarczych . Jakie szanse miał polski
          rolnik w porównaniu ze wspomaganymi przez system dopłat rolnikami
          Unii Europejskiej?
          - na schładzaniu gospodarki, które w efekcie okazało sie jej
          zarzynaniem,
          - na utrzymywaniu stóp proc. pozwalających na rozkradanie Polski
          przez kapitał spekulacyjny ...

          Balcerowicz owszem, wygrał z inflacją, ale czy POLSKA gospodarka
          na tym zyskała? A może znasz odpowiedx na pytanie: dlaczego firmy
          zagraniczne prowadziły w Polsce interesy na korzystniejszych
          warunkach niz firmy Polskie?
          • wujaszek_joe Re: Rozmowa z Balcerowiczem 14.04.08, 10:13
            to faktycznie zbrodnia te cofnięcie dotacji dla rolnictwa. w warunkach plajty
            budżetu należało dalej drukować złotówki i chronić ten skansen wysokimi cłami.
            • paczula8 Re: Rozmowa z Balcerowiczem 14.04.08, 11:02
              wujaszek_joe napisał:

              > to faktycznie zbrodnia te cofnięcie dotacji dla rolnictwa.

              w sytuacji, kiedy unijne rolnictwo było dotowane, to tak ... była
              to 'zbrodnia'.
              A co z pytaniem: dlaczego firmy zagraniczne prowadziły w Polsce
              interesy na korzystniejszych warunkach niz firmy Polskie?
              - znasz odpowiedź?
              • wujaszek_joe Re: Rozmowa z Balcerowiczem 14.04.08, 11:03
                tylko z czego dotować jeśli kasa była pusta?
                trzeba je było zachęcać do inwestowania u nas
                • paczula8 Re: Rozmowa z Balcerowiczem 14.04.08, 11:13
                  wujaszek_joe napisał:

                  > tylko z czego dotować jeśli kasa była pusta?
                  > trzeba je było zachęcać do inwestowania u nas

                  Jak to była pusta? a co sie stało z pieniędzmi z prywatyzacji
                  przemysłu i - przede wszystkim - sektora bankowego? hę?
                  Poza tym, wypadałoby zachowac jakąs równowage pomiedzy zachęcaniem
                  do inwestowania, a zarzynaniem własnej gospodarki, nie sądzisz?
          • palnick Re: Rozmowa z Balcerowiczem zdrajcą. 14.04.08, 10:27
            paczula8 napisała:

            > lucyperek2 napisał:
            >
            > > > Najpierw ten kraj zdegradował a teraz śmie zabierać głos.
            > >
            > > A na czym polegała ta "degradacja" ?
            ---
            paczula8 odpowiada między innymi:

            > - na utrzymywaniu stóp proc. pozwalających na rozkradanie Polski
            > przez kapitał spekulacyjny ...
            • wujaszek_joe Trochę zimnej wody 14.04.08, 10:32

              1) stały kurs USD dotyczył w 1990 jedynie rozliczeń w handlu zagranicznym
              (import i eksport z przymusem odsprzedaży); kantory natomiast nie gwarantowały
              ani kursu ani płynności,

              2) w Polsce 1990 państwo nie posiadało żadnych wolnych dewiz poza pożyczonym
              funduszem stabilizacyjnym 1,2 mld USD (nigdy zresztą nie naruszonym) a więc
              praktycznie nie było gwarancji nawet dla tej ograniczonej wymienialności (każdy
              deficyt handlowy powyżej 1 mld USD oznaczać musiał zawieszenie rozliczeń i
              dewaluację złotego),

              3) wg danych GUS w 1990 wartość wypłaconych odsetek od wszystkich rachunków
              bankowych (podmioty, ludność, depozyty złotówkowe i walutowe) odpowiadała 2,6
              mld USD.

              4) oscylator Bagsika nie miał nic wspólnego z kursem USD: polegał na opóźnieniu
              rozliczeń czekowych oraz korupcji pracowników państwowych banków którzy nie
              łamali procedury,

              5) do 1990 istniały o wiele większe możliwości łatwego wzbogacenia, przykłady :

              - oscylator "szczawiowy" na słynnym w PRL przykładzie faceta, który kupił parę
              tysięcy butelek skisłego szczawiu, płacąc po pięćdzisiat groszy za flaszkę.
              Szczaw wylał, butelki wymył i sprzedał po złotówce za egzemplarz. Takich
              możliwości było wiele np. chleb tańszy od zboża, mleko tańsze od wody (i mleka w
              skupie), nowe samochody 2 razy tańsze od używanych itd.

              - wzrost kursu USD w 1989 osiągnął prawie 300-400 % a ujemne stopy % (kilka czy
              kilkanaście % rocznie) umożliwiały zyski w USD równe 2-3 krotnej wartości
              otrzymanego kredytu (bierzemy kredyt 1000 kupujemy USD za rok sprzedajemy USD za
              4000, i spłacamy 1000 kredytu + odsetki 100 - 200 zł); zamiast USD mogły to być
              towary
              typu alkohol, węgiel, benzyna a wtedy przebitka mogła być jeszcze większa; od
              1990 ten proceder został skasowany.
              Anatol
              (jeden z komentarzy do cytowanego przez ciebie tekstu)
              • 0skar Re: Trochę zimnej wody 14.04.08, 10:43
                Szkoda, że nie przedstawiłeś dalszej części dyskusji pod tym tekstem
                a zaledwie jej początek...
                • palnick Re: Trochę zimnej wody 14.04.08, 13:13

                  jow.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=379&Itemid=96
    • palnick Balcerowicz Dyzma ekonomii 14.04.08, 10:12

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=54187521&s=0
    • figi.gov.pl duże brawa dla wujaszka! 14.04.08, 12:33
      za oczywiście wygraną, ale i bardzo ciekawą dyskusję z 0skarem, tyle, że on chodzi w nieco niższej, podlanej ideologią lidze

      ps. alternatywą była wymiana pieniądza
      • paczula8 minus dla Figi 14.04.08, 13:02
        za brak obiektywizmu.


        > za oczywiście wygraną, ale i bardzo ciekawą dyskusję z 0skarem,
        tyle, że on chodzi w nieco niższej, podlanej ideologią lidze

        - napisała Figi, wcale ideologią nie podlana :)))

        >
        > ps. alternatywą była wymiana pieniądza

        ??? przeciez była.
        • figi.gov.pl dopóki z 0skarem i Ziemkiewiczem nie wskażecie… 14.04.08, 13:11
          jak to należało wtedy lepiej przeprowadzić - dopóty krytyka Balcerowicza będzie dyżurnym populistycznym zawracaniem gitary
          • palnick A który to Ziemkiewicz? 14.04.08, 13:14

            Ha!
            • figi.gov.pl cicho – to taka nobilitacja jest 14.04.08, 13:23
              tylko jeszcze do końca nie widomo, którego z nich
              • 0skar Re: cicho – to taka nobilitacja jest 14.04.08, 13:30
                Nobilituje to mnie regularnie Żona i w zupełności mi to wystarcza ;)
          • palnick Jeffrey Sachs wyzdrowiał - Balcerowicz nadal chory 14.04.08, 13:21


            www.swiatnauki.pl/pdf/swiat_w_rownowadze_11_06.pdf
            • paczula8 - Balcerowicz nadal chory ... 14.04.08, 13:25
              dziwisz się? musiałby oddac wszystkie nagrody i przestac chodzic w
              glorii chwały ... a tak moze dalej 'zaszczycać ' ;))
              • palnick Balcerowicz - zawsze na sprzedaż. 14.04.08, 13:41

                myslozbrodnia.blogspot.com/2006/08/krgosup-leszka-balcerowicza.html
          • paczula8 Figi, 14.04.08, 13:22
            figi.gov.pl napisała:

            > jak to należało wtedy lepiej przeprowadzić - dopóty krytyka
            Balcerowicza będzie
            > dyżurnym populistycznym zawracaniem gitary

            zdajesz sie nie wiedzieć, ale sam Jeffrey Sachs zweryfikował swoje
            na ten temat poglady, a zach. media otwarcie pisały o planie Sachsa
            (czyt. planie balcerowicza) jako o porażce.

            Co do tego JAK należało to przeprowadzic , odsyłam do wypowiedzi
            śp.Miltona Friedmana, on wypowiadał sie na ten temat.
            • figi.gov.pl ale tak pokrótce… 14.04.08, 13:27
              własnymi słowami

              ps. i co to za wymiana pieniędzy niby była?
              • wujaszek_joe Re: ale tak pokrótce… 14.04.08, 13:29
                > ps. i co to za wymiana pieniędzy niby była?
                na kolorowe paciorki. Bank Paciorków byłby w Toruniu
              • paczula8 Re: ale tak pokrótce… 14.04.08, 13:39
                figi.gov.pl napisała:

                > własnymi słowami

                pokrótce Friedman mówił, że Polska powinna naśladować rozwiązania,
                które bogate kraje zachodnie stosowały, gdy były tak biedne, jak
                Polska. Po więcej odsyłam do ksiązek ... forum to nie szkoła, jak
                mawia woda.woda:)


                >
                > ps. i co to za wymiana pieniędzy niby była?

                równiez odsyłam do źródeł, byleby nie były to niby źródła :)
                • figi.gov.pl skoro tak 14.04.08, 13:47
                  to po ch…. ta cała dyskusja była?


                  ps. a co do wymiany pieniędzy, o której pisałaś że była, to w której
                  książce można o niej poczytać?
            • sierzant_nowak Re: Figi, 14.04.08, 16:44
              > zdajesz sie nie wiedzieć, ale sam Jeffrey Sachs zweryfikował swoje
              > na ten temat poglady, a zach. media otwarcie pisały o planie Sachsa
              > (czyt. planie balcerowicza) jako o porażce.
              >
              > Co do tego JAK należało to przeprowadzic , odsyłam do wypowiedzi
              > śp.Miltona Friedmana, on wypowiadał sie na ten temat.

              1. mozesz mi pokazac innego demoluda, ktory w latach 1990-2000 wyszedl na przeksztalceniach lepiej od nas?

              2. Polska przeprowadzala takie reformy PO RAZ PIERWSZY W HISTORII. Nikt nigdy nigdzie wczesniej nie przeprowadzal zbankrutowanej, ogarnietej hiperinflacja gospodarki planowanej 40 milionowego kraju w gospodarke rynkowa. NIKT NIGDZIE. Nie bylo wskaznikow makroekonomicznych, nie wiadomo bylo jakie mamy PKB (bo przy gospodarce planowanej nie da sie tego policzyc, mozna probowac szacowac), nie wiadomo bylo jaki procent tego PKB jest zle zaalokowany (czyli produkuje sie cos, czego nie potrzeba albo produkuje sie tego za duzo), nie wiadomo bylo w reszcie jaka jest realna wartosc zlotowki.

              Mysmy to robili PIERWSZI. Inne kraje modyfikowaly swoje pomysly na ta operacje POD WPLYWEM DOSWIADCZEN Z POLSKI. A nikt nie zrobil tego w sposob fundamentalnie lepszy od naszego. To, ze nas np. Czesi wyprzedzili nie wynikalo z polityki transformacji w zakresie monetaryzmu czy prywatyzacji, tylko braku pakowania dziesiatkow miliardow w socjal, kopalnie itd.
              • paczula8 Re: Figi, 15.04.08, 12:51
                sierzant_nowak napisał:

                > > zdajesz sie nie wiedzieć, ale sam Jeffrey Sachs zweryfikował
                swoje na ten temat poglady, a zach. media otwarcie pisały o planie
                > > Sachsa (czyt. planie balcerowicza) jako o porażce.
                > >
                > > Co do tego JAK należało to przeprowadzic , odsyłam do wypowiedzi
                > > śp.Miltona Friedmana, on wypowiadał sie na ten temat.
                >
                > 1. mozesz mi pokazac innego demoluda, ktory w latach 1990-2000
                > wyszedl na przeksztalceniach lepiej od nas?

                'od nas' to znaczy od kogo? I podaj wskaźnik wg , którego to
                oceniasz? aaa i jeszcze bardzo proszę, wskaz mi demoluda, który od
                przeszłości odciął się 'grubą linią' ... ?


                > Mysmy to robili PIERWSZI.

                Ja tego nie neguję, ale czy to jest powód, żeby porażkę uparcie
                nazywac sukcesem?
                • sierzant_nowak Re: Figi, 15.04.08, 15:15
                  > 'od nas' to znaczy od kogo? I podaj wskaźnik wg , którego to
                  > oceniasz?

                  PKB 5 lat po transformacji, dynamika jego wzrostu, poziom bezrobocia. Nikt nie mial tych wspolczynnikow znaczaca lepszych. A Wegrzy mieli po drodze calkiem istotny kryzysik
                  • sierzant_nowak i tak sie konczy "dyskusja" z przeciwnikami 16.04.08, 13:37
                    Balcerowicza, gdy zada im się pare konkretnych, aczkolwiek niewygodnych pytań...
    • lucyperek2 Polski przemysł wywalił się sam i do tego na 14.04.08, 13:06
      własną prośbę. Tzw. "wyprzedaż za bezcen" to pseudoargument dumnych narodowo
      idiotów, którym nadal się wydaje, że po peerelu pozostały przepiękne fabryki
      produkujące top nowości, które oczywiście "trzeba było zniszczyć" bo zagrażały
      światowemu przemysłowi. Każdy normalnie myślący człowiek, który pracował choć
      trochę w ówczesnym tzw. "przemyśle" wie doskonale czym była ta spróchniała masa
      upadłościowa. Dodatkowo zarządzana przez księżycową ekonomię i bandę nieuków.
      Gdy tylko otworzyły się granice i lud pracujący zobaczył jak wygląda telewizor
      czy pralka wybrał racjonalnie. Lepszy towar.
      Jednak niektóre firmy zrozumiały, że teraz już nie ma przeproś i tandety już
      nikt nie kupi. Niektórzy wzięli sie do roboty i przetrwali (np. Zelmer), reszta
      jęcząc i plując na Balcerowicza pogrążyła się w szambie. I słusznie. Lubię gdy
      lepszy pieniądz wypiera gorszy.
      • 0skar Re: Polski przemysł wywalił się sam i do tego na 14.04.08, 14:05
        Lucyper, tu niekoniecznie chodzi o 'oczywistą oczywistość' czyli
        przestarzałe prlowskie technologie. Sama ziemia i budynki miały
        jednak swoją konkretną wartość. Nierzadko były przejmowane za
        przysłowiową złotówkę celem rewitalizacji/wdrożenia nowych
        technologii etc. A nowy właściciel tymczasem sprzedawał fabrykę z
        zyskiem grabiąc państwo (a przede wszystkim pracowników, z których
        składek przecież wznoszone 'budowle socjalizmu').
        • lucyperek2 Re: Polski przemysł wywalił się sam i do tego na 14.04.08, 14:19
          > Sama ziemia i budynki miały
          > jednak swoją konkretną wartość. Nierzadko były przejmowane za
          > przysłowiową złotówkę celem rewitalizacji

          Tak, miały właśnie niejednokrotnie wartość niemal złotówki. Wartość firmy
          liczona jest generowanymi zyskami. Pokraczne, walące się budynki wypełnione
          przestarzałym i zdezelowanym złomem nikogo specjalnie nie interesowały. W
          dodatku wiele tzw. zakładów pracy budowano w szczerym polu bez praktycznie
          żadnej towarzyszącej infrastruktury. Takie cos faktycznie było g..no warte.
          Budynki po zakładach wewnątrz miast zostały w dużej mierze wyburzone i na ich
          miejscu stoją całkiem nowe konstrukcje.
          Uświadomcie sobie wreszcie, że polski tzw. przemysł praktycznie nie istniał i ta
          śmieszna atrapa w konfrontacji z rozwiniętym światem rozsypała się jak próchno.
          • 0skar Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 14:41
            Wartość firmy
            > liczona jest generowanymi zyskami

            Jeśli tak to taki np. General Motors już od lat jest niewart nawet
            złotówki...
            • lucyperek2 Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 14:52
              Jeśli zechcesz sprzedać swoją firmę na przeciętnym rynku europejskim, zsumują
              zyski osiągnięte za ostatnie 3 lata (różnie w różnych miejscach, ale z grubsza
              tak to wygląda) i to będzie bardzo przybliżona wycena. Firma to nie budynek z
              jakimiś tam maszynami, stołkami czy pojazdami. To określenie tworu generującego
              zyski. Firma może zatrudniać 3 osoby, mieścić się w mieszkaniu, a poprzez np.
              działania internetowe być warta bardzo dużo.
              Firma zbankrutowana jest nic nie warta na rynku. Jej tzw. majątek trwały może
              być wart baaardzo niewiele na wolnym rynku.
              • 0skar Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 14:54
                No to idąc twoim tokiem rozumowania Polska jest nic niewarta bo mamy
                od lat straty (deficyt budżetowy).
                Gdy firma upadnie to wciąż pozostaje jej 'masa upadłościowa' warta
                nierzadko miliardy.
                • lucyperek2 Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 15:08
                  To nie ma żadnego znaczenia jaki kto ma tok rozumowania. Przedsięwzięcie
                  komercyjne zakładane jest w celu generowania zysku. Masz zysk, idziesz do
                  przodu, jesteś coś wart. Nie masz, jesteś zero i bankrut. Można sobie po kaczemu
                  na to pluć i tupać nóżkami, ale tak niestety pozostanie i radzę się z tym
                  pogodzić. Masa upadłościowa jest warta tylko tyle, ile chętni na jej kupno są
                  gotowi zapłacić. I ani centa więcej.
                  • 0skar Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 15:11
                    Można sobie po kaczem
                    > u
                    > na to pluć i tupać nóżkami

                    To w zasadzie powinno zakończyć naszą dyskusję.

                    Masa upadłościowa jest warta tylko tyle, ile chętni na jej kupno są
                    > gotowi zapłacić. I ani centa więcej.

                    Właśnie. Więc dlaczego nie sprawdzano ile kto chce zapłacić? Z góry
                    zakładano, że nikt więcej niż 1pln nie da?
                    • lucyperek2 Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 15:18
                      a to wtedy wszystkie fabryki szły po 1 zł ? PLZ czy PLN ? A to ciekawe....
                      • 0skar Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 15:29
                        Czy napisałem, że wszystkie? Szacunkowo uznaje się, że
                        przedsiębiorstwa poszły w Polsce za 10-15% ich wartości. Może będzie
                        ci się chciało przebrnąć:
                        mainold.amu.edu.pl/~jacek/a.htm
                        A co powiesz o wypadkach gdy przedsiebiorstwo wchodzilo na giełdę z
                        ceną emisyjną x za walor i w ciągu paru godzin cena rosła do
                        klikaset*x za papier (vide Bank Śląski)? Uczciwe to twoim zdaniem?
                        • sierzant_nowak Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 16:36
                          > Czy napisałem, że wszystkie? Szacunkowo uznaje się, że
                          > przedsiębiorstwa poszły w Polsce za 10-15% ich wartości.

                          Jezeli tak bylo, ze mozna bylo kupic cos za 10-15% wartosci, to ciagle by sie to oplacalo kupic za 20-25 a nawet 80% wartosci, nie? Mniejszy zysk ale jednak zysk, prawda?

                          Wiec mozesz mi podac JEDEN przyklad, gdy panstwo chcialo cos komus sprzedac za 15% wartosci a ktos inny (inny podmiot, inwestor) zawolal glosno "hej, ale ja dam 2x tyle, bo placac 30% wartosci ciagle mam 70% zysku" ?
                        • sierzant_nowak Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 16:39
                          > Czy napisałem, że wszystkie? Szacunkowo uznaje się, że
                          > przedsiębiorstwa poszły w Polsce za 10-15% ich wartości.

                          mogę prosić linka do jakiegoś materiału opisującego konkretny przpadek, gdy zostal sprzedany zaklad za 10-15% i konkretne opracowanie tlumaczace blad w szacunku wartosci? Gielda i cena na gieldzie g.. mowi (o bankach przeroznych slyszal?). Dowodem na sprzedawanie duzo ponizej kosztow (10x !!) bylby krzyk podniesiony przez innego inwestora, gotowego zaplacic 2x wiecej (bo przeciez to ciagle tylko 30% realnej wartosci, nie?).

                          Wiec mozesz mi przedstawic JEDNA prywatyzacje, gdzie oddano zaklad komus kto proponowal 2x czy 3x mniejsza cene niz inny potencjalny inwestor?
                          • sierzant_nowak i... ? 14.04.08, 19:24

                          • 0skar Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 20:13
                            Weźmy przykład pierwszy z brzegu: prywatyzacja Polskich Hut Stali.
                            Skarb państwa sprzedał firmę za 25 groszy za papier, który zostal
                            natychmiast odkupiony przez magnata Mittala za 10 zł. To nie jest
                            przekręt twoim zdaniem? Sprzedano za 40 razy mniej niż oferował inny
                            kontrahent.
                            www.medianet.pl/~naszapol/0705/0705huti.php
                            • 0skar Re: Ty naprawdę prowadzisz firmę??? 14.04.08, 20:16
                              Aha, mam jeszcze prośbę. Jeśli chcesz dyskutować to daruj sobie
                              teksty typu "a o bankach słyszał?" bo one nic nie wnoszą. Ok?
                              • sierzant_nowak chodziło o "o bańkach" ;-) 14.04.08, 20:35

                            • wujaszek_joe co ty za kłamstwa cytujesz? 14.04.08, 20:24
                              Mittal przejął wraz z hutami miliardowe długi, które spłacił, zobowiązał się do
                              gigantycznych inwestycji (zrobił nawet więcej) i utrzymał zatrudnienie.
                              gdyby do tego nie doszło huty zamieniły by się w kupę złomu, były bankrutami,
                              którym chciano odciąć prąd.
                              moim zdaniem główny sensowny zarzut jest taki że prywatyzację przeprowadzono tak
                              późno, potem wyszło że na pięć minut przed boomem na stal. tak czy siak huty są
                              dofinansowane i pracują jak firmy a nie bezpańskie molochy (patrz kopalnie), nie
                              ma strajków
                              • 0skar Re: co ty za kłamstwa cytujesz? 14.04.08, 20:31
                                Tu nie chodzi o kondycję firmy w momencie zakupu ale o fakt, że
                                poszła za 25 groszy podczas gdy był kontrahent, który uznał że warto
                                zapłacić 40 razy więcej. Przecież Mittal skupował te akcje po dychę
                                na wolnym rynku. Dlaczego nie od skarbu państwa?
                            • sierzant_nowak coś kręcisz... 14.04.08, 20:32
                              > Skarb państwa sprzedał firmę za 25 groszy za papier, który zostal
                              > natychmiast odkupiony przez magnata Mittala za 10

                              a w podlinkowanym artykule pisze o tym, że odkupował akcje od wierzycieli po 10 złotych, nie od właścicieli... Poza tym kupienie akcji po danym kursie niewiele znaczy. Wyobraź sobie, że ktoś pozyskał 49% akcji po kursie odpowiadającym rynkowej wycenie. Temu, kto ma 49% akcji opłaca się zapłacić za wykupienie rozproszonego 1% 10 złotych - bo uzyska kontrolę nad spółką. Natomiast nie jest to cena zgodna z rynkową. Dlatego na przykład, że nikt inny tyle nie zapłaci, bo bez argumentu związanego z uzyskaniem kontroli tyle się nie opłaca dawać...

                              Ja zadałem inne pytanie - kiedy było tak, że ktoś kupował od skarbu państwa spółkę ze cenę X podczas gdy ktoś inny (godny przy tym zaufania) oferował za to 2x więcej?

                              A jeżeli nie było takie przypadku - to dlaczego? Przy każdej z tych prywatyzacji był jeden cwany i nikt ze świata finansowego nie pokusił się na przebicie tej oferty po to, żeby i tak mieć 70% zysku (skoro poprzednik oferował 15% to po przebiciu 2x ciągle płacę tylko 30...)?
                              • 0skar xxx 14.04.08, 20:40
                                A wierzyciele zapłacili za akcje po 25 groszy... a sprzedali po
                                10zł. Niezły biznes, chciałbym trafić choć raz w życiu na taką
                                okazję. Kupić od państwa zadłużoną firmę za 100tys. i sprzedać za 4
                                miliony.

                                Szczerze mówiąc to nie mam ochoty na dalsze teoretyzowanie,
                                dzielenia włosa na czworo i 'wyobrażania sobie'.
                                Masz czarno na białym - Mittal uznał, że warto zapłacić 40 razy
                                więcej niż cena ustalona przez skarb państwa. Jeśli to nie jest
                                strata dla SP to co jest? Pytam retorycznie bo wysiadam z tego
                                wątku. Definitywny EOT.
                                • sierzant_nowak a myslalem ze pogadamy z sensem... 14.04.08, 20:42

                                • sierzant_nowak Re: xxx 14.04.08, 20:52
                                  > A wierzyciele zapłacili za akcje po 25 groszy... a sprzedali po
                                  > 10zł. Niezły biznes, chciałbym trafić choć raz w życiu na taką
                                  > okazję.

                                  to rozumiem, że okazje na gieldzie to sie zdarzaja tylko w wyniku przekretow...
                                • sierzant_nowak Re: xxx 14.04.08, 21:00
                                  > A wierzyciele zapłacili za akcje po 25 groszy.

                                  WIERZYCIELE. Oni zostali spłaceni tymi akcjami, dlatego były takie tanie. Twoja firma ma akcje o wartości 100 zł za sztuke, Wisisz mi 1000 złotych. To "sprzedajesz" mi 11 akcji za 100 zl. Ale REALNIE to był zwrot długu w postaci akcji, czyli 1100 złotych. Ten 1000 to to, co mi byłeś winien wcześniej.

                                  Chcesz sie zajmować poważnymi tematami a łapiesz się prostych haseł i nie chce Ci się wytężyć rozumu żeby objąć dokładniej temat?

                                  Dla mnie koronnym argumentem jest brak znanych sytuacji, w której ktoś inny próbował przebić o 2 czy 3 razy ofertę za którą sprzedano. Skoro można było tak łatwo zarobić, to dlaczego nie znamy takich przypadków? Przecież te prywatyzacje nie były tajne... Każdy koncern mógł powiedzieć "ale zaraz - przecież my dajemy 2x więcej niż poprzednik" (gdy poprzednik dawał 10% wartości). Takiego głosu nie dałoby się łatwo politycznie zagłuszyć. NIe było żadnych sprytnych w światowej finansjerze?? Nie uważasz, że trochę trudno w to uwierzyć?
      • figi.gov.pl jak się musi na pniu sprzedać pół Polski 14.04.08, 15:34
        to się nie obejdzie bez "strat"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka