Gość: Ziemianin
IP: 216.233.76.*
27.11.03, 16:14
www.medianet.pl/~naszapol/IMG/0346wst.jpg
Polska będzie po akcesie do Unii Europejskiej krainą mlekiem i miodem
płynącą - przekonywali przed referendum urzędnicy brukselscy, dwór
prezydencki oraz politycy z SLD, Platformy Obywatelskiej czy UW. Po 1 maja
2004 r. mieliśmy przestąpić bramy raju, stać się siłą przewodnią nowoczesnej
Europy. UE da nam szansę na rozwój, młodzieży - pracę i wykształcenie...
Polacy więc zagłosowali "za". Dziś już nikt się do tego nie przyznaje, tym
bardziej że ostatnio na euroentuzjastów spadła kolejna przykra niespodzianka.
Komisja Europejska orzekła, że będziemy... najbiedniejszym krajem
rozszerzonej Unii. I zapewne dlatego Polska została objęta zaledwie dwoma
spośród trzydziestu najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych UE.
Bruksela potwierdza to, co pisała przed referendum "Nasza Polska" i co
twierdzili niezależni eksperci, a co obóz proeuropejski określał jako
kłamstwo, że będziemy potrzebować ponad 50 lat, by osiągnąć poziom
najbiedniejszych obecnie członków UE. Według wyliczeń Komisji Europejskiej,
dochód narodowy na jednego Polaka wyniósł w minionym roku tylko 39 proc.
średniej krajów UE. W najbiedniejszej Grecji poziom zamożności - liczony w
PKB w stosunku do unijnej średniej - wynosi 68 procent i jest prawie dwa razy
wyższy niż w Polsce.
Od 4 lat Polska nie skraca dystansu dzielącego od UE. Oznacza to, że
wyznacznikiem tzw. eseldowskiej polityki przyspieszonego wzrostu i rozwoju
jest wykańczanie gospodarki i ludzi, na potrzeby Brukseli, oczywiście. Ta
ostatnia narzeka, że zagłada gospodarcza Polski idzie zbyt wolno, gani więc
Warszawę za nieprzeprowadzoną tzw. restrukturyzację górnictwa, hutnictwa,
przemysłu zbrojeniowego. Nie powinna się martwić: Miller i spółka to
załatwią. Podobnie zrobią z rolnictwem - zbyt dużym dla Brukseli -
gromadzącym 20 proc. siły roboczej. Kilka nowych podatków i problem rozwiąże
się sam. Wszak już w UE wyliczono, że bezrobocie w Polsce będzie niedługo
wynosić ponad 24 proc.
Integracja miała zamienić Polskę z żebraka w księcia. Tylko że takie cuda
zdarzają się jedynie w bajkach. W świecie faktów - żebrak pozostanie
żebrakiem, tyle że jeszcze bardziej biednym i wykorzystanym.
Obecna polityka gospodarcza i społeczna, wyniszczająca substancję narodową,
prowadzona przez SLD, UP przy poparciu Platformy Obywatelskiej, leży
wyłącznie w interesie Unii, a nie Polski. Nasza polska racja stanu nakazuje
rozliczenie i postawienie winnych przed Trybunałem Narodowym. I takie zadanie
musimy przed sobą postawić i zrealizować je!