Gość: Dzik
IP: *.*.*.*
31.01.02, 12:22
Czas może podsumować ten wątek, skoro zacząłem
mam chyba prawo.
Pojawia się na FORUM, i nie tylko tu,
określenie "solidaruch", które ma być w zamyśle
obraźliwą kalką słowa "komuch".
W tekście 'jestem "solidaruchem"' - przedstawiłem
nieco może wyidealizowaną działalność niektórych
członków ruchu Solidarność w latach 1980-89.
Kilkanaście tysięcy internowanych i więzionych,
o wiele więcej aresztowanych.
A cały czas związek działał i nie było problemów
kadrowych.
Sądzę, że w podziemiu Solidarności działało
kilkadziesiąt tysięcy osób.
Woleli to od kariery czy pieniędzy w strukturach PRL.
Nie kolaborowali z komunistyczną władzą tylko dzień
i noc 'knuli'.
Po co ?
Miało być o wyższe wartości: wolność i demokracja,
prawda, sprawiedliwość i praworządność.
Pamiętacie 2 postulatów Sierpnia 80 ?
Nie było to w większości bohaterstwo czy martyrologia.
Bohaterstwem było nie załamać się w śledztwie,
mimo bicia i grożenia śmiercią osobom najbliższym
- przypominam ponad sto ofiar 'nieznanych sprawców' -,
bohaterstwem był strajk kopalni w stanie wojennym
np. Wujek, Stocznia itd
ale nie składanie, czy kolportaż prasy, nie
manifestacje czy praca w Prymasowskim
Komitecie pod parasolem kościoła katolickiego.
Los oszczędził mi najtwardszej próby charakteru i
odwagi. Nie mam prawa potępiać tych, którzy się
załamali.
Między bohaterstwem a podłością była jednak
przyzwoitość.
Z jednej strony wymagający heroicznej odwagi strajk
w kopalni i nie wymagająca odwagi odmowa podpisania
lojalki ale
z drugiej zgoda na współpracę z SB za cenę
asystentury na uczelni, współpraca, zbrodnia.
Właściwie powinniśmy być zadowoleni.
Postkomunistyczny prezydent przeprosił nas za to
co robiła jego partia i jej zbrojne ramiona,
podziękował za obalenie systemu, którego był
funkcjonariuszem, ba, powiedział, że stan wojenny
był złem.
Masy partyjne nieco się burzą ale dyscyplina
w klubie SLD jest.
A jednak nie jestem zadowolony.
Mamy wolność i demokrację.
Nie mamy wciąż sprawiedliwości i praworządności.
Prawda jest manipulowana.
Okazuje się, że to Jaruzelski, Kiszczak, Urban,
Rakowski i Kwaśniewski walczyli o demokrację
i wolną Polskę,
a nie np. Wałęsa, Gwiazda, Bujak czy Mazowiecki.
Słychać, że solidarnościowcy robili to
wszystko dla władzy i pieniędzy.
Wszystko gówno.
Dużo w tym wszystkim winy elit związku.
SLD poparło w wyborach nieco ponad 20% wyborców
Kwaśniewski otrzymał około 30 % głosów.
AWS nie przekroczył w wyborach progu 7%
czyli poparło go około pół miliona wyborców.
Wałęsa otrzymał jeden procent.
Gdzie reszta głosów ??
Solidarność wygrała wybory 89 z miażdżącą komunistów
przewagą. A dziś ?
Post-komuniści są silni wyłącznie naszą słabością.
Zastanawiałem się, kim są moi główni oponenci
na Forum. Dlaczego nienawidzą Solidarności.
Podzieliłem ich na dwie grupy:
1 Grupa.
Ludzie zrozumiale rozczarowani do zmian,
bo nie przyniosły im spodziewanej poprawy
warunków życia, bo ich warunki życia
pogorszyły się. Mówią, że w PRL było lepiej,
a chodzi im o to, że nie mają pracy lub
pieniędzy na mieszkanie czy samochód,
najgorzej że czasem mimo pracy nawet na chleb.
Mówią, że "solidaruchy" to bydlęta, ścierwa itp
a chodzi o to, że dla nich elita władzy
to "Soiidarność", a elita władzy ma to czego
im brak. Pracę, mieszkania, samochody, chleb.
I nie ważne, że elita władzy politycznej
i gospodarczej (!) to nie tylko dawna Solidarność,
to w większej części ludzie SLD, PSL, PZPR,
SB itp.
Możemy przejrzeć majątki posłów,
publikowana jest lista najbogatszych Polaków.
Jaki jest wśród nich procent "solidaruchów".
Dziesięć, dwadzieścia ?? Chyba jednak mniej.
Dziesięć milionów w NSZZ.
Kilkadziesiąt tysięcy działało.
Ilu z nich "załapało się" ??
I czy wszystkim chodziło o to żeby się załapać czy
żeby było normalnie.
Normalnie tzn. nie w klatce.
Chociaż jakoś tam zawsze karmili i pozwalali
żyć.
Jest rzeczą powszechnie znaną, że ludzie,
którzy spędzili znaczną część życia w więzieniu,
nie potrafią bez pomocy żyć na wolności.
Nie wypuszcza się na wolność np. dzika (hmm),
który wychowywał się w przydomowej zagrodzie.
Woli wróćić do spokojnego i pewnego koryta
i ciasnej obórki niż żyć w lesie.
Jest olbrzymim błędem elit Solidarności,
że po przejęciu władzy zapomniały o tej prostej
prawdzie i zadbały głównie o siebie.
Zlikwidowano PGR-y nie wypłacając ludziom,
podobnie jak zrobiono to w przypadku zamykanych
kopalń, pieniędzy na dalszą działalność.
Pozostawiono ludzi bez pomocy czy mądrej
i praktycznej rady - rady z której mogli
skorzystać.
To samo dotyczy pracowników wielu innych zamykanych
zakładów.
Niewidzialna ręka rynku zacisnęła się na szyi
w pięść lub w 'figę'.
Jest jeszcze inny powód nienawiści tej grupy
osób do "S".
Świat jest często tak skomplikowany, że aż
trudno zrozumieć dlaczego jest źle, choć
staramy się by było lepiej. Dlaczego padają
zakłady lub przemakają wały przecipowodzowe.
Dobrze jest więc mieć wyraźnie zdefiniowanego
winowajcę. Kiedyś były to czarownice lub
innowiercy (kacerze), zawsze poręczni są Żydzi,
teraz może też być - nawet w kraju gdzie jest
podobno ponad 90 % katolików - katolik,
czarny czy biały, może też być "solidaruch".
I już wiadomo kto jest winny. I jakoś lżej.
2 Grupa.
Tej dedykuję fragment mojego ulubionego wiersza
Herberta.
"Niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda,
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o
świcie"
Pamiętajcie dranie inskrypcje z pomnika
poległych stoczniowców - "poeta pamięta" (Cz.Miłosz)
Dziękuję wszystkim (!) korespondentom za trud
przebrnięcia przez moje teksty. Uff.
Tym, którzy mnie poparli ściskam prawicę
(i lewicę, niezależnie od poglądów społecznych).