zamurowany
01.08.08, 14:38
Dlaczego nasz naród, a nasze władze w szczególności, z takim upodobaniem
fetuje nasze największe klęski? Dzisiaj wszystkie najwyższe władze państwowe
stawiły się na obchodach powstania warszawskiego. Za miesiąc będziemy
obchodzić rocznicę agresji Niemiec i Związku Sowieckiego z 1939 roku.
Oczywiście przegraną... Katyń czy Charków są celebrowane z podobną
pieczołowitością.
A powstanie wielkopolskie? A zwycięstwa pod Grunwaldem, Kircholmem, Wiedniem?
A zdobycie Kijowa, podbój Moskwy? Dlaczego tego nie obchodzimy z taką pompą?
Przecież *TO* jest właśnie powodem do dumy i chwały, a nie ciągłe wspominanie,
jak nasi przodkowie byli bezlitośnie mordowani przez wrogów!
Nie mówię, że mamy o klęskach zapomnieć. O ofiarach trzeba pamiętać. Ale nie
celebrować z taką pompą! A my nawet mamy muzeum poświęcone powstaniu
warszawskiemu! Po co? Aby cudzoziemcom-turystom chwalić się, jaką klęskę
ponieśliśmy w 1944? Żeby przypominać młodym, jak pięknie przegrywamy?
Wychowywanie młodego pokolenia w duchu klęsk zamiast w duchu zwycięstw
prowadzi do tego, że i oni i my sami stajemy się przegrani.