witek.bis
05.05.09, 10:49
Naprawdę trudno się dziwić pisowcom, że zapatrzeni są w państwo jak w obraz,
bo na tym, co państwowe, nieźle potrafią się dorobić. Przewał "na państwowca"
opanowali do perfekcji.
"Ale Marcin Białkowski kupił jeszcze w ITNS 200 laptopów za prawie milion
złotych. Kosztowały 4,5 tys. zł za sztukę, choć ten sam model znaleźliśmy w
sklepach internetowych o 2 tys. zł taniej."
wyborcza.pl/1,75248,6570461,Enea_szczodra_dla_znajomych.html
A przy okazji mój nieustający apel do amantów CBA, czyli "Ceterum censeo
Ivonam esse dupnientam".
Dlaczego skarbnik PiS-u, wytrawny bankier, tow. Kostrzewski Stanisław, tak
chętnie przepłacał i pchał nasze pieniądze do kieszeni obrotnej właścicielki
jednoosobowej i nikomu nieznanej firmy?
"Kim jest Iwona Krzystyniak i jak to się stało, że dostała zlecenie na druk
tysięcy billboardów? I czy nie jest tak, że mamy do czynienia z pośrednikiem,
który przy okazji kampanii zgarnął tylko prowizję, zlecając pracę właściwym
wykonawcom? A w końcu: dlaczego PiS zamówiło billboardy za cenę o 10-15 proc.
wyższą od rynkowej - co potwierdza sam Stanisław Kostrzewski, pełnomocnik
finansowy komitetu wyborczego Lecha Kaczyńskiego? Na te pytania nie
otrzymaliśmy odpowiedzi.
Pani Krzystyniak to bardzo obrotna i energiczna osoba - powiedział nam
Kostrzewski, dziś prezes Banku Ochrony Środowiska. Jak tłumaczy, pierwszy raz
zetknął się z nią podczas kampanii do Sejmu w 2001 roku. - Nie interesowałem
się, co to za firma i ile osób zatrudnia. Byliśmy z jej usług bardzo
zadowoleni. Imponowała mi elastycznością w podejściu do naszych potrzeb - mówi
Kostrzewski. Nie jest w stanie wyjaśnić, czy to sztab PiS zgłosił się do niej
z prośbą o pomoc, czy też było na odwrót. - Gotów byłem zapłacić więcej, by
usługa została zrealizowana bez opóźnień i innych problemów.”
www.newsweek.pl/artykuly/przedwyborcze-numery,14319,1/print