masuma
21.11.08, 11:36
"Pani poseł, czy ktoś jak przychodzi do pracy to powinien byc w stanie
wskazującym?"
"Więc jestem w stanie wskazującym? Cel pani wywiadu, tego jest taki, że ja
jestem w stanie wskazującym?" - nieudolnie broniła się Kruk i zaczęła mówić,
że dobrze pracuje i że... "coś tam, coś tam". Na koniec zapytała: "Ja jestem w
stanie wskazującym?
"Wydaje się że czuję od pani woń alkoholu" - powiedziała już wprost dziennikarka.
"To proszę niech pani zbada mnie alkomatem"
"Nie jestem policjantka, żeby to zrobić" - mówi reporterka.
"Proszę mnie zbadać, a jak nie, to spotkamy się w sądzie" - rzuciła posłanka i
odwróciła się na pięcie od dziennikarzy.
"No to chyba trzeba to zrobić. Zadzwonić do marszałka sejmu lub straży
marszałkowskiej".
www.dziennik.pl/polityka/article269038/Dlaczego_poslanka_Kruk_mowi_dzis_niewyraznie.html
Posłanka zaraz potem zniknęła z sejmowych korytarz. Klub PiS zebrał się na
szybkim, nieformalnym posiedzeniu.
Przemysław Gosiewski zapytany o stan posłanki Kruk powiedział tylko, że
...bardzo ją ceni.
Posłuchajcie bełkotu...